Xiaomi HyperCharge pozwoli ładować smartfon z mocą nawet 200 W!

Xiaomi całkiem dobrze odnajduje się w temacie ładowania baterii. Model Mi 10 Ultra wprowadził na rynek konsumencki możliwość ładowania przewodowego z mocą do 120 watów, a nie tak dawno Chińczycy snuli swoją wizję na temat prawdziwie bezprzewodowego uzupełniania energii w postaci Mi Air Charge. Teraz nadszedł czas na kolejny milowy krok. Xiaomi HyperCharge to nowa technologia, która pozwoli pompować do urządzenia energię z mocą 200 watów.

Xiaomi HyperCharge to nowy poziom szybkiego ładowania

Już wczoraj Chińczycy zapowiedzieli, że pobili kolejny rekord. Trochę tajemnicza, ale równocześnie ekscytująca zapowiedź pozwalała rozwinąć się naszej wyobraźni. Dzisiaj Xiaomi wyłożyło karty na stół i już wiadomo, że chodziło o nową technologię szybkiego ładowania.

Reklama

Xiaomi HyperCharge, bo tak nazywa się technologia, podnosi tempo ładowania do niespotykanych wcześniej wartości. Jak informują Chińczycy, dzięki Xiaomi HyperCharge można przewodowo naładować smartfon do pełna już w 8 minut. Tak krótki czas potrzebny na pełne uzupełnienie baterii możliwy jest dzięki osiągnięciu imponujących 200 watów mocy.

xiaomi hypercharge
(źródło: Xiaomi)

To jednak nie jedyna nowość związana z tą technologią. Firma, pod tą samą nazwą, pokazała, że ładowanie bezprzewodowe również może odbywać się w okamgnieniu. Producent przekazał, że najnowsze wcielenie jego rozwiązania pozwoli pompować do urządzenia energię z mocą 120 watów – i to bezprzewodowo.

W testowaniu nowych rozwiązań posłużył specjalnie zmodyfikowany smartfon Xiaomi Mi 11 Pro z baterią 4000 mAh. W przypadku przewodowego, 200-watowego ładowania udało się osiągnąć 100% baterii w zaledwie 8 minut. Z kolei to samo urządzenie ładowane bezprzewodowo 120 watami, było w pełni naładowane po 15 minutach.

Fajnie, ale nie tędy droga

Fajnie, że firma stara się co chwilę podnosić moc ładowania. Xiaomi HyperCharge z pewnością robi ogromne wrażenie – wizja naładowania do pełni akumulatora w kilka lub kilkanaście minut brzmi dobrze.

Pojawiają się jednak dwa zasadnicze problemy. Po pierwsze, Chińczycy nie podzielili się informacją, kiedy technologia ta mogłaby zadebiutować na konsumenckim rynku. Niewykluczone też, że kiedy już się pojawi, będzie zarezerwowana dla ograniczonej liczby modeli.

smartfon Xiaomi Mi 11 smartphone
fot. Katarzyna Pura / Tabletowo.pl

Drugim, bardziej oczywistym problemem, jest żywotność akumulatora będącego pod ciągłym stresem – ładowania z mocą 200 watów nie da się inaczej nazwać. Co prawda nie znamy szczegółów, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa Xiaomi HyperCharge nie przyniósł rewolucji, a jedynie podniósł moc ładowania. Wraz z tym idą znane już konsekwencje – zwiększone wydzielanie ciepła powoduje grzanie baterii i w efekcie zdecydowanie szybszą degradację ogniwa.

Nadal czekam na prawdziwą rewolucję w temacie baterii – nowe materiały lub całkowicie odmienioną technologię. Wolałbym, aby urządzenia działały kilka razy dłużej z dala od gniazdka. Niestety, na obietnicach producentów najczęściej się kończy – w takim wypadku trzeba zadowolić się szybkim ładowaniem.