Xiaomi ecosystem
Xiaomi ecosystem

Mamy przełom! Xiaomi Mi Air Charge to prawdziwe ładowanie na odległość

Technologie szybkiego ładowania są już w smartfonach standardem – nie tylko po kablu, ale coraz częściej, także bezprzewodowe. To ostatnie nadal sprawia, że jesteśmy „uwiązani” do ładowarki indukcyjnej. Xiaomi ma jednak rozwiązanie tergo probelmu w postaci Xiaomi Mi Air Charge – od teraz możemy uwolnić się od kabli i stacji ładujących.

Ładowanie bezprzewodowe jest fajne, ale to nie przełom

Doskonale zdaję sobie sprawę, że ładowanie indukcyjne jest z nami obecne na rynku od kilku lat. Na dobre zaczęło ono gościć w smart urządzeniach od 2012 wraz z premierami smartfonów Nokii, Google czy HTC. W kolejnych latach mieliśmy potwierdzenie tego, że producenci chcą wyposażać swoje produkty w tę technologię.

Reklama

O ile położenie smartfona na podkładce ładującej mogło robić wrażenie w chwili premiery, tak na przestrzeni lat zaczęły się ujawniać wady takiego rozwiązania. Po pierwsze, wcale nie jesteśmy wolni od ładowarki i kabla. Owszem, unikamy podpięcia przewodu do portu ładowania, ale i tak smartfon zawsze musi spocząć na ładowarce podpiętej do zasilania. Po drugie, szybko okazało się, że początkowa moc 5 W to trochę zbyt mało. Na to jednak producenci jak Oppo czy Xiaomi znaleźli rozwiązania i mamy już ładowarki indukcyjne oferujące znacznie większe prędkości.

Niemniej ładowanie bezprzewodowe należy uznać za swego rodzaju zwrot. Zmieniło nawyki wielu użytkowników, którzy zamiast ładować urządzenie w nocy, robią to praktycznie przez cały dzień. Zamiast odkładać smartfon na biurku, ląduje on na ładowarce. Przy odrobinie wprawy możemy zatem cieszyć się urządzeniem z odpowiednim zapasem energii i przy okazji dbać o kondycję naszego ogniwa.

Xiaomi Mi Air Charge – prawdziwe ładowanie bezprzewodowe

Xiaomi podzieliło się na Twitterze swoją wizją na temat „zdalnego ładowania”. Wprowadzona technologia to Mi Air Charge, która pozwala na ładowanie wielu urządzeń jednocześnie, bez podłączania kabli czy umieszczania ich na bezprzewodowych, indukcyjnych ładowarkach.

Na blogu producenta możemy przeczytać, że Xiaomi Mi Air Charge rewolucjonizuje obecne metody ładowania bezprzewodowego – od teraz nie mówimy o bezprzewodowym, a o zdalnym uzupełnianiu zapasu energii.

Xiaomi Mi Air Charge Technology (źródło: Xiaomi)
Xiaomi Mi Air Charge Technology (źródło: Xiaomi)

Przedstawiona technologia polega na pozycjonowaniu przestrzeni i transmisji energii. Opracowany przez Xiaomi zespół ładujący ma wbudowane 5-fazowe anteny interferencyjne, które dokładnie określają położenie urządzenia. Dodatkowe 144 anteny przesyłają milimetrowe fale (EHF) poprzez Beamforming (kształtowanie wiązki pozwalające na kierunkową transmisję sygnału).

Xiaomi Mi Air Charge Technology (źródło: Xiaomi)
Xiaomi Mi Air Charge Technology (źródło: Xiaomi)

Aby to wszystko mogło działać, należy urządzenia wyposażyć w odpowiednie rozwiązania. Jeśli chodzi o smartfony, Xiaomi opracowało zminiaturyzowany zestaw anten – nawigacyjnych i odbiorczych. Te pierwsze to swego rodzaju radiolatarnia, która nadaje informacje o położeniu, druga odpowiada za przekształcanie sygnału fal EHF na energię elektryczną.

Na obecnym etapie rozwoju technologia zdalnego ładowania Xiaomi umożliwia ładowanie z maksymalną mocą 5 W. Możliwe jest również ładowanie kilku urządzeń jednocześnie, a przeszkody fizyczne nie powinny mieć wpływu na moc ładowania.

Science-fiction w wersji demo

To co zaprezentowało Xiaomi, nie jest czymś zupełnie nowym. Po prostu do tej pory żadnej firmie nie udało się tego rozwiązania skomercjalizować. Bez wątpienia jednak Chińczycy są na dobrej drodze, aby to osiągnąć. W tej chwili firma potwierdza, że Xiaomi Mi Air Charge to tylko demonstracja technologii – choć jak widać jest to już działające rozwiązanie. Pozostaje tylko pytanie, czy firmie uda się przezwyciężyć problemy wdrożeniowe i strukturalne. Jeśli tak, to szykuje się ciekawa wizja przyszłości.

Xiaomi Mi Air Charge

Nie wykluczone, że tak się stanie, bo Motorola również pokazała swoją wariację zdalnego ładowania. Nie jest to co prawda tak zaawansowane rozwiązanie jak to zaprezentowanie przez Xiaomi, ale ogólnie rzecz biorąc ideą również jest ładowanie odbywające się zdalnie. Rozwiązanie Motoroli jest bardziej owiane tajemnicą, a firma nie dzieli się szczegółami na temat zastosowanych technologii. Jedyne co wiemy to, że ładować możemy z maksymalnej odległości 1 metra.

Wiele wskazuje na to, że producenci są coraz bliżej sukcesu. Już niedługo science-fiction może stać się rzeczywistością. Xiaomi snuje wizję pomieszczeń prawdziwie bezprzewodowych. Niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości nasze salony będą wyposażone w głośniki, lampy i inne małe inteligentne produkty działające w oparciu o bezprzewodowy projekt zasilania.

Do odważnych świat należy

Nie ukrywam, że podoba mi się to co widzę. Xiaomi odważnie podchodzi do swoich prognoz, ale w tym przypadku tak trzeba. Nie ma co się ograniczać do prężenia muskułów, a trzeba iść na całość i za wszelką cenę projektować rozwiązania kompleksowe. Kto jak kto, ale Xiaomi jest firmą, która ma tak rozwinięty ekosystem, że opisywane rozwiązanie z pewnością znajdzie swoje miejsce w niejednym produkcie chińskiego producenta. To co pokazali Chińczycy to bez wątpienia rewolucja, która jest bliżej niż nam się wydaje.

Cieszę się, że producenci sięgają po nowe, ciekawe i przede wszystkim użyteczne rozwiązania. Mam nadzieję, że komercjalizacja tego typu rozwiązania i urządzeń nastąpi niedługo. Z pewnością będę śledził dalsze losy zdalnego ładowania, gdyż nie mogę się już doczekać, aż uwolnię swój salon od nadmiaru kabli zyskując tym samym nieco swobody.