(źródło: Hebi B./Pixabay)

Xbox zlikwidował problem, który frustrował graczy od lat

Gracze nie lubią, gdy ich konsole muszą być nieustannie podłączone do sieci. Wszyscy pamiętamy, jak w 2013 roku Microsoft zbierał baty za to, że próbował zlikwidować handel używanymi grami na konsolach Xbox One. Czasy się jednak zmieniły, a gigant z Redmond chce zaoferować użytkownikom jak najmniej problemów, które mogłyby ich dzielić od rozgrywki na zakupionym sprzęcie.

Reklama

Xbox zawsze na celowniku

Powiedzmy to sobie wprost – granie na fizycznych nośnikach jest dziś irytujące, i to od momentu wyjęcia płytki z pudełka. Gdy tylko konsola rozpozna grę, zazwyczaj informuje o konieczności zainstalowania aktualizacji. W przypadku największych produkcji, te mogą często ważyć dziesiątki gigabajtów. Przy słabszych łączach, to może nawet oznaczać przełożenie sesji z grą na kolejny wieczór.

Nic więc dziwnego, że fani kompaktów mogli być dotychczas poirytowani. Nawet jeśli posiadamy legalny nośnik, Xbox potrafił połączyć się z siecią celem weryfikacji autentyczności płytki. Jeżeli konsola nie mogła nawiązać połączenia z serwerami Microsoftu, ta zazwyczaj nie pozwalała uruchomić gry, nawet jeśli ta nie miała żadnej dodatkowej zawartości do pobrania lub wbudowanych komponentów sieciowych.

Dlatego też miłą odmianą jest usłyszeć, że Microsoft wydał poprawkę do oprogramowania systemowego konsoli Xbox, która likwiduje zbędne kontrole dla fizycznych nośników z grami. Nie obyło się jednak bez problemów. Przykładowo, grając w Resident Evil: Village (2021) z płytki na Xbox One, nawet takie Xbox Series X uruchomi wersję z poprzedniej generacji. Dopiero gdy połączymy się z siecią, konsola dociągnie pliki konfiguracyjne, umożliwiające start w wydaniu natywnym.

Nie ma róży bez kolców

Najprościej ujmując, gry z konsol Xbox One oraz Xbox Series X|S będą teraz działać bez zbędnego połączenia z siecią. Sprawa się komplikuje, gdy chcemy uruchamiać tytuły będące częścią subskrypcji Xbox Game Pass lub gry działające w ramach wstecznej kompatybilności. W takich przypadkach, sprzęt dalej musi połączyć się z siecią, by potwierdzić licencję na użytkowanie produktu i pobrać dodatkowe pliki, gdy mówimy o tytułach z dwóch pierwszych generacji sprzętu Microsoftu.

Niemniej jednak, to naprawdę krok w dobrą stronę. Zwolennicy fizycznych nośników z pewnością się ucieszą, bo i po co czekać na aktualizację, skoro można już grać. Należy jednak pamiętać, że w przypadku niektórych gier i tak będzie konieczne połączenie z siecią. Moim ulubionym przykładem jest tu wczesna edycja Spyro: Reignited Trilogy (2018), która na nośniku zawierała zaledwie jedną z trzech klasycznych gier trylogii o fioletowym smoczku.

Gdy jednak macie dobre połączenie z siecią, warto też sprzęt pozostawić online. Najlepsze gry to te z najnowszymi aktualizacjami, które deweloperzy wypuszczają nawet lata po oryginalnej dacie premiery. Cóż, przynajmniej znów można powiedzieć o konsoli, że działa na zasadzie wkładasz i grasz!