To już pewne – Vivo X Fold 6 jako pierwszy składany smartfon marki oficjalnie pojawi się w sprzedaży w Europie. Co więcej, znamy też dokładną datę premiery na rynku europejskim. Tak się akurat świetnie składa, że w moje ręce trafił już świeżutki egzemplarz testowy Vivo X Fold 6, dzięki czemu mogę opowiedzieć Wam w kilku słowach o tym, jaki jest.
Przyciąga wzrok już od pierwszej chwili
Tym, co muszę zaznaczyć już na samym starcie jest fakt, że omawiany tu, będący w moim posiadaniu egzemplarz Vivo X Fold 6, to nie chińska, a pełnoprawnie europejska wersja. Oznacza to, że zarówno specyfikacja techniczna, jak i pudełko czy zestaw sprzedażowy – siłą rzeczy – są w pełni zbieżne z tym, co będą otrzymywać klienci na naszym rynku.
No właśnie, pudełko. Vivo X Fold 6 dostarczany jest w majestatycznym, dużym kartonie z tłoczonymi, srebrnymi napisami. W efekcie, od początku mamy poczucie obcowania ze sprzętem z wysokiej półki. Dalej jest tylko lepiej.
Niestety, na tą chwilę nie mogę podzielić się z Wami zbyt dużą ilością informacji czy wrażeń użytkowych, co zresztą nawet nie miałoby większego sensu biorąc pod uwagę fakt, że smartfon mam póki co bardzo krótko. Musicie mi to wybaczyć.

Niemniej jednak, wcale nie przeszkadza mi to w opowiedzeniu Wam o tym, jakie pierwsze wrażenie Vivo X Fold 6 robi pod kątem wizualnym. A robi zdecydowanie duże. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że to aktualnie jeden z najładniejszych składanych smartfonów na rynku. Zwłaszcza w tej absolutnie świetnej, niebieskiej wersji kolorystycznej z lekkim gradientem w okolicach wyspy aparatów.
Całościowo, X Fold 6 to bardzo smukły, acz naprawdę solidny kawałek sprzętu. Rama wykonana jest z aluminium, a front i plecki pokryto szkłem. Przy tym, tafla z tyłu jest zmatowiona, przez co daje – po pierwsze – przyjemne odczucie w dotyku, a – po drugie – nie brudzi się od byle dotknięcia. No i ta wspomniana już, niebieska, kapitalnie wyglądająca kolorystyka. Nie ukrywam, mocno wpisuje się w mój gust.
Trudno też przejść obojętnie obok tej – mówiąc wprost – ogromnej wyspy aparatów. Mimo wszystko i ona została wykończona bardzo solidnie, choć pierścień wokół niej nie ma już tego charakterystycznego, stylizowanego na obiektyw klasycznego aparatu żłobienia.
Równie pozytywne odczucia pozostawiają po sobie również oba ekrany, zaś bruzda na najważniejszym, składanym wyświetlaczu, jest bardzo płytka, przez co ledwo wyczuwalna pod palcem i wręcz marginalnie widoczna.





A jakie zdjęcia robi Vivo X Fold 6?
Skoro nie mogę mówić wprost o specyfikacji testowego europejskiego egzemplarza, powiem o tym, co widać. Vivo X Fold 6, podobnie jak większość smartfonów producenta, został wyposażony w zestaw trzech aparatów sygnowanych współpracą z ZEISS. Są to zatem ultraszeroki kąt, obiektyw główny oraz teleobiektyw peryskopowy (co widzimy już po samym kształcie oczka).
I, mimo że pochmurna, niemal jesienna już aura nie sprzyjała uchwyceniu ładnych kadrów, nie mogłem nie skorzystać okazji, by zrobić choć odrobinę zdjęć. Od wydawania własnych ocen jeszcze się powstrzymam, natomiast Wy możecie je zobaczyć i ocenić sami:
























I, gwoli uzupełnienia, kilka kadrów uchwyconych po zmroku:














Vivo X Fold 6 kontra iPhone Duo
W momencie, gdy publikuję ten materiał, jest 9 września, dzień konferencji, na której Apple pokazuje nowe produkty, wśród których jest pierwszy składak w portfolio marki. Tak, jesteśmy świeżo po premierze iPhone’a Duo. Patrząc na niego i mając w dłoniach nowego Vivo X Fold 6, musiałem pokusić się o małe porównanie tego, co oferują oba te smartfony. Przy tym, zaznaczam, że porównując bazuję tu na specyfikacji chińskiej wersji.
Przede wszystkim, warto zacząć od tego, że mamy do czynienia z dwoma różnymi konstrukcjami pod kątem proporcji. iPhone Duo cechuje się tak zwaną paszportową (bliżej kwadratowej) formą, podobną do tej oferowanej przez Samsunga Galaxy Z Fold 8, podczas gdy Vivo X Fold 6 ma dość klasyczną bryłę, która po złożeniu bliższa jest proporcjom klasycznego smartfona.
Idzie za tym również to, że ekrany iPhone Duo są mniejsze – zewnętrzny ma 5,4 cala, zaś wewnętrzny 7,6 cala, podczas gdy w Vivo X Fold 6 są to, kolejno, 6,51 cala i 8,02 cala. Konstrukcyjne różnice obejmują też grubość i wagę. Rozłożony iPhone Duo ma 5,4 mm grubości oraz 11,3 mm po zamknięciu, a waży 254 g. Z kolei X Fold 6 ma 4,4 mm i 9,4 mm, ważąc przy tym 228 g.
Przewagę Vivo X Fold 6 może pokazać w zakresie fotografii, bowiem oferuje trzy aparaty – główny 200 Mpix, ultraszerokokątny 50 Mpix i teleobiektyw 50 Mpix z trzykrotnym zoomem optycznym, a całość sygnowana jest przez ZEISS. W przypadku iPhone’a Duo jest o jedno mniej oczko – są to aparaty główny oraz ultraszerokokątny i oba mają po 48 Mpix.

Vivo X Fold 6 lada moment zawita do Europy
Jak zdążyłem wspomnieć na samym początku, Vivo X Fold 6 to pierwszy składak z portfolio marki, który trafi do sprzedaży na rynkach europejskich. Nie ma co ukrywać, jest to zdecydowanie świetna informacja, bo dzięki temu szukając składanego smartfona, potencjalni klienci będą mieli do wyboru kolejną, mocną propozycję.
No dobrze, to teraz najważniejsze – oficjalna premiera Vivo X Fold 6 w Europie będzie miała miejsce już 1 października. Dzieli nas od niej zatem zaledwie trzy tygodnie. I, choć producent nie podaje tego jednoznacznie, z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy przypuszczać, że w Polsce zadebiutuje dokładnie tego samego dnia. Bardziej wyraźnie nie mogę puścić do Was oczka ;)
Póki co, nie mamy żadnych wieści co do ceny, w której Vivo będzie oferowało swojego nowego folda na naszym rynku. Na tą informację przyjdzie nam jeszcze chwilę poczekać (pewnie do samej premiery), choć – w zasadzie – czasu pozostało już niewiele.







