stop killing games logo
(Źródło: Materiały prasowe Stop Killing Games)

Kupujesz grę – powinieneś móc w nią grać ZAWSZE! Nowe organizacje o to zawalczą

Zaczęło się od ogromnej frustracji związanej z decyzją dużego wydawcy. Po prawie dwóch latach ruch walczący w obronie praw graczy stanie się czymś więcej, niż pojedynczym zrywem.

Skąd wziął się ruch Stop Killing Games?

W 2014 roku Ubisoft chciał spróbować swoich sił w gatunku gier wyścigowych z otwartym światem. Forza Horizon pozostawała wtedy serią na wyłączność dla konsoli Xbox, parę lat wcześniej Test Drive Unlimited 2 nie spełnił oczekiwań graczy a jedyną konkurencją mógł być Need for Speed. Fani ścigania się poza torami wyczekiwali więc premiery The Crew. Tytuł ukazał się na tyle udaną produkcją, że od tego czasu powstały jeszcze dwie odsłony, z czego ostatnia – The Crew Motorfest – zadebiutowała na rynku w 2023 roku.

the crew motorfest gra
The Crew Motorfest (Źródło: Steam)

Kto zatem chciałby grać w ponad dziesięcioletni tytuł, skoro ma od tego sequele, prawda? Taki sam proces myślowy zaszedł w głowie ludzi Ubisoftu, którzy postanowili uśmiercić pierwszą część The Crew. Jako że był to tytuł sieciowy wymagający stałego połączenia z internetem wyjęcie wtyczki z serwerów oznaczało, że bez zmian wprowadzonych przez twórców, gra stanie się niedostępna dla graczy, którzy za nią zapłacili.

Choć Ubisoft dopiął swego to gracze nie chcą, aby sytuacja się powtórzyła. Tak powstał Stop Killing Games – kampania utworzona przez amerykańskiego YouTubera Rossa Scotta, której głównym celem jest walka o to, aby nigdy więcej duży wydawca nie mógł odciąć graczom dostępu do tytułu, za który zapłacili i który nie wymagał ingerencji zespołu w to, aby był wciąż grywalny. SKG to również walka o to, aby gry na platformach cyfrowych przestały być oferowane jako licencja lub usługa, do której gracze nie mają żadnych praw.

Gracze triumfują – od petycji do NGO

W kwietniu 2026 roku Stop Killing Games będzie obchodzić drugie urodziny. Do tego czasu udało się zebrać ponad milion podpisów pod petycją, co oznacza, że sprawie będzie musiała przyjrzeć się Komisja Europejska.

Z doświadczenia wiem jednak, że gracze to zawzięte bestie i nie dziwi mnie, że cała akcja nie skończy się po dyskusji z Unią Europejską. Ross Scott poinformował właśnie, że planowane jest założenie dwóch pozarządowych organizacji, jednej w UE, drugiej w USA, które zajęły by się długoterminowym kontr-lobbowaniem wydawców, którzy chcą kończyć wsparcie dla niektórych gier wideo.

Oprócz tego NGO miałyby zająć się wpisaniem postulatów związanych z ruchem Stop Killing Games w prawie Unii Europejskiej oraz przyjąć pozycję strażnika, m.in. za pomocą systemu informującego o wydawcach, którzy chcą wycofywać dostęp do zakupionych przez Was gier.

Zapewne wszyscy wydawcy wielkiego formatu są teraz bardzo „wdzięczni” Ubisoftowi. Może i gracze dopięli swego, obeszli zabezpieczenia i stworzyli emulator pozwalający na granie w The Crew bez pomocy oficjalnych serwerów, a The Crew 2 otrzymało siedem lat po premierze tryb umożliwiający zabawę off-line (nie dało się tak wcześniej, Panie Ubi?), ale za to złote lata, kiedy godziliśmy się na absurdalne zapiski w regulaminach i decyzje wydawców właśnie się kończą.