sony playstation 5
PlayStation 5 w wersji Hyperpop (Źródło: Sony)

Sony i Nintendo idą w kolory. Konkurencja woli innowacje

Co nowego słychać u Nintendo i Sony? Japońsy giganci uznali, że rok najlepiej jest zacząć na kolorowo, choć w przypadku jednego z nich takie określenie może być uznane za lekką hiperbolę.

Sony PlayStation 5 w nowych kolorach

Jedną z rzeczy, której mogą zazdrościć właściciele pierwszych edycji PlayStation 5, jest z pewnością mnogość wymiennych paneli, które urozmaicają wygląd konsoli. Dotychczas Sony przygotowało m.in. warianty kolorystyczne z efektem opalizującym czy edycje związane z grami na wyłączność pokroju Ghost of Yotei.

Nową kolekcję nazwano natomiast Hyperpop i za jej motyw przewodni można uznać „wyrazistość”. Zapomnijcie o subtelnych błękitach i zieleniach przypominających wiosenną trawę – w tym sezonie modny będzie Techno Red, Remix Green i Rhythm Blue.

Panele mają charakteryzować się błyszczącym wykończeniem i zaczynają się czarnym, wąskim gradientem u góry, przechodzącym w barwy, które idealnie będą komponować się z Waszymi taśmami LED RGB.

Sprzedaż kolekcji Hyperpop rozpocznie się 12 marca 2026 roku. Zamówienia przedpremierowe będzie można składać 16 stycznia. Sugerowana cena za kontroler wynosi 84,99 euro (~360 złotych), a jeden zestaw paneli ma kosztować 74,99 euro (~315 złotych).

Dyskretne Nintendo Switch 2

O wiele mniej entuzjazmu jestem w stanie z siebie wykrzesać względem pierwszych Joy-Conów do Nintendo Switch 2 w niestandardowym malowaniu. Poprzednia generacja konsoli przyzwyczaiła nas do ciekawych kombinacji kolorystycznych z detalami kojarzącymi się największymi hitami Japończyków – wystarczy spojrzeć na kontrolery w wersji Splatoon 3 czy The Legend of Zelda: Skyward Sword, aby zrozumieć, o co chodzi.

Tymczasem przy okazji zbliżającej się premiery Mario Tennis Fever, Nintendo przygotowało Joy-Cony w kolorze Light Purple i Light Green. Ile jest w nich fioletowego i zielonego, możecie ocenić sami poniżej:

Nie ma co się czarować – po zadokowaniu kontrolerów jedyną różnicą względem dodawanych do podstawowego zestawu Joy-Conów będzie pierścień znajdujący się pod analogami. Czyżby Nintendo aż tak bardzo wystraszyło się porażki konsoli, że zrezygnowało z przebojowości na rzecz utopienia wszystkiego w czerni? Obym się mylił i w przyszłości doczekamy się ciekawszych projektów.

Jeżeli jednak czujecie, że nowe Joy-Cony muszą znaleźć się w Waszej kolekcji, Nintendo rozpoczęło przedsprzedaż na swojej stronie. Cena? 89,99 euro (~380 złotych). Oficjalny debiut zaplanowano na 12 lutego 2026 roku.

To gamepad czy kierownica? Tak

Wybór kontrolera do gier wyścigowych nie jest łatwy. Pomijając w ogóle kwestię różnych rozwiązań i ich ceny, problemem jest w teorii już sam podział na typowego pada i kierownicę.

Tego pierwszego po prostu podnosimy z biurka czy stolika i jesteśmy gotowi do ścigania się w niemal każdy tytuł od razu. W przypadku kierownicy możemy liczyć na większą immersję, jednak nie każdy może pozwolić sobie na stałe stanowisko do simracingu – wtedy zestaw trzeba wyjąć, przymocować tak, żeby całość trzymała się stabilnie i dopiero po kilku minutach możemy rozpocząć ściganie.

GameSir, jeden z producentów kontrolerów dla graczy, postanowił rozwiązać ten problem – tak jakby. Swift Drive to kontroler, który… nie no, umówmy się, że nawet z daleka nie przypomina typowego pada. Zamiast klasycznego layoutu rodem z PlayStation czy Xboxa, mamy tu do czynienia z tycimi analogami, a najważniejszym elementem jest „kierownica” umieszczona na samym środku.

gamesir swift drive
GameSir Swift Drive (źródło: GameSir|YouTube)

Choć całość może wyglądać śmiesznie, GameSir podszedł do sprawy na poważnie. Tarczę obsługiwaną kciukami wyposażono w enkoder wykorzystujący efekt Halla, dla zwiększenia immersji producentowi udało się upchnąć w środku force feedback, a spusty mają własne silniczki haptyczne do symulowania uślizgu kół czy wibracji związanych z hamowaniem.

Wisienką na torcie jest czerwony pasek na pozycji „0”, zakres pracy od 30 do 1080 stopni czy oświetlenie RGB u góry, które może reprezentować wskazania obrotomierza. Bateria ma wystarczać natomiast na 20-30 godzin pracy.

Póki co firma nie podaje daty premiery urządzenia ani sugeorwanej ceny. Wiemy jedynie, że kontroler na rynku pojawi się w tym roku. Nie sądzę, aby fani symulacji zainteresowali się Swift Drive, ale dla tych, którzy nie mają miejsca na pełen zestaw do ścigania się, a chcą choć spróbować czegoś nietuzinkowego, będzie to idealny kompromis.