Od premiery serii Samsung Galaxy S26 minie wkrótce trzy miesiące. Naturalnie zaczynają pojawiać się analizy sprzedaży i porównania z poprzednimi modelami. Choć Koreańczycy powinni mówić o sukcesie, jest jedna rzecz, która może hamować entuzjazm w firmie.
Czy seria Samsung Galaxy S26 to dobre smartfony?
Odpowiedź na pytanie postawione powyżej oczywiście znajdziecie na Tabletowo. Recenzją ultraflagowego Galaxy S26 Ultra zajęła się nasz Królowa Chaosu i dzięki niej wiemy, że o ile można tutaj mówić o pewnej ewolucji, o tyle tak samo do urządzenia pasuje łatka „stagnacja”. Niemniej przy dobrej promocji to wciąż sprzęt warty uwagi.
Test Galaxy S26+ przypadł natomiast Konradowi i tutaj niestety musiało paść mniej ciepłych słów w stronę Koreańczyków. Aparaty przypominające jeszcze o czasach serii Galaxy S23, wolne ładowanie przewodowe i przeciętny czas pracy na baterii najprawdopodobniej wywołany powrotem do SoC Exynos sprawił, że smartfon nie zasłużył na pełną siódemkę.
Sprzedaż serii Galaxy S26 to powód do radości, ale też obaw
Oceny jednej osoby czy redakcji to jednak tylko część gigantycznego rynku, który mógł przyjąć nową generację zupełnie inaczej. Dane z pierwszych sześciu tygodni sprzedaży zebrał serwis Counterpoint i widać na nich jak na dłoni, że jest zarówno lepiej, jak i gorzej.
Sprawa wygląda bowiem następująco. Już w pierwszych tygodniach widać było, że seria Galaxy S26 notuje lepsze wyniki sprzedaży niż poprzednicy. Podobnie jednak jak w 2025 roku, zainteresowanie smartfonami zaczęło spadać w okolicach trzeciego tygodnia po wprowadzeniu ich do sprzedaży, natomiast w piątym tygodniu wyniki prawie się zrównują. Koniec końców Samsung notuje dwucyfrowy wzrost sprzedaży w Stanach Zjednoczonych i Korei Południowej. Gigant jest też na plusie w Europie, ale sprzedaż w Chinach i Japonii okazała się słabsza niż poprzedniej generacji.
Problemem widać jednak w szóstym tygodniu sprzedaży, w którym seria Galaxy S26 sprzedała się gorzej niż Galaxy S25. Koniec końców za cały okres nowe flagowce sprzedały się o 13% lepiej niż modele zaprezentowane w 2025 roku.

Z jednej strony mamy więc sukces w postaci lepszej sprzedaży na początku, a z drugiej – bardziej pikującą od 3 tygodnia krzywą i „mijankę” na wykresie w niecałe dwa miesiące po rozpoczęciu sprzedaży. Samsung będzie miał zatem niełatwe zadanie do wykonania – odzyskać impet, jaki towarzyszył premierze serii Galaxy S26.




