Recenzja vivo x60 Pro. Przejście obok niego obojętnie to spory błąd

Jeśli oglądacie Euro 2020, z pewnością na bandach widzieliście reklamy vivo X60 Pro – oficjalnego smartfona tych mistrzostw (i TikToka – tego nie da się nie zauważyć). Pytaliście kiedy wreszcie wezmę ten sprzęt na warsztat i oto właśnie nastał ten moment. Zapraszam na wyczerpującą recenzję vivo X60 Pro – co na tak, co na nie i, wreszcie, czy warto go kupić?

Reklama

Parametry techniczne vivo X60 Pro:

  • wyświetlacz AMOLED o przekątnej 6,56” i rozdzielczości 2376×1080 pikseli, 120 Hz,
  • procesor Qualcomm Snapdragon 870,
  • 12 GB RAM,
  • 256 GB pamięci wewnętrznej (UFS 3.1),
  • Funtouch OS 11.1 na bazie Androida 11,
  • aparat główny 48 Mpix f/1.48 + ultraszerokokątny 13 Mpix f.2.2 + teleobiektyw 13 Mpix f/2.46,
  • przedni aparat: 32 Mpix f/2.45,
  • 5G (n1/n3/n5/n7/n8/n20/n28/n38/n40/n41/n77/n78),
  • dual SIM,
  • NFC,
  • GPS, BEIDOU, GLONASS, GALILEO, QZSS,
  • Bluetooth 5.1,
  • WFi 2,4&5 GHz,
  • USB typu C,
  • czytnik linii papilarnych w ekranie,
  • akumulator o pojemności 4200 mAh, ładowanie FlashCharge 33 W,
  • wymiary: 158,58 × 73,24 × 7,69 mm  
  • waga: 179 g.

Cena vivo X60 Pro w dniu publikacji recenzji: 3699 złotych

Reklama
vivo x60 pro

Wzornictwo, jakość wykonania

Patrząc na vivo X60 Pro można mieć małe déjà vu. Testowany przeze mnie pierwszy smartfon vivo, wprowadzony na polski rynek w październiku ubiegłego roku, vivo X51 5G, wyglądał bardzo podobnie. Właściwie oba smartfony różnią się od siebie szczegółami – mimo to jednak, dość trudno jest je ze sobą pomylić – starszy model ma podłużną diodę doświetlającą po prawej stronie wyspy z aparatami, podczas gdy w nowszym dioda powędrowała w miejsce jednego z obiektywów z poprzednika. Mała rzecz, która jednak pozwala odróżnić je od siebie.

vivo X60 Pro dostępny jest w Polsce w dwóch wersjach kolorystycznych: Czarna północ lub Błyszczący błękit. W moje ręce, jak możecie wywnioskować ze zdjęć, trafiła pierwsza z nich i, nie ukrywam, całkiem mnie to cieszy, bo jego elegancja bardzo mi pasuje. Nie jest to żaden typowy kolor – mieni się w różnych barwach w zależności od intensywności oświetlenia i kąta odchylenia. Dodatkowym atutem jest fakt, że obudowa w dotyku jest wręcz aksamitna, dzięki czemu obcowanie z telefonem bez etui jest rewelacyjnym doświadczeniem.

vivo x60 pro

Paradoksalnie jednak tego nie polecam – obudowa zbiera wtedy odciski palców w tak szybkim tempie, że jeśli ktoś jest estetą, lepiej, by korzystał z dołączonego do zestawu sprzedażowego etui. To nie jest kawałkiem gumy, a plastiku – chroni rogi urządzenia i tył, krawędzie pozostawiając odsłonięte. Dodam też, że nosząc telefon w etui, otoczenie modułu aparatu uwielbia zbierać drobinki kurzu.

vivo X60 Pro nie jest przesadnie dużym smartfonem (158,58 x 73,24 x 7,69 mm) – w porównaniu do Samsunga Galaxy S21 Ultra 5G (165,1 x 75,6 x 8,9 mm), którego użytkuję pomiędzy testami różnych smartfonów, można go nawet nazwać filigranowym. Jest cieńszy, nieco węższy i niższy, przez co obsługa jedną ręką staje się możliwa i całkiem komfortowa – ale to też zależy od wielkości naszych dłoni. Ogólnie jednak wymiarowo i wagowo (179 g) urządzenie to powinno przypaść do gustu osobom, które szukają mniejszego smartfona.

Zerknijmy na krawędzie. Na dolnej znajdziemy szufladkę z dwoma slotami kart nanoSIM, port USB typu C, jeden z mikrofonów oraz głośnik – niestety, mono. Na przeciwległej krawędzi mamy jedynie dodatkowy mikrofon. Lewy bok telefonu pozostał niezagospodarowany, z kolei na prawym znalazły się przyciski – od góry mamy dłuższy, gładki przycisk do regulacji głośności, z kolei pod nim jest krótszy, z chropowatym wykończeniem – włącznik.

Dolna krawędź została ścięta do środka w bardzo podobny sposób, jak w Oppo RX17 Pro, w którym widziałam takie zagłębienie pierwszy raz (pamiętacie w ogóle jeszcze ten model?). Dodam też, że telefon jest dobrze wyważony i można go postawić bez żadnej podpórki – mała rzecz, a cieszy (zwłaszcza recenzentów, którzy muszą go ograć na potrzeby materiałów na YouTube czy też zrobić zdjęcia).

Nie przesadzę twierdząc, że vivo X60 Pro jest elegancki, dobrze wykonany i może się podobać. Niestety, obudowa nie może się pochwalić spełnianiem żadnej normy odporności (a już tym bardziej IP68).

vivo x60 pro

Wyświetlacz

Wyświetlacz vivo X60 Pro wykonany został w technologii AMOLED, ma przekątną 6,56” i rozdzielczość 2376×1080 pikseli. Ekran jest zakrzywiony, przez co musicie pamiętać o załamaniach światła na jego krawędziach, jednocześnie nie ma problemów z czułością reakcji na dotyk w obszarach przy zakrzywieniu. Fabrycznie na wyświetlaczu znajduje się podstawowa folia ochronna, która po około trzech tygodniach intensywnego użytkowania zaczyna odchodzić – wtedy proponuję ją wykończyć i zdecydować się na coś bardziej konkretnego.

Względem X51 5G zmieniły się dwie rzeczy – pierwszą jest przesunięcie okrągłego wcięcia na przedni aparat z lewej krawędzi na środek oraz zwiększenie częstotliwości odświeżania ekranu z 90 Hz do 120 Hz. Oczywiście wciąż w ustawieniach możemy zdecydować się na standardową wartość, tj. 60 Hz lub zdać się na opcję inteligentną, która automatycznie, w zależności od aplikacji, z których korzystamy, dostosowuje wartość odświeżania do potrzeb.

Ekran testowanego smartfona na co dzień sprawdza się bardzo dobrze. Jakość wyświetlanego obrazu jest bez zarzutu – kolory są dobrze odwzorowane, czerń doskonała, kąty widzenia świetne, a jasność minimalna spokojnie pozwala korzystać z niego w nocy, bez męczenia oczu. Jasność maksymalna z kolei w pełnym, teneryfijskim słońcu czasem nie daje rady, ale wystarczy zrobić cień ręką, by problem zniknął. Regulacja jasności działa w porządku, choć odniosłam wrażenie, że momentami zbyt agresywnie rozjaśnia ekran – ale ewidentnie jestem przewrażliwiona na tym punkcie (Wam może to nie przeszkadzać). Co jeszcze ważne, ekran vivo X60 Pro wspiera HDR 10, z którego możemy się cieszyć również w aplikacji Netflix.

W ustawieniach ekranu znajdziemy tryb ochrony oczu (filtr światła niebieskiego), tryb ciemny (oba możemy włączyć również z poziomu górnej belki systemowej), kolory ekranu, gdzie możemy wybierać pomiędzy standardowymi, jasnymi lub profesjonalnymi, jak również zmienić temperaturę barwową ekranu.

vivo X60 Pro oferuje też opcję Always on Display, która pozwala na wyświetlanie zegara, dnia tygodnia, daty i poziomu naładowania baterii na wygaszonym ekranie. Wyświetla też ikony z aplikacji, w których oczekują na nas powiadomienia, ale liczba tych programów jest ograniczona do czterech: wiadomości SMS, telefon, Messenger i WhatsApp. Niestety, pozostałe aplikacje nie są wspierane. “Zawsze wyświetlane”, bo tak nazywa się tutaj AoD, pozwala zmienić wygląd na jeden z kilku dostępnych – klasycznych lub spersonalizowanych.

vivo x60 pro

Działanie, oprogramowanie

Największym zarzutem w kierunku vivo X51 5G było wykorzystanie nieflagowego procesora Snapdragon 765G w urządzeniu, które kosztowało, jakby nie było, sporo. W vivo X60 Pro jednostka centralna jest nowsza, ale wciąż do flagowej jej nieco daleko – Qualcomm Snapdragon 870 nie jest niestety flagowym Snapdragonem 888, a jedynie odświeżeniem Snapdragona 865+.

Mimo wszystko jednak, abstrahując od modelu zastosowanego procesora, muszę przyznać, że vivo X60 Pro pokazuje się naprawdę z jak najlepszej strony – zwłaszcza mając na pokładzie 12 GB RAM, pamięć UFS 3.1 i ekran o częstotliwości odświeżania 120 Hz. Tak dobrane parametry świetnie sprawdzają się podczas codziennego użytkowania sprzętu, a przecież telefon nie miał ze mną łatwo.

vivo X60 Pro, jak każdy smartfon, który testuję, towarzyszy mi podczas typowych czynności, wykonywanych codziennie – odpisywania na mejle, przeglądania Feedly, ale też wrzucania Tiktoków, Insta Story – do czego wcześniej wykorzystuję Canvę, montowania krótkich filmów w Adobe Rush, i tak dalej. I we wszystkich tych zastosowaniach nie odczułam żadnego braku siły smartfona – stale działał szybko i wydajnie.

Stabilność pracy potwierdza zresztą wynik uzyskany w stress-teście Wild Life, będącym częścią 3DMarka – aż 99,2%. Wynik po pierwszej pętli wynosił 4169, po ostatniej (czyli dwudziestej) – 4135. Naprawdę nieźle! Przy czym muszę zaznaczyć, że bardziej intensywne użytkowanie tego smartfona powoduje nagrzewanie się jego obudowy – co zresztą ten benchmark też potwierdził.

Jak wypada vivo X60 Pro w innych testach syntetycznych? Spójrzmy!

Benchmarki:

  • AnTuTu (v8.3.4): 637320
  • GeekBench 5:
    • single core: 1011
    • multi core: 3371
  • 3DMark:
    • Wild Life: 4184
    • Wild Life Extreme: 1198
    • Wild Life Stress Test: 4169 / 4135
    • Sling Shot: max
    • Sling Shot Extreme – OpenGL ES 3.1:  max

W gry na vivo X60 Pro oczywiście też bez problemu pogramy – smartfon nie stawiał oporu przed żadnym tytułem, który odpaliłam. Były to, między innymi, Asphalt 9 czy Need For Speed No Limits.

Pod względem oprogramowania obeszło się bez niespodzianki. vivo X60 Pro działa w oparciu o FunTouch OS 11.1, który to z kolei bazuje na Androidzie 11. Po przygodzie z vivo X51 5G, poczułam się tu właściwie jak w domu – świetne tapety (w tym animowane!), intuicyjny i przejrzysty interfejs, a do tego trochę dodatkowych funkcji, dzięki czemu system nie jest zbyt goły. Część z nich zawarłam na poniższych screenach.

Od siebie dodam, że podczas testów nie spotykałam się z problemami z interfejsem – okno YouTube Premium wyświetlało się poprawnie i nie znikało tak, jak to było na testowym X51 5G. W dalszym ciągu jednak nie udało mi się ujarzmić powiadomień – w niektórych aplikacjach te wyświetlały się z mniejszym lub większym poślizgiem.

Podoba mi się jednak, że powiadomienia sygnalizowane są podświetleniem krawędzi, w ustawieniach znajdziecie to jako Efekt światła otoczenia. Podobny bajer vivo zastosowało dla miłośników muzyki – odtwarzając playlistę ze Spotify na wygaszonym ekranie, krawędzie telefonu podświetlane są w rytm odtwarzanej muzyki. Co ciekawe, nie działa to z YouTube (ale z YouTube Music już tak).

Czego mi brakuje? Opcji przełączania się pomiędzy otwartymi aplikacjami przesuwając palcem w prawo lub w lewo przy dolnej krawędzi ekranu. Żeby to zrobić, muszę wykonać kompilację gestów – przesunąć palec od dolnej krawędzi do góry, a następnie przejść do poprzednio otwartej aplikacji. Nie było tego w poprzedniku, nie ma też tutaj. Szkoda.

vivo x60 pro

Moduły łączności

Zaplecze komunikacyjne obejmuje wszystkie moduły, których potrzebują użytkownicy od nowoczesnych smartfonów. Jest 5G, dwuzakresowe WiFi, NFC czy wreszcie nie zabrakło GPS i Bluetooth w standardzie 5.1. Wszystkie moduły działały zupełnie poprawnie, choć odniosłam wrażenie, że antena odpowiedzialna za łączność komórkową jest słabsza niż np. w Galaxy Note 20 Ultra, którego używa mój narzeczony (sieć ta sama) – tam, gdzie on miał jeszcze jako-taki zasięg, u mnie internet nie działał w ogóle. WiFi też działa bez zarzutu i ma opcję automatycznego przełączania się pomiędzy sieciami, ale nie robi tego tak błyskawicznie jak wspomniany Samsung. 

Jakości rozmów nie mogę nic zarzucić – rozmówcy słyszeli mnie poprawnie, ja ich też. Jedyne co, to wydaje mi się, że głośnik mógłby być nieco głośniejszy, ale oprócz tego wszystko grało, jak należy.

vivo X51 5G oferował pamięć UFS 2.1, za co – podobnie, jak za zastosowany procesor – zbierał bęcki. W X60 Pro ten mankament został usunięty – mamy bowiem do czynienia z szybką pamięcią UFS 3.1. Naprawdę szybką, co zresztą potwierdzają testy:

  • szybkość ciągłego odczytu danych: 1697,24 MB/s,
  • szybkość ciągłego zapisu danych: 778,24 MB/s,
  • szybkość losowego odczytu danych: 292,48 MB/s,
  • szybkość losowego zapisu danych: 290,99 MB/s

Niestety, smartfon nie został wyposażony w slot kart microSD, przez co nie możemy przechowywać swojego archiwum zdjęć na karcie pamięci. I tylko dlatego jest szkoda tego dodatku – samej pamięci wewnętrznej jest sporo, bo aż 256 GB (do wykorzystania przez użytkownika dokładnie 225 GB), więc pod tym względem nie można narzekać.

vivo x60 pro

Audio

Tu niestety dwie złe informacje. Pierwsza jest taka, że smartfon nie został wyposażony w 3.5 mm jacka audio, co oznacza, że nie podłączymy do niego ulubionych słuchawek przewodowych bez użycia przejściówki (ta jednak, na szczęście, znajduje się w zestawie sprzedażowym). 

Druga wiadomość, moim zdaniem dużo gorsza niż poprzednia, jest taka, że vivo X60 Pro ma tylko jeden głośnik – mono. Braku głośników stereo w smartfonie za 3699 złotych nie potrafię przeboleć. Zwłaszcza, że dźwięk wydobywający się z pojedynczego głośnika X60 Pro nie jest najwyższych lotów – jest po prostu przeciętny i nie gra przesadnie głośno. Niestety, pod tym względem testowy smartfon nie zostanie moim ulubionym.

vivo x60 pro

Zabezpieczenia biometryczne

Rozpoznawanie twarzy w vivo X60 Pro działa wręcz błyskawicznie. Wystarczy podświetlić ekran i… gotowe – dosłownie tak to działa. Jasne, nie jest to technologia 3D i warto o tym pamiętać, jednocześnie nie udało mi się tego rozwiązania oszukać zdjęciem, co też trzeba mieć na uwadze.

Drugą opcją zabezpieczenia danych w testowym smartfonie jest czytnik linii papilarnych umieszczony w ekranie. Znajduje się on dość nisko, nieopodal dolnej krawędzi, przez co do jego lokalizacji trzeba się nieco przyzwyczaić.

Po jakimś czasie jednak kciuk sam wędruje w to miejsce i korzystanie ze skanera odcisków palców staje się całkowicie naturalne. Co ważne, działa szybko i rzadko się myli – chyba, że akurat mamy mokre lub spocone palce, wtedy radzi sobie nieco gorzej.

Sporadycznie, wręcz bardzo rzadko (podczas testów 2-3 razy) zdarza się, że czytnik się zawiesza, a sam ekran blokady jakby zamraża i nie da się odblokować telefonu. W takiej sytuacji pomaga zablokowanie ekranu, odczekanie krótkiej chwili i jego ponowne podświetlenie.

vivo x60 pro

Czas pracy vivo X60 Pro

Pod obudową vivo X60 Pro skrywa się akumulator o pojemności 4200 mAh. Gdybym miała go ocenić w skrócie, powiedziałabym, że zadowolenie z niego zależy od naszych scenariuszy użytkowania i oczekiwań.

Bo o ile na WiFi czas pracy potrafi być w zupełności wystarczający (wieczorem może zostawać jeszcze ok. 20-30% baterii), tak na LTE telefon jest w stanie się rozładować nawet ok. 17-18, gdy korzystamy z niego intensywnie, z ekranem na maksymalnej jasności.

Najwyższy SoT (czas na włączonym ekranie) udało mi się uzyskać  na WiFi i było to 6 godzin i 18 minut. Najniższy z kolei – 4 godziny, na LTE, z maksymalną jasnością ekranu i odświeżaniem 120 Hz. 

Więcej możecie wywnioskować z załączonych screenów:

W zestawie z telefonem otrzymujemy 33-Watową ładowarkę, która – dzięki technologii FlashCharge – jest w stanie naładować smartfon do pełna w godzinę, z czego pierwsze 50% ładuje się ok. pół godziny.

Niestety, vivo X60 Pro nie wspiera ładowania indukcyjnego.

vivo x60 pro

Aparat

vivo X60 Pro został wyposażony w trzy aparaty: główny 48 Mpix f/1.48 + ultraszerokokątny 13 Mpix f.2.2 + teleobiektyw 13 Mpix f/2.46. Ważną informacją, tak szeroko reklamowaną w mediach, jest to, że zestrojone zostały przez firmę ZEISS, co zresztą zostało też zaakcentowane na obudowie smartfona. No dobrze, a co z faktyczną jakością zdjęć?

Zanim do niej przejdziemy, od razu muszę zwrócić Waszą uwagę na to, jak działa automatyczny tryb makro, bo mnie osobiście dość mocno irytował (na szczęście można go wyłączyć). Wszystko przez to, że bardzo szybko po zbliżaniu aparatu do fotografowanego obiektu przełączał obiektyw, w efekcie uzyskując gorsze zdjęcie niż z głównego aparatu. Po wyłączeniu tej opcji całość działa o wiele lepiej – zwłaszcza, że dzięki jasności głównego obiektywu f/1.48, mamy naprawdę fajne, naturalne rozmazanie tła i fajne kolory.

A skoro już przy makro jesteśmy, realizowane jest ono przez ultraszeroki obiektyw i jest zaskakująco niezłej, nazwałabym to “wykorzystywalnej” np. w social media, jakości. Zresztą, zobaczcie sami:

Bardzo lubię główny aparat vivo X60 Pro za wspomniane już naturalne rozmycie tła za fotografowanym obiektem – wcale nie trzeba używać trybu portretowego, by uzyskać świetny rezultat odcięcia obu planów od siebie. Pod tym względem zdecydowanie wielki plus dla testowanego smartfona.

Do zalet zdjęć pochodzących z X60 Pro, niewątpliwie trzeba zaliczyć bardzo dobre odwzorowanie rzeczywistych kolorów – aparat ich nie podbija, nie nasyca, są bardzo zbliżone do tego, co widzi moje oko. Szczegółowość jest niezła, choć chciałoby się, by te zdjęcia były bardziej nasycone detalami, podobnie, jak rozpiętość tonalna, która jest w porządku, ale nie w każdych warunkach wystarczająca.

Z dobrej strony pokazuje się ultraszeroki kąt – zapewnia właściwie takie samo odwzorowanie barw i balans bieli, jak główny obiektyw, co raczej rzadko się zdarza, a to zasługuje na pochwałę. Szczegółowość jest niższa i widoczne jest rozmazanie krawędzi kadrów, ale w ogólnym rozrachunku zdecydowanie ultraszeroki kąt w vivo X60 Pro robi świetną robotę – chętnie po niego sięgałam.

Maksymalny zoom, dostępny w tym smartfonie, jest 20-krotny – niestety, jak sami możecie zobaczyć na przykładowych zdjęciach, jest nieużywalny. 2-krotne zbliżenie jest realizowane optycznie, natomiast każde powyżej tej wartości – cyfrowo. 5-krotny zoom jeszcze daje radę, ale 10-krotny już wyraźnie obniża szczegółowość kadru i widać większe zaszumienie.

Zdjęcia robione w nocy potrafią zaskoczyć. W trybie automatycznym, jeśli jest dostatecznie dużo światła sztucznego, efekt potrafi być bardzo zbliżony do tego, co otrzymujemy fotografując w trybie nocnym. Jeśli jednak światła jest mniej, automat sobie nie poradzi, natomiast tryb nocny rozświetli i rozjaśni zdjęcie – czasem nawet tak bardzo, że możemy być zaskoczeni efektem końcowym.

Zdjęcia co prawda stają się wtedy bardziej rozmyte i pozbyte sporej dawki detali, ale na małym ekranie smartfona wyglądają wręcz efektownie – zwłaszcza mając porównanie do tego, co widziały w danej chwili moje oczy. Fotografować nocą ultraszerokim kątem raczej nie polecam – efekty są marne.

Zdjęcia portretowe? Style polecają się do wypróbowania. Jest ich pięć, po kolei: naturalny, ZEISS Biotar, Stary film, Francuskie impresje oraz Portret z fleszem.

Dla miłośników fotografowania gwiazd, został przygotowany tryb astrofotografii. Oczywiście, aby zrobić zdjęcie w tym trybie, należy użyć statywu – czas naświetlania wynosi zazwyczaj ok. 2 minuty.

Zabrałam vivo X60 Pro w chyba najlepsze miejsce, gdzie mogłam na Teneryfie, gdzie nie ma sztucznego oświetlenia nocą – na podnóża wulkanu Teide. Efekty – cóż – zobaczcie sami (dla porównania zdjęcia z trybu profesjonalnego z ręcznymi nastawami):

Dodam jeszcze, że zdjęcia z trybu profesjonalnego możemy zapisywać w RAW-ach zarówno z głównego obiektywu, jak i ultraszerokokątnego – a wiem, że dla coraz większej grupy odbiorców staje się to istotne.

Jako ciekawostkę załączam kilkanaście zdjęć porównawczych vivo X60 Pro vs Samsung Galaxy S21 Ultra 5G – dzięki temu zobaczycie, gdzie leży różnica w cenie (lepsza jakość ultraszerokiego kąta, lepszy zoom, lepsza szczegółowość).

Przedni aparat ma rozdzielczość 32 Mpix i jasność f/2.45. Nie jestem osobą, która strzela dużo selfiaków, ale muszę przyznać, że jakość tych pochodzących z vivo X60 Pro jest w zupełności zadowalająca. Pamiętajcie jednak, by pilnować opcji HDR, która w wielu przypadkach jest na wagę złota – w przeciwnym razie niebo będzie przepalone, a tego raczej byśmy nie chcieli.

A co z wideo? Maksymalnie możemy nagrywać w 4K 60 fps, ale bez stabilizacji – stabilizacja jest dostępna do 4K 30 fps. Superstabilizacja z kolei dostępna jest jedynie w Full HD 60 fps – tej jednak będziemy używać niezwykle rzadko, a to dlatego, że standardowa stabilizacja radzi sobie świetnie. Superstabilizacja przyda się z pewnością osobom, które uprawiają sporty ekstremalne i chcą je nagrywać – do standardowego użytkowania, np. nagrywania vlogów (chociażby z wakacji) standardowa stabilizacja okaże się wystarczająca.

Skoro już wiemy, że stabilizacja okazuje się bardzo ważnym punktem specyfikacji vivo X60 Pro, warto przy okazji powiedzieć, że sama jakość nagrywanego wideo stoi na niezłym poziomie – kolory odwzorowane są poprawnie, a szczegółowość jest niezła (choć nie topowa). Jeśli chodzi o ostrość nagrań – zdarzają się sytuacje, w których rozpoczynając nagrywanie obraz jest nieostry – wystarczy wtedy dotknąć ekranu, czyli wyznaczyć punkt ostrości, by problem zniknął. Nie jest to jednak częsty problem, a raczej sporadyczny. 

Oprócz tego musicie wiedzieć, że:

  • nagrywanie ultraszerokim kątem nie jest dostępne w 4K – ani 30 fps, ani 60 fps, a także w Full HD 60 fps,
  • nagrywając wideo w Full HD 30 fps można przełączać się pomiędzy głównym a ultraszerokokątnym obiektywem,
  • nie ma dostępnego HDR podczas nagrywania wideo,
  • w ustawieniach w jakości maksymalnie Full HD 30 fps dostępne są różne filtry – jedne zmieniają kolory, inne podbijają nasycenie, a jeszcze inne dodają winietę; jeśli lubicie kombinować – mogą Wam się spodobać (zwłaszcza ich nazwy, np. makaroniki, niska trawa, mniam czy czarna porzeczka),
  • w Full HD 30 fps możemy też skorzystać z opcji wygładzania skóry, odcienia skóry czy dodania blasku,
  • przedni aparat nagrywa maks. w Full HD 30 fps.
vivo x60 pro

Podsumowanie

vivo X60 Pro to poręczny smartfon, który może się podobać za sprawą eleganckiej obudowy i świetnego aparatu głównego, choć nie w każdym scenariuszu (zakres użytkowego zoomu jest niewielki). Do tego ultraszeroki kąt również pokazuje się z bardzo dobrej strony i aż zachęca, by z niego korzystać – zwłaszcza teraz, gdy właśnie rozpoczęły się wakacje. 

Jedną z jaśniejszych stron vivo X60 Pro jest też jego wyświetlacz AMOLED o częstotliwości odświeżania 120 Hz, choć zakrzywienie nie każdemu przypadnie do gustu. Co jeszcze? Szybkie ładowanie, 256 GB szybkiej pamięci wewnętrznej, świetna stabilizacja podczas nagrywania wideo oraz ekspresowe rozpoznawanie twarzy – to zdecydowanie na plus.

Niestety, vivo X60 Pro ma też swoje większe i mniejsze wady. Zacznijmy od tego, że na jego pokładzie nie znajdziemy głośników stereo, obsługi ładowania indukcyjnego, slotu kart microSD, 3.5 mm jacka audio czy ładowania indukcyjnego. Obudowa nie spełnia też żadnej normy odporności.

Poza brakami, warto zwrócić też uwagę na rzeczy typowo użytkowe – Always on Display wyświetla powiadomienia wyłącznie z czterech aplikacji, korzystając z nawigacji gestami brakuje opcji przechodzenia do poprzednich aplikacji przesunięciem palca w lewo lub prawo przy dolnej krawędzi ekranu, a i czytnik linii papilarnych czasem potrafi się zawiesić (aczkolwiek to akurat jest marginalnym zjawiskiem).

Mimo wszystko, vivo X60 Pro to fajny smartfon – nie warto przechodzić obok niego obojętnie.

Recenzja vivo x60 Pro. Przejście obok niego obojętnie to spory błąd
Zalety
ekran AMOLED o odświeżaniu 120 Hz
wydajność i szybkość działania
aparat główny i ultraszerokokątny zasługują na pochwałę
tryb nocny potrafi pokazać pazur
szybkie ładowanie
ekspresowe rozpoznawanie twarzy
256 GB pamięci
eleganckie wzornictwo
Wady
głośnik mono
brak opcji przechodzenia do poprzednich aplikacji przesunięciem palca w dolnej części ekranu
Always on Display wyświetla powiadomienia wyłącznie z czterech aplikacji
brak slotu kart microSD
brak 3.5 mm jacka audio
brak ładowania indukcyjnego
brak normy odporności
9
Ocena