Recenzja Moto g30 – kanibalizm w rodzinie smartfonów Motoroli trwa w najlepsze

Drugi kwartał 2021 roku przyniósł nam wysyp naprawdę udanych smartfonów z niskiej i średniej półki cenowej. Jednym z nich jest Motorola Moto G30, którą można kupić za 899 złotych. W tej cenie oferuje przede wszystkim ekran o odświeżaniu 90 Hz, pojemną baterię i bardzo dobry, jak na swoją cenę, aparat. Jeśli chcecie wiedzieć więcej – zapraszam do recenzji Moto G30.

Na początek jedna kwestia, którą warto poruszyć. W sprzedaży na wolnym rynku dostępna jest Moto G30 w wersji z 6 GB RAM i 128 GB pamięci wewnętrznej. Ja do testów dostałam wersję z 4 GB RAM (przestrzeń na pliki taka sama) – taką edycję urządzenia można kupić jedynie w sieci Plus. Z tego, co widzę, aktualnie trudno ją nabyć w sprzedaży internetowej. Wolałabym testować wersję ogólnodostępną (zwłaszcza, że jest o te 2 GB RAM ciekawsza), ale trzeba cieszyć się z tego, co jest.

Przejdźmy jednak do rzeczy.

Specyfikacja Motoroli moto g30:

Cena Moto G30 w momencie publikacji recenzji: 899 złotych w wersji 6/128 – testowana wersja powinna być dostępna jedynie w Plusie

Moto G30 (6/128) w Media Expert

Wzornictwo, jakość wykonania

Są smartfony, które tuż po wyjęciu z pudełka łapią za serce. Są też takie, które powodują zupełnie inne odczucia. Niestety, w moich oczach, Moto G30 do najładniejszych smartfonów nie należy – a na pewno nie w testowanej przeze mnie wersji Dark Pearl. Wszystko przez to, że plastikowa obudowa modelu mieni się w zależności od oświetlenia, ale w kolorach, które nieszczególnie ładnie się prezentują – szarym, zielonym, fioletowym. Moim zdaniem nie wygląda to najlepiej. Mogę nawet stwierdzić, że Moto G30 jest pierwszym telefonem od dawna, który swoim wzornictwem nie przekonał mnie do siebie. Na szczęście to akurat jest kwestią gustu, więc moje zdanie może nie mieć zbyt wiele wspólnego z opinią każdego z Was z osobna.

Na obudowie, wykonanej z tworzywa sztucznego, lubią zbierać się odciski palców i, choć jest zmatowiona, są one dość mocno widoczne podczas użytkowania. Rozwiązaniem pozostaje korzystanie z etui dołączonego przez producenta do zestawu sprzedażowego – tym sposobem chronimy też plecki przed ewentualnymi zarysowaniami. Korzyści przewyższają wady w postaci pogrubienia telefonu, więc zdecydowanie warto po nie sięgnąć. Zwłaszcza, że chroni też nieco wystający z obudowy moduł z aparatami. W tym momencie zwrócę Waszą uwagę na fakt, że między obwódką modułu a obudową, jest szczelina, w której uwielbia zbierać się kurz.

Obudowa, skoro już przy niej jesteśmy, jest w niewielkim stopniu odporna na kontakt z wodą – spełnia normę odporności IP52. Potwierdza to również uszczelniony slot kart (a z racji tego, że mamy hybrydowy dual SIM, to mamy 2x nanoSIM lub nanoSIM + microSD), znajdujący się na lewej krawędzi konstrukcji.

Na prawym boku telefonu umieszczono trzy przyciski – od góry: Asystent Google, regulacja głośności i włącznik. Każdy z nich jest odpowiednio dobrze wyczuwalny pod palcami, ma dobry skok i nie chybocze się. Zasadność obecności przyciska dedykowanego Asystentowi Google pozostawię w Waszej ocenie – ja jednak wolałabym zamiast niego fizyczny spust migawki aparatu. 

Dolna krawędź Moto G30 skrywa w sobie głośnik mono, USB typu C oraz mikrofon. U góry z kolei znajdziemy drugi mikrofon i 3.5 mm jacka audio. 

Podsumowując, w kwestii wzornictwa Motorola Moto G30 to dla mnie nic nadzwyczajnego – w erze naprawdę ładnie wyglądających tanich smartfonów, ten po prostu do mnie nie przemawia. Sama jakość wykonania jest w porządku – nic nie trzeszczy, nie ugina się pod palcami, etc. Do samych wymiarów fizycznych (165,22×75,73×9,14) i wagi (200 g) po prostu trzeba się przyzwyczaić.

Wyświetlacz 

Moto G30 może się pochwalić 6,5-calowym ekranem IPS o rozdzielczości 1600×720 pikseli i częstotliwości taktowania 90 Hz. W jego centralnej części u góry, w łezce (czy też kropli wody), został umieszczony przedni aparat (13 Mpix f/2.2), nad którym widoczny jest jeszcze głośnik do rozmów telefonicznych. Wyświetlacz otoczony jest dość wąskimi ramkami, aczkolwiek w oczy rzuca się charakterystyczny podbródek – grubsza ramka pod ekranem. W tej cenie nie ma to jednak większego znaczenia.

Jak się pewnie domyślacie, najbardziej przyczepię się rozdzielczości. 1600×720 pikseli na 6,5” to trochę mało. Zagęszczenie pikseli na cal na poziomie 270 ppi przekłada się na lekko postrzępione krawędzie ikon i niekoniecznie ostry tekst. W codziennym użytkowaniu nie musi być to wcale uciążliwe, czego dowodem niech będzie choćby opinia Pawła na temat  Moto G9 Power, który ma wyświetlacz jeszcze większy, bo 6,8-calowy, a rozdzielczość 1640 x 720 pikseli.

Niższa rozdzielczość niż Full HD+ ma też jeszcze jedną wadę – jeśli prowadzicie kanały w social media i chcecie nagrać ekran lub zrobić screenshota, by je później opublikować, będą one miały rozdzielczość HD+. To z kolei oznacza, że będą prezentowały się na lepszych ekranach… gorzej.

Ale coś za coś – w Moto G30 mamy częstotliwość odświeżania ekranu na poziomie 90 Hz, co zdecydowanie pozytywnie wpływa na odczucie płynności działania urządzenia. Miło, że producent pokusił się o to rozwiązanie, choć spodziewam się, że wybór był między ekranem HD+ 90 Hz a Full HD+ 60 Hz – ciekawe, co Wy byście wybrali?

Jeśli chodzi o samą jakość wyświetlanego obrazu, jest to typowa niższa półka. Można się przyczepić do dość niskiego, aczkolwiek wystarczającego kontrastu czy nasycenia barw, choć to akurat można nieco podciągnąć w ustawieniach (do wyboru są trzy tryby: nasycone, wzmocnione lub naturalne). Kąty widzenia są w porządku, ślizg palca po ekranie również. 

Ekran Moto G30 zasługuje na pochwałę względem jasności minimalnej – ta jest naprawdę niska, dzięki czemu nie razi w oczy podczas wieczornego czy też nocnego korzystania z niego. Jasność maksymalna z kolei jest w porządku, ale w pełnym, teneryfijskim słońcu widać, że nie do końca wystarczająca. Czujnik światła działa poprawnie i dość szybko reaguje na wszelkie zmiany oświetlenia otoczenia.

Z racji braku AMOLED-a, nie uświadczymy tu Always on Display – jest natomiast znane z Moto podświetlanie ekranu z podglądem powiadomień na zablokowanym ekranie. Co jeszcze ciekawego znajdziemy w ustawieniach ekranu? Przede wszystkim ciemny motyw (który jednak nie przynosi na ekranie IPS tylu korzyści, co na AMOLED-ach), podświetlenie nocne (filtr światła niebieskiego), możliwość regulacji częstotliwości odświeżania ekranu (60 Hz, 90 Hz lub automatyczna) czy uważny ekran, który pozostawia ekran włączony, dopóki na niego patrzymy.

Działanie, oprogramowanie

Patrząc po smartfonach Motoroli do tysiąca złotych, można odnieść wrażenie, że firma ta ma cały zapas procesorów Snapdragon 662 – znajdziemy go w Moto G9 Play, Moto G9 Power, a teraz też w Moto G30. Czy to źle? Niekoniecznie – w tej półce cenowej to rozsądny wybór, zapewniający przyzwoitą wydajność.

W przypadku Moto G30 mamy do dyspozycji Snapdragona 662 z Adreno 610, 4 GB RAM (na rynku jest też wersja z 6 GB RAM) oraz Androidem 11. Ten zestaw komponentów sprawdza się w codziennym użytkowaniu zupełnie nieźle, pod warunkiem, że jesteśmy świadomi, że cały czas mowa jest o smartfonie za niecałe 900 złotych.

Otwieranie aplikacji i przełączanie się pomiędzy nimi często trwa dłuższą chwilę, ale to nie jest spowodowane zawieszaniem się systemu czy jego czkawką, a po prostu charakterystyką zastosowanych podzespołów. Zastosowany procesor działa stabilnie, ale momentami dość wolno. Sytuację w dużym stopniu ratuje ekran o częstotliwości odświeżania 90 Hz, dzięki któremu całość wygląda, jakby działała płynniej.

Wyniki uzyskane przez Moto G30 w testach syntetycznych wyłącznie potwierdzają jej pochodzenie z półki cenowej poniżej tysiąca złotych.

Benchmarki:

Czy na Moto G30 da się pograć? Jasne – musicie tylko być świadomi występujących spadków płynności czy też konieczności grania na niższych detalach. Co ważne, telefon podczas bardziej intensywnego użytkowania nie nagrzewa się i, co równie istotne, jego wydajność pozostaje na mniej-więcej stałym poziomie. Zresztą, świetnie pokazuje to wynik z obciążającego 3DMarka, gdzie stabilność wyników wyszła na poziomie 97,7%.

W momencie publikacji recenzji, Motorola Moto G30 działała w oparciu o Androida 11 z poprawkami bezpieczeństwa datowanymi na 1 marca.

Oprogramowanie to praktycznie czysty Android z dobrze już znanymi dodatkami od Motoroli. Jest tu oczywiście włączanie latarki poprzez dwukrotne potrząśnięcie telefonem, uruchamianie aparatu przez dwukrotne nadgarstka, oczywiście gdy telefon znajduje się w ręce czy robienie screenshotów za pomocą przyłożenia do ekranu trzech palców. Niezmiennie też podoba mi się to, że włączając tryb nie przeszkadzać, automatycznie wszystkie powiadomienia są ukrywane – pojawiają się dopiero po jego wyłączeniu.

Na zaplecze komunikacyjne Moto G30 składa się hybrydowy dual SIM, moduł 4G, WiFi 5, NFC, GPS i Bluetooth 5.0. Wszystkie moduły łączności działają zupełnie poprawnie. Zauważyłam jedynie, że połączenie WiFi czasem potrafi miewać kaprysy – przez większość czasu działa bezproblemowo, by raz na jakiś czas pobierać dane z bardzo wolną prędkością (trudno powiedzieć, czego jest to przyczyna).

Sama jakość rozmów jest poprawna, ale nie wybitna. Nasi rozmówcy są słyszalni dobrze, ale nie do końca czysto. W drugą stronę jest zupełnie nieźle – moi znajomi nie zgłaszali, by było mnie słychać jakkolwiek źle.

Jeśli chodzi o pamięć, tej jest tutaj 128 GB (104 GB do wykorzystania przez użytkownika). Można ją rozszerzyć, korzystając z kart microSD, ale tylko wtedy, gdy nie jest nam potrzebny drugi slot nanoSIM – taka jest, niestety, specyfika hybrydowego dual SIM.

Szybkość pamięci jest następująca (Androbench):

Audio

Na pokładzie Moto G30 znajdziemy głośnik mono, umieszczony na dolnej krawędzi oraz 3.5 mm jack audio, który to z kolei jest na górnej. Co o jakości dźwięku sądzi Kuba?

Jak na sprzęt w tej cenie ten głośnik gra OK. Mówiąc “OK” mam na myśli to, że wydaje z siebie dźwięki – nawet niedrażniące uszu. Głośnik jest donośny, bardziej niż przeciętnie, chociaż przy wysokich tonach i przy maksymalnej głośności potrafi zacharczeć. Tonów średnich jako tako nie brakuje, a o basie wspominać nie będę, bo nie ma o czym. Jedno jest pewne – z tym telefonem możesz zostać tylko DJ w warszawskim metrze (czyli jak sprawdzić, żeby wszyscy Cię usłyszeli i jednocześnie znienawidzili ;)).

Zabezpieczenia biometryczne

Czytniki linii papilarnych są coraz rzadziej montowane na pleckach, za to dość często można je spotkać na prawej krawędzi smartfonów (o tych w ekranach nie wspominam, bo to nie ta półka cenowa). W Moto G30 skaner odcisków palców jest z tyłu obudowy i odnoszę wrażenie, że była to dobra decyzja producenta. Znajduje się on na odpowiedniej i przede wszystkim wygodnej wysokości – chwytając telefon w dłoń, palec wskazujący ląduje od razu właśnie na czytniku.

A co z odblokowywaniem ekranu? Przykładamy palec do skanera i zanim zdążymy policzyć do dwóch, telefon jest już w gotowości do działania. Czasem odblokowanie jest szybsze, ale nie jest to regułą. W każdym razie najważniejszą informacją, jaką musicie wynieść z tego akapitu, jest to, że każdorazowo odcisk palca identyfikowany jest poprawnie i każda próba odblokowania ekranu kończy się sukcesem.

Drugą metodą zabezpieczenia biometrycznego jest oczywiście rozpoznawanie twarzy, ale musicie pamiętać o tym, że jest ona oparta w tym przypadku na przedniej kamerce, przez co jest mniej bezpieczna. Za to muszę przyznać, że działa podobnie, jak skaner odcisków palców – momentami nie za szybko, ale skutecznie.

Bateria

Akumulator, zastosowany w Motoroli Moto G30, ma pojemność 5000 mAh. Od razu musicie wiedzieć, że bardzo trudno jest go rozładować w ciągu jednego dnia. Jasne, nie jest to niemożliwe, ale… zdecydowanie trudne. Jak możecie bowiem zobaczyć na załączonych screenach, bardzo często kończyłam dzień, mając jeszcze ok. 20-30% zapasu energii, podczas gdy SoT (czas na włączonym ekranie) wynosił już ponad 6-7 godzin.

Maksymalny SoT, jaki udało mi się uzyskać, to 11,5 godziny, przy czym to głównie dzięki binge watchingowi w samolocie – w normalnych warunkach trudno o powtórzenie takiego wyniku. Ale standardowo dobijałam do 8 godzin SoT, niezależnie od tego, czy działałam na danych mobilnych, czy na WiFi – a to zdecydowanie dobre czasy na jednym ładowaniu.

W zestawie ze smartfonem otrzymujemy 20-Watową ładowarkę, która ładuje telefon w ciągu 2 godzin i 20 minut. Pierwsze 20% ładuje się 20 minut, 62% – godzinę i 18 minut, 80% – 1,5 godziny.

Raczej nikt się tego nie spodziewa, ale w celu uzupełnienia informacji dodam, że telefon nie obsługuje ładowania indukcyjnego.

Aparat

Na zestaw aparatów w Moto G30 składa się:

Będąc miesiąc temu na wyjeździe, wrzucałam na Insta Story Tabletowo zdjęcia porównawcze z czterech różnych smartfonów z przeróżnej półki cenowej – Moto G30, Huawei P30 Pro, Xiaomi Mi 11 i Samsunga Galaxy S21 Ultra 5G. I choć Instagram wiadomo, maltretuje jakość wrzucanych zdjęć, tak coś tam zawsze można wywnioskować – i sporo osób pisało, że mimo niskiej ceny telefonu Motoroli, radzi on sobie w tym nierównym porównaniu zupełnie dobrze (swoją drogą – chcecie, żebym wrzuciła te wszystkie zdjęcia porównawcze w osobnym wpisie? – dajcie znać!). Czas sprawdzić, jak jest w rzeczywistości.

Muszę stwierdzić, że faktycznie jest zaskakująco dobrze – oczywiście mając na uwadze główny aparat (domyślnie robiący zdjęcia w 16 Mpix), w dodatku w dzień (dlaczego – o tym za chwilę). 

Fotografując obiekty na pierwszym planie, jesteśmy w stanie uzyskać naprawdę ładnie wyglądający bokeh i muszę przyznać, że jestem nawet zaskoczona, jak dobre efekty daje aparat główny w Moto G30 – a to w końcu smartfon za niecałe 900 złotych! 

Jeśli to nie wystarczy, można skorzystać z trybu portretowego, który również pokazuje się z dobrej strony. Moto G30 bardzo ładnie wycina fotografowany obiekt od tła i efekt ten naprawdę może się podobać. Co prawda nie do końca radzi sobie z włosami, ale – mając w pamięci cenę modelu – wydaje mi się, że można przymknąć na to oko.

Odwzorowanie kolorów jest niezłe, rozpiętość tonalna mogłaby być większa, ale i tak pokazuje się z dobrej strony. Zdjęcia z Moto G30 robione w dzień cieszą oko – wyglądają naprawdę przyjemnie. Zwłaszcza, gdy oglądamy je na małym ekranie smartfona. Po zgraniu na komputer i oglądaniu w pełnej rozdzielczości, wyraźnie widać, że poziom szczegółowości pozostawia sporo do życzenia.

Warto też zwrócić uwagę, że przy bardziej zachmurzonych sceneriach HDR nie daje rady.

Zdjęcia nocne to bardzo prosty temat – Moto G30 sobie z nimi praktycznie nie radzi, zwłaszcza w trybie automatycznym. Do naszej dyspozycji jest tryb nocny, który stara się robić, co może, by wyciągnąć z tych fotografii jak najwięcej, ale nie w każdych warunkach jest w stanie pomóc. Biorąc jednak pod uwagę cenę urządzenia, tryb nocny spisuje się zupełnie poprawnie, choć zaszumienie kadru i bardzo ograniczona szczegółowość to pierwsze, co rzuca się w oczy.

Ultraszeroki kąt pozwala uchwycić więcej w kadrze, kosztem – w przypadku Moto G30 – sporego spadku detali i ostrości fotografii. Trzeba też zauważyć, że o ile w dzień zdjęcia wynikowe wyglądają jeszcze jako-tako, tak po zmroku – po prostu z niego nie korzystajcie (zwłaszcza, że nie jest w nim dostępny tryb nocny).

Zostaje jeszcze obiektyw makro, ale na jego temat nic dobrego nie powiem – niska rozdzielczość (2 Mpix) powoduje, że zdjęcia robione za jego pomocą najzwyczajniej w świecie do niczego Wam się nie przydadzą.

Przedni aparat ma rozdzielczość 13 Mpix i światło f/2.2. Zdjęcia pochodzące z niego nadają się do wrzucenia na portale społecznościowe, ale określiłabym je, po prostu, jako “bez szału”.

Pod względem Moto G30 w żadnym stopniu nie zaskakuje. Maksymalnie nagrywa w Full HD (1080p) w 60 kl./s., ale jeśli chcecie skorzystać z cyfrowej stabilizacji (optycznej tu nie uświadczymy) – klatkaż automatycznie obniża się do 30 kl./s. Włączenie stabilizacji jak najbardziej polecam, bo faktycznie widać różnicę pomiędzy poziomem latania obrazu nagrywanego w obu trybach i aż pozytywnie zaskakuje. Przednia kamerka pozwala nagrywać w 1080p 30 kl./s. Ogólna jakość nagrań z obu aparatów jednak dość kiepska – szczegółowość obrazu stoi na średnim poziomie, a po zmroku jakość dodatkowo spada. Dodam też, że podczas nagrywania wideo ultraszerokim kątem (gdzie ostrość i szczegółowość dodatkowo spada) możemy korzystać z zoomu jedynie w zakresie 0,5x do 0,9x, natomiast głównym – od 1x do 8x.

Podsumowanie

O tym, że Moto G30 mi się nie podoba, już wiecie. Ale nie oceniam sprzętu po tym, jak wygląda jego obudowa (jak i książki po okładce) – to by było bardzo mocno nie fair. W ogólnym rozrachunku okazuje się bowiem, że Motorola Moto G30 to bardzo przyjemny smartfon, któremu zapewne sporo osób zdecyduje się dać szansę.

Telefon ten da się lubić za ekran o częstotliwości odświeżania 90 Hz, główny aparat, który potrafi zrobić w dzień bardzo dobre zdjęcia, długi czas pracy akumulatora, czystego Androida, NFC oraz 3.5 mm jacka audio. Samo działanie, w tej cenie, też jest w zupełności akceptowalne.

Niestety, z drugiej strony mamy ekran tylko HD+, głośnik mono marnej jakości, tylko hybrydowy dual SIM, zdjęcia nocne poniżej oczekiwań, brak nagrywania wideo w 4K czy obudowę, która lubi zbierać odciski palców.

W ostatecznej ocenie Moto G30 przeszkadza mi obecność na rynku modelu Moto G9 Plus, który w podobnej cenie oferuje ekran Full HD+ (ale 60 Hz), lepszy procesor (Snadpragon 730) i szybsze ładowanie (30 W). 

Recenzja Moto g30 – kanibalizm w rodzinie smartfonów Motoroli trwa w najlepsze
Zalety
ekran 90 Hz
aparat główny zapewniający niezłą jakość zdjęć w dzień
długi czas pracy
NFC
3.5 mm jack audio
gesty Moto
czysty system bez udziwnień i niepotrzebnych dodatków
Wady
ekran HD+
głośnik mono
marne zdjęcia nocne
jakość zdjęć z ultraszerokiego kąta
brak nagrywania wideo w 4K
wersja kolorystyczna, moim zdaniem, mało atrakcyjna
7.5
Ocena
Gdzie kupić?
Exit mobile version