Logitech Signature K650 Comfort Wireless

Recenzja Logitech Signature K650 Comfort Wireless. Do biura w sam raz

Jestem jedną z tych osób, które zdecydowanie wolą pracować jak najbardziej komfortowo, dlatego ucieszyła mnie wieść, że na testy trafi do mnie nowa klawiatura Logitech Signature K650 Comfort Wireless. Od dawna na moim biurku można znaleźć myszkę MX Master 2S, miałem już też okazję testować legendarną klawiaturę Logitech K120, więc naturalna jest dla mnie ciekawość tego, co tym razem przygotował dla pracowników biurowych producent ze Szwajcarii.

Reklama

Logitech zawsze był dla mnie tym jednym producentem, który – pomimo dominacji rynku przez fikuśne konstrukcje przeznaczone dla graczy i fanów hałasu – wciąż potrafił postawić na wygodę i ciszę. Chociaż w ofercie ma podmarkę Logitech G, której produkty są skierowane do osób marzących o uzyskaniu kiedyś miana mistrza gier komputerowych, dział noszący nazwę Logi nadal jako główny cel obiera sobie konsumentów spędzających większość czasu przed komputerem na pracy.

Czy Logitech Signature K650 Comfort Wireless ma jakikolwiek sens istnienia na obecnym rynku, a tym bardziej w swojej cenie? Czy rzeczywiście jest to klawiatura dla fanów komfortu? No i przede wszystkim – czy jako osoba pracująca przed komputerem jestem w stanie polecić tę klawiaturę?

Logitech Signature K650 Comfort Wireless
(fot. Mateusz Szymański – Tabletowo.pl)

Opakowanie

Klawiatura przychodzi do nas w klasycznym już dla Logitecha opakowaniu w kolorach czarnym i turkusowym. Na froncie widnieje render przedstawiający produkt w pełnej okazałości, a tuż nad nim znalazła się nazwa modelu oraz krótki opis produktu. W prawym górnym rogu umieszczono z kolei deklarację o żywotności baterii na poziomie 36 miesięcy oraz informację o układzie klawiatury US INT’L, co prawdopodobnie można rozwinąć na United States International. Oznaczałoby to więc, że mamy do czynienia z klawiaturą w układzie ANSI, ale na opakowaniu wyraźnie widoczny jest krótki lewy Shift i wysoki Enter – cechy układu ISO, czyli tego europejskiego.

Na odwrocie pudełka znajdziemy listę systemów, z którymi działa klawiatura, a także najważniejsze według producenta cechy produktu.

Są to:

  • podpórka pod nadgarstki, zapewniająca komfort użytkowania,
  • pełny wymiar klawiatury, pozwalający na pracę bez ograniczeń,
  • opcja używania z myszką Logitech Signature M650, dzięki czemu otrzymamy dodatkowe funkcje,
  • możliwość połączenia Bluetooth Low Energy oraz za pomocą adaptera Logi Bolt USB,
  • możliwość konfigurowania skrótów klawiszowych i przypisania ich do dowolnego z wybranych 24 klawiszy w oprogramowaniu Logi Options+.

Logitech zwraca również uwagę na dobrą żywotność przycisków, regulację kąta nachylenia za pomocą wytrzymałych nóżek oraz obecność dwóch baterii alkalicznych AA w zestawie.

Akcesoria

Po otworzeniu pudełka od boku, możemy wysunąć z niego klawiaturę owiniętą w papier ochronny, papierologię oraz ukryty w kawałku tekturki adapter USB. W umieszczonym na odwrocie klawiatury slocie na baterie znalazły się… baterie. Są to dwie sztuki alkalicznych Duracell AA, które mają rzekomo pozwolić na 36 miesięcy pracy bez potrzeby wymiany.

Co do adaptera, to jest to Logi Bolt, który pozwala na podłączenie do komputera za jego pomocą wielu bezprzewodowych peryferiów Logitecha. Najlepsze jest to, że nie musimy zajmować wielu portów USB w komputerze na każde urządzenie z osobna, bo wystarczy nam jeden adapter, do którego za pomocą aplikacji Logi Options+ podłączyć możemy jednocześnie kilka urządzeń.

Jeśli chodzi o papierologię, otrzymujemy mało ciekawą instrukcję w wielu językach, a także dodatkową kartkę, która szybko nauczy nas jak połączyć klawiaturę z komputerem zarówno za pomocą Bluetooth, jak i adaptera Logi Bolt. Widnieje na niej również link do pobrania oprogramowania.

Logitech Signature K650 Comfort Wireless
(fot. Mateusz Szymański – Tabletowo.pl)

Od góry

Pierwszy rzut oka na Logitech Signature K650 tuż po odpakowaniu i od razu można zauważyć bijący od tej klawiatury minimalizm. Do testów otrzymałem wariant biały, ale dostępny w sprzedaży jest również grafitowy. W moim przypadku cała konstrukcja wykonana została z białego tworzywa sztucznego, które – według deklaracji producenta – pochodzi w 21% z odzysku.

To ciekawy sposób na trafienie do szerszego grona odbiorców, bo nigdy nie spotkałem się jeszcze z klawiaturą, której jedną z kluczowych cech byłaby neutralność dla środowiska. Logitech zaznacza też na swojej stronie, że model ten nie pozostawia za sobą żadnego śladu węglowego. W jaki sposób zostało to osiągnięte? Nie mam pojęcia. Czy znajdzie to swoich zwolenników, którzy wybiorą ten model klawiatury zamiast innego, w trosce o środowisko? Myślę, że tak.

Logitech Signature K650 to klawiatura pełnowymiarowa, a zatem znajdziemy tutaj wszystkie potrzebne nam do korzystania z komputera klawisze, w tym panel numeryczny umieszczony po prawej stronie. Układ to ISO, a więc lewy Shift został podzielony na dwa klawisze, a Enter jest wysoki i wąski – w kształcie odwróconej o 180 stopni litery L.

Nad sekcją klawiszy funkcyjnych znajduje się dosyć wysokie „czoło” klawiatury, które zagospodarowano sześcioma klawiszami multimedialnymi, wycentrowanym logiem marki Logi w kolorze szarym, a także diodą LED bliżej prawej krawędzi.

Pod klawiszami klawiatura nie kończy się od razu krawędzią, a jest wydłużona o kilka centymetrów. Ma to na celu utworzenie dla naszych nadgarstków miejsca oparcia w postaci zintegrowanej podpórki pod nie, jednak w mojej opinii Logitech mógł sobie darować taki wymysł.

Nie jestem bowiem w stanie korzystać w żaden sposób z tej podpórki, gdyż ta jest zwyczajnie za wąska. Moje nadgarstki nie znajdują się tak blisko klawiszy, bym mógł je o nią oprzeć. Jeśli jednak ktoś ma o wiele mniejsze dłonie, to jest to z pewnością ciekawy dodatek. Dodam jeszcze, że podpórka ma nieco inną, chropowatą powierzchnię, która ma szary kolor i jest zdecydowanie przyjemna w dotyku.

Obudowa Logitech Signature K650 została wyraźnie zaokrąglona w rogach i tworzy w ten sposób przyjemną dla oka estetykę, a także nie rzuca się przesadnie w oczy. Jest to po prostu przyzwoicie prezentujący się produkt, który perfekcyjnie wtopi się w każde środowisko biurowe nie odstając od reszty jakimiś fikuśnymi kształtami. Z powodu wykonania jej w pełni z plastiku liczyć musimy się z podatnością na wyginanie, do którego dochodzi przy każdym silniejszym wciśnięciu klawisza.

Logitech Signature K650 Comfort Wireless
(fot. Mateusz Szymański – Tabletowo.pl)

Od spodu

Po odwróceniu klawiatury do góry nogami ukazuje nam się płaska powierzchnia, w której gdzieniegdzie wycięte są dziurki. Służą one najprawdopodobniej do odprowadzania cieczy w przypadku zalania. Producent deklaruje bowiem odporność na zalania do 60 ml.

Znajdziemy tu również pięć gumek antypoślizgowych – trzy przy frontowej krawędzi i dwie, osadzone na rozkładanych nóżkach, przy tylnej. To dzięki nim klawiatura nie ślizga się po biurku, gdy z niej korzystamy.

Ponadto mamy tutaj dwie rozkładane nóżki, które podwyższają znacząco kąt nachylenia klawiatury. Są one dodatkowo dwustopniowe, a więc kąt możemy podwyższyć mniej lub bardziej. Ja osobiście uwielbiam wysoki kąt i dlatego takie nóżki są dla mnie zbawieniem. Ich końce również zostały ogumione, dzięki czemu nawet po ich rozłożeniu Logitech Signature K650 będzie leżeć stabilnie na biurku.

Przy tylnej krawędzi umieszczony został slot na dwie baterie alkaliczne AA oraz do przechowywania adaptera USB. Jest to przydatny dodatek, gdyż w ten sposób możemy podróżować z klawiaturą i nie martwić się, że zgubimy dongla. Slot ukryty jest pod plastikową pokrywą, którą należy zdjąć podważając paznokciem.

Logitech Signature K650 Comfort Wireless
(fot. Mateusz Szymański – Tabletowo.pl)

Od boku

Recenzowany dziś Logitech Signature K650 prezentuje się ciekawie również z boku. Nie jest to pod żadnym pozorem klawiatura wysoka, gdyż w szczytowym punkcie ma jedynie 22 mm, ale ma to miejsce na samym skraju tylnej krawędzi. Klawisze są usytuowane na wysokości jedynie 20 mm i mam tu na myśli wysokość włącznie z nakładkami. Dla porównania, przeciętny model oparty o przełączniki Cherry MX lub ich klony ma 22 mm wysokości nie licząc nakładek, a razem z nimi sięga nawet 35 mm. Można więc spokojnie nazwać nową klawiaturę Logitecha modelem niskoprofilowym.

Z profilu zauważyć można bardzo interesujący kształt, który ma cała konstrukcja. Wygląda ona wręcz jak falka, która podnosi się u przedniej krawędzi, wyrównuje się do płaskiego poziomu wraz z klawiszami, by potem znów zakręcić, tym razem ostro do góry. Może i to detale, ale mi osobiście bardzo podoba się dbałość o to, by nawet taki stosunkowo tani produkt (relatywnie do pozostałych klawiatur w ofercie Logitecha) nie wyglądał nudno i tanio.

Na prawym boku dodatkowo umieszczony został przełącznik ON/OFF, który jest bardzo luźny i sprawia wrażenie taniego, ale jeśli po prostu włączymy nim klawiaturę i potem o nim zapomnimy, to nie sprawia on problemu. Miłym akcentem jest też pokolorowanie tła za nim na zielono i czerwono w taki sposób, że gdy przestawiony jest na ON to widzimy zieleń, a gdy na OFF – czerwień.

Multimedia i dodatkowe funkcje

Jako że jest to klawiatura przeznaczona do pracy przed komputerem, to nie zabrakło tu przydatnych funkcji ukrytych pod wieloma klawiszami. Mamy tu między innymi sześć dodatkowych przycisków do sterowania multimediami, ulokowanych w „czole” klawiatury. Po lewej znalazły się, kolejno: poprzedni utwór, Play/Pause oraz następny utwór. Po prawej mamy z kolei: wyciszenie, przyciszenie i podgłośnienie dźwięku systemowego. Przyciski są okrągłe i stawiają spory opór przy wciskaniu. Dodatkowo są dosyć małe, co wcale nie ułatwia trafiania w nie.

Poza przyciskami dedykowanymi znajdziemy tutaj również masę klawiszy, których funkcja została zmieniona przez producenta na rzecz innej. Cały rząd klawiszy funkcyjnych domyślnie ma ustawione funkcje znane z komputerów Mac, ale na szczęście oprogramowanie pozwala nam na ustawienie tam klasycznych F-ów. Wówczas dostęp do chociażby okienka emoji (ukrytego pod F6) uzyskujemy poprzez wciśnięcie FN+F6.

Pozostałe klawisze, które mają zmienione działanie, to Insert, który teraz działa jako zmiana języka klawiatury, PrintScreen służący do ustalania połączenia bezprzewodowego, ScrollLock uruchamiający teraz okno ustawień komputera, a także Pause/Break, którego wciśnięcie wywołuje okno drukowania. Wszystkie te klawisze możemy jednak przeprogramować w oprogramowaniu i przywrócić im podstawowe działanie, ale osobiście nie widzę w tym większego sensu.

Nad panelem numerycznym znajdziemy też cztery dodatkowe klawisze, które kolejno służą do: uruchomienia aplikacji Kalkulator, schowania wszystkich okien lub przywrócenia ich, otworzenia systemowego okna wyszukiwania oraz wylogowania z konta systemu komputera.

Keycapy

Chcąc zapewnić nam pełen komfort, Logitech postawił na niskoprofilowe nakładki, które są prawie kompletnie płaskie. Ponadto każdy rząd klawiszy korzysta z keycapów o tym samym, ujednoliconym, profilu.

Nadruki zostały umieszczone na ich powierzchni za pomocą techniki „pad printing”, która polega na nałożeniu na nakładkę atramentu. Ten staje się wówczas częścią powierzchni, jednak jest to metoda na tyle tania, że łatwo zauważyć i wyczuć pod palcami, gdzie jest nadruk, a gdzie reszta nakładki.

Dodatkowo „pad printing” jest jedną z najtańszych dostępnych na rynku technik, przez co charakteryzuje się bardzo niską wytrzymałością i nadruki wykonywane za jej pomocą mają tendencję do bardzo szybkiego schodzenia z powierzchni keycapa.

Nie jest wiadome, jakiego materiału użył producent do produkcji tych nakładek, aczkolwiek podejrzewać można, że to ABS, gdyż jest to najpopularniejsze tworzywo wykorzystywane do tego celu. Jeśli rzeczywiście użyto tego plastiku, to należy liczyć się z następstwami jakie niesie to za sobą. Chodzi tu przede wszystkim o jego słabą wytrzymałość na czynniki zewnętrzne, co objawia się między innymi wycieraniem tekstury po dłuższym użytkowaniu klawiatury. Nasze palce wydzielają bowiem różne płyny, które wręcz wyżerają powierzchnię keycapów wykonanych z ABS-u.

Domyślnie nakładki te mają gładką teksturę, w której czuć delikatną chropowatość, ale jednak palec ślizga się po niej. Wycieranie nastąpi więc o wiele później i będzie mniej zauważalne, ale mimo wszystko jest nieuniknione i w pewnym momencie użytkownicy tej klawiatury będą mogli dostrzec wytarte „na lustro” nakładki.

Jeśli chodzi natomiast o czcionkę, to jest ona bardzo elegancka i minimalistyczna. Znaki są szare i w większości wycentrowane, a modyfikatory (Enter, Shift itp.) reprezentowane są przez słowa, a nie ikony. Niektóre z keycapów mają podwójne nadruki, czyli jedna z ich funkcji jest oddzielona od drugiej linią po środku. Wygląda to ciekawie i z pewnością ułatwi pracę osobom, które nie znają perfekcyjnie klawiatury, natomiast moim zdaniem wprowadza to nieco zamieszania przez upychanie wielu znaków w jednym miejscu (np. klawisz tyldy, który ma łącznie 4 znaki i linię). Nie podoba mi się też fakt, że niektóre modyfikatory mają niewycentrowany nadruk (prawy Shift, lewy Control, Tab i CapsLock), bo tworzy to brak spójności z resztą klawiatury.

Najwyższy rząd klawiszy korzysta z nieco mniejszych nakładek, które są delikatnie wyższe i o wiele węższe. CapsLock oraz NumLock są z kolei schodkowane, tak aby nie wcisnąć ich przypadkowo. Wszystkie keycapy są zaokrąglone w rogach, a te osadzone w zewnętrznych rogach poszczególnych sekcji (np. Enter w sekcji numerycznej czy lewy Control) są dodatkowo mocniej zaokrąglone, by wpasować się w kształt wycięć.

Stabilizatory

Pod każdym z dłuższych klawiszy umieszczone zostały stabilizatory, których zadaniem jest stabilizacja klawisza, gdy wciskamy go na skrajnych końcach zamiast w sam środek. W Logitech Signature K650 rozwiązane są one w najtańszy możliwy sposób, a więc za pomocą zwyczajnych drucików, które są przymocowane do klawiatury i keycapów przy użyciu zatrzasków. Nie znajdziemy na nich żadnego smarowania, przez co wciskanie klawiszy stabilizowanych generuje niezbyt przyjemny dla ucha dźwięk klekotania.

Nie jest to jednak dziwne, bo mimo wszystko mamy do czynienia z budżetowym produktem, natomiast widząc, co konkurencja potrafi zrobić w podobnie wycenionych klawiaturach o bardziej skomplikowanej konstrukcji, zastanawiałbym się czy można usprawiedliwiać Logitecha za taki ruch.

Mimo braku smarowania szelest jest na szczęście dosyć cichy i nie przeszkadza aż tak bardzo w użytkowaniu, głównie dzięki stabilnemu przymocowaniu drucika w zatrzaskach, co ogranicza jego ruchy.

Logitech Signature K650 Comfort Wireless
(fot. Mateusz Szymański – Tabletowo.pl)

Przełączniki i membrana

Logitech zdecydował się użyć w Signature K650 gumowych kopuł osadzonych na membranie. Podejrzewam, że decyzja ta była podyktowana głównie kosztem produkcyjnym, który w przypadku użycia słabej jakości kopuł na absurdalnie taniej membranie jest niezwykle niski. Efekt jest taki, że otrzymujemy niezbyt ciekawy feeling, którego nigdy nie byłem fanem. Aktywacja jest wyczuwalna za sprawą górki, którą musi pokonać nasz palec przed wciśnięciem klawisza do końca. Takie sprzężenie zwrotne sprawia, że mamy tu do czynienia z przełącznikami dotykowymi (czyli po angielsku tactile).

Ja osobiście lubię taką delikatnie wyczuwalną górkę podczas pisania, bo przypomina ona nieco próg zwalniający na drodze, który samochód musi pokonać, by móc jechać dalej. Tak samo nasz palec nie wciśnie klawisza dalej bez pokonania tego wzniesienia i w efekcie nie aktywuje go. Warto natomiast wspomnieć, że przez użycie gumowych kopuł wciskanie klawiszy do samego dołu nie należy do najprzyjemniejszych, bo pod naszym naciskiem guma nieprzyjemnie się kompresuje i sprawia wrażenie gąbczastej.

Przyznam szczerze, że mimo wszystko nie jest to nieprzyjemna klawiatura, jeśli chodzi o wrażenia z pisania. Jestem w stanie osiągać na niej zadowalające prędkości pisania, a gumowe kopułki nie męczą moich palców na tyle, bym musiał robić sobie przerwy przy dłuższych sesjach pracy przed komputerem.

Również w grach nie odstaje ona w żaden sposób od konstrukcji, z których korzystam na co dzień. W rytmicznym osu! byłem w stanie wycisnąć z siebie maksymalne umiejętności nawet na tej klawiaturze, a w CS:GO nie przeszkadzał brak N-Key Rollover, gdyż nie byłem w stanie wcisnąć w tej grze jednocześnie tylu klawiszy, by któryś nie został zarejestrowany przez komputer.

Logitech Signature K650 Comfort Wireless
(fot. Mateusz Szymański – Tabletowo.pl)

Brzmienie

Użycie tanich gumowych kopuł, osadzonych na membranie, może wydawać się dla niektórych złą decyzją, ale ma to pewien pozytywny efekt uboczny. Chodzi tu rzecz jasna o dźwięk, który za sprawą użycia gumy do aktywacji jest nienachalny i stosunkowo cichy. Nie obudzimy zatem rodziny pisząc na tej klawiaturze w nocy, a jeśli będziemy pracować na niej w biurze, to nasi współpracownicy nie będą krzywo na nas patrzeć na przerwach. Nie jest to co prawda najcichsza klawiatura, z jaką się spotkałem, ale taki poziom ciszy powinien zdecydowanie wystarczyć większości.

Szkoda natomiast, że brak gęstego smaru na stabilizatorach sprawia, że dłuższe klawisze szeleszczą podczas ich wciskania. Tyczy się to przede wszystkim spacji, której używamy przecież najczęściej, a więc najczęściej skazani będziemy na jej dyskretne, ale jednak słyszalne i nieco irytujące klekotanie.

Tak brzmi klawiatura Logitech Signature K650.

Oprogramowanie

Logitech poleca nam korzystać ze swojej klawiatury w połączeniu z oprogramowaniem Logi Options+, które możemy pobrać z oficjalnej strony producenta. Po zainstalowaniu klawiatura automatycznie zostanie wykryta, jeśli podłączyliśmy ją za pomocą adaptera Logi Bolt. Wewnątrz programu jesteśmy w stanie sprawdzić poziom naładowania baterii, dowolnie skonfigurować wybrane klawisze spośród dostępnych 24, które są zaznaczone czarną obramówką, a także zmienić ustawienia klawiatury.

Wśród ustawień znajdziemy między innymi możliwość przestawienia działania klawiszy funkcyjnych na domyślne zamiast znanych z komputerów Mac funkcji. Możemy też zapisać nasze ustawienia i przypisać je do naszego konta, jak i zresetować klawiaturę do ustawień fabrycznych.

Konfiguracja klawiszy jest bardzo łatwa w obsłudze, gdyż wystarczy kliknąć wybrany przycisk w aplikacji, a następnie wybrać funkcję, którą chcemy mu przypisać. Możemy również wprowadzić skrót klawiszowy, który chcemy przypisać pod dany przycisk. Jest to bardzo rozbudowana opcja, ale szkoda, że nie możemy przeprogramować dowolnych klawiszy, a tylko te wybrane 24. Ja na przykład używam domyślnie lewego Controla w miejscu CapsLocka i musiałem korzystać z zewnętrznego oprogramowania, by móc to ustawić. Logitech powinien zapewnić taką możliwość we własnym oprogramowaniu.

Połączenie bezprzewodowe i bateria

Logitech Signature K650 Comfort Wireless to, jak sama nazwa wskazuje, produkt bezprzewodowy, jednak producent postawił na pełną bezprzewodowość i nie daje opcji połączenia klawiatury z komputerem po kablu. Nie możemy więc naładować akumulatora, zamiast którego jako źródło energii użyto tu dwóch baterii alkalicznych AA.

Pozwalają one rzekomo na 36 miesięcy korzystania z klawiatury bez potrzeby wymiany, ale ja z oczywistych powodów nie jestem w stanie zweryfikować tej informacji. Mogę natomiast przyznać, że od dnia przyjścia do mnie klawiatury poziom naładowania nie spadł nawet o 1%, a minęły dwa tygodnie.

Do połączenia z komputerem możemy użyć dołączonego adaptera Logi Bolt, a także Bluetooth Low Energy. Ten pierwszy pozwala na stabilniejsze połączenie i mniej zauważalne opóźnienie, gdyż wykorzystuje do połączenia fale radiowe 2,4 GHz. Bluetooth może nam się z kolei przydać, jeśli zechcemy podłączyć klawiaturę do telefonu lub laptopa bez portu USB-A. Parowanie jest wówczas banalnie proste, bo wystarczy przytrzymać przez 3 sekundy kombinację klawiszy FN+Connect (ten przycisk w miejscu PrintScr), a następnie wybrać klawiaturę na liście dostępnych urządzeń Bluetooth w naszym telefonie lub laptopie.

Pod względem połączenia po Bluetooth nie jest tak źle, jak można by się było spodziewać. Znaki pojawiają się na ekranie telefonu od razu po wciśnięciu bez żadnego zauważalnego opóźnienia. Mimo wszystko podczas testów wolałem korzystać z adaptera Logi Bolt, gdyż ten zapewnia mi najstabilniejsze połączenie bez żadnych opóźnień i korzystanie z Logitech Signature K650 przy jego użyciu pozwalało mi nawet na granie w gry, które wymagają dość szybkiej reakcji.

Zasięg działania nie jest zły, jeśli klawiatura leży na biurku, ale wystarczyło usiąść na sofie oddalonej o jakieś trzy metry od komputera i połączenie już było gorsze, a klawiatura momentami wprowadzała znaki ze znacznym opóźnieniem, czasem kompletnie pomijając niektóre z nich.

Podczas zwyczajnego korzystania miałem też problem z utratą połączenia w losowych momentach. Kilkakrotnie przez okres trwania testów klawiatura przerwała nagle działać na kilka sekund, by po chwili ponownie pozwolić mi na wprowadzanie znaków. Ponadto, jeśli przestałem korzystać z klawiatury na kilka minut, to ta automatycznie się wyłączała, a gdy zaczynałem od razu na niej pisać, to potrafiła zgubić kilka pierwszych liter.

Logitech Signature K650 Comfort Wireless
(fot. Mateusz Szymański – Tabletowo.pl)

Lampki kontrolne

Chociaż zabrakło w Logitech Signature K650 podświetlenia pod klawiszami, to dwa z nich otrzymały po lampce kontrolnej w kolorze białym. Diody osadzone są pod membraną, a światło z nich poprowadzone do góry zostało przez przezroczysty słup plastiku umieszczony pod nakładkami. Nie myślcie więc, że w nakładkach tych wycięto po prostu dziurki – są one wypełnione przezroczystym tworzywem.

Klawisze wyposażone w lampki kontrolne to CapsLock oraz przycisk „Connect”, umieszczony w miejscu PrintScr. Ten pierwszy zapala się, gdy włączymy CapsLocka, zaś ten drugi zaczyna migać w momencie włączenia trybu parowania klawiatury z urządzeniem. Dziwne, że Logitech nie pokusił się umieścić lampki również pod klawiszem NumLock, która zapalałaby się, gdy ten zostaje włączony.

Nad sekcją numeryczną znalazła się też zielona dioda, prześwitująca przez prostokątne wycięcie. Niestety, nie byłem w stanie odnaleźć jej przeznaczenia, natomiast zapala się ona na kilka sekund za każdym razem, gdy włączę klawiaturę. Może to więc informacja dla użytkownika, że klawiatura działa?

Logitech Signature K650 – ocena końcowa

Muszę przyznać, że gdybym pracował w biurze i musiałbym wybrać sobie niedrogą klawiaturę, która przesadnie nie hałasuje i jest bezprzewodowa, to wybrałbym właśnie Logitech Signature K650 Comfort Wireless.

Za model ten przyjdzie nam zapłacić 219 złotych w oficjalnym sklepie Logitech bez względu na wybrany wariant kolorystyczny. Jest to moim zdaniem trochę za dużo, jak na to, co ma do zaoferowania ta klawiatura, jednak nie uważam jej przez to za słaby produkt. Korzystało mi się z niej przyjemnie i komfortowo, a przecież to do tego dąży produkt, który w nazwie ma „Comfort”, prawda?

Połączenie bezprzewodowe jest świetną cechą, a dzięki praktycznie niezauważalnym opóźnieniom byłem nawet w stanie grać na tej klawiaturze. Baterie alkaliczne AA są w stanie zasilać tę klawiaturę przez 36 miesięcy zanim zajdzie potrzeba ich wymiany, a więc jest to świetny wynik. Szkoda natomiast, że momentami klawiatura traciła stabilność połączenia i musiałem na kilka sekund przerywać pracę.

Niski profil jest wspaniałym sposobem na zapewnienie komfortu, a płaskie nakładki, które w każdym rzędzie mają taki sam profil, dodatkowo to uwydatniają. Niestety jednak, próba poprawienia jakości pracy przez producenta poprzez dodanie zintegrowanej podpórki pod nadgarstki kompletnie się nie udała, gdyż moje ręce są za duże, by do niej sięgać.

Cisza jest tu osiągnięta za sprawą gumowych kopułek osadzonych na membranie, co ma niestety swoje wady. Nie jestem fanem feelingu, który zapewnia tania guma pod klawiszami, więc nie pisało mi się jakoś cudownie na tej klawiaturze, natomiast muszę przyznać, że sprzężenie zwrotne jest tutaj dosyć satysfakcjonujące. Membrana ponadto nie ogranicza w żaden sposób klawiatury w zadaniach, do których jest ona przeznaczona.

Uważam więc, że może być to świetny wybór, jeśli ktoś poszukuje stosunkowo niedrogiej klawiatury bezprzewodowej i pełnowymiarowej, ale nie oczekuje od niej fajerwerków i czuje się dobrze pisząc na gumowych kopułkach. Nie byłbym w stanie wyznaczyć jakiejkolwiek lepszej opcji na rynku dla kogoś, kto szuka właśnie takiego produktu, bo alternatywy wykorzystujące przyjemniejsze przełączniki są o wiele droższe.

Tutaj Logitech postawił po prostu na wygodę pracy i połączenie bez kabli i poradził sobie z tym dosyć dobrze. No i kupując tę klawiaturę możemy pochwalić się, że dbamy o środowisko 😉

Logitech Signature K650 Comfort Wireless
Recenzja Logitech Signature K650 Comfort Wireless. Do biura w sam raz
Zalety
minimalistyczny wygląd
bardzo długi czas pracy bez potrzeby wymiany baterii
połączenie bezprzewodowe bez zauważalnych opóźnień
dwustopniowe nóżki do regulacji kąta nachylenia
klawisze multimedialne i wiele funkcji przypisanych domyślnie do mało przydatnych klawiszy
materiały pochodzące z recyklingu i zerowy ślad węglowy
niski profil
cicha praca
odporność na lekkie zachlapania
Wady
zbyt częste problemy ze stabilnością połączenia
użycie tanich gumowych kopuł osadzonych na membranie
możliwość konfiguracji tylko niektórych klawiszy
wszechobecny plastik
nieco za wysoka cena
6.5
Ocena