Recenzja Honor Magic 8 Lite. Ma jedną niepodważalną zaletę

Honor Magic 8 Lite to średniopółkowy smartfon, któremu nie można odmówić doskonałości w jednym konkretnym aspekcie. Tyle że we wszystkich pozostałych kwestiach bywa już różnie. Co więc dokładnie wypada w nim świetnie, dobrze, a co niekoniecznie? I czy to wystarczy, by całościowo był w stanie przekonać do siebie szersze grono klientów?

Specyfikacja techniczna Honor Magic 8 Lite:

  • wyświetlacz AMOLED o przekątnej 6,79″, rozdzielczość 2640×1200 pikseli, częstotliwość odświeżania 120 Hz, szczytowa jasność HBM do 1800 nitów (do 6000 nitów w piku), przyciemnianie PWM 3840 Hz, szkło glinokrzemowe,
  • ośmiordzeniowy procesor Snapdragon 6 Gen 4 z GPU Adreno 810,
  • 8 GB RAM,
  • 512 TB pamięci wewnętrznej,
  • system Android 15 z interfejsem MagicOS 9.0,
  • aparat główny 108 Mpix (f/1.75, OIS) + ultraszerokokątny 5 Mpix (f/2.2),
  • przedni aparat 16 Mpix (f/2.45),
  • WiFi 6 (802.11a/b/g/n/ac/ax), 2.4 + 5 GHz,
  • 5G (sub-6), 4×4 MIMO, VoLTE i WiFi Calling, eSIM,
  • dualSIM (2x nanoSIM/ nanoSIM + eSIM),
  • Bluetooth 5.2 z kodekami SBC, AAC, aptX Adaptive, LDAC,
  • NFC,
  • GPS, AGPS, GLONASS, BeiDou, Galileo
  • optyczny czytnik linii papilarnych w ekranie,
  • głośniki stereo,
  • USB-C (USB 2.0),
  • akumulator krzemowo-węglowy o pojemności 7500 mAh, ładowanie przewodowe 66 W,
  • wymiary: 161,9×76,1×7,76 mm,
  • waga: 189 g,
  • IP68, IP69, IP69K, IP66.

Honor Magic 8 Lite w momencie publikacji recenzji debiutuje na polskim rynku w cenie 1699 złotych za wersję 8/256 GB oraz 1899 złotych w wariancie 8/512 GB.

Sprzedaż rusza 15 stycznia i od tego dnia do 1 lutego będzie obowiązywać premierowa promocja, która obniża cenę obu wersji pamięciowych o 200 złotych.

Honor Magic 8 Lite

Konstrukcja i wzornictwo

Gdyby chcieć porównać obok siebie Honora Magic 8 Lite z Honorem Magic 7 Lite, śmiało można rzec, że doszło do dość istotnych zmian w designie i samej bryle.

O ile wspomniany poprzednik cechował się wszechobecnymi zaokrągleniami (co tyczyło się też zakrzywionego ekranu), tu mamy już całkowicie płaskie szkło na przodzie, płaski tylny panel i ramkę. Dwa ostatnie elementy wykonane zostały z tworzyw sztucznych.

Ekran pokrywa szkło glinokrzemowe i na dzień dobry naklejona jest na niego folia ochronna. Jest ona na tyle dobrze dopasowana, że warto ją zostawić, przynajmniej na jakiś czas. Ramki wokół panelu wyświetlacza są symetryczne i bardzo smukłe, co – muszę przyznać – prezentuje się fantastycznie. W efekcie, front wygląda świetnie, niczym we flagowcu. Nieczęsto się to zdarza w tym segmencie.

Plecki – mimo że są wykonane z tworzywa sztucznego – zostały pokryte matową teksturą, która w dotyku do złudzenia przypomina zmatowione szkło. Po upływie miesiąca testów nie zaobserwowałem żadnych zarysowań, choć pojawia się na nich sporo odcisków palców i smug (przynajmniej w czarnym wariancie).

Na środku górnej części tylnego panelu znalazła się okrągła wyspa z aparatami. Ma ona dość nietypowy design, choć wygląda… dziwnie znajomo. Dokładnie identycznie wyglądała wyspa z aparatami w Honorze Magic 6 Lite sprzed dwóch lat. Zmienił się jedynie układ oczek, choć wciąż obiektywy są od siebie bardzo mocno oddalone. Nadal jednak wokół wysepki zastosowano prążkowany, srebrny pierścień, a wewnątrz na środku wgłębienie w kolorze plecków. Przedziwnie to wygląda.

Ramka została wykończona na wysoki połysk, czego – osobiście – nie jestem wielkim miłośnikiem, bo gromadzi znaczne ilości zabrudzeń. I tu już zdecydowanie bardziej czuć w dotyku, że mamy do czynienia z plastikiem. Nie czepiam się jednak tego szczególnie mocno.

Rozkład elementów na krawędziach to klasyka gatunku. U góry umieszczono maskownicę głośnika, a u dołu slot kart SIM, port USB-C i drugi głośnik. Lewa strona pozostała pusta, a na prawym boku ulokowano przyciski regulacji głośności oraz wybudzania.

Wyświetlacz

Na froncie Honora Magic 8 Lite znalazł się ekran AMOLED o przekątnej 6,79 cala. Jego rozdzielczość wynosi 2640×1200 pikseli, częstotliwość odświeżania to 120 Hz, a szczytowa jasność, jaką chwali się producent, to – rzekomo – do 6000 nitów. Ta bardziej realna jasność HBM plasuje się na poziomie 1800 nitów. Jest tu także przyciemnianie PWM 3840 Hz.

I muszę przyznać, że jest to naprawdę bardzo dobry wyświetlacz w swojej klasie, którego trudno się jednoznacznie czepiać. Prezentowana kolorystyka jest odpowiednio nasycona (ale bez przesadzenia), jasność minimalna schodzi wystarczająco nisko, a maksymalna – przynajmniej w obecnych warunkach – naprawdę wysoka i nie sprawia problemów z czytelnością. Katy widzenia są dobre, choć wyświetlacz ma tendencję do przygaszania się pod kątem.

Honor Magic 8 Lite

Sekcja ustawień ekranu pozwala nam przede wszystkim zmienić sposób wyświetlania kolorów – do dyspozycji są dwa tryby (Normalne i Wyraziste) oraz regulacja temperatury barwowej – oraz wybrać stałą częstotliwość odświeżania 120 Hz lub 60 Hz zamiast domyślnej adaptacyjnej.

Do kompletu zabrakło pełnoprawnego Always On Display. To znaczy, teoretycznie jest tu funkcja, która w ustawieniach widnieje pod nazwą Zawsze na ekranie, ale w praktyce nie da się ustawić ciągłego wyświetlania. AoD pokazuje się tylko przez 10 sekund po dotknięciu ekranu. Do wyboru jest natomiast wiele stylów zegara, a – poza nim – wyświetlają się jeszcze data, stan baterii i ikony powiadomień.

Wydajność, kultura pracy

Za wydajność testowanego telefonu odpowiada średniopółkowy procesor Qualcomma – ośmiordzeniowy Snapdragon 6 Gen 4. Wspiera go 8 GB RAM i – w moim wariancie – 512 GB pamięci wewnętrznej.

I, o ile nikt nie spodziewa się po średniaku wydajności rodem z flagowca, to Honor Magic 8 Lite nie powinien zawieść. Płynność działania stoi przez większość czasu na naprawdę całkiem dobrym poziomie.

Aplikacje uruchamiają się względnie szybko, interfejs systemu zazwyczaj jest dość płynny, a już na pewno na tyle, by nie irytować co chwilę. Idealnie jednak nie jest i zdarzają się sytuacje, w których wydajność nie wygląda tak dobrze. Da się wtedy dostrzec wyraźne spowolnienie otwierania apek, chrupnięcia poszczególnych animacji czy przycinki przy przechodzeniu między oknami.

Miejscem, w którym przycięcia pojawiają się najczęściej, jest aplikacja aparatu. Tu już sam podgląd obrazu niekiedy potrafi wczytywać się przez kilka sekund, czasem też klatkować. Częściej widać natomiast spowolnienie przełączania obiektywów, zoomowania czy samego spustu migawki. Widać, że oprogramowanie aparatu ewidentnie nie zostało odpowiednio zoptymalizowane pod podzespoły, albo jest przeładowane funkcjami.

Więcej mogłoby być też pamięci RAM. Niby 8 GB to nie jest bardzo mało, a jednak w przypadku Magica 8 Lite często wystarczy otwarcie trzech-czterech aplikacji, by te z początku już zaczęły uciekać z tła i wymagały ponownego przeładowania.

Żadnych zastrzeżeń nie mam natomiast do kultury pracy. Telefon praktycznie w ogóle się nie nagrzewa (złośliwi mogą powiedzieć, że nie ma co), a robi się co najwyżej trochę letni. Ani razu nie odczułem większego wydzielania ciepła.

Oprogramowanie

W tym miejscu – muszę przyznać – czuję pewien zgrzyt. Honor Magic 8 Lite pracuje pod kontrolą Androida 15 z nakładką MagicOS 9.0.

Mamy tu zatem do czynienia ze starą wersją systemu w premierowym telefonie, podczas gdy nowy MagicOS 10, bazujący na Androidzie 16, został już zaprezentowany, a debiutujący równolegle flagowy Honor Magic 8 Pro ma go już zainstalowanego. Z jednej strony jasnym jest, że to urządzenia z różnych segmentów, z drugiej, przecież nic nie stałoby na przeszkodzie, by tańszy model również startował z nowszym systemem. Wielka szkoda.

W ogólnym rozrachunku jednak, MagicOS 9.0 to zupełnie udana nakładka. Interfejs jest przyjemny wizualnie (choć mocno kolorowy), funkcji dodatkowych mu nie brakuje, także tych związanych z personalizacją wyglądu systemu. Optymalizacja stoi na dobrym poziomie, natomiast zdarzało mi się, że czasami telefon usypiał się zbyt mocno, co objawiało się dostarczaniem niektórych powiadomień dopiero po odblokowaniu telefonu.

Zaimplementowano tu również rozwiązania sztucznej inteligencji Honor AI. Nie ma w nich jednak nic nowego, a tylko wszystko to, co znamy już z poprzednich testowanych przeze mnie Honora 400 Pro i Magica V5. Nie będziemy zatem omawiać szczegółowo wszystkich funkcji, bo ich szersze opisy znajdziecie właśnie w recenzjach wspominanych modeli.

Do dyspozycji mamy – między innymi – wyszukiwanie Google Circle to Search, edytor zdjęć AI (z gumką do usuwania elementów z fotek), Magiczny portal do szybkiego udostępniania i zapisywania treści, AI w Notatniku oraz Pisanie AI do generowania tekstów na postawie polecenia.

Zaplecze komunikacyjne

Pod kątem dostępnych modułów łączności, Honor Magic 8 Lite ma do zaoferowania 5G, WiFi 6, GPS, NFC oraz Bluetooth 5.2 z kodekami SBC, AAC, aptX Adaptive i LDAC. Nie brak wsparcia dla kart eSIM, połączeń przez WiFi Calling oraz VoLTE, a także funkcji dual SIM.

Obecny tu slot ma miejsce na dwie karty nanoSIM, zatem w trybie dual SIM możemy używać dwóch fizycznych kart, albo jednej fizycznej i drugiej eSIM.

I, choć miło by było zobaczyć tu już nowszy standard WiFi, to samo działanie zaplecza komunikacyjnego wypada już bez większych zarzutów. Prędkości sieci – zarówno po WiFi, jak i 5G – są dobre, zasięg stabilny, a jakość połączeń w zupełności zadowalająca.

Problemów nie przysparzało mi również NFC przy płatnościach Google Pay, jak i Bluetooth podczas łączenia z różnymi modelami słuchawek. Gwoli formalności dodam jeszcze, że Honor Magic 8 Lite nie ma slotu na karty pamięci microSD.

Honor Magic 8 Lite

Zabezpieczenia biometryczne

Jak przystało na przeważającą większość smartfonów na rynku, Honor Magic 8 Lite został wyposażony w ekranowy, optyczny czytnik linii papilarnych. Został on ulokowany bardzo blisko dolnej krawędzi i tu akurat muszę się przyczepić, że mógłby znajdować się nieco wyżej – dla lepszej wygody.

Pomijając jednak aspekt lokalizacji, co do samego jego działania nie mam przesadnych zastrzeżeń. To nie jest demon szybkości rodem z flagowców, ale spisuje się on – po prostu – dobrze.

Honor Magic 8 Lite

Odblokowanie telefonu następuje relatywnie szybko, choć wymaga raczej mocniejszego przyciśnięcia opuszka do pola skanera. Po lekkim przyłożeniu weryfikacja odcisku nie dochodzi do skutku. Sporadycznie zdarzają się błędy odczytu, ale nie jest to zbyt częste i uciążliwe. Wówczas, problem rozwiązuje zwykle ponowne przyłożenie palca na trochę dłużej albo pod innym kątem.

Jeśli nie chcemy korzystać ze skanera odcisków palców, drugą opcją biometrii jest rozpoznawanie twarzy 2D, czyli korzystające tylko z aparatu do selfie. Jak to zwykle przy takich rozwiązaniach bywa, o ile jesteśmy dobrze doświetleni, skan twarzy następuje bardzo szybko. Im ciemniej, tym cały proces trwa znacznie dłużej.

Głośniki i haptyka

Honor Magic 8 Lite ma do zaoferowania dwa głośniki w układzie stereo, z czego jeden umieszczony jest na dolnej ramce, a drugi ma podwójną maskownicę – nad ekranem (w miejscu głośnika do rozmów) i na krawędzi.

I, całościowo, grają one zupełnie dobrze, zwłaszcza patrząc przez pryzmat tego, z jakiej klasy smartfonem mamy do czynienia. Nie słychać co prawda pełnej symetrii, bo głośnik na dole gra ewidentnie głośniej, ale nie jest to jakaś drastyczna różnica i ten górny – koniec końców – spełnia swoje zadanie. Donośność stoi na niezłym poziomie, natomiast słychać, że na najwyższych poziomach głośności zaczynają się delikatne problemy z czystością dźwięku, objawiające się czasem lekkim charczeniem.

Brzmienie w zasadzie również mogę ocenić słowem niezłe. Na plus uznaję fajne generowanie przestrzenności dźwięku, słyszalne zwłaszcza trzymając telefon w poziomie. Dźwięk nie jest zupełnie płaski, ale bas wybrzmiewa chudo i raczej chowa się w cieniu bliskiego środka oraz wysokich tonów.

Szkoda, że ustawienia systemowe nie oferują w zasadzie żadnych opcji dostosowania dźwięku. Są tu co prawda efekty Honor Sound, ale działają tylko na słuchawkach. Dolby Atmos również nie ma.

Haptyka wypada co najwyżej przyzwoicie. Wibracje są średniej jakości i właściwie przy każdym komunikacie takie same. Na szczęście, intensywność jest wystarczająca i nie ma problemu z wyczuciem ich np. w kieszeni.

Czas pracy to najmocniejsza strona Honora Magic 8 Lite

O ile w wielu powyżej opisywanych kwestiach Honor Magic 8 Lite wypada po japońsku, czyli jako tako (wybaczcie ten suchar), tak teraz przechodzimy do tego, w czym naprawdę bryluje. Smartfon zasilany jest przez akumulator krzemowo-węglowy o pokaźnej pojemności 7500 mAh. Już samo to sugeruje, że powinniśmy mieć do czynienia z bardzo solidną baterią. No i tak faktycznie jest.

Krótko mówiąc, czas pracy Honora Magic 8 Lite jest absolutnie rewelacyjny. To smartfon, którego – choćbyśmy nie wiem jak się starali – po prostu nie da się rozładować w jeden dzień. Dwa pełne dni użytkowania to minimum – i to także przy intensywnym użyciu. Niekiedy byłem w stanie korzystać z niego nawet przez całe trzy dni. Całe, czyli od rana do późnego wieczora.

Z reguły, na koniec dnia o północy potrafiłem mieć jeszcze około 60%, niekiedy aż 70% zapasu baterii na następny dzień. Nawet po całym dniu na transmisji 5G (z ponad 5h SoT), telefon kończył dzień mając jeszcze w okolicach 50% naładowania.

Wyniki czasu na włączonym ekranie wypadają równie rewelacyjnie. W zależności od stopnia użycia WiFi i 5G oraz intensywności i liczby dni, SoT oscylował w okolicach od ponad 8 do 11, a nawet 12 godzin.

Na dokładkę, Honor Magic 8 Lite obsługuje szybkie ładowanie o mocy 66 W. Ta pełna moc jest możliwa do uzyskania zarówno na dedykowanej ładowarce Honor SuperCharge, jak i na uniwersalnych adapterach PowerDelivery.

Według moich pomiarów, rozpoczynając od 1%, po upływie równych 30 minut uzyskujemy 49%, a pełne naładowanie zajmuje godzinę i 10 minut. Może nie wydaje się to być oszałamiająca prędkość, ale jest ona w zupełności satysfakcjonująca, biorąc pod uwagę późniejszy czas pracy.

Ładowania indukcyjnego brak.

Honor Magic 8 Lite

Aparat, czyli jakie zdjęcia robi Honor Magic 8 Lite?

Zacznijmy – jak zawsze – od przypomnienia parametrów technicznych. Honor Magic 8 Lite został wyposażony w aparat składający się z dwóch oczek. Obiektyw główny, który cechuje się rozdzielczością 108 Mpix, przysłoną f/1.75 i optyczną stabilizacją obrazu oraz ultraszeroki kąt o rozdzielczości 5 Mpix i jasności f/2.2.

I, niestety, choćbym chciał, nie mam do powiedzenia przesadnie wiele dobrego o fotkach wykonanych tym telefonem. Nawet zdjęcia ustrzelone głównym, teoretycznie najlepszym oczkiem, pozostawiają często wiele do życzenia.

Charakterystyka zdjęć z głównego obiektywu jest… bardzo niejednolita. Czasem wychodzą one zbyt przejaskrawione (nawet nie tyle w całości, co w poszczególnych miejscach kadrów), zaś innym razem wydają się być wręcz blade i nieco wyprane z kolorów. Szczegółowość jest przyzwoita, choć często zdarza się też, że detale i ostrość ewidentnie się gdzieś gubią. Autofocus bywa oporny i niekiedy trzeba mu pomagać, a rozmycie tła przy fotkach obiektów także nie zawsze wygląda tak, jak powinno.

O obiektywie ultraszerokokątnym można powiedzieć w zasadzie tylko jedną dobrą rzecz… że w ogóle się tutaj znalazł. Za sprawą bardzo niskiej rozdzielczości, spisuje się absolutnie miernie. Nawet w dobrym oświetleniu, zdjęcia są pozbawione jakichkolwiek szczegółów, a po choćby lekkim powiększeniu (albo oglądając na większym ekranie) widać ziarnistość i zaszumienie.

Brakuje też jakiejkolwiek spójności kolorystycznej – względem głównego obiektywu zdjęcia z ultraszerokiego kąta są z reguły wyraźnie ciemniejsze i prezentują dużo chłodniejsze, wpadające w niebieskie, barwy.

Z racji tego, że oczywiście nie ma tu żadnego teleobiektywu (w tej cenie trudno go oczekiwać), do dyspozycji mamy tylko cyfrowy zoom z głównego oczka. W interfejsie aparatu wydzielone jest 3-krotne zbliżenie, z kolei maksymalnie możemy wykonać 10-krotne przybliżenie.

Już zdjęcia zrobione z tym sugerowanym w oprogramowaniu zoomem 3x wyraźnie tracą na detalach względem 1x, a czym dalej w las, tym gorzej i – w ostateczności – maksymalne zbliżenie przyda się co najwyżej do przeczytania jakichś napisów w oddali.

To teraz kilka słów o zdjęciach nocnych. Domyślnie, gdy robimy fotki w trybie automatycznym, w zasadzie w żaden sposób nie jesteśmy informowani, czy tryb nocny został aktywowany czy nie. Można go też oczywiście wymusić ręcznie z poziomu suwaka z trybami foto, ale – co ciekawe – po jego ustawieniu tracimy możliwość robienia zdjęć ultraszerokim kątem. Patrząc jednak na finalne efekty, wcale mnie to nie dziwi.

Kadry po zmroku, uchwycone obiektywem ultraszerokokątnym, są niespójne kolorystycznie z oczkiem głównym, pełne zaszumienia, wyprane z detali, a źródła świateł często mocno przepalone. Aparat główny sprawdza się lepiej, choć nie wybitnie, – tylko co najwyżej przyzwoicie.

Tu również da się bowiem dostrzec liczne szumy w ciemniejszych miejscach, ale – z pozytywów – kadry nie są nadmiernie rozjaśniane, a ewentualne punkty świetlne z reguły nie stają się białymi plamami.

Selfie wykonamy przy użyciu aparatu o rozdzielczości 16 Mpix (f/2.45). Co warto zaznaczyć, nie mamy opcji wyboru między szerszym a standardowym polem widzenia. Z kolei jakość filmów z przedniego aparatu to maksymalnie 1080p w 30 kl./s.

I, w gruncie rzeczy, selfiaki wyglądają po prostu dobrze. Twarz w kadrze jest dobrze wyostrzona, detali nie brakuje, a tło za osobą nie jest przepalone, nawet jeśli znajdują się na nim jasne punkty.

Jeśli chodzi o nagrywanie wideo, maksymalna jakość, jaką oferuje Honor Magic 8 Lite, to 4K 30 kl./s, przy czym dostępna jest ona wyłącznie przy użyciu głównego obiektywu. Ultraszeroki kąt, z racji niskiej jakości, pozwala kręcić tylko w Full HD przy 30 kl./s, jednak nawet, jeśli wybierzemy taką rozdzielczość, i tak nie mamy możliwości przełączania się między obiektywami podczas nagrywania.

Całościowo, jakość filmów jest tylko przyzwoita. Brakuje lepszej szczegółowości i reakcji na zmiany ekspozycji, nieco żywszej kolorystyki, a i również stabilizacja obrazu nie daje przesadnie dobrych efektów, bo widać tutaj szarpanie przy trochę szybszych ruchach.

Honor Magic 8 Lite

Podsumowanie

Honor Magic 8 Lite to – w ogólnym rozrachunku – po prostu niezły smartfon. Ale w sumie tylko tyle, bo w zasadzie ma on niewiele bezwzględnie pozytywnych cech, które naprawdę istotnie by go wyróżniały na tle konkurencji, choć bynajmniej nie znaczy to, że nie ma ich wcale.

Przekonuje do siebie przede wszystkim fantastyczną baterią, oferującą czas pracy na poziomie co najmniej dwóch dni. Bardzo dobrze wypada tu także wyświetlacz, głośniki grają całkiem dobrze, a na pochwałę zasługuje też konstrukcja z kompletem klas odporności na wodę i pyły. Na tym jednak – w zasadzie – kończą się te jednoznacznie pozytywne aspekty.

Wszystkie pozostałe kwestie wypadają już tylko przyzwoicie albo przeciętnie – ogólna jakość zdjęć ani trochę nie powala, a aparat ultraszerokokątny jest bardzo słaby. Wydajność nie przysparza większych problemów, ale zdarzają się czkawki (głównie w aplikacji aparatu), a optymalizacja RAM-u jest raczej przeciętna. No i ten stary Android 15 na pokładzie…

Komu warto polecić Honora Magic 8 Lite? Przede wszystkim osobom, które szukają telefonu z maksymalnie jak najlepszą baterią oraz bardzo dobrym ekranem, a aparat i wydajność nie są dla nich priorytetowymi aspektami i są w stanie mocno przymknąć na nie oko. W przeciwnym wypadku, może dojść do dużego zawodu.

Recenzja Honor Magic 8 Lite. Ma jedną niepodważalną zaletę
Zalety
doskonały czas pracy
bardzo dobry ekran
szybkie ładowanie 66 W
solidna konstrukcja z kompletem klas odporności (IP68, IP69 i IP66)
całkiem dobre głośniki
niezła wydajność, ale...
Wady
...przeciętne przechowywanie apek w pamięci RAM
stary Android 15 na pokładzie (powinna być już szesnastka)
jakość zdjęć mogłaby być zdecydowanie lepsza
bardzo słaby aparat ultraszerokokątny
działanie aplikacji aparatu pozostawia wiele do życzenia
7
Ocena
Redaktor, recenzent