Recenzja Rainbow Six Extraction – solidny i zaskakująco trudny coop

Po paru opóźnieniach i jednej zmianie nazwy, Rainbow Six Extraction wreszcie ujrzał światło dzienne. Ubisoft wziął najlepsze elementy Siege’a i stworzył z nich tryb PvE. Chociaż w teorii brzmi to jak bardzo abstrakcyjny pomysł, w praktyce gra na pewno sprawi mnóstwo frajdy miłośnikom kooperacyjnych shooterów.

Reklama

Rainbow Six Siege w świecie PvE

Ubisoft doskonale zdaje sobie sprawę, że zrobił kawał dobrej roboty ze swoim R6 Siege. Gra jest już na rynku od sześciu lat i, kiedy debiutowała, była w stanie bardzo dalekim od aktualnego. Ubisoft, w charakterystycznym dla siebie stylu, zamiast porzucać grę i spróbować czegoś innego, zabrał się do pracy i zaczął naprawiać to, co nie działało. Przez lata rozwoju, regularnych aktualizacji i nowego contentu, powstał bardzo wyjątkowy multiplayer, który może pochwalić się dużą społecznością i rozwiniętą sceną esportową.

Nic więc dziwnego, że Rainbow Six Extraction bardzo mocno czerpie z multiplayera. Mechaniki strzelania, zniszczeń, wychylania i wzmacniania ścian zostały żywcem przeniesione do nowej produkcji Ubisoftu. To samo tyczy się operatorów, ich umiejętności, granatów i ekwipunku. Nawet fragmenty map z Siege’a pojawiają się wewnątrz Extraction. Miejscami wygląda to jak recykling, albo raczej dosłowne przenoszenie mechanik z jednej gry do drugiej, ale trzeba przyznać, że większość z nich wypada bardzo dobrze w warunkach PvE.

Podstawowa część Rainbow Six Extraction, coś na wzór kampanii, dzieli się na cztery części – Nowy Jork, San Francisco, Alaskę i Truth or Consqeuences. Wewnątrz każdej z tych części znajdują się trzy lokacje. Na początku zaczynamy z odblokowanym Nowym Jorkiem i, kiedy wykonamy określoną liczbę zadań, odblokowujemy kolejną część gry.

Progres poprzeplatany jest różnymi cutscenami, które przedstawiają nam nowe lokacje i nakreślają tło Rainbow Six Extraction. Daleko jest jednak nowej produkcji Ubisoftu do gry fabularnej. Większość czasu spędzimy powtarzając w kółko te same misje, levelując operatorów i wykonując przeróżne zadania.

Rainbow Six Extraction

Każda misja w Rainbow Six Extraction składa się z trzech stref. Wewnątrz każdej strefy mamy do wykonania jedno zadanie. Po wyborze interesującej nas lokacji gra wybiera z puli kilkunastu zadań trzy i tworzy z niego misję, którą mamy do wykonania.

Niektóre zadania są proste i wymagają od nas zabicia konkretnego celu albo przeniesienia ładunku wybuchowego z punktu A do B. Inne z kolei są nieco bardziej złożone, każą aktywować porozrzucane po mapie stacje albo skanować kilka otoczonych przeciwnikami lokacji.

Właśnie ci przeciwnicy są w Rainbow Six Extraction głównym zagrożeniem. Jak przystało na coop shootera, potworów w grze jest kilka różnych rodzajów i są nam one przedstawiane stopniowo, z każdą kolejną odblokowaną lokacją. Są potwory wybuchające, strzelające pociskami z dystansu, szarżujące w naszym kierunku albo po prostu klasyczne „zombie”. Przeciwnicy zadają bardzo dużo obrażeń i zmuszają do ostrożnego poruszania się po mapie. Nieuważni operatorzy, którzy zabiorą się zbyt szybko za wykonywanie zadań, zostaną przytłoczeni przez kilkanaście groźnych potworów.

Po wykonaniu zadania wewnątrz pierwszej strefy, stajemy przed ważną decyzją. Możemy uciec z mapy i zachować dotychczas zebrane punkty doświadczenia albo przejść do kolejnej strefy, gdzie czeka na nas trudniejsze wyzwanie, ale też potencjalnie jeszcze więcej punktów XP.

Po każdej ze stref porozrzucane są również cenne skrzynki, odnawiające umiejętności naszych operatorów, gwarantujące dodatkowe punkty zdrowia albo amunicję. Przed przejściem do kolejnej strefy mamy zazwyczaj wystarczająco czasu, żeby poznać całą mapą, zebrać wszystkie znajdujące się na niej skrzynki i podejść z pełnym zapasem życia i amunicji do następnego zadania.

Liniowy progres i levelowanie operatorów

Progres w Rainbow Six Extraction dzieli się na dwie części – operatorów oraz kamienie milowe. System operatorów jest bardzo prosty. Kiedy wybieramy konkretną postać na misję i wykonujemy nią zadania, zarabia ona punkty doświadczenia. Na trzecim, szóstym i dziewiątym poziomie, w ręce większości postaci trafiają nowe, często lepsze bronie. Na każdym levelu z kolei dostajemy jakąś pasywną umiejętność – bonus do prędkości poruszania się, pancerza czy naszej głównej umiejętności.

Rainbow Six Extraction

Im wyższy level operatora, tym silniejsza postać. Poziomy trudności Rainbow Six Extraction jasno dają do zrozumienia, że większe wyzwania wymagają wręcz wylevelowanego operatora. Maksymalny poziom wynosi jednak 10 i nie zajmuje to wiele czasu. Płynnie zmieniamy się podczas gry pomiędzy różnymi postaciami, równocześnie je levelujemy i po kilkunastu godzinach spędzonych w Extraction lądujemy z kilkoma silnymi operatorami gotowymi do podjęcia trudniejszych misji.

Obok operatorów jest drugi, równie prosty i intuicyjny system kamieni milowych. Wewnątrz każdej z lokacji gry (Nowy Jork, San Francisco itd.) czekają na nas specjalne badania. Łącznie aktywne są tylko trzy drobne misje i po wykonaniu wszystkich trzech dostajemy kolejne, pogłębiając tym samym naszą wiedzę o konkretnym mieście. Łącznie tych misji jest 30 i po wykonaniu dziesięciu zestawów, zadania się kończą, a nasza wiedza o konkretnym regionie wynosi 100%.

Rainbow Six Extraction

Wykonywane badania zwiększają nasz poziom progresu, który wyglądem przypomina klasyczny Battle Pass. Każdy kolejny poziom gwarantuje nam jakieś nowe przedmioty i to za tym levelem zamknięta jest większość gry. Musimy wbić konkretny poziom progresu, żeby odblokować wszystkich operatorów, kolejne miasta albo technologiczne nowinki, które pomagają nam w wykonywaniu misji. Progres ten jest w rezultacie znacznie ważniejszy od levelowania operatorów i zajmuje dużo więcej czasu.

W moich oczach system badań to jedno z bardziej frustrujących rozwiązań w Rainbow Six Extraction. Część zadań jest bardzo prosta i nie wymaga od nas żadnych konkretnych czynności. Musimy zdobyć jakąś liczbę punktów XP, zabijać przeciwników albo asystować przy eliminacjach potworów. Regularnie pojawiają się jednak zadania na zabijanie rywali w określony sposób, co na dłuższą metę staje się męczące.

Znajomi spędzili ze mną sześć misji, czekając, aż na mapie pojawi się jakiś wybuchający potwór, którego akurat mają zabić po cichu. Nie wyobrażam sobie również robienia większości zadań w pojedynkę albo w matchmakingu, gdzie większość graczy leci przed siebie, nie zadając żadnych pytań. O ile nie gramy z dwójką znajomych, którzy wypatrują przedmiotów do naszych zadań, potrzebujemy sporo szczęścia i cierpliwości, żeby szybko i sprawnie przebrnąć przez niektóre badania.

Wysoki poziom trudności zmusza do współpracy

Rainbow Six Extraction to bez wątpienia gra stworzona z myślą o kooperacji. Gra na wyższych poziomach wymaga nie tylko pełnego party, ale również znajomości konkretnych celów i dobrej komunikacji.

Granie w matchmakingu miejscami przypominało mi Back 4 Blood. Łącznie trzy razy zdecydowałem się zagrać z „randomami” i trzy razy pożałowałem tego w ciągu pierwszej misji.

Gracze nie komunikują się ze sobą, nie dzielą amunicją i nie dbają o punkty zdrowia innych graczy, kiedy zabierają dla siebie znalezioną apteczkę. Zasoby w Rainbow Six Extraction są bardzo ograniczone i zakładają wręcz współpracę pomiędzy graczami.

Możecie oczywiście za pomocą matchmakingu trafić na przyjaznych i sympatycznych fanów R6 z działającymi mikrofonami, ale jeżeli nie macie w zanadrzu paru znajomych z aktywnym Xbox Game Passem, lepiej zostawić Extraction w spokoju.

Dodatkowo granie w matchmakingu utrudniają gniazda oraz fakt, że Rainbow Six Extraction mocno zachęca do grania po cichu. Kiedy któryś z przeciwników zauważy naszą obecność i nie zabijemy go w wystarczająco krótkim czasie, wyda on z siebie głośny krzyk, alarmując swoich kolegów i aktywując pobliskie gniazda. Gniazda te zaczynają produkować wtedy nowe potwory i rozprzestrzeniać po ścianach i podłodze czarną maź spowalniającą stąpających po niej operatorów.

Do trudnych misji dużo bezpieczniej jest więc podejść, nie robiąc hałasu, skradając się do rywali i wbijając noże we wszystkie nieaktywne gniazda. Kontrola mapy i ostrożne poruszanie się po strefach jest bardzo ważnym elementem gry, co trudno jest osiągnąć z losowymi graczami z matchmakingu.

Dla osób bardziej zdeterminowanych do spróbowania swoich sił w Rainbow Six Extraction jest również opcja gry solo. W pojedynkę wejście na wyższe poziomy trudności i spróbowanie swoich sił w najtrudniejszych aktywnościach jest wręcz niemożliwe. Potworów jest mnóstwo, a operatorzy, misje i cała struktura gry zostały zaprojektowane z myślą o trzyosobowej grupie. Na niższych poziomach trudności solo jest grywalne i można śmiało w ten sposób ukończyć całą grę i do maksymalnego poziomu wylevelować wszystkich operatorów.

Rozpoczynając misję w pojedynkę, nasze podejście diametralnie się zmienia, a gra ewoluuje w coś w rodzaju skradanki. Dużo łatwiej pokonuje się większość przeciwników, kiedy nie są oni świadomi naszej obecności na mapie.

Grając solo przed premierą, kiedy matchmaking nie był jeszcze aktywny, skradałem się wszędzie, po cichu zabijałem rywali i unikałem jakichkolwiek bezpośrednich starć z potworami. Były momenty trudne, momenty nerwowe i wyjątkowo stresujące, ale przy odpowiedniej znajomości większości mechanik można śmiało podejść do tej gry solo. Nie będzie to jednak łatwe zadanie.

Docelowo gra wymaga zgranego, trzyosobowego party i jest to spowodowane wysokim poziomem trudności, na który składa się kilka różnych aspektów. Potwory zadają dużo obrażeń, zdrowie nie odnawia się pasywnie, a zasoby wewnątrz z każdej ze stref są bardzo ograniczone. Przede wszystkim jednak, za wysoki poziom trudności odpowiedzialny jest system MIA.

Kiedy zginiemy wewnątrz jakiejś misji, nasz operator pokrywa się żółtą pianką i o ile któryś z naszych kolegów nie zaniesie nas w bezpieczne miejsce, musimy wrócić do tej samej lokacji w kolejnym zadaniu i uratować tego operatora. W miejscu jednej z trzech standardowych stref pojawia się misja MIA, która po ukończeniu pozwala nam zabrać naszego operatora z rąk potworów. Do tego czasu nie możemy z niego korzystać i jest on oznaczony jako „Missing in Action”.

Co więcej, po zakończeniu misji nasz operator w wyborze postaci będzie miał tyle punktów zdrowia, z iloma skończył poprzednie zadanie. Jeżeli dobiegliście do punktu ekstrakcji, mając 58 HP, i będziecie chcieli zacząć następną misję tą samą postacią, będzie ona miała na starcie tylko 58 HP.

Zdrowie stopniowo odnawia się z każdą ukończoną misją, ale gra skutecznie wymusza na nas regularne przełączanie się pomiędzy operatorami, co ostatecznie działa na jej korzyść. W połączeniu z rotującymi cały czas zadaniami poszczególnych misji, trudno jest się w Rainbow Six Extraction nudzić.

Prosty, aczkolwiek satysfakcjonujący endgame

Nie mam żadnych wątpliwości, że przełożenie premiery Rainbow Six Extraction dobrze zrobiło tej grze. Dostaliśmy skończoną, dopracowaną i pozbawioną poważnych błędów produkcję. Nigdy nie utknąłem w ścianie, nie byłem zmuszony do restartowania misji, a matchmaking nie wyrzucił mnie z gry w połowie zadania. Przeciwnicy nie teleportują się z miejsca na miejsce, audio jest bardzo dobrze zaprojektowane i pozwala na łatwe lokalizowanie przeciwników…

Ubisoft podjął słuszną decyzję, przekładając premierę tej gry, o czym dodatkowo świadczy fakt, że obok czterech wspomnianych regionów, systemu progresu i levelowania operatorów, udało się jeszcze wcisnąć endgame.

Przez słowo „prosty” w nagłówku tego fragmentu mam na myśli „nieskomplikowany”, a nie „łatwy”. Twórcy zdecydowali się bowiem jeszcze bardziej podkręcić tempo w końcowej fazie Rainbow Six Extraction i graczom szukającym prawdziwego wyzwania zapewnić aktywności wymagające doskonałej znajomości gry.

W ramach endgame’u, dla osób z wylevelowanymi operatorami, Rainbow Six Extraction oferuje dwa tryby. Oba są rozgrywane na najwyższym poziomie trudności i zmieniają się co tydzień, regularnie oferując graczom nowe wyzwania.

Królem końcowej fazy gry jest bez wątpienia Maelstrom, którego szczegóły poznaliśmy jeszcze przed premierą. Stref wewnątrz misji jest aż dziewięć, a po trzech i sześciu ukończonych zadaniach poziom trudności dodatkowo rośnie. Na mapie znajduje się mniej zasobów, potworów jest więcej i zadają większe obrażenia.

Maelstrom przypomina mi w swoim zamyśle Nightfalle z Destiny 2. Przez cały tydzień dostępna jest jedna i ta sama misja. Najpierw wchodzimy więc powoli na rozeznanie i obserwujemy, co sprawi nam największy kłopot. Potem wchodzimy bogatsi o wiedzę z poprzedniej próby i staramy się znaleźć odpowiedzi na przyczynę naszej śmierci. Rainbow Six Extraction ma do zaoferowania szeroki wachlarz gadżetów, które pozwalają kontrować niektóre typy przeciwników.

Nie chodzi więc wyłącznie o umiejętności mechaniczne, ale również o odpowiednie dostosowanie naszego ekwipunku do celu misji. Po paru próbach Maelstrom robi się przewidywalny (w pozytywnym tego słowa znaczeniu), zaczynamy wiedzieć, jakie zagrożenie czyha na nas za rogiem i jesteśmy na nie przygotowani. Ubisoft w tę aktywność wplótł nawet system punktacji i rang, które doskonale sprawdzają się jako dodatkowa motywacja do dalszego grania w Rainbow Six Extraction. W tak złożonej i trudnej aktywności zawsze można zrobić coś lepiej lub szybciej.

Rainbow Six Extraction to kawał solidnego coop shootera, który jest powiewem świeżości w tym wyjątkowym gatunku. Dobrze jest zobaczyć wymagającą grę z przemyślanym progresem, której poziom trudności nie bierze się z zasypywania graczy dziesiątkami potworów, niczym w Back 4 Blood czy Call of Duty Zombies.

Jako że nie pałam miłością do Siege’a, chciałbym, żeby Ubisoft odszedł od niektórych konwencji i podjął trochę większe ryzyko z Extraction. Mimo to wprowadzone nowości zasługują na pochwałę, a twórcom udało się wprowadzić do gry kilka rozwiązań, od których wiele mogą nauczyć się inni deweloperzy.  

Recenzja Rainbow Six Extraction – solidny i zaskakująco trudny coop
Wnioski
Solidny i dopracowany coop shooter. Sprawdzone mechaniki z Rainbow Six Siege bardzo dobrze sprawdzają się w środowisku PvE, a na wyższych poziomach trudności misje okazują się niemałym wyzwaniem.
Zalety
Dopracowana, bezbawiona poważnych bugów gra
Intuicyjny rozwój postaci
Wysoki, złożony poziom trudności
Gotowy i wymagający endgame
Wady
Duży grind. Większość gry polega na ciągłym powtarzaniu podobnych misji
Frustrujący momentami system badań
7.5
Ocena