Telewizor, pilot, tv,
(źródło: Alehandra13/Pixabay)

Nowy serwis streamingowy wkrótce w Polsce. Tego jeszcze u nas nie było

Wychodzi na to, że polski rynek nie jest jeszcze przesycony serwisami streamingowymi. Na horyzoncie widać nowego gracza, który ma na start mocne argumenty, aby się nim zainteresować.

Jak oglądać anime w Polsce?

Choć w Polsce już w XX wieku wypożyczalnie kaset wideo otwierały okno na świat japońskiej animacji, dzięki takim pozycjom jak „Akira” czy „Róża Wersalu”, a na RTL7 i Polsacie oglądało się Dragon Ball oraz Pokemony, to serwisy streamingowe wniosły wygodę legalnego oglądania anime na nowy poziom. Dziś trudno znaleźć platformę, na której nie znajdzie się coś dla fanów „japońszczyzny” – na Netflixie obejrzycie m.in. „Vinland Saga”, „Sakamoto Days” czy „JoJo’s Bizarre Adventure”, a HBO Max daje dostęp do „Lazarusa” i „Legion Samobójców: Isekai”.

W fandomie najbardziej popularną opcją pozostaje Crunchyroll, który jest także częścią subskrypcji dostępnych na Amazon Prime Video. Pomimo podwyżek, jakie zaserwowano Crunchyroll w lutym 2026 roku serwis nadal pozostaje dobrą opcją do obejrzenia wielu popularnych serii.

ADN może być jedynym takim serwisem w Polsce

Niestety, w każdym z wymienionych serwisów polskie napisy wcale nie są taką oczywistością i niektóre tytuły są dostępne wyłącznie po angielsku. Jest jednak szansa, że fani anime zyskają dostęp do platformy, gdzie każda pozycja otrzyma napisy w naszym języku.

Tym rozwiązaniem ma być ADN – Animation Digital Network. To platforma streamingowa o francuskich korzeniach, dostępna również w Belgii czy Niemczech. Serwis założył niedawno konto na Instagramie, na którym zapowiada wejście na polski rynek. Obecnie ADN informuje o fazie testowej i przygotowaniach – na szczęście start planowany jest na „już wkrótce”.

Czy jest na co czekać? Okazuje się, że jak najbardziej tak. Oprócz wspomnianej w poście obietnicy oferowania polskich napisów do wszystkich animacji, zachętą jest też niemała biblioteka. Choć część pozycji znajdziecie w innych dostępnych w Polsce serwisach (m.in. „Attack on Titan” czy „Parasyte”), to Animation Digital Network ma w swojej ofercie zarówno nowości pokroju „Call of the Night” i „Blue Miburo”, jak i klasyki, takie jak „Paranoia Agent”, „Elfen Lied” oraz „City Hunter”.

Co więcej, ADN nie ogranicza się do japońskiej animacji – jeżeli wychowaliście się na „Code Lyoko” i „Titeuf” lub kojarzycie takie postaci, jak Tintin czy Kapitan Cousteau, będziecie mieli co oglądać na nowej platformie.

streaming anime space cobra
Dostęp do starych anime nie jest mocną stroną popularnych platform streamingowych – tymczasem ADN umożliwa np. obejrzenie serialu Space Cobra z 1982 roku. (źródło: Animation Digital Network)

Za granicą Animation Digital Network występuje w trzech planach:

  • darmowym z ograniczoną biblioteką, jakością 480p i jednym profilem użytkownika,
  • Starter wycenionym na 3,99 euro (~17 złotych) miesięcznie, usuwającym reklamy, dodającym cały katalog w jakości 720p,
  • Premium z jakością 1080p, czterema profilami użytkownika z opcją oglądania na czterech urządzeniach jednocześnie i ciekawym rozwiązaniem, które obniża cenę subskrypcji im dłużej nieprzerwanie płaci za nią – cena 6,99 euro (~30 złotych) miesięcznie może powoli przez 12 miesięcy spaść nawet do 4,79 euro (~20 złotych).

Martwię się tylko, że „wszystkie animacje z polskimi napisami” może oznaczać dwie rzeczy – albo biblioteka będzie mocno okrojona i dostęp do niektórych pozycji będzie lokalnie zablokowany, albo tłumaczenia zostaną zrobione po linii najmniejszego oporu, czyli z wykorzystaniem AI. Miejmy nadzieję, że do żadnego z tych scenariuszy jednak nie dojdzie, a ADN wystartuje bez żadnych kontrowersji.

Niesamowicie ciekawi mnie także, czy platformie uda się uzyskać prawa do dubbingu z dawnych lat czy pozostaje nam dostęp do oryginalnej ścieżki z napisami.