(fot. GRI CARS)

Przez niedobór chipów bankrutują niemieckie firmy motoryzacyjne. Polacy także poszkodowani

Przed całą branżą motoryzacyjną pojawiła się naprawdę ogromna przeszkoda, której pokonanie w najbliższym czasie raczej nie będzie możliwe. Niedobór chipów oznacza dla wielu dostawców bardzo poważne konsekwencje.

Reklama

Chcesz kupić nowy samochód? Musisz uzbroić się w cierpliwość

Obecna sytuacja na świecie, wywołana przez globalne braki różnych układów scalonych, wpływa nie tylko na firmy zajmujące się stricte IT. Owszem, kupno chociażby nowych kart graficznych, innych podzespołów czy wielu urządzeń, nie jest łatwym zadaniem. Sytuacja wygląda jednak podobnie także w przypadku samochodów.

Wcześniej już mogliśmy usłyszeć o problemach z dostępnością chipów. Nie wszyscy wówczas zdawali sobie sprawę, że rynek czeka aż taka zadyszka. Jedynym sposobem na szybkie zdobycie nowego auta jest kupno modelu demonstracyjnego z salonu, ale nawet takich egzemplarzy jest coraz mniej. Natomiast zamówienie nowego modelu, szczególnie gdy zdecydujemy się na wysoce spersonalizowaną konfigurację, może wiązać się nawet z rokiem oczekiwania.

Reklama
Przez niedobór chipów na nowego Mercedesa trzeba często naprawdę długo czekać (fot. GRI CARS)

Co więcej, jeśli klient po kilku miesiącach lub dłuższym okresie, wreszcie będzie mógł odebrać wymarzone auto, to niekoniecznie otrzyma wszystkie elementy opcjonalnego wyposażenia. Niedobór chipów doprowadził wręcz do tragedii, zarówno dla kupujących, jak i firm.

Niedobór chipów sieje spustoszenie w Niemczech

Warto zaznaczyć, że nie chodzi o największych niemieckich producentów samochodów. Duzi gracze jak najbardziej odczuwają problemy, ale Volkswagen, Mercedes czy BMW są zbyt potężni, aby niedobór chipów w tak krótkim czasie skutkował bankructwem.

Niestety, mniejsze firmy, zajmujące się głównie dostawami podzespołów motoryzacyjnych, często są w odczuwalnie gorszej sytuacji. Jak wynika z najnowszych informacji, niektórzy dostawcy nie przetrwali kryzysu. Firmy Icos Theysohn Kunststoff i Theysohn Formenbau, które zatrudniają około 300 osób, zamierzają zgłosić wnioski o upadłość.

Ponadto, podobne wnioski zostały złożone także przez Heinze, Linden i Bolten. PWK, znany z rozwiązań wykorzystywanych w systemach bezpieczeństwa, ogłosił niewypłacalność.

Niedobór chipów odczują również polscy pracownicy. Czeski KES, zarządzający zakładem w Wodzisławiu Śląskim, planuje do styczna zwolnić 132 osoby. Niewykluczone, że w najbliższym czasie usłyszymy o kolejnych, równie nieprzyjemnych informacjach. Tym bardziej, że według przewidywań, aktualne problemy mogą utrzymać się jeszcze przed długi czas.

Reklama