Naukowcy z Uniwersytetu Narodów Zjednoczonych z siedzibą w Tokio oszacowali, że centra danych, których zadaniem jest obsługa sztucznej inteligencji (AI), do 2030 roku będą potrzebować aż 945 TWh energii elektrycznej rocznie – dwa razy więcej niż obecnie cała Francja i ponad pięć razy więcej niż Polska. Łącznie zajmą powierzchnię 14500 kilometrów kwadratowych, a do chłodzenia znajdujących się w nich serwerów wykorzystane zostanie tyle wody, ile rocznie zużywa w swoich domach 1,3 miliarda ludzi. Pada liczba: 9,3 biliona litrów.
Przykładowo: sam ChatGPT obecnie wykorzystuje rocznie 383 GWh energii elektrycznej, obsługując około 2,5 miliarda promptów dziennie. Ostatecznie jednak dużo zależy od tego, co konkretnie robi, bo wygenerowanie obrazu jest 1450 razy bardziej energochłonne niż analiza tekstu.
Google zużywa mnóstwo wody. Jednak (ponoć) daje jeszcze więcej
Tak czy inaczej, narzędzie ChatGPT jest jedno, a Google wrzuca AI gdzie tylko się da. Nikogo nie powinny więc dziwić obawy dotyczące wpływu ejajowej działalności giganta z Mountain View na środowisko. Ostatnio odniósł się do nich, przekonując, że jest on niewielki i deklarując podejmowanie zobowiązań, dzięki którym dostarcza więcej wody, niż jej zużywa.
W jaki sposób zamierza to osiągać? Dzięki swoim inwestycjom (związanym z ochroną źródeł i zlewni oraz samym uzdatnianiem) Google już w 2025 wprowadziło do systemu ok. 26,5 miliarda litrów wody, co odpowiada przeciętnemu rocznemu zużyciu przez 70 tysięcy gospodarstw domowych w Stanach Zjednoczonych. Do 2030 roku mają to być już ~72 miliardy litrów wody – dwa razy więcej niż gigant wykorzystał w 2024 roku.
Google zadeklarowało również wsparcie finansowe w kontekście modernizacji infrastruktury wodno-kanalizacyjnej w okolicy. Póki co na ten cel przekazało ponad 500 milionów dolarów, które zostały przeznaczone między innymi na systemy wykrywania nieszczelności w rurach. Współpracuje także z podmiotami sektora użyteczności publicznej, aby pomóc w odnajdywaniu alternatywnych źródeł wody pitnej.
Google stawia na odpowiedzialne podejście i przejrzyste raportowanie
Ponadto amerykański gigant przekonuje, że decyzja o budowie nowego centrum danych zawsze jest poprzedzona analizą sytuacji środowiskowej. W efekcie chłodzenie wodne jest wdrażane tylko w tych miejscach, w których lokalne zasoby są wystarczająco dobre. Jeśli źródła są obarczone ryzykiem – jak przekonuje – wybieramy chłodzenie powietrzem.
Wreszcie, Google zobowiązuje się również do przejrzystego raportowania zużycia wody, zwracając przy tym uwagę, że jako pierwsze (spośród dużych dostawców usług chmurowych) ujawniało publicznie roczne zużycie wody.
Takie deklaracje bez wątpienia brzmią dobrze i pozostaje tylko mieć nadzieję, że kryją się za nimi faktyczne działania, będące czymś więcej niż greenwashingiem. Szczególnie w obliczu raportu, od którego rozpoczął się ten news.





