fot. Pixabay

To jest ta flagowa Motorola Edge S? To ja chyba podziękuję

Mam taką prywatną sympatię i sentyment do marki Motorola, dlatego szalenie interesują mnie informacje na temat jej nowych smartfonów, szczególnie flagowych. Motorola Edge S zapowiadała się nader intrygująco, lecz po zobaczeniu tych zdjęć mówię: pas.

Motorola potrafi zaskoczyć. Przed laty starała się zrewolucjonizować rynek modułowymi smartfonami z serii Moto Z, a w zeszłym roku uderzyła ponownie we flagowy segment Motorolą Edge+. Do tego reaktywowała kultową „brzytwę”, a my, fani telefonów komórkowych, uwielbiamy takie „powroty do przeszłości” ze współczesnym sznytem.

Reklama

To jest ta flagowa Motorola Edge S? Meh

Od jakiegoś czasu na horyzoncie majaczy kolejny high-end, który ostatnio stał się wyjątkowo intrygujący, ponieważ według nieoficjalnych informacji zostanie wyposażony w procesor Qualcomm Snapdragon z serii 8xx, który nie miał jeszcze oficjalnej premiery.

W związku z tym mieliśmy (a przynajmniej ja) dość wygórowane oczekiwania wobec niego. Do tej pory wiedzieliśmy jedynie, jak będzie wyglądać przód modelu Motorola Edge S, który ukrywa się pod nazwą kodową „Nio”. Teraz mamy okazję zobaczyć go również z innej strony i… jestem zawiedziony.

Oczywiście to kwestia osobistych preferencji i upodobań, ale oczekiwałem od Motoroli czegoś więcej – Motorola Edge S nie wygląda jak flagowiec, tylko jak dziesiątki innych smartfonów ze średniej półki. Można też zauważyć czytnik linii papilarnych na bocznej krawędzi w klawiszu zasilania, co raczej nie przystoi high-endowi, bo sugeruje zastosowanie ekranu LCD, a nie AMOLED.

Z tej perspektywy Motorola Edge S nie zapowiada się szczególnie zachęcająco. Zmienia się ona jednak o 180°, jeśli spojrzymy na nią przez pryzmat doniesień, według których model ten ma być dostępny na innych rynkach jako przedstawiciel serii Moto G, która nie jest flagowa. W tej sytuacji można wybaczyć marce szereg (widocznych gołym okiem) oszczędności.

Prywatnie mam skrajnie mieszane uczucia w stosunku do tego smartfona. Nie ma wątpliwości, że wyróżni się on ekskluzywnym (przynajmniej na start) procesorem, ale kluczowa w jego przypadku będzie cena – trzymam kciuki za to, żeby Motorola wyceniła ten model na atrakcyjnym i konkurencyjnym poziomie, analogicznie jak Moto G 5G.

W podlinkowanym poniżej artykule znajdziecie więcej szczegółów na temat specyfikacji tego smartfona. Nową informacją jest jednak (oprócz innego procesora) akumulator o pojemności 5000 mAh z obsługą ładowania przewodowego o mocy (zaledwie) 20 W.