Mobvoi TicWatch GTH to nowy zegarek z termometrem. Trochę jak Fitbit, tylko dwa razy tańszy

Smartwatche potrafią coraz więcej. Monitorują nasz sen, mierzą poziom nasycenia krwi tlenem i ciśnienie, a nawet przeprowadzą test EKG. Mobvoi TicWatch GTH jest o tyle inny, że jest w stanie podać nawet temperaturę skóry.

Reklama

Mobvoi zabiera się za funkcje zdrowotne

Zegarki marki Mobvoi nie zawodziły dotąd przede wszystkim pod jednym względem – były stosunkowo tanie, jak na oferowane możliwości. I to się nie zmieniło. Mało tego, TicWatch GTH ma więcej funkcji niż kiedykolwiek.

Chyba najbardziej podkreślaną cechą nowego smartwatcha jest czujnik temperatury skóry. Jest to o tyle niespotykane, że zwykle tego typu sensor można znaleźć w wyraźnie droższych urządzeniach. Na pewno nie mamy do czynienia z klasycznym termometrem, który z powodzeniem można stosować jako przyrząd lekarski – Mobvoi bardziej określa czujnik jako rzecz pomocną w określaniu poziomu stresu.

Reklama

Ponadto, TicWatch GTH jest w stanie zmierzyć poziom nasycenia krwi tlenem. Ponownie, nie da się wyników tych pomiarów traktować jak badań medycznych, ale tak czy siak, mamy do czynienia z naprawdę przydatnym gadżetem, pomagającym monitorować podstawowe parametry naszego organizmu.

TicWatch GTH to przede wszystkim smartwatch

Choć na pierwszy plan wydają się wysuwać funkcje zdrowotne zegarka, wciąż mamy do czynienia z klasycznym smartwatchem z obudową przypominającą Apple Watcha. 1,55-calowy ekran TFT potrafi wyświetlać powiadomienia ze smartfona, a smartwatch ma wbudowany akcelerometr do sprawdzania liczby kroków i automatycznego wykrywania aktywności, sensor do mierzenia pulsu, czy oprogramowanie badające jakość naszego snu.

Bateria o pojemności 260 mAh może wystarczyć na ponad tydzień, choć informacja ta zapewne dotyczy pracy zegarka w trybie oszczędzania energii. Ładuje się ją 2 godziny. Koperta jest wodoodporna do 5 ATM.

Najbardziej zachęcającym aspektem zegarka TicWatch GTH jest jego cena. Gadżet wyceniono na jedyne 79,99 euro, co jest niezwykłym osiągnięciem, biorąc pod uwagę fakt, że smartwatche o podobnym zestawie funkcji potrafią kosztować dwa albo trzy razy więcej (np. Fitbit Charge 4 kosztował na start blisko 150 euro).

Reklama