Ładowarka sieciowa i powerbank w jednym. Baseus zrobił to dobrze! (recenzja)

Wydawać by się mogło, że na rynku akcesoriów służących do ładowania urządzeń elektronicznych niewiele może się wydarzyć. Tymczasem jakiś czas temu na rynku pojawiło się ciekawe urządzenie, łączące w sobie powerbank z ładowarką sieciową. Kilka tygodni temu sprzęt Baseus trafił do mnie na testy, a poniżej dowiecie się, co o nim sądzę. 

Reklama

Odkąd pamiętam marka Baseus polecana jest przez entuzjastów elektroniki maści wszelkiej, gdy ktoś pyta o dobry powerbank lub kabel do ładowania. Jakoś dziwnie się stało, że przez te wszystkie lata nie miałam z nimi styczności. Zmieniło się to właśnie teraz za sprawą tego nietypowego urządzenia dwa w jednym. I cieszę się, że tak się stało – wreszcie sama mogę przekonać się na własnej skórze o “magii Baseus”.

Szkoda jedynie, że akcesorium to nie zyskało jakiejś konkretnej nazwy. Z obudowy można wnioskować, że to Power bank & Quick Charger 10000 mAh lub Baseus PPNLD45UE. Z kolei na Aliexpress urządzenie to przedstawiane jest jako Baseus GaN Power Bank 10000mAh 2 w 1.

Reklama

Ja jednak, na potrzeby niniejszego materiału, będę go nazywać po prostu ładowarką Baseus, bo żadna z nazw nie nadaje się do ciągłego powtarzania.

By formalności stało się zadość, dodam jeszcze, że urządzenie to kosztuje aktualnie 45 dolarów (choć bywa i za 35-37) i można je kupić chociażby na Aliexpress.

etui jest w zestawie

Jaki jest – każdy widzi

Nowość Baseus ma wymiary 10,5 x 10,3 cm (6,4 cm bez wystającej wtyczki) x 3,5 cm. Z założenia ma być idealnym kompanem osób, które często podróżują i potrzebują mieć przy sobie zarówno smartfon, jak i laptop (oraz oczywiście ładowarki do obu tych urządzeń). 

Ładowarka Baseus wyposażona jest w dwa porty ładujące – USB typu C oraz typu A, które mogą ładować z różną mocą w zależności od ładowanego urządzenia i samego sposobu użycia. 

Same porty w moim egzemplarzu testowym są dość toporne. Przewód z końcówką USB typu C bez użycia siły nie chciał w ogóle wejść do portu, z kolei port USB A jest umieszczony krzywo, w efekcie czego też trochę trzeba się namęczyć, by włożyć do niego końcówkę przewodu. Może to być wina mojej testowej sztuki, ale nie musi – ja zwracam jedynie uwagę na fakt, że coś takiego ma miejsce.

przekrzywiony port USB A

Zwłaszcza, że ogólnie do wykonania ładowarki Baseus nie mam zastrzeżeń. Poszczególne elementy zdają się być spasowane poprawnie, nie tu nie trzeszczy, ani nie sprawia wrażenia braku solidności.

Na jednej ze ścianek umieszczono włącznik oraz cztery diody, dzięki którym jesteśmy w stanie oszacować poziom naładowania ładowarki (odpowiednio, 25%, 50%, 75% i 100%). Gdy ładujemy jakieś urządzenie poszczególne diody gasną, a gdy ładujemy powerbank – zaświecają się.

Technikalia

Ładowarka Baseus jest jedną z pierwszych na rynku, wykorzystujących azotek galu (GaN). Za jego sprawą urządzenia ładujące mają być mniejsze i lżejsze, a przy okazji oferować szybsze ładowanie.

W przypadku recenzowanego modelu, mamy do czynienia z powerbankiem o pojemności 10000 mAh oraz ładowarką sieciową 45-Watową. Takie sprytne 2w1 umożliwia ładowanie dwóch sprzętów jednocześnie zarówno, gdy pod ręką nie mamy żadnego gniazdka elektrycznego, jak i bezpośrednio po wpięciu do takowego.

Musicie jednak wiedzieć, że jeśli korzystamy z Baseusa podłączonego do prądu, USB typu C może ładować z mocą wynoszącą maksymalnie 30 W, natomiast USB A – maksymalnie 15 W. Gdy korzystamy z niego jako powerbanku, moc zmniejsza się do 18 W w obu przypadkach.

Ładowarka wspiera różne standardy szybkiego ładowania, w tym Quick Charge 3.0 i PowerDelivery 3.0. Baseus chwali się, że dzięki zastosowaniu Baseus Power Split 2.0 (BPS 2.0) ładowarka dopasowuje moc ładowania do urządzenia, dzięki czemu jest bezpieczna zarówno dla laptopów i smartfonów, jak i mniejszych akcesoriów elektronicznych, jak słuchawki czy zegarki/opaski inteligentne.

A co z bezpieczeństwem? Baseus zapewnia, że produkt ma szereg zabezpieczeń – przed przepięciem, przeciążeniem, nadmiernym poborem mocy, zwarciem i przegrzaniem. Trudno jest mi wyrokować czy faktycznie tak jest, ale podczas testów nie spotkała mnie żadna niemiła niespodzianka. Faktem jest też, że ładowarka nie nagrzewała się zbytnio ani podczas ładowania urządzeń z gniazdka, ani korzystając z niej jak z powerbanku.

Ładowarko-powerbank Baseus w praktyce

Ładowanie smartfonów jeden po drugim po podłączeniu do powerbanku

Na początek przetestowałam czas ładowania smartfonów, które akurat miałam pod ręką, jeden po drugim. Na pierwszy ogień poszedł model Sony Xperia 1 II, mający akumulator o pojemności 4000 mAh – jego ładowanie trwało dokładnie dwie godziny. Gdy na ładowarce świeciły się dwie diody, do pracy zaprzęgłam Huawei P40 Pro+, z tak samo pojemnym akumulatorem (4000 mAh) – ten smartfon został naładowany do 85% w godzinę i piętnaście minut, po czym ładowarka się rozładowała.

Oznacza to, że 10000 mAh w ładowarce Baseus jest w stanie naładować ok. 7400 mAh w smartfonach. Nieźle, biorąc pod uwagę utratę ciepła, która następuje i jest całkowicie naturalna. Pamiętajcie bowiem, że nigdy nie jest tak, że powerbank o pojemności znamionowej np. 10000 mAh jest na tyle wydajny, by naładować ogniwa o łącznej pojemności 10000 mAh.

Ładowanie jednocześnie dwóch smartfonów podłączonych do powerbanku

W drugiej kolejności pokusiłam się o test jednoczesnego ładowania dwóch smartfonów. Do USB typu C podłączyłam Motorolę Edge (4500 mAh, miała 12% baterii), do USB typu A – LG Velvet (4300 mAh, całkowicie rozładowany). Pierwszy smartfon naładował się do 95% w godzinę i 45 minut (wzrost o 84%), drugi natomiast – w tym samym czasie – do 74%. Jak łatwo wywnioskować, ładowarka się wtedy rozładowała.

W tej sytuacji wydajność ładowarki to ok. 70% (6962 mAh).

Ładowanie jednocześnie dwóch urządzeń podłączonych do ładowarki

Tu wykorzystałam dwa smartfony Huawei z akumulatorami o pojemności 4200 mAh, które standardowo ładują się około godzinę. Do USB C podłączyłam P30 Pro, do USB A – P40 Pro. Ładowanie pierwszego z nich do pełna zajęło niecałe godzinę i czterdzieści minut, natomiast drugiego – niecałe półtorej godziny.

pomarańczowa dioda świeci się, gdy podłączone urządzenie ładuje się wykorzystując szybkie ładowanie

Ładowanie laptopa 

Nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła, jak ładowarka Baseusa współpracuje z laptopem. Pod ręką miałam akurat testowego Asusa Zenbook 14. Ładowanie z gniazdka (USB C – USB C) zajęło 2 godziny i 10 minut (standardowo trwa ok. 1,5 godziny). Ładowanie z powerbanku okazało się barierą nie do przejścia.

Co prawda po podłączeniu laptopa do powerbanku wieściło sukces, tak szybko okazało się, że tylko połowiczny. Całkowicie rozładowanego Asusa udało się naładować do 20% w niecałą godzinę, po czym ładowanie zostało przerwane i nijak nie udało się wznowić tego procesu. Diody na powerbanku wskazywały, że poziom jego naładowania to ok. 50% (rozpoczynając ładowanie laptopa był w pełny naładowany).

Ta sytuacja zdaje się potwierdzać, że powerbank w połączeniu z laptopem to – w tym przypadku – raczej tylko ciekawostka. A muszę zaznaczyć, że ładowany laptop był wyłączony. Gdyby był włączony, nie sądzę, by udało mu się nawet podtrzymywać laptopa przy życiu.

Porównanie szybkości ładowania powerbanku, z gniazdka i domyślną ładowarką

Ostatnim przeprowadzonym przeze mnie testem było ładowanie tego samego smartfona z powerbanku, ładowarki Baseus oraz domyślną ładowarką, dołączaną do opakowania przez producenta. Padło na testową sztukę Motoroli Moto G 5G Plus, której akumulator ma pojemność 5000 mAh.

Ładowanie z gniazdka sieciowego przy wykorzystaniu USB-A (przez USB-C ładowanie nie było możliwe) trwało dokładnie dwie godziny. Ładowanie z powerbanku było dużo dłuższe, a jego czas wyniósł nieco ponad 3,5 godziny. Ciekawostką niech będzie natomiast fakt, że ładowanie tego smartfona ładowarką z zestawu (20-Watową) jest dłuższe niż ładowarką sieciową Baseusa i zajmuje ok. 2 godziny i 20 minut.

Proces ładowania samej ładowarki Baseusa trwa ok. 3 godziny.

Podsumowanie

Projekt urządzenia, w którym jednocześnie mamy powerbank i ładowarkę sieciową, bardzo przypadł mi do gustu. Jestem osobą, która często się przemieszcza i musi pamiętać o sporej ilości ładowarek i przewodów, a z racji tego, że intensywnie użytkuję swój sprzęt, czasem muszę sięgać też po powerbank. Ładowarka Baseus część tych problemów rozwiązuje. 

Dzięki niej, jeśli jadę gdzieś tylko z jednym smartfonem i laptopem, mogę zabrać ją samą i dołączany do pudełka przewód USB C <-> USB C (i wszystko schować w etui, które też jest w zestawie sprzedażowym) oraz dodatkowy przewód z końcówką USB A. To wszystko zamiast ładowarki dedykowanej do smartfona i często sporo większej i cięższej ładowarki do laptopa oraz osobnego powerbanku. Przyznajcie sami – pomysł bardzo fajny. A do tego dobrze zrealizowany.

Wydajność powerbanku to ok. 70-75%, więc bardzo dobra. Do ładowania sieciowego nie mam zastrzeżeń. Ładowanie z powerbanku szwankuje jedynie, gdy mówimy o połączeniu z laptopem – brakuje tu wydajności. Nie podoba mi się spasowanie portów w moim egzemplarzu testowym, ale to może być jednostkowy przypadek.

Jeśli szukacie urządzenia dwa w jednym, będącego połączeniem powerbanku i ładowarki sieciowej, sprzęt Baseus jest warty rozważenia.

Ładowarka sieciowa i powerbank w jednym. Baseus zrobił to dobrze! (recenzja)
Wnioski
Ocena użytkownika7 głosów
7.8
Zalety
sama idea ładowarki sieciowej i powerbanku w jednym urządzeniu
etui w zestawie sprzedażowym
niezła wydajność
szybkie ładowanie samego powerbanku
Wady
krzywy port USB A w testowym egzemplarzu
powerbank w połączeniu z laptopem to kiepski pomysł w tym przypadku
9
Ocena

  1. Musicie jednak wiedzieć, że jeśli korzystamy z Baseusa podłączonego do prądu, USB typu C może ładować z mocą wynoszącą maksymalnie 30 W, natomiast USB A – maksymalnie 15 W. Gdy korzystamy z niego jako powerbanku, moc zmniejsza się do 18 W w obu przypadkach.

    Taka sytuacja występuje, gdy używane są oba porty równocześnie. Przy wykorzystywaniu jedynie jednego wyjścia wartości te są większe. Widoczne jest to na zdjęciu znajdującym się poniżej tego fragmentu.

      1. No właśnie tak się teraz pisze teksty, bzdura na bzdurze, nikt nie sprawdza co napisał a potem my to czytamy i domyślaj się o co tu chodzi i robisz za darmowego korektora dla leniwego autora.

  2. Czy po naładowaniu urządzenia, a dalszym korzystaniu z ładowarki, ogniwa są w jakiś sposób chronione przed przeładowaniem?

    1. Za to odpowiedzialna jest elektronika w Twoim urządzeniu. Zawsze jest układ nadzorujący ładowanie, który przerywa proces gdy ogniwo jest pełne.

      1. Guzik prawda że przerywa, doładowuje niskim napięciem, nie powinno się trzymać urządzeń z akumulatorem podłączonych do ładowarki gdy są już naładowane na full.

        1. Dla ścisłości, doładowuje się prądem a nie napięciem. W pierwszej fazie ładuje się stałym prądem a w drugiej stałym napięciem a prąd stopniowo maleje. To dlatego właśnie w każdym telefonie w pierwszych minutach najszybciej przybywa ładunku. Poczytaj sobie o cyklach ładowania akumulatora Li-Poly (takie używa się w telefonach). Jeśli przyłożysz dowolne napięcie i pobór prądu wynosi zero Amperów to moc pobierana także wynosi zero Watów. W zależności od protokołu ładowania, stabilizacja prądu ładowania odbywa się albo w ładowarce (np. VOOC, Dash itp.) albo w telefonie (np. Quick Charge).

          Po skończonym ładowaniu układ przerywa ładowanie, natomiast sam telefon wciąż pobiera energię do swojej pracy. Ładowania konserwujące opiera się na histerezie, więc dopiero jak ładunek w akumulatorze spadnie np. o 5% to kontroler ładowania doładuje brakującą część energii. Jeśli telefon jest wciąż podłączony to czerpie energię z ładowarki a nie z akumulatora.

  3. Zastanawiacie się nad żyywotnością akumulatora, moca ładowania itd. To są pierdoły. Życie tego sprzetu może zakończyć pierwsza wycieczka w góry. Bierzesz go jako powerbank i po wyjęciu z plecaka okazuje się, że wtyczka jest złamana.

    1. To właśnie jest najwieksza wada projektu- wystająca wtyczka czyni ten sprzęt dość nieporęcznym przy używaniu w ruchu.

      1. Możnaby to rozwiazać jak przy innych sp[rzetach czasami, gdzie wtyczka jest wsuwana na swoje miejsce. Wtedy bierzesz sprzęd z wyjeta wtyczką i masz pewność, że nic sie nie stanie.

        1. Oczywiście tak to jest rozwiązane – uniwersalna wtyczka składana w urządzeniu + nakładka do naszych gniazdek.
          Ale szczegółowa recenzja pomija ten fakt…

          1. To zmienia zupełnie moja ocene urzadzenia. Bo na stałe prędzej czy później się złamią.

  4. W tekście są błędy i to kluczowe. Zamkłamujące specyfikację i powodujące irytację. To nie ma odbicia w rzeczywistości i żadnego sensu: „Musicie jednak wiedzieć, że jeśli korzystamy z Baseusa podłączonego do prądu, USB typu C może ładować z mocą wynoszącą maksymalnie 30 W, natomiast USB A – maksymalnie 15 W. Gdy korzystamy z niego jako powerbanku, moc zmniejsza się do 18 W w obu przypadkach.”

  5. Bardziej mnie interesuje czy podłączona ładowarkę w raz z telefonem ładuje również ogniwa w powerbanku.

  6. Są innej firmy też takie ładowarki z trzema portami USB, powerbankiem i bezprzewodowym ładowanie, więc tutaj to zrobili źle.

    1. Przecież to jest szajs!!!
      Zasilacz w tym combo ma tylko 15W. Pojedynczy port to tylko 12W i to tylko przy napięciu 5V. Wynika z tego, że jest tylko jedna przetwornica na wszystkie trzy porty. Żadnego nowoczesnego protokołu ładowania. W sumie masz 36W. Co ty chcesz, smartwatcha z tego ładować?!?!? Laptopa na pewno takie coś nie udźwignie. Nawet najmniejszego.

      Ogniwo w tym combo ma 6700mAh co realnie da mniej niż 5000mAh. Zbyt mało, żeby naładować do pełna jednego nowego smartfona.

      45zł to zdecydowanie za dużo jak za taki kiepski sprzęt.

      1. No ja jednak wole mieć baterie do użytku w telefonie dłużej niż 8 miesięcy. Wiec mi to odpowiada i nie kupuje żadnego co pozwala na działanie bez ładowania mniej niż sot w okolicach 7h. Ładowarka się dobrze spisuje, nie zarzyna mi baterii i działa jak należy. Co do laptopów to nie widziałem osobnego kabla magsafe.

        1. A ja nie lubię 8h ładować telefonu ;) Przez ostatnie 20 lat jeszcze nigdy nie udało mi się zarżnąć baterii w rok a co dopiero w 8 miesięcy. Ostatniego Samsunga przez 3 lata ładowałem szybką ładowarką i działa do tej pory. Teraz mam nowy telefon bo tamten już się zestarzał technologicznie.

          Zdecydowana większość nowych telefonów ma pojemność ogniwa około 5Ah więc pojemność tego power banku jest niewystarczająca. Do laptopa z tym wynalazkiem nawet bym nie podchodził.
          Dla mnie zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest osobna ładowarka i power bank. mam w tej chwili 20Ah i to w zupełności wystarczy na kilkudniowy wyjazd gdzie ładuję wszystkie moje gadżety.
          Budowa ogniw w telefonach w ostatnich latach mocno się zmieniła. Zbyt długi proces ładowania także degraduje ogniwo. Jeśli ładujesz zgodnie z kartą katalogową ogniwa to bez problemu uzyskasz deklarowaną liczbę cykli.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama