(fot. Hyundai)

Hyundai wymieni akumulatory w 82 tys. samochodów. Wszystko przez ryzyko pożaru

To jedna z największych akcji serwisowych dotyczących wymiany akumulatorów w autach elektrycznych. Hyundai zamierza na naprawę wezwać kilkadziesiąt tysięcy samochodów.

Reklama

Kona EV i inne samochody Koreańczyków czeka wymiana akumulatorów

Dopiero niedawno podziwialiśmy Hyundaia IONIQ 5, czyli nowego elektrycznego SUV-a, który pod względem wyglądu prezentuje się naprawdę dobrze. Przez spore grono osób został on uznany jednym z atrakcyjniejszych elektryków. Niestety, po dobrze przyjętej premierze nowego modelu, południowokoreański producent musi zmierzyć się ze złymi informacjami.

Po kilkunastu zgłoszonych pożarach, firma zdecydowała się uruchomić dużą akcję serwisową dla swoich pojazdów elektrycznych. Dotyczy ona przede wszystkim modelu Kona EV wyprodukowanego w latach 2018-2020. Mówimy tutaj o około 76 tys. samochodów.

Reklama
Hyundai Kona
Kona EV (fot. Hyundai)

Ponadto, akcją zostaną także objęte niektóre wersje Ioniq i wybrane autobusy elektryczne, zbudowane w okresie od listopada 2017 roku do marca 2020 roku. We wszystkich pojazdach zastosowano akumulatory LG Chem. Łącznie Hyundai planuje naprawę 82 tys. samochodów.

Warto zaznaczyć, że Hyundai, we współpracy z LG Chem, podjął decyzję o wyeliminowaniu wady w prawdopodobnie najbardziej skuteczny sposób. Zamiast aktualizacji oprogramowania, producent po prostu wymieni akumulatory na nowe, co będzie wiązało się z naprawdę dużymi kosztami.

Akcja ma rozpocząć się w Korei Południowej, ale zostanie sprawnie rozszerzona o kolejne regiony. Dokładnych szczegółów jeszcze nie poznaliśmy.

Problemy mają także inni producenci

Co ciekawe, wcześniej General Motors musiał wycofać około 70 tys. modeli Chevy Bolt, które również miały zamontowane akumulatory wyprodukowane przez LG Chem. Amerykański koncern poinformował jednak, że wybrał inne ogniwa niż te zastosowane w elektryku Kona EV.

Z problemami musi poradzić sobie także Tesla – akcja serwisowa ma objąć około 135 tys. samochodów, w których może wystąpić usterka zamontowanej pamięci. Z kolei Mercedes zamierza wezwać do naprawy – uwaga – prawie 1,3 mln aut, w których występuje błąd w oprogramowaniu.

Pozostaje trzymać kciuki, by wszystkie wymienione akcje serwisowe zostały przeprowadzone dość sprawnie, a właściciele wadliwych samochodów w przyszłości nie doświadczyli już podobnych „przygód”.