Jeden krok od mistrzostwa – Huawei P40 Lite (recenzja)

Pierwszym smartfonem wykorzystującym wyłącznie Mobilne Usługi Huawei był Mate 30 Pro. Urządzenie flagowe, dedykowane węższemu gronu odbiorców, w pełni świadomie kupujących sprzęt z najwyższej półki cenowej. Nasz dzisiejszy bohater, Huawei P40 Lite, to typowy średniak. Smartfon, któremu przyjdzie powalczyć o znacznie szersze rzesze klientów, niekoniecznie tych śledzących na bieżąco wydarzenia na rynku technologii mobilnych. Czy poradzi sobie bez wsparcia Google i jego usług?

Reklama

Recenzja tego kolorowego, sympatycznego wręcz smartfona, była dla mnie prawdziwym koszmarem. Długimi wieczorami rozmyślałem nad tym, na ile brak dostępu do GMS, czyli czegoś tak oczywistego w smartfonach z Androidem, może wpłynąć na jego ostateczną ocenę. Myśli były dynamiczne, bo dynamiczna była sytuacja.

Reklama

W momencie, gdy P40 Lite trafił do mnie na testy, istniały przynajmniej dwa sposoby na doinstalowanie brakujących aplikacji rodem z USA, więc gdyby jednak ich brak okazał się zbyt uciążliwy, to było jakieś wyjście. Taki stan, w moim przypadku, nie trwał jednak dłużej niż kilka dni. Obie możliwości zostały zablokowane i do dnia dzisiejszego nie pojawiło się żadne rozwiązanie pozwalające na ich szybką instalację, gdyby tylko zaistniała taka potrzeba. Musiałem więc spojrzeć na ten sprzęt niejako od nowa.

fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

Kolejne wahania pojawiły się w momencie, gdy cena telefonu, mimo zapowiedzi producenta o jej trwałości, z dnia na dzień wzrosła o przeszło 50%. To całkowicie zmieniło moje postrzeganie testowanego modelu i cały misterny plan w…

Kilka dni później Huawei P40 Lite znów można było kupić za 999 złotych, co oznaczało powrót do pierwotnej koncepcji. Dużo zamieszania, ale w końcu doszedłem do momentu, w którym z czystym sumieniem mogę przejść dalej, a zacznę od przedstawienia mojego towarzysza kilku ostatnich tygodni.

fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

Huawei P40 Lite – specyfikacja techniczna

Co znaczy słowo Lite w nazwie smartfona? Ilu producentów, tyle definicji. Dla przykładu Motorola Moto G8 Power Lite to model raczej niskobudżetowy, a Samsung Galaxy S10 Lite – flagowiec wagi „junior ciężkiej”. Definicja Lite zmieniała się również w przypadku samego Huawei i modeli P Lite.

Między absolutnie hitowym P8 Lite, który popularność zyskał bardzo niską ceną i dostępnością w niemal każdym abonamencie za złotówkę, a P30 Lite z rażąco niekorzystnym stosunkiem ceny do możliwości, trudno doszukać się jakichkolwiek podobieństw.

Gdzie zatem ulokowano P40 Lite? Odpowiedź kryje się w specyfikacji technicznej i cenie:

Model Huawei P40 Lite
Wymiary 159,2 × 76,3 × 8,7 mm, 183 g
Ekran LCD 6,4 cala; Full HD+ (2340×1080 pikseli)
Procesor HiSilicon Kirin 810 (2x 2,27 GHz + 6x 1,8 GHz)
Grafika ARM Mali-G52 z chipem NPU
Pamięć RAM 6 GB
Pamięć na dane 128 GB + NM
Aparat główny poczwórny: 48 Mpix (f/1.8) + 8 Mpix + 2 Mpix + 2 Mpix
Aparat przedni 16 Mpix (f/2.0)
Bateria 4200 mAh, szybka ładowarka 40 W (w zestawie)
Łączność USB-C, NFC, Bluetooth 5.0, jack 3,5 mm
System Android 10 (EMUI 10.0.01 z Huawei Mobile Services)
Cena 999 zł
fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

Za cenę niecałego 1000 zł otrzymujemy więc smartfon z ekranem Full HD+, mocną baterią z szybkim ładowaniem, poczwórnym aparatem głównym i SoC zawieszonym gdzieś między średnimi a topowymi. Mamy NFC, mamy wyjście słuchawkowe, a czego brakuje? Właściwie tylko jednego – usług Google. W niniejszej recenzji postaram się więc odpowiedzieć na pytanie, na ile ten brak przeszkadza w urządzeniu ze średniej półki cenowej.

Unboxing, konfiguracja, pierwsze wrażenia

Do swojego nabywcy Huawei P40 Lite trafia w minimalistycznym, białym opakowaniu, niemal dokładnie takim samym, jak trzykrotnie droższy P40. Jedyną różnicą jest informacja na froncie: w modelu droższym mówi ona o dostępności aparatu opracowanego we współpracy z firmą Leica, w tańszym o tym, że w smartfonie zainstalowany jest sklep z aplikacjami Huawei AppGallery.

Wewnątrz, poza smartfonem, dokumentacją i igłą do wypychania szuflady na karty SIM, bardzo szybka ładowarka 40W, kabel USB-C oraz podstawowy, prymitywny wręcz zestaw słuchawkowy, służący niemal wyłącznie do prowadzenia rozmów.

fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

Egzemplarz, który przypadło mi testować, miał kolor Sakura Pink – płynne, gradientowe przejście z różowego do turkusowego. Oba odcienie określiłbym jako pastelowe i paznokciowe. Całość, jak na plastikowe plecki, robi fenomenalne wręcz wrażenie. Zaryzykuję stwierdzenie, że w tej cenie nie widziałem drugiego tak atrakcyjnego wizualnie smartfona.

Oczywiście, z racji zastosowanych kolorów, wariant ten zdecydowanie lepiej komponuje się z damską dłonią, przez co mimo, że jest uroczy, nie zdecydowałbym się kupić go dla siebie (na szczęście są jeszcze dwa inne warianty kolorystyczne).

Sama obudowa, mimo, że wykonana z plastiku, wygląda na bardzo solidną, a z racji pastelowych odcieni trudno dostrzec na niej odciski palców, zwłaszcza z odległości, w jakiej typowo trzymamy telefon.

Front urządzenia wypełnia wyświetlacz z mocno zaokrąglonymi rogami i dziurką na obiektyw przedniej kamerki z lewej strony. Ponad nim znalazł się głośnik, służący jednak wyłącznie do prowadzenia rozmów. Tył – niewielka (jak na 2020 rok) wysepka z czterema aparatami, a pod nią dioda doświetlająca. U dołu – logo producenta.

fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

Na krawędziach bez niespodzianek. Górna – wyłącznie dodatkowy mikrofon pomagający usuwać dźwięki otoczenia podczas rozmowy, dolna – wyjście słuchawkowe, USB-C, mikrofon i głośnik, lewa – szuflada na karty SIM, prawa – regulacja głośności i znajdujący się w lekkim zagłębieniu włącznik ze zintegrowanym skanerem linii papilarnych.

Rzeczone zagłębienie, w codziennym użytkowaniu okazuje się bardzo wygodne. Sprawia, że kciuk niejako automatycznie trafia we właściwe miejsce, co usprawnia procedurę odblokowywania i blokowania urządzenia.

Testowany smartfon, ze względu na spory ekran i dość grube ramki wokół niego, jest urządzeniem naprawdę dużym. Ilustracją niech będzie poniższe porównanie do P30 Pro, którego przykrywa w całości mimo tego, że zeszłoroczny flagowiec umieszczony jest w oryginalnym etui producenta. Wielu osobom aż tak duży rozmiar będzie przeszkadzał, co należy wziąć pod uwagę podejmując decyzję zakupową.

huawei p40 lite
fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

Huawei P40 Lite zaskakuje, jak na swoją półkę cenową, jakością wykonania i bardzo udanym kolorem plecków. Docenić należy pozostawienie wyjścia jack we właściwym miejscu, a ponarzekać na brak diody powiadomień czy diody podczerwieni do sterowania domową elektroniką. Te bardzo by się przydały, zwłaszcza, że inni chińscy producenci nie stronią od ich stosowania.

Pierwsza konfiguracja smartfona przebiega standardowo, do momentu, w którym zwykle logujemy się do usług Google. Tutaj, zamiast nich, urządzenie proponuje zalogowanie do konta w usługach Huawei. Następnie P40 Lite informuje o możliwości przeniesienia danych ze swojego dotychczasowego smartfona z wykorzystaniem aplikacji Phone Clone. O tym, jak ten proces przebiega w przypadku, gdy urządzeniem źródłowym jest iPhone, pisałem tutaj. Jeżeli jest to sprzęt z Androidem, przenieść można znacznie więcej danych, w tym używane dotychczas aplikacje (bardzo przydatne rozwiązanie).

fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

Konfiguracja Huawei P40 Lite kończy się, jak w praktycznie każdym smartfonie, przejściem do widoku ekranu głównego, na którym znajdziemy szereg aplikacji od producenta. Już szybkie przejrzenie menu czy uruchomienie przeglądarki internetowej wywołują pozytywne zaskoczenie – jest szybko, zaskakująco szybko.

Jak żyć bez usług Google?

W miejscu, w którym typowa recenzja opisuje interfejs urządzenia i jego możliwości, chciałbym skupić się na czymś innym – rzeczywistych wrażeniach z użytkowania smartfona z Androidem, ale bez usług Google. Nakładka EMUI 10 nie różni się właściwie niczym od wersji dostosowanej do współpracy z Google, za wyjątkiem panelu dostępnego po lewej stronie od ekranu głównego.

Zamiast informacji i wiadomości od Google, znajdziemy tu autorskie rozwiązania Huawei, a źródłem newsów jest Squid. Poza tym – właściwie nic nowego.

Brak dostępu do usług amerykańskiego producenta ma jednak przynajmniej jeden duży plus. Brak dodatkowych aplikacji w tle powoduje, że urządzenie nie tylko działa znacznie szybciej od swoich konkurentów z Google na pokładzie, ale też znacznie dłużej. O tym, że GMS są bardzo zasobożerne, było wiadomo od dawna. W przypadku flagowców, z jakimi mierzył się Mate 30 Pro, nie było to aż tak bardzo widoczne, głównie za sprawą potężnych podzespołów. W średniakach różnicę zauważyć można gołym okiem i w responsywności, i w czasie pracy na baterii.

Niestety, tyle dobrego. O ile znalezienie odpowiedników aplikacji Google (poza Google Pay) jest możliwe, o tyle uzależnienie części programów od obecności GMS to już problem nie do przeskoczenia. Oprócz Google Pay nie ma mowy o prawidłowym funkcjonowaniu żadnej aplikacji wykorzystującej GMS do prezentacji powiadomień – o Uberze, McDonald’s czy aplikacjach bankowych możemy więc, na dzień dobry, zapomnieć.

Dla mnie, jako bardziej zaawansowanego użytkownika smartfonów, brak usług Google jest do ogarnięcia, jednak tylko w ograniczonym zakresie. Kupując smartfon Huawei rezygnuję z płatności zbliżeniowych czy Blik, a zwłaszcza do utraty tego drugiego trudno byłoby mi się przyzwyczaić.

Zresztą, gdybym nawet miał się na siłę przyzwyczajać, to po co, skoro wcale nie muszę tego robić? Wystarczy nabyć zeszłoroczny model Huawei (za wyjątkiem Mate 30 Pro), czy smartfon konkurencji i problem przestaje istnieć.

fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

Jest jeszcze jedna kwestia, o której warto wspomnieć, a mianowicie docelowi odbiorcy smartfonów. Jak wspominałem wcześniej, typowi nabywcy flagowców to entuzjaści technologiczni, którzy doskonale wiedzą, na co się piszą i na ogół sami sobie poradzą z niedogodnościami.

Urządzenia w cenie P40 Lite są adresowane, przede wszystkim, do odbiorcy masowego, który przychodzi do elektromarketu czy sklepu operatora i chce kupić fajny smartfon za rozsądne pieniądze. Czy taka osoba będzie w stanie samodzielnie poradzić sobie z doinstalowywaniem aplikacji ze źródeł zewnętrznych?

Co, jeśli producenci aplikacji nie zdecydują się współpracować z Chińczykami, a wręcz przeciwnie, będą uzależniać swoje programy od GMS, przez co te z dnia na dzień przestaną działać? Istnieje możliwość, że taki widok, jak poniżej, będzie coraz częstszy:

Brak usług Google sprawia, że Huawei P40 Lite swój cel zjednywania marce szerokich rzesz klientów zrealizuje tylko na rodzimym, chińskim rynku, gdzie nie ma to większego znaczenia. W Europie ze smartfona dla każdego staje się urządzeniem dla bardzo wąskiej grupy odbiorców, która zaakceptuje niedogodności płynące z jego użytkowania.

Podsumowując, trudno żyć bez Google na Androidzie, dlatego decydować się na to powinny wyłącznie te osoby, które w pełni zdają sobie sprawę z tego, z czym to się wiąże.

Wyświetlacz, multimedia

Bardzo duży ekran Full HD+ o przekątnej 6,4 cala może zwiastować, że Huawei P40 Lite będzie świetnym kompanem oglądania filmów z dala od telewizora czy monitora. Niestety, jest po prostu tak sobie. Ekran, mimo że duży, nie zachwyca odwzorowaniem kolorów, zwłaszcza bieli.

Nie pomaga również monofoniczny głośnik, który, choć głośny, brzmi raczej słabo. Jakość dźwięku na wyjściu słuchawkowym również bez rewelacji. Sytuację ratuje Bluetooth 5.0 i komplet kodeków, jednak mimo wszystko w tym zakresie P40 Lite nie wybija się ponad przeciętność, oferując bardzo zbliżone odczucia do innych smartfonów z tego pułapu cenowego.

Aparat

Podobnie jak w przypadku multimediów, aparat Huawei P40 Lite to rozwiązanie typowo średniopółkowe. Główny aparat, zwłaszcza w dobrych warunkach oświetleniowych, potrafi zaskoczyć plastyką obrazka, ładnymi kolorami i wysoką szczegółowością. Im ciemniej tym gorzej, choć zdjęcia zrobione po zmroku w dalszym ciągu będą czytelne.

Obiektyw szerokokątny jest jak najbardziej użyteczny, jednak wyłącznie w dobrych warunkach świetlnych. Pozostałe dwa po prostu są, a gdyby ich zabrakło, nie stałoby się absolutnie nic. Obiektyw makro się nie nadaje, a mimo obecności dodatkowego do wykrywania głębi, oprogramowanie aparatu lubi się pogubić. Jak w większości średniaków.

Przednią kamerę określić mogę jednym słowem: wystarczająca. W świetle dziennym pozwoli wykonać całkiem niezłe selfie, w trudniejszych warunkach – wyłącznie do prywatnego albumu, bez publikowania w mediach społecznościowych.

Zabezpieczenia biometryczne

Nabywca Huawei P40 Lite dostaje do dyspozycji dwa zabezpieczenia biometryczne: odblokowanie twarzą (wyłącznie przy pomocy przedniej kamerki) oraz skaner linii papilarnych, umieszczony na prawym boku urządzenia. Z pełną odpowiedzialnością czytnik ten mogę określić słowem perfekcyjny. Bezbłędnie rejestruje każde, nawet mniej precyzyjne dotknięcie, sprawiając, że odblokowanie P40 Lite to czynność prosta i szybka.

fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

Wydajność, bateria

Jak wspominałem wyżej, testowany P40 Lite to urządzenie bardzo responsywne. Interfejs systemu działa bardzo szybko, aplikacje nie zacinają się praktycznie wcale i nie robią na nim wrażenia nawet bardziej wymagające gry. Uwolnienie zasobów sprzętowych przez usługi Google to jedna z przyczyn takiego stanu rzeczy. Drugą, ważniejszą, jest bardzo wydajny SoC Kirin 810, który w pokonanym polu pozostawia nawet Snapdragona 730. Ponad 300000 punktów w AnTuTu mówi samo za siebie.

Tym, czym Huawei P40 Lite zaskakuje mocno na plus (o ile nie najmocniej), jest bateria. Podobnie jak w przypadku wydajności bardzo możliwe, że jest to kwestia braku usług Google, ale trzy dni bez ładowarki to dla niego nic wyjątkowego.

Dodatkowo, dzięki szybkiej ładowarce w zestawie, baterię naładujemy do poziomu 75% w nieco ponad pół godziny! Pełne ładowanie to kwestia niecałej godziny, a pamiętajmy, że mówimy o ogniwie o pojemności 4200 mAh! Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się korzystać ze smartfona z Androidem, który byłby tak dobrze zoptymalizowany pod względem zużycia baterii. Wystarczy spojrzeć na poniższe zrzuty ekranu. Telefon pracował z włączonym ekranem przeszło 3,5 godziny, a baterii ubyło jedynie 20%.

Nie chcę pisać podsumowania

Układając w głowie treść tej recenzji zakładałem, że wszystko uda mi się napisać w jej treści, przez co nie będę musiał tworzyć tego podsumowania. Bez kilku słów syntetycznego podsumowania byłoby jednak pusto, dlatego pozwolę sobie na krótką refleksję.

Huawei P40 Lite, gdyby tylko posiadał usługi Google, konkurencję z przedziału około 1000 złotych rozjeżdżałby walcem, nie pozostawiając żadnego cienia wątpliwości, kto jest liderem opłacalności. W każdym z ocenianych aspektów to urządzenie jest co najmniej poprawne, a w wielu zaskakuje i to bardzo.

Wykonanie, wydajność, czas pracy na baterii, skaner linii papilarnych i główny aparat to jego niezaprzeczalne zalety, dla których wart jest każdego z 999 złotych, które trzeba na niego wydać, a nawet nieco więcej.

fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl

Niestety, utrudnienia w pełnym korzystaniu z zalet urządzenia sprawiają, że polecić go mogę wyłącznie tym, którzy wiedzą, na co się piszą i poradzą sobie z brakami. To również smartfon dla osób o dużych dłoniach, bowiem jego spore gabaryty mogą przeszkadzać.

Urządzenie otrzymuje ode mnie 6 punktów na 10 możliwych. Brak możliwości korzystania z aplikacji bankowych i płatności mobilnych, kiepski ekran i przesadzone wymiary na więcej nie pozwalają. Rekomendacja – tylko dla świadomych.

fot. Tomasz Szwast / Tabletowo.pl
Jeden krok od mistrzostwa – Huawei P40 Lite (recenzja)
Wnioski
Huawei P40 Pro to smartfon, który swoimi możliwościami, zwłaszcza ze cenę mniejszą niż 1000 złotych, bardzo mocno zaskakuje. Niestety, ma jeden poważny brak, przez który skuszą się na niego wyłącznie nieliczni
Bateria
10
Wydajność i responsywność
8
Multimedia
6
Wzornictwo i jakość wykonania
8
Aparat
6.5
Dostępność aplikacji
4
Ocena użytkownika1 głos
7.2
Zalety
Bardzo dobra jakość wykonania
Atrakcyjne wzornictwo
Długi czas pracy na baterii i szybka ładowarka
Wysoka wydajność
Dobry aparat główny
Wady
Brak usług Google
Nieporęczny, zwłaszcza dla osób o mniejszych dłoniach
7.1
OCENA

      1. „P40 Pro to smartfon, który swoimi możliwościami, zwłaszcza ze cenę”, lite.

        4 punkty za GMS to trochę dużo idąc tą ścieżką to każdy telefon z GMS powinien otrzymywać 4 punkty na start jak beznadziejny by nie był. Ocena rozmiaru to raczej indywidualne preferencje użytkownika.

  1. W artykule nie ma nic o kwestii rozszerzenie pamięci w telefonie. Posiada on bowiem slot na autorskie karty Huawei NM, które są strasznie drogie i praktycznie niedostępne. Nie ma tutaj slotu na karty microSD.

      1. Czyli nie ma tej informacji w artykule. Ile procent osób wie, co to jest skrót NM? Myślę, że promil Waszych czytelników. Właśnie ze względu na cenę i dostępność POWINNIŚCIE o tym wspomnieć.

    1. Jednak to było zupełnie co innego. Lumie pracowały pod innym systemem operacyjnym. Niezgodnym z androidem. Huaweie natomiast pracują pod zwykłym Andkiem. Nie mają tylko usług Googla. Cała reszta jest kompatybilna.

          1. Jeśli jesteś na tyle odważny, żeby instalować apki bankowe bez certyfikatu…

          2. Wiem, skąd pochodzę moje aplikacje i jestem w 100% pewny ich bezpieczeństwa.

          3. No ale to już twoja sprawa i twoje pieniadze :) pin też masz pewnie na karcie zapisany? Bo to mniej więcej ten sam poziom bezpieczeństwa

          4. Aktualnie apka, którą mam została przeniesiona ze starego telefonu, więc to tak nie do końca z tym bezpieczeństwem…

          5. Czyli, żeby korzystać z Huawei prawie jak człowiek to muszę mieć 2 telefony, w tym jeden normalny? Nie powiem, wygodne ;) btw. Co zrobisz jak bank wyda aktualizacje?:D

          6. Dobra kto i dla kogo wystawił certyfikaty bezpieczeństwa? Zobaczymy co zrobisz gdy wygasną na tą wersję? Jasne zawsze można wsadzić pirata i mieć nadzieje że dobry Chińczyk czy Rusek nie będą chcieli zarobić na Tobie

          7. Podstawą bezpieczeństwa sa certyfikaty. Banki udzielają je poprzez sprawdzenie i to w sposób profesjonalny. To co masz to lewizna. To tak samo jak możesz mieć Windowsa za np 500 zł z udokumentowanymi certyfikatami lub za darmoszkę pirata który udaje legalny ale Ty nie wiesz co tak na prawdę masz. Bo pewnego dnia jakiś Chińczyk czy Rusek dokona ataku z twojego sprzętu a ty sam będziesz się bujał z prawem.

      1. Z Lumiami była taka sprawa, że o ile nie było na nich usług Google, to aplikacje banków były. Miałem dwie Lumie w latach 2013-2014 i bardzo miło wspominam.

        1. Aplikacje banków były na Windows Phone bo większość z nich bazowała na tym systemie. W owych czasach Android uchodził za mało bezpieczny, a iPhone’y były za drogie by wyposażyć w nie każdego z kilku tysięcy pracowników. Dodatkowo bezproblemowa obsługa Exchange robiła swoje.

          Swoją drogą, IKO na Lumii dalej działa i można płacić Blikiem.

          1. Akurat ja miałem ING. Pamiętam, że nowości w ich aplikacji najpierw trafiały do wersji na WP. To było super.

        2. Tak no to może sprawdzisz czy dalej bank wspiera działanie na tych systemach? Już niektóre banki właśnie wycofują z obsługi aplikacji na Microsoft Mobile

          1. Wyobraź sobie że każda firma (np bank) wskazuje jakie systemy mogą obsługiwać jej aplikacje. To one kierują do „pobieralni” Jednocześnie jaka wersja minimalnie jest dopuszczona. Np goście z Androidem 4 już mogą niewiele. Nawet przeglądarki nie aktualizują swoich wersji.

      1. To ja tak owych nie znalazłem. Jeszcze ten system na lumiach i np wchodzenie do galerii przez 4 godziny, pod warunkiem ze był telefon oczywiście w lodowce. Inaczej przegrzał się i restarty do czasu wychłodzenia.

  2. Z uwagą przeczytałem tę recenzję ponieważ od kilkunastu dni jestem użytkownikiem P40 Lite. W związku z tym mam parę uwag.

    1. brak GMS może być uciążliwy dla miłośników płatności zbliżeniowych. Tu się nie wypowiadam ponieważ nigdy z nich na żadnym smartfonie nie korzystałem.
    2. instalowanie apek ze sklepu APK Pure czy Aptoide, nie różni się niczym od instalowania tych apek ze sklepu Googla. Jest tak samo łatwe. Wręcz te w sklepie APK Pure często są w nowszych wersjach.
    3. wyświetlacz w P40 Lite według mnie nie odbiega jakością od tych w pozostałych moich smartfonach ( Xiaomi Mi Mix2, Xiaomi Mi A2). Jest dokładnie taki jakiego oczekuję od smartfona za 1000 zł. Odwzorowanie kolorów na nim według mnie jest OK.
    4. głośnik rzeczywiście średni. Głośny ale jakość taka sobie. W sam raz do filmów. Słuchanie muzyki bym sobie darował.
    5. czy nieporęczny ? Może ale jest też wiele smartfonów większych od niego. Wielkość poniżej 160 mm nie jakaś ogromna. Dla mnie jeszcze OK. Tu żaden smartfon nie pobije Huaweia P40 :) Wyjątkowo kompaktowy. Prawdziwy unikat :)

    Największe zalety dla mnie to :

    1. szybki procesor jak na tę półkę cenową
    2. dużo wydajnej pamięci operacyjnej i masowej
    3. bardzo dobra, długo trzymająca bateria
    4. naprawdę bardzo szybkie ładowanie
    5. bardzo dobry aparat główny 48 Mpix

    Co do braku GMS to da się z tym żyć i nie zamierzam instalować. Każdy to musi przemyśleć. HMS szybko się rozwija i dla mnie jest to dobry ekosystem. W duecie z APK Pure spełnia moje potrzeby :)

      1. Dziwne, że nie ma takiej opcji, większość ma. Moim zdaniem lepiej robić zdjęcia w maksymalnej rozdzielczości aparatu, a taka jest zawsze przy klasycznym 4:3. Crop można sobie wykonać później.

      2. Dziwne, że brakuje takiej opcji, większość ma. Moim zdaniem lepiej robić zdjęcia w maksymalnej rozdzielczości aparatu, a taka jest zawsze przy klasycznym 4:3. Crop można sobie wykonać później.

        1. Nie można sobie wykonać później bo mi się nie chce. Płacę to ma być coś co ma praktycznie każdy inny telefon. Nie ma to nie kupuje wybrakowanego produktu.

      3. Każdy smartfon na swoje braki. Ten ma taki. Ja preferuję 4:3. Mogę ewentualnie cyknąć fotkę w trybie „pełny ekran”.
        Może tryb 16:9 dodadzą w następnej wersji softu. Kto wie.

    1. Pierwszy punkt strasznie zawęziłeś. Na wypadek gdybyś nie zrozumiał co autor artykułu miał na myśli to jeszcze raz wytłumaczę. Nie będą działać żadne aplikacje wymagające usług googlowych. Nie ogranicza się to tylko do Google Pay. Jakakolwiek aplikacja używająca np. map google – obojętnie czy do zamawiania jedzenia, czy do zamawiania przejazdów czy choćby do pokazywania pozycji komunikacji miejskiej na mapie, tudzież inna prognoza pogody, po prostu się wysypie. Gra korzysta z achievmentów Google Play Games? Oczekuj kłopotów. Aplikacja używa powiadomień push? Może zadziała, może nie, zależy jak programista to zrobił. Google jest sprytne, i tak obsadziło androida, że w teorii jest to wolne oprogramowanie, a w praktyce bez ich usług jest jak samochód bez amortyzacji – niby można jechać, ale komfort już nie ten. I zgoda – jak ktoś jest uparty to da radę bez. Ale nie ma co udawać, że będzie to zabawa bez kompromisów.

      1. Ostatni akapit mojego komentarza dobrze opisuje mój punkt widzenia. Każdy może mieć swój :) W moim przypadku HMS się sprawdza. Jestem zadowolony.

        Ale jak napisałem poprzednio tak teraz powtórzę: „każdy to musi przemyśleć

      2. Dlatego istnieje coś takiego, jak HMS Core. Dostosowanie aplikacji do tych usług jest niezwykle proste, Huawei wręcz zachęca i pomaga w adaptacji do tego ekosystemu. Ponadto, umieszczenie aplikacji także w AppGallery jest dla dewelopera jeszcze bardziej opłacalne, bo to kolejne źródło zarobku.

        1. Ale musi mieć ochotę i budżet by się w taką adaptację bawić. Niby M$ też zachęcał do pisania aplikacji pod Windows Phone a jak to się skończyło to każdy wie.

        2. Pamiętaj usługi uzyskane drogą oszustwa ( emulacja też taką jest) nie gwarantują bezpieczeństwa osoby jej używającej. Tak kiedy stracisz ważne dla Ciebie rzeczy ( dane pieniądze) to kogo będziesz pozywać o zadośćuczynienie? Np Bank? Ten skieruje do gwaranta usługi czyli Google bo ono jest właścicielem certyfikatów na swoje programy. Google jeżeli zechce to odpowie w sposób krótki a treściwy ten model nie jest wspierany naszymi programami zgodnie z ustawą prezydenta o czym została powiadomiona cala społeczność w taki to a taki sposób. To co teraz do Chińskiego oszusta ( bo nie ma ani jednej zgody na wykorzystywanie symulowanie danego programu) Dostajesz odpowiedź. Używanie aplikacji jest na własna odpowiedzialność. Czyli pisz dalej na Berdyczów

  3. Wielki plus dla autora za to, że nie próbował pudrować braku usług googlowych, jak w wielu innych recenzjach. Jasne, bez tychże da się używać telefonu, ale raczej nie jest to oferta skierowana do statystycznego odbiorcy UE. Dlatego ważne jest, żeby jasno o tym mówić i nie wprowadzać innych w błąd.

  4. Recenzja fajna ale. Więcej jest selfie autora niż zdjęć frontu telefonu z włączonym ekranem. Ekran widać na całym jednym. Dodatkowo niezbyt wiele ukazującym. Żeby urządzenie obejrzeć trzeba iść do sklepu albo udać się w inne miejsca internetu co przy recenzji jest trochę dziwne ?. Nie każdy używa Google Play, telefon typowo dla moich rodziców, mówią że do płacenia mają karty ?

    1. jak każdu Huawei, ch….o :) Już Redmi Note 7 robi to lepiej – tak że to sztos…
      zaś Huawei lepiej foci

        1. W życiu nie wiedziałeś jak wideo powinno wyglądać skoro tak uważasz. Wręcz kompletnie się nie znasz. Posiadałem Mate 8 i aktualnie P30, bardzo dobre smartfony, natomiast nigdy nie powiem ze nagrywają dobre wideo. Tak samo beznadziejnie wyglądają filmy nagrane P40Lite, porażka i tyle w temacie.

  5. miałem kiedy Huawei P9 i nawet byłem z niego zadowolony ,choć pierwsze zeknięcie sie z ekranem p9 było szokiem. Kolosalna rożnica miedzy ekranem jakiekolwiek samsunga a P9 ! Kwestia przyzwyczajenia ! Jak jest teraz ???

    1. Teraz już tej różnicy nie uświadczysz. Huawei posiada technologie Oled, wiec kolory są niemal identyczne, a moim zdaniem nawet bardziej realistyczne niż na dynamicznym Amoledzie od Samsunga. Każdy ma swój gust i preferencje.

  6. Czyli mówiąc krótko przycisk do papieru a nie urządzenie do normalnego korzystania. Obecnie w dobie epidemii właśnie usługi finansowe oraz łączność korporacyjna to podstawa. Do tego dochodzi w Polsce możliwość stosowania profilu zaufanego i dokumentów w formie elektronicznej. Nie ma ? Koniec rozmowy na temat zakupu. Lepiej mieć słabszy technicznie ale sprawny programowo aparat

      1. Wiesz kiedyś ludzie szaleli za Wołgami co nie znaczy że dalej są to porządane pojazdy. Lubię posiadałem. Wtedy nie było takich usług bankowych.

          1. Czy ty aby czytałeś ten artykuł? Po wpisie widzę że zakończyłeś na pierwszej części. Czyli fajne fotki super kopiowanie starego telefonu. Ale już nie dotarłeś do części zero Googla tym samym nie ma usług bankowych. Ja poszperałem i okazało się że o profilu zaufanym również na dzień dzisiejszy zapomnij. To znaczy że eobywatel nie działa. Teraz kolejna sprawa praca zdalna. Microsoft dopiero będzie wpuszczany więc legalnego nie ma. A materiały firmowe umieszczone w chmurze Googla jak pobierzesz? Pamiętaj obecnie smartfon to nie aparat to nie super procesor. To możliwości korzystania. To jak z wyczynowymi pojazdami. Mogą jechać i 300 /h. Ale kiedy ktoś założy ogranicznik prędkości na 90 km to wysłużonym maluchem go wyprzedzisz. Po co mam wydawać np 4 tyś gdy sprzęt za 1000 żł może więcej? Dla aparatu? Wolne żarty.

          2. Aplikacje bankowe działają bez problemu. Wystarczy zainstalować je z APK Pure. Tak, jak napisałem wyżej, recenzja przesadzona. W rzeczywistości – moim zdaniem – można żyć bez GMS.

          3. APK to jest wytrych. Na dzień dzisiejszy czyli 17.05.2020 jest przygotowywana 1 ( słownie jedna) aplikacja bankowa mBanku która będzie udostępniona w sposób legalny. O samym banku z czystej litości nie piszę. Więc zanim powieżysz dostęp do swoich finansów wpierw przeczytaj kto gwarantuje bezpieczeństwo? Pięć minut zajmuje informatykom bankowym ustalenie jakie urządzenie było wykorzystywane. Po 48 godzinach dostajesz odpowiedź. Bynajmniej nie po Twojej myśli. Pamiętaj to nie Fejs czy inny komunikator. Tu najwyżej stracisz swoją osobowość. Zaspamują skrzynkę ale masz zachowane dane wrażliwe (o ile ich nie wyjawiłeś w kolejnej ankiecie)

      2. Sam korzystałem z Lumii i za nimi szalałem ale obecnie nie kupiłbym telefonu bez aplikacji Google. Okej, YouTube działa w przeglądarce, Gmaila też można odpalić w przeglądarce albo w domyślnej aplikacji Mail. Ale to nie jest to samo. Jak dla mnie wersje przeglądarkowe są o wiele bardziej toporne (jeżeli chodzi o telefon ofc). Do tego dochodzi brak aplikacji bankowych a inne apki, które wymagają GMS zwyczajnie nie działają. Zgadzam się z Andrzejem, za tą samą cenę lepiej kupić słabszy telefon który ma GMS.

        1. Daje nie rozumiem, bo wszyscy piszą ze nie działa itd, ale czy któryś z was używał tego telefonu? Bo jak widać nie. Wszystko działa poprawnie, ale ja usuwam scam i kontenery reklam i inne aplikacje z telefonu. Root i pa pa smieci i zbędne rzeczy. Na p30 pro tak zrobiłem, bo po co usługom Google dostęp do smsow, listy połączeń, lokalizacji itd? Bez przesady. Aplikacja yt poszła i od powstania vanced tylko to. Kopia zapasowa? Pełna na serwerze NAS i ewentualnie na dysku z wifi. Płacenie? Na mate 30 pro działa santander, revolut, PKO i ing. Tyle przetestowane i o zgrozo działa. Co masz takiego szczególnego ze nie działa bez usług Google? Jakoś by coś od Google działało na iPhonie, nie trzeba sobie smieci instalować, wiec jak tam można, to i niech tak będzie z tym. Jak widzisz Google chce monopolu, a każdy wie jak to zle się zawsze kończy.

          1. Na Mate 30 Pro działa płacenie, okej. Ale w jaki sposób? Blikiem przez aplikacje banku czy zbliżeniowo jak kartą przez Google Pay? Aplikacje bankowe oficjalnie czy nie (przegrane z poprzedniego telefonu/pobrane z neta apk)?
            Kopie zapasowe? W sensie robisz na serwerze NAS zamiast na koncie Google czy jak?
            No wiem ze na iPhone nie trzeba instalować aplikacji od Google bo one nie są tam wymagane. Np. aplikacja używająca map działa na iPhone i nie wymaga do swojego działania posiadania zainstalowanych map Google. Na Androidzie już ta konieczność może być chociażby w Uberze. Wiec jak ktoś używa Ubera to na P40 Lite tego nie zrobi.

          2. Po co mi gawno pay? Normalnie płace zbliżeniowa i nie mak z tym żadnego problemu. Nigdy nie ufałem gpay.

          3. No po to żeby nie musieć chociażby zabierać całego portfela a tylko sam telefon? Czemu nigdy nie udałeś GPay? Co w nim takiego złego.

          4. Jest od Google, wiec szpiegowaniu mówię nie. Cenie swoją prywatność i bez gawnopay płaciłem telefonem bez problemu.

          5. No okej. Czyli wierzysz ze Google szpieguje użytkowników. Tak właściwie to nie wiem po co jakiejś firmie technologicznej byłyby twoje dane no ale okej ?.

  7. Gdy miał gms to kosztowałby 1599 zł i nie trzymałby tak długo na baterii. Też nie byłoby zbyt kolorowo.

    1. Trzymałby sporo na baterii tak czy siak bo ma 4200mAh więc ten argument go nie dyskwalifikuje.
      W cenie 1599zł, w domyśle zetafon u każdego opa, a po 3 miesiącach w okolicach właśnie 1000-1200zł i tak byłby hitem w Polsce.

  8. Bardzo fajny telefon Używam od ponad miesiąca telefon w ogóle się nie zacina a przy normalny użytkowaniu wytrzymuję mi 2 pełne dni pracy. Ze zdjęć też jest mega zadowolony bo są bardzo wyraźne szczegółowe i mają świetne kolory. Czytnik linii papilarnych też działa bardzo szybko nie zdarzyło sie jeszcze abym nie mógł odblokować telefonu na odcisk palca :))

        1. Techniczna możliwość jest, w systemie są nawet takie przełączniki. Ale musisz zapytać operatora, ewentualnie aktywować usługę.

          1. No dobra…ale co z agregacją, ile nośnych i w jakiej konfiguracji… zadałem pytanie nawett u Huawei i od 4 dni nie mam odpowiedzi…pytanie które zaorało same Huawei…XD
            Sami nie wiedzą ile oprogramowanie muzę zlepić pasm…

  9. „Typowi nabywcy flagowców to entuzjaści technologiczni, którzy doskonale wiedzą, na co się piszą i na ogół sami sobie poradzą z niedogodnościami”

    Trochę się z tym nie zgadzam. Znam dużo osób które maja flagowe telefony i praktycznie nikt z tych osób nie jest entuzjastą technologicznym. Dodatkowo jakbym kupował telefon flagowy za około 4000 zł (np. P40 Pro) to nie chciałbym musieć radzić sobie z tymi pewnymi niedogodnościami, bo według mnie to w tej cenie telefon powinien posiadać wszystko.
    Tak właściwie to co można rozumieć przez pojęcie „entuzjasta technologiczny”?

  10. Jak ktoś nie korzysta z paru bardzo specyficznych funkcji, to spokojnie obędzie się bez Googla, a dostaje świetny telefon za świetną cenę. Zresztą sam fakt, że wystarczy odłączyć monopolistę od wolnego systemu i niektóre popularne aplikacje się sypią i nie działają, to niezbyt dobra sytuacja. Obecność takiego Hauaweia, który stara się uniezależnić, to zawsze pewien powiew świeżości na rynku i dodatkowa opcja dla klienta.

  11. Tak przy okazji warto zaznaczyć, że brak usług googla to nie wina ani googla ani huawei tylko paranoi niejakiego Trumpa i awersji Amerykanów do każdego kraju, który w jakiejś dziedzinie zaczyna ich wyprzedzać technologicznie.

  12. Kupiłem telefon jakiś czas temu i mogę stwierdzić, że jest godny polecenia, aparat robi rewelacyjne zdjęcia, android działa bez zarzutu. Samo wykonanie jest imponujące jest to poprostu ładny telefon. Dodatkowo szybko nauczyłem się zie żyć bez usług googla, YouTube działa na przeglądarce Gmail na aplikacji pocztowej Huawei. A w AppGallery można znaleźć coraz więcej potrzebnych aplikacji.

  13. Znajomy pokazywał fotografie jakie Nim robi. Wyglądają jakby były robione flagowcem, szybkość działania w tym procesorze wyjątkowa. W tej cenie nie ma produktu z technologią 7nm.Szybkosc ładowania jak we flagowcach Huaweia. Do tego 40 W ładowarka w zestawie, a nie możliwa do zakupu po kupieniu smartfonu. Szacunek za cenę i parametry, Kosior.

  14. Uważam, że to najlepszy wybór w tej cenie. Wydajny 7 nanometrowy procesor, bardzo dobry poczwórny aparat i duża bateria z szybkim ładowanie, a to wszystko ze nie całe 1000zł. Nic lepszego nie znajdziemy.

  15. Korzystam z tego właśnie modelu. Uważam, że to najlepsze rozwiązanie dla osób, które szukają bardzo dobrego sprzętu w niewielkiej cenie. W końcu coś dobre i tanie! Parametrami rewelacja, bateria wydajna, starcza na dwa dni pracy, aparat mistrzostwo, świetne fotografie w trybie nocnym i z efektem bokeh. Wykonanie bardzo ładne, solidne, przemyślane. Jasny wyświetlacz. W App Gallery jest mnóstwo aplikacji, wiele ciekawych zamienników do tych ze znanego z wcześniejszych urządzeń sklepu. Skopiowanie danych i aplikacji to proste kilka kliknięć. Polecam!

  16. Recenzja że tak to ujmę trochę przesadzona. Ok, brak usług Google to mały (jak dla mnie) minus, ale prawda jest taka, że dla 90 procent aplikacji bez problemu można znaleźć alternatywę – w App Galery lub doinstalowanym APK Pure. Sam telefon rewelacja. Świetny aparat. Bateria rewelacja. Gadanie o tym że „brak sklepu Play to wielka ujma dla sprzętu Huawei” to nic innego jak marketingowy kop w tyłek – kompletnie bezsensowny. Kibicuję Huawei i ekosystemowi tej marki.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama