Przesiadka z iPhone’a 6S na Huawei P40 Lite | Tabletowo.pl

Smartfon z Huawei Mobile Services jako następca iPhone’a? Sprawdziliśmy to

Dołącz do dyskusji 0

Od momentu premiery najnowszych smartfonów Huawei, P40 Lite oraz P40 Lite E, wyposażonych w Mobilne Usługi Huawei, w internecie zaroiło się od poradników, w jaki sposób przenieść swoje dane z urządzenia z Androidem, na którym zainstalowane są usługi Google. My postanowiliśmy sprawdzić, co jeśli telefonem, z którego dotychczas korzystał dany użytkownik, jest iPhone?

Jaki on ładny!

Kwestia przenosin z jednego systemu operacyjnego na inny to dla dziennikarza technologicznego szara codzienność, wszak urządzenia, z których korzysta, ciągle się zmieniają i rzadko kiedy poświęca jednemu więcej czasu niż kilka tygodni.

Jako redakcja bylibyśmy osobami całkowicie nieobiektywnymi, dlatego postanowiliśmy, że przesiadkę z iPhone’a na Huawei P40 Lite przeprowadzi ktoś, kto na co dzień nie ma nic wspólnego ze smartfonami, poza ich najbardziej podstawowym zastosowaniem.

Autor publikacji był jedynie milczącym świadkiem procedury, który przyglądał się i notował, nie udzielając żadnych wskazówek i podpowiedzi.

Nasza bohaterka ma nieco ponad dwadzieścia lat. Od kilku dłuższych lat jej smartfonem pozostaje nieprzerwanie iPhone 6S, z którego jest bardzo zadowolona. Niestety, leciwy już iPhone swoją świetność ma dawno za sobą. Jego bateria wymaga ciągłego podładowywania z powerbanku i zdarza mu się sporadycznie wyłączyć czy zawiesić. Z uwagi na obecne ceny smartfonów Apple, nie chcąc kupować używanego smartfona, ma świadomość, że będzie musiała zmienić swoje dotychczasowe przyzwyczajenia.

Z tym większym zainteresowaniem przystała na moją propozycję eksperymentu – przesiadka z iPhone’a 6S na Huawei P40 Lite (w kolorze Sakura Pink, co było nie bez znaczenia).

Co z niego wyniknęło?

Rozpakowany, naładowany, gotowy do działania

Po rozpakowaniu i naładowaniu P40 Lite, nasza bohaterka umieściła w nim swoją kartę SIM i przeszła przez kolejne kroki wstępnej konfiguracji. Podczas niej system zaoferował możliwość przeniesienia swoich danych z poprzedniego urządzenia, do czego posłużyć miała aplikacja Phone Clone.

Bez żadnego problemu odnalazła ją w AppStore, zainstalowała i, korzystając z podpowiedzi wyświetlanych na ekranie nowego urządzenia, przeniosła to, co aplikacja jej zaproponowała: kontakty, dane z kalendarza, zdjęcia i filmy. Na koniec procedury otrzymała sugestię wyłączenia iMessage na swoim starym telefonie z jabłkiem. To chyba koniec – pomyślała.

Aplikację Phone Clone bez problemu znaleźć można w AppStore

To faktycznie był koniec

Początek użytkowania Huawei P40 Lite był dla naszej bohaterki bardzo przyjemny. Bez problemu skonfigurowała widżet pogodowy, uruchomiła przeglądarkę internetową, ustawiła własną tapetę i dzwonek, po czym chciała pochwalić się nowym nabytkiem w swoich serwisach społecznościowych. Wykonała więc odpowiednie zdjęcie z zamiarem wrzucenia go na Instagram, którego nie potrafiła zainstalować.

Aplikacji, do obsługi tego serwisu, nie znalazła ani wśród już zainstalowanych programów, ani w jedynym dostępnym sklepie – Huawei AppGallery. Postanowiła znaleźć rozwiązanie w internecie, gdzie dowiedziała się o braku usług Google, konieczności ich samodzielnej instalacji i braku gwarancji, że te nigdy nie przestaną działać.

Przyzwyczajona do prostoty obsługi iOS po prostu była rozczarowana.

To wszystko, co oferuje Phone Clone gdy korzystamy z iOS

To jednak nie było najgorsze, co spotkało naszą uroczą testerkę. Gdy otworzyła galerię zdjęć, mimo, że siedziałem obok, zobaczyłem łzy w jej oczach. Nie znalazła tam bowiem zdecydowanej większości fotografii, które rzekomo miały zostać przeniesione. Widząc, co się dzieje, natychmiast przerwałem eksperyment i pokazałem jej, że żadne ze zdjęć na iPhonie nie zniknęło, są tam nadal i nic im nie grozi. Po prostu do nowego urządzenia zostały przekazane jedynie te zdjęcia, które znajdowały się w pamięci starego. Zdjęcia przechowywane w iCloud zsynchronizowane nie zostały, o czym Phone Clone nie informuje na żadnym etapie procedury.

W galerii systemu iOS, zdjęcia z iCloud i z pamięci wewnętrznej, prezentowane są w jednym zbiorze tak, że użytkownik nie musi wiedzieć, gdzie znajduje się zdjęcie, które ogląda. Coś, co dla osoby znającej tajniki mobilnych systemów operacyjnych jest oczywistą oczywistością, dla kogoś, kto pierwszy raz spotkał się z taką sytuacją, po tylu latach bezobsługowego korzystania ze sprzętu Apple, jest szokiem.

Nie pozostało mi nic innego, jak tylko przełożyć jej kartę do stareńkiego iPhone’a 6S i podziękować za udział w eksperymencie. Na szczęście w tym przypadku nie będziemy musieli przejmować się zwrotem urządzenia – trafiło w moje ręce na właściwe testy, o których opowiem już za kilka dni, po czym wróci do producenta.

A to widzi użytkownik po przeprowadzce

Światełko w tunelu?

Jak donoszą ostatnie informacje z zagranicznych mediów, firma Huawei poważnie podeszła do problemów, z jakimi przyjdzie się zmagać właśnie takim użytkownikom, dlatego trwają testy wyszukiwarki aplikacji, która podpowie, w jakim sklepie, poza Google Play, znajdują się interesujące treści.

Testowa wersja AppSuche (AppSearch) dostępna jest dla klientów z Niemiec, choć nic nie stoi na przeszkodzie, by mógł ją pobrać każdy chętny, na przykład z tej strony internetowej. Wyszukiwarka pozwala na przeszukiwanie zawartości AppGallery, APKMirror, APKMonk, APKPure i Amazon App Store. Dzięki niej można bez problemu znaleźć zdecydowaną większość aplikacji, których nie ma w AppGallery, a z których chętnie korzystamy, na czele z Facebookiem, Instagramem czy WhatsAppem.

Wciąż są to jednak pliki .apk, instalowane ze źródeł zewnętrznych. Nie oznacza to ani certyfikacji Play Protect, ani możliwości instalacji sprawnych mobilnych usług Google. O ile social media przestaną być problemem, tak w dalszym ciągu nie zadziała Google Pay, nie skorzystamy z wszystkich aplikacji zależnych (w tym Ubera), a zamawiając w McDonald’s zapłacimy pełną kwotę, bez możliwości skorzystania z kuponów.

Mobilne Usługi Huawei dla typowego użytkownika – mission impossible

Przeprowadzony eksperyment dał odpowiedź na co najmniej dwa pytania. Po pierwsze, aplikacja Phone Clone na iOS ma bardzo ubogie możliwości, co już na starcie utrudnia przesiadkę z iPhone’a. 

Po drugie, dla osoby, która nie interesuje się smartfonami na tyle, by samodzielnie doinstalować usługi Google, przesiadka na telefon bez podstawowych aplikacji, często tych używanych najczęściej, to prawdziwy blackout.

PS. Serdecznie dziękuję za pomoc bohaterce testu.

oiot.pl, czyli wszystko co chciałbyś wiedzieć o Internecie Rzeczy
– nowy serwis Tabletowo o Internecie Rzeczy. Sprawdź!

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na maila.

Komentarze

Przeczytaj następny wpis niżej
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona