Nie wiem jak Ty, ale ja coraz rzadziej odwiedzam strony główne konkretnych serwisów. Częściej po prostu wyszukuję dany temat w Google i przechodzę do interesującego artykułu z tego poziomu. Nie znaczy to jednak, że nie mam już swoich ulubionych witryn albo że nie cenię jednych źródeł bardziej niż innych. Tym bardziej ucieszyłem się, gdy dotarły do mnie informacje o nowej funkcji w najpopularniejszej spośród internetowych wyszukiwarek.
Wybierz preferowane źródła w wyszukiwarce Google
Wyszukiwarka Google wzbogaciła się w Polsce o nową funkcję. Nazywa się preferowane źródła i – nie uwierzysz! – pozwala wybrać preferowane źródła wyświetlanych informacji. Jest konkretnie powiązana z sekcją Najważniejsze artykuły, która często pojawia się jeszcze nad standardowymi wynikami wyszukiwania, agregując najświeższe publikacje na dany temat.
Dzięki niej możesz wybrać, które serwisy mają być traktowane priorytetowo przy selekcji publikacji do sekcji Najważniejsze artykuły. Krótko mówiąc: nowa funkcja sprzyja personalizacji i ułatwia śledzenie informacji z konkretnych, ulubionych witryn.
Jak dodać dany serwis do preferowanych źródeł?
Aby dodać serwis do preferowanych źródeł, trzeba kliknąć ikonę z gwiazdką przy nagłówku Najważniejsze artykuły, a następnie wpisać nazwę strony (np. Tabletowo.pl). Teraz wystarczy już tylko zaznaczyć kwadracik i… gotowe! Od tego momentu to konkretne źródło będzie traktowane priorytetowo (i zyska odpowiednie oznaczenie – z dokładnie tą samą ikoną).
Funkcja dotarła teraz Polski, ale od sierpnia 2025 roku z powodzeniem działa w Stanach Zjednoczonych i Indiach. Użytkownicy w tych krajach wielokrotnie już z niej skorzystali, dodając do listy preferowanych źródeł ponad 200 tysięcy serwisów. Statystyki pokazują ponadto, że ma to sens, bo wejście w artykuł ze strony z listy jest dwukrotnie bardziej prawdopodobne.
Mam też taką myśl, że Discover stworzony przez Google w dużej mierze ubił tradycyjne agregatory treści, a teraz w pewnym sensie amerykański gigant przypomniał sobie, że użytkownicy preferują treści ze swoich ulubionych serwisów i to pochodzące z nich artykuły są prędzej gotowi przeczytać. Ciekawe…








