Google Pixel 11a nie powtórzy błędu poprzednika

Google od lat stara się udowodnić, że smartfon o flagowych parametrach i wyceną „nie za miliony monet” mogą iść ze sobą w parze. Ostatni reprezentant tej filozofii – model Pixel 10a – nie był jednak taką konstrukcją, na jaką liczyli fani. Na szczęście jest szansa, że gigant szybko uczy się na błędach.

Co było nie tak z Google Pixel 10a?

Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa – w końcu każdemu może przeszkadzać coś innego i ilu ludzi, tyle opinii. Umówmy się jednak, że wierzymy na słowo Karola, który miał okazje testować Google Pixel 10a. Wtedy wyłania się obraz urządzenia, które można pochwalić za długie wsparcie aktualizacjami, świetny ekran pOLED czy sprawnie działające rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji.

Zalety nie mogą jednak przysłonić faktu, że w średniopółkowcu z Mountain View zabrakło ultraszerokokątnego obiektywu, solidnej jakości wideo i lepszej ceny – zwłaszcza, jeżeli weźmie się pod uwagę fakt, że przez obecność układu mobilnego Tensor G4 całość prezentowała się jak bliźniak modelu z 2025 roku, czyli Pixela 9a.

smartfon google pixel 10a
Google Pixel 10a (fot. Karol Kunat | Tabletowo)

Co przyniesie Google Pixel 11a?

Od premiery Pixel 10a minęło już pół roku, więc możemy śmiało założyć, że lada chwila zaczną pojawiać się pierwsze zakulisowe informacje o następcy. W zasadzie to już się pojawiły. Źródłem informacji jest Mystic Leaks, który udostępnił część specyfikacji za pomocą komunikatora Telegram.

Według listy, Google nie zamierza porzucać jednej z zalet Pixeli z serii „a”, jaką jest kompaktowy rozmiar urządzeń. W tej kwestii powinniśmy spodziewać się powtórki z rozrywki, czyli panelu OLED o przekątnej 6,3 cala, rozdzielczości Full HD+ i częstotliwości odświeżania do 120 Hz. Wyświetlacz ma za to być lekko jaśniejszy i osiągać 2250 nitów w trybie HDR oraz 3350 nitów maksymalnie.

O akumulatorze wiadomo tylko tyle, że jego minimalna pojemność ma wynosić 4870 mAh. Niby jest to mniej niż w przypadku Pixela 10a, gdzie ogniwa oferują 5100 mAh, jednak w tym przypadku mowa o pojemności znamionowej – wartość minimalna to natomiast 5000 mAh, więc na ten moment trudno oszacować, jak bardzo różnić się będzie faktyczna pojemność w nowym smartfonie Google.

Oprócz tego wiemy, że wraz z nową kamerą z przodu pojawi się jeszcze lepsze odblokowywanie twarzą (szybsze, bezpieczniejsze i działające w warunkach słabego oświetlenia), telefon będzie dostępny w czterech kolorach (czarny, zielony, fioletowy i srebrny) oraz otrzyma modem MediaTek M90 i 8 GB RAM.

Najważniejszym elementem listy jest jednak to, zostało podane obok podpunktu „SoC”. Zamiast kontynuować to, co zaczął Pixel 10a, czyli stosować przestarzały zeszłoroczny chipset, najbardziej budżetowy przedstawiciel rodziny ma być wyposażony w najświeższy układ mobilny – w tym przypadku niezapowiedziany jeszcze Google Tensor G6. We wpisie pojawia się informacja, że SoC ma korzystać z układu zabezpieczeń Titan M3 oraz chipsetu graficznego PowerVR C-Series CXTP-48-1536.

Patrząc na historię rodziny Pixel a, smartfon zadebiutuje na początku 2027 roku, pomiędzy lutym a marcem. Fakt, że Google naprawi „błąd” związany z wybranym chipsetem sprawia, że niektórzy z pewnością już nie mogą doczekać się premiery urządzenia.