Elon Musk (fot. Felixsj, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0)

Elon Musk wstrzymuje się z zakupem Twittera, bo… nie podobają mu się boty

Elon Musk zawiesił działania związane z wykupieniem Twittera. Martwi się, że na platformie działa zbyt dużo botów.

Reklama

Elon Musk nie przepada za botami

Choć może to wydawać się dziwne, Musk ma pewne wątpliwości co do liczebności użytkowników Twittera. Pojawiła się informacja, że wstrzymuje się on z zakupem platformy i chce upewnić się, że konta „prowadzone” przez boty stanowią mniej niż 5% ogólnej liczby użytkowników.

Twitter logo
(fot. pixabay.com)

Zgodnie z oficjalnymi statystykami Twittera z początku maja 2022 roku, liczba botów i kont utworzonych wyłącznie do spamowania, stanowiła około 5% ogólnej dziennej liczby aktywnych użytkowników serwisu, określanej na 229 milionów. Dane te mogą przedstawiać się inaczej, ponieważ są przeliczane przez algorytmy – i właśnie to jest przedmiotem zmartwień Muska. Wiadomo – na botach nie da się zarobić tak jak na żywym użytkowniku, więc miliarder chce mieć pewność, że nie kupuje kota w worku.

Co prawda Elon Musk rozpoczął działania związane z wykupem Twittera w zeszłym miesiącu, ale finalizacja transakcji zajmie kilka miesięcy. Pytanie, czy wątpliwości Muska wpłyną na ostateczną cenę za serwis. Wcześniej szacowana kwota przejęcia (liczona na podstawie wartości akcji) wynosiła 44 miliardy dolarów. Być może właściciel Tesli i SpaceX chce w ten sposób obniżyć nieco koszt zakupu platformy.

Wcale nie jest dziwne, że po rozpowszechnieniu się informacji o wstrzymaniu transakcji, akcje Twittera natychmiastowo straciły na wartości. Teraz ich ceny kręcą się wokół 45 dolarów za sztukę – znacznie mniej niż 54,20 dolara, za które zgodził się kupić je Musk w momencie składania swojej oferty.

Nie oznacza to od razu, że miliarder jest skłonny porzucić plan zakupu Twittera. W gruncie rzeczy, potwierdził, że wciąż jest zaangażowany w przejęcie w jednym z kolejnych opublikowanych przez siebie tweetów.

Być może Elon Musk robi sobie „podkładkę” pod możliwość negocjacji niższej ceny transakcji, przy okazji podkreślając, jak ważni są dla niego prawdziwi użytkownicy serwisu. Już wcześniej narzekał na to, że Twitter jest pełen botów i spamkont, więc jego działanie można tłumaczyć swego rodzaju konsekwencją w komentowaniu tych zjawisk. A że przy okazji może będzie w stanie kupić Twittera za mniejsze pieniądze niż początkowo zakładał… Cóż, biznes is biznes.