(fot. Tabletowo.pl)

Apple może zająć trzy lata, aby przenieść choć 20% produkcji iPhone’ów z Chin do Indii

„Ale po co?” – ciśnie się do głowy. Cóż, nie pierwszy raz, i pewnie nie ostatni prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, nawiązał do przeniesienia produkcji najważniejszego produktu Apple z Chin do… w zasadzie gdziekolwiek indziej.

Wydawałoby się, że cichy konflikt handlowy USA z Chinami złagodniał po wypracowaniu tymczasowego rozwiązania w kwestii Huawei, ale przepychanki między tymi mocarstwami nadal są widoczne na innych płaszczyznach. Najbardziej oczywistym świadectwem tego, że sytuacja wcale nie uległa uspokojeniu, jest postanowienie o podatku na towary importowane z Chin. Trump w dość bezpośredni sposób wyraził swoją opinię, że amerykańskie firmy powinny jak najszybciej zacząć szukać innego miejsca do produkcji sprzedawanych przez siebie towarów.

Reklama

Oczywiście prezydent Stanów Zjednoczonych nie może nakazać przedsiębiorstwom z USA opuszczenia Chin, ale rozwój polityki wobec współpracy z Państwem Środka w aktualnym kierunku raczej nie ułatwi sprawy. Takie na przykład Apple, co prawda projektujące iPhone’y w Stanach Zjednoczonych, w większości montuje je w Chinach. Urządzenia te są więc uznawane za chiński import, a zatem kwalifikują się do opodatkowania. Wysokiego opodatkowania, trzeba dodać, bo mają podlegać 15-procentowej taryfie. Datą graniczną, odkąd podatek miał obowiązywać, był 1 września, ale przełożono „egzekucję” na początek nowego roku, by uniknąć strat Apple podczas sezonu świątecznego.

Jednak od początku nowego miesiąca, na dwa popularne urządzenia Apple – zegarek Apple Watch i słuchawki AirPods, zostanie nałożony nowy, 15-procentowy podatek. To, czy producent przyjmie dodatkowe opłaty na siebie, czy przełoży je na konsumentów, zależy od firmy.

Przeniesienie produkcji z Chin będzie trudne dla Apple

W czerwcu jeden z raportów wskazywał, że Apple zamierza przenieść aż 30% produkcji swoich urządzeń do Indii. Już teraz składane są tam iPhone’y, ale w bardzo małej ilości. Żeby przenieść choć 20% sił przerobowych do tego kraju, gigant z Cupertino potrzebowałby aż trzech lat. Takiego zdania jest Daniel Ives z Wedbush Securities, zajmujący się analizowaniem rynku. Nie wystarczyłoby to na zaopatrzenie USA w iPhone’y, ponieważ każdego roku trafia tam jedna czwarta całkowitej produkcji smartfonów Apple.

Foxconn zatrudnia ponad milion pracowników

Foxconn, który jest jednym z głównych wykonawców iPhone’ów ma możliwość rozbudowy placówek produkcyjnych poza Chinami, ale na wszystko to potrzebny jest czas i środki. Sporym problemem byłoby odtworzenie solidnego łańcucha dostaw, który u Chińczyków jest już sprawdzony. Do tego trzeba by doliczyć konsekwencje poboczne: chińscy konsumenci mogliby odwrócić się od urządzeń Apple, a tamtejszy rynek jest przecież dla giganta z Cupertino bardzo ważny.

Tim Cook podkreślał już, że konsekwencje wojny handlowej z Chinami mogą być dla Apple bardzo dotkliwe. Nie wiadomo, co przyniesie przyszłość, ale wcale bym się nie zdziwił, gdyby producent iPhone’ów powoli przenosił siły z Chin do Indii. Któż może wiedzieć, jak zmieni się klimat współpracy z USA po wprowadzeniu wyższych podatków?

Tim Cook ostrzega Trumpa: sankcje wobec Chin zaszkodzą Apple i pomogą konkurencji

źródło: Bloomberg przez Phone Arena