Przegląd słuchawek Creative na 2023 rok. Każde czymś się wyróżniają

Lokowanie produktu

Creative podesłał mi do przetestowania cztery różne modele słuchawek – trzy pary prawdziwie bezprzewodowe (TWS) oraz jedne nauszne. Postanowiłem dokładnie im się przyjrzeć i sprawdzić, czym każdy z nich się wyróżnia i który model jakiemu typowi użytkownika warto polecić.

Creative to rozpoznawalna marka, która w swojej ofercie ma wszelkiego rodzaju sprzęt audio. W moim mniemaniu najbardziej znana jest przede wszystkim ze słuchawek i głośników komputerowych, oferowanych – co najważniejsze – w atrakcyjnych cenach. Nie inaczej jest w przypadku czterech modeli, które przywędrowały do mnie na testy: Outlier Pro, Sensemore Air, Zen Air i Zen Hybrid.

Poniżej znajdziecie najważniejsze informacje na temat każdego modelu słuchawek wraz z moją oceną ich brzmienia.

Na początek istotna informacja. Pierwsze, co warto zrobić po kupieniu słuchawek TWS, to zainstalowanie aplikacji Creative (z Google Play lub AppStore). Jest ona dostępna dla każdego opisywanego poniżej modelu słuchawek TWS. To właśnie za jej pomocą można dowolnie zmieniać ustawienia korektora dźwięku wedle swoich preferencji oraz regulować poziom natężenia aktywnej redukcji hałasów i trybu Ambient.

Creative Outlier Pro

Słuchawki z linii Outlier są chyba jednymi z najpopularniejszych i najczęściej kupowanych produktów Creative. Outlier Pro to najnowsza iteracja tej serii. Cechują się pokaźnym czasem działania – jednokrotne ich naładowanie zapewnia aż 15 godzin słuchania muzyki. Gdy doliczymy do tego doładowania w etui, uzyskujemy nawet do 60 godzin, co jest imponującym wynikiem. Etui ma funkcję ładowania indukcyjnego, co uznaję za plus, biorąc pod uwagę aspekt cenowy.

To, co zaskoczyło mnie w tych słuchawkach, to ich konstrukcja. Obudowa słuchawki została od wewnątrz wyprofilowana w taki sposób, by maksymalnie dobrze pasowała do anatomii ucha. Efekt jest rewelacyjny – są jednymi z najwygodniejszych słuchawek, jakie kiedykolwiek nosiłem w uszach. Czarne, błyszczące fronty, wyglądają dostojnie, w tym miejscu zaimplementowano też panele dotykowe do sterowania.

Samo etui wygląda oryginalnie i równie nietypowo się je otwiera, bo poprzez wysunięcie go z boku. Gabarytowo nie należy do małych, ale w tym wypadku czas pracy na baterii zdecydowanie jest w stanie to zrekompensować.

Nie mogło zabraknąć aktywnej redukcji hałasów i trybu pozwalającego słyszeć otoczenie (nazwano go tutaj Ambient). Obie te funkcje spisują się naprawdę dobrze, mają też możliwość pięciostopniowej regulacji natężenia w dedykowanej aplikacji Creative.

W kwestii reprodukcji dźwięku, producent postawił na 10 mm przetwornik dynamiczny z membraną pokrytą grafenem. Brzmienie Creative Outlier Pro jest bardzo zrównoważone, ma świetną rozdzielczość i dynamikę. Bas potrafi solidnie wybrzmieć, jak i delikatnie pulsować w tle, jego ilość jest dobrze kontrolowana – tak, jak oczekiwałby tego twórca utworu. Tony średnie są delikatnie ciepłe, ale bardzo bliskie i wyciągają dużo szczegółów. Wokale są podawane bezpośrednio jak na dłoni. Wysokie tony są potrafią grać blisko, ale nie są sykliwe. Scena jest kulista, proporcjonalnie trójwymiarowa, a instrumenty są dobrze separowane.

Creative Outlier Pro kosztują 279 złotych.

Creative Sensemore Air

Model Sensemore Air jest jedną z najnowszych propozycji Creative. Słuchawki te to lubiana przeze mnie, dokanałowa konstrukcja typu true wireless. Za reprodukcję dźwięku odpowiadają tutaj przetworniki o średnicy 6 milimetrów z membraną wykonaną z biocelulozy.

Same słuchawki są obłe, a na froncie mają charakterystyczny pierścień, będący wskaźnikiem LED, informującym o statusie słuchawek. Ergonomicznie nie mogę zbyt wiele im zarzucić – sporadycznie musiałem wyjmować je na chwilę z uszu po dłuższym odsłuchu, jednak przez większość czasu były wygodne i bezproblemowe w użyciu.

Creative Sensemore Air wyposażono w akumulator zapewniający nawet 10 godzin działania na jednym naładowaniu, a etui pozwala uzyskać wyniki oscylujące w okolicach 35 godzin. 10 minut ładowania zapewnia do 2 godzin słuchania muzyki. Słuchawki możemy naładować za pomocą złącza USB typu C oraz indukcyjnie, co uznaję za plus.

Nie mogło zabraknąć aktywnej redukcji hałasów oraz trybu Ambient – każdy z nich ma 5 poziomów natężenia, które możemy dostosowywać w aplikacji. Ciekawą nowością jest tutaj tryb Sensemore, od którego słuchawki przyjęły nazwę. W dużej mierze działa on podobnie do trybu Ambient, zatem także przekazuje do naszych uszu dźwięki z otoczenia. Robi to jednak z dużo większą czułością i poprawia słyszenie niemal każdego, nawet najdrobniejszego dźwięku wokół. Przyznaję, że korzystanie z Sensemore Mode jest nietypowym doświadczeniem.

Czas na kilka słów o jakości dźwięku. W moim odczuciu, Sensemore Air grają najlepiej spośród tych czterech modeli. Bas jest pełny, dociążony, bardzo dobrze schodzi i potrafi szybko zaatakować. Mimo to ma świetną kontrolę i nie próbuje grać tutaj pierwszych skrzypiec. Środek jest neutralny, bliski i rozdzielczy. Wysokie tony cechują się łagodnością i są odrobinę wycofane. Scena – duża, trójwymiarowa i dobrze napowietrzona.

Creative Sensemore Air kosztują 329 złotych.

Creative Zen Air

Zen Air to najnowszy model na rynku. Względem Sensemore Air i Outlier Pro wyraźnie różni je konstrukcja. Nie są to słuchawki, które w całości wchodzą w małżowiny, lecz wystaje z nich patyczek, pełniący funkcję paneli dotykowych. Słuchawki zostały utrzymane w białej kolorystyce, podobnie jak etui ładujące, natomiast czarne wnętrze jest jego ciekawym atutem wizualnym. Zarówno słuchawki, jak i futerał, są niewielkie i lekkie, przez co świetnie pasują do każdej kieszeni.

Pod względem ergonomii również nie mogę im nic zarzucić. Nawet przeszło kilkugodzinne słuchanie muzyki z Creative Zen Air w uszach nie stanowiło większego problemu. Są to w moim odczuciu jedne z najwygodniejszych testowanych przeze mnie słuchawek Creative.

Na pokładzie jest aktywna redukcja szumów oraz tryb Ambient. Nie zabrakło też wsparcia dla technologii Super X-FI, która generuje wielogłośnikowy dźwięk przestrzenny. A jeśli jesteśmy już przy dźwięku – odpowiadają za niego przetworniki neodymowe o sporej średnicy 10 milimetrów.

Brzmienie Creative Zen Air przypadnie do gustu fanom dużej ilości niskich tonów, gdyż słuchawki reprodukują niemałe ilości mięsistego basu ze świetnym zejściem i mocnym atakiem. Odbywa się to nieco kosztem środka i wysokich tonów, które są odrobinę wycofane względem dołu pasma. Wciąż jednak rozdzielczość nie jest zła, środek ciepły, a góra łagodna.

Przechodząc do baterii – Zen Air są w stanie działać nieprzerwanie przez nawet 6 godzin na jednym naładowaniu, natomiast etui może zwiększyć ten czas do 18 godzin. Miłym dodatkiem jest możliwość ładowania indukcyjnego, a w słuchawkach kosztujących nieco ponad 200 złotych jest to nie tyle rzadkie, co wręcz niespotykane.

Creative Zen Air kosztują 209 złotych.

Creative Zen Hybrid

Na deser zostawiłem słuchawki inne spośród wszystkich wyżej wymienionych, jest to bowiem konstrukcja nauszna. Na ogół nie należę do fanów tego typu modeli, jednakże Zen Hybrid dość mocno zmieniły moje postrzeganie słuchawek nausznych.

Zacznę od tego, że są one dostępne w dwóch wersjach kolorystycznych – czarnej oraz białej. W obu fajnym akcentem stylistycznym są złoto-miedziane dodatki, które uatrakcyjniają całość. Nausznice zostały wykonane ze skóry syntetycznej, podobnie jak pałąk, przez co słuchawki wyglądają nieco jak produkt klasy premium. Ponadto, możemy je bezproblemowo złożyć na pół lub do całkowicie kompaktowej formy, co ułatwia ich transportowanie.

Oprócz samych słuchawek, w opakowaniu znajdziemy także miły w dotyku woreczek, przewód do ładowania oraz kabel Jack 3,5 mm, umożliwiający nam podłączenie ich do naszych urządzeń również drogą analogową, uzyskując przy okazji lepszą jakość dźwięku niż przez Bluetooth.

Creative Zen Hybrid, mimo gabarytów, są bardzo wygodne, dobrze trzymają się głowy i nie uciskają, mają pełny zakres regulacji. Mało tego, gdy rozsuwamy płynnie regulowany pałąk, na jego stalowym rdzeniu widzimy miarę, według której możemy idealnie równo ustawić oba nauszniki.

Nie mogę nie wspomnieć tu o świetnej aktywnej redukcji hałasów, która – w połączeniu z już bardzo dobrą izolacją akustyczną – daje zadowalające efekty. Poza ANC, do dyspozycji mamy też tryb Ambient, który pozwala nam słyszeć otoczenie bez zdejmowania słuchawek.

Jeśli chodzi zaś o jakość dźwięku, muszę przyznać, że to kolejne miłe zaskoczenie. Brzmienie Zen Hybrid jest pełne w całym zakresie tonalnym i przy tym rozdzielcze. Niskie tony wybrzmiewają mocno, są zwarte, mają szybki atak oraz imponujące zejście, ale są nadal dobrze trzymane w ryzach, nie dudnią i nie zalewają reszty pasma swoją obecnością. Środek jest neutralny w barwie, przy tym bliski i pełen detali. Wysokie tony mimo, że nie zostały wypchnięte do tyłu, wciąż są łagodne i nie syczą. Scena jest duża, proporcjonalnie rozciągnięta i dobrze napowietrzona.

Creative Zen Hybird kosztują 299 złotych.

Podsumowanie

Każdy z modeli słuchawek Creative, które przetestowałem, mają w sobie coś godnego pochwały. Nie ukrywam jednak, że osobiście, czysto subiektywnie, mam tutaj dwóch faworytów.

Pierwszym są Sensemore Air, w których doceniam bardzo dobre ANC, imponujący tryb Sensemore, wyłapujący każdy dźwięk z otoczenia i w zupełności satysfakcjonującą jakość dźwięku.

Drugim moim faworytem są nauszne Zen Hybrid. Przede wszystkim rewelacyjnie wytłumiają otoczenie, a aktywna redukcja hałasów tylko potęguje to wrażenie. Ich brzmienie także jest bardzo dobre jak na klasę cenową, którą reprezentują.

Każdy model oferuje w mojej opinii więcej, niż sugerowałaby cena. Stosunek ceny do jakości stoi tu na naprawdę wysokim poziomie. Każde ze słuchawek TWS mają możliwość łączenia z dedykowaną aplikacją Creative i wspomnianą wcześniej Super X-Fi.

Jeśli szukasz najlżejszych i kompaktowych słuchawek, najlepszym wyborem będą Zen Air. Szukając bezkonkurencyjnego czasu pracy, dobrego brzmienia i wygody – sięgnij po Outlier Pro, a gdy najważniejszą dla Ciebie cechą jest świetna jakość dźwięku oraz ANC, możesz śmiało sięgnąć po prawdziwie bezprzewodowe Sensemore Air i nauszne Zen Hybrid.

_

Materiał zawiera lokowanie produktów Creative, przy czym producent nie miał wpływu na naszą opinię na temat prezentowanych słuchawek.