Podstawowe aplikacje Microsoft Office (Microsoft 365)
Źródło: Microsoft

Bez programów Microsoftu się nie da? Na to wygląda

Microsoft zdominował rynek komputerowych systemów operacyjnych i pakietów biurowych. Duńczycy chcieli się od Amerykanów uniezależnić, ale po roku doszli do wniosku, że się nie da.

Dania chciała zastąpić oprogramowanie Microsoftu. Nie wyszło

W połowie 2025 roku rząd Dani ogłosił, że nie chce by, jego kraj był tak bardzo zależny od Microsoftu i innych amerykańskich korporacji, szczególnie ze względu na niestabilną administrację Donalda Trumpa. Dlatego właśnie zadecydował o stopniowym wycofaniu się z systemu Windows 11 na rzecz dystrybucji Linux, a także z pakietu Microsoft Office i zastąpienie go brytyjskim oprogramowaniem Collabora. Nie przedłużając: plan się nie powiódł.

Duński portal ComputerWorld poinformował, że projekt zakładający zmniejszenie uzależnienia od amerykańskich gigantów technologicznych został porzucony. Rzecznik rządu potwierdził, że eksperyment dobiegł końca i nie będzie kontynuowany.

Techniczne problemy doprowadziły do zmiany planów

W ramach programu pilotażowego 38 pracowników na szczeblu ministerialnym zaczęło korzystać z aplikacji Collabora w miejsce pakietu Office. Chociaż nie dokonano szczegółowej oceny, i tak zrezygnowano z tego pomysłu. Powodem był szereg problemów, na jaki skarżyli się testerzy. Dotyczyły one przede wszystkim formatowania dokumentów, a ich źródłem najpewniej było opieranie się brytyjskiego oprogramowania na formacie ODF (Open Document Format) zamiast OOXML (firmy Microsoft).

Problemy z formatowaniem dokumentów (a właściwie z różnicami w formatowaniu) jest znany chyba wszystkim użytkownikom alternatywnych pakietów biurowych, takich jak OpenOffice czy LibreOffice. Ten ostatni jednak w ostatnich latach dokonał sporego progresu w tym kontekście.

Nie tylko Dania. Więcej krajów chce się uniezależnić od Microsoftu

Chociaż jednak duński projekt zakończył się porażką, wyraźnie widać trend polegający na wdrażaniu podobnych inicjatyw. Niemiecki land Szlezwik-Holsztyn również chce zrezygnować z oprogramowania Microsoftu, Francuzi zamierzają zastąpić Windowsa którąś z linuksowych dystrybucji, brytyjska rada miejska rozważa porzucenie pakietu Office, a Unia Europejska aktywnie poszukuje alternatywy dla komunikatora Teams.

Taka dominacja, jaką może się pochwalić Microsoft, ma swoje złe i dobre strony. Te pierwsze dotyczą przede wszystkim uzależnienia od pojedynczej korporacji i sytuacji politycznej w jej kraju. Z drugiej strony oznacza to jednak wspólny standard, co znacząco ułatwia pracę. Pytanie tylko, co jest ważniejsze.