Sony WH-CH730N

Recenzja Sony WH-CH730N. Co dostajemy za cztery stówki?

Przez moje uszy przeszły już niejedne słuchawki z logo Sony, jednak do tej pory były to modele uplasowane na wysokiej, typowo flagowej półce, czyli te z serii 1000X. Toteż na możliwość przetestowania nowych Sony WH-CH730N zareagowałem zainteresowaniem. Byłem bowiem ciekaw, jak producent radzi sobie ze słuchawkami z dużo niższego segmentu. Choć idealnie zdecydowanie nie jest i WH-CH730N można trochę zarzucić, jestem w stanie uwierzyć, że mogą przypaść do gustu wielu osobom.

Specyfikacja techniczna Sony WH-CH730N:

  • audio: przetworniki dynamiczne ∅30 mm, pasmo przenoszenia 6 Hz – 20 kHz, impedancja pasywna 25 Ω (w trybie aktywnym 100 Ω), algorytmy upscalingu dźwięku DSEE, dźwięk przestrzenny zoptymalizowany dla Sony 360 Reality Audio,
  • konstrukcja: nauszne bezprzewodowe, zamknięte,
  • aktywna redukcja szumów (ANC), tryb transparentny,
  • 4 mikrofony, Precise Voice Pickup i kształtowanie wiązki,
  • łączność: Bluetooth 6.0, kodeki SBC, AAC, LC3, Auracast, tryb multipoint,
  • przewodowe odtwarzanie przez Jack 3,5 mm (tryb aktywny i pasywny),
  • sterowanie funkcjami i odtwarzaniem: fizyczne przyciski na muszlach,
  • bateria: do 50 h z włączonym ANC (do 75 h bez ANC), ładowanie USB-C,
  • waga słuchawek: 207 g,
  • obsługa aplikacji Sony Sound Connect, szybkie parowanie Google Fast Pair i Microsoft Swift Pair.

Cena Sony WH-CH730N w momencie publikacji recenzji wynosi 399 złotych. Słuchawki występują w pięciu wariantach kolorystycznych: czarnym, białym, beżowym, niebieskim i różowym.

Gdzie kupić?

Sony WH-CH730N

ok. 399 zł
(Przybliżona cena z dnia: 10 października 2026)
Zawiera linki afiliacyjne.
Sony WH-CH730N

Konstrukcja i wzornictwo – prosto, schludnie, ale z jednym zarzutem

Jeśli kiedykolwiek mieliście już do czynienia z nausznymi słuchawkami Sony, jak chociażby WH-CH720N, czyli poprzednikiem tego modelu, to raczej nie będziecie zaskoczeni patrząc na nowe WH-CH730N. Nie ma tu żadnych wodotrysków, wzornictwo i konstrukcja są maksymalnie proste, ale za to postawiono na aż pięć różnych wariantów kolorystycznych.

I o ile absolutnie nie ma nic złego w prostocie designu (bo to akurat doceniam), tak muszę trochę ponarzekać na jakość materiałów. W zasadzie już po pierwszym wzięciu do rąk Sony WH-CH730N czujemy, że nie są to przesadnie solidnie zbudowane słuchawki.

Nie zrozumcie mnie jednak źle, absolutnie nie jest tak, że sypią się one w rękach, ale – jednocześnie – użyte plastiki są raczej dość cienkie i – po prostu – średniej jakości. Ma to jednak i swoje plusy, bowiem WH-CH730N są bardzo lekkimi słuchawkami – ważą zaledwie 207 gramów.

Omawianie poszczególnych elementów konstrukcji zaczniemy od góry, czyli pałąka. Jego czubek został pokryty skóropodobnym materiałem, a u dołu, w miejscu styku z głową, zastosowano piankowe, miękkie, ale lekko sprężyste obicie. Poniżej, po obu stronach są wysuwane teleskopy umożliwiające skokową, ale wystarczająco precyzyjną zmianę długości pałąka. Całościowo, pałąk jest odpowiednio elastyczny, przez co dobrze dopasowuje się do głowy.

Muszle zostały zainstalowane na ruchomych i obracanych zawiasach. Dzięki temu, słuchawki możemy złożyć na dwa sposoby – obracając nauszniki do pozycji na płasko albo składając je do wewnątrz, co znacząco zmniejsza gabaryty słuchawek na czas transportu. Za to zdecydowanie duży plus.

Skoro już mowa o muszlach, te są relatywnie standardowych rozmiarów i lekko uwypuklone od zewnątrz. Na ich frontach znajdują się jedynie małe maskownice mikrofonów i to w zasadzie tyle. Na krawędziach – klasycznie – rozmieszczono wszystkie porty i przyciski. Po lewej znalazł się przycisk zasilania (i parowania) z diodą LED oraz złącza USB-C i Jack 3,5 mm. Z prawej ulokowano natomiast trzy przyciski sterowania obok siebie, a także odseparowany od nich klawisz ANC. Do ich funkcji jeszcze wrócimy.

Wewnętrzna część nauszników to oczywiście poduszki. Zastosowana w nich gąbka sprawia, że są one bardzo miękkie, ale jednocześnie szybko po ugięciu wracają do pierwotnego kształtu. Pokryto je skórą ekologiczną, taką samą jak wierzchołek pałąka.

Wygoda użytkowania

Może i Sony WH-CH730N nie są wykonane szalenie solidnie, ale do wygodnych już jak najbardziej należą, na co wpływ – z pewnością – ma niska waga. Niezależnie od tego, czy korzystałem z nich tylko chwilę (około kilkunastu minut), czy grubo ponad 2-3 godziny, za każdym razem miałem takie samo poczucie.

Słuchawki nie ciążyły mi na głowie, ani nie uciskały nadmiernie w żadnym miejscu – zarówno na czubku, jak i w okolicach uszu. Jedyną kwestią, która stanowi odwieczną bolączkę niemal wszystkich zamkniętych słuchawek nausznych, jest uczucie ciepła i pocenia tam, gdzie poduszki stykają się z naszą skórą. Nie było to jednak coś, co rażąco utrudniałoby mi korzystanie z nich.

Poza wagą i ogólną wygodą na plus odnotowuję również dobrą pasywną izolację od otoczenia, która nawet bez włączania ANC pozwala w pewnej słyszalnej mierze wygłuszyć otoczenie. Zwłaszcza w parze z włączoną muzyką.

Sony WH-CH730N

Łączność z jednym brakiem

Sony WH-CH730N zostały wyposażone w interfejs Bluetooth 6.0 z obsługą kodeków SBC, AAC i LC3. Zabrakło tu zatem oferującego wysoką rozdzielczość dźwięku kodeku LDAC, co jest o tyle przykrym faktem, że jest on przecież autorskim protokołem Sony, który z powodzeniem jest używany przez innych producentów w równie tanich modelach słuchawek. No szkoda.

Niemniej jednak, poza tym, słuchawki podczas testów nie sprawiały mi żadnych utrudnień w zakresie łączności z wykorzystywanymi przeze mnie urządzeniami. Zasięg pozwalał na swobodne poruszanie w obrębie całego mieszkania, a odtwarzanie pozostawało niezakłócone.

Większych problemów nie powodowała też latencja – dźwięk opóźniony był zaledwie marginalnie, co absolutnie nie utrudniało oglądania wideo z wykorzystaniem słuchawek. Na pokładzie znalazł się też tryb multipoint, dzięki któremu bez problemu łączą się one z dwoma urządzeniami w tym samym czasie.

Poza odtwarzaniem za pośrednictwem Bluetooth, z Sony WH-CH730N można korzystać poprzez łączność przewodową, wykorzystując do tego znajdujący się w zestawie przewód Jack 3,5 mm. Co ciekawe, po kablu słuchawki mogą działać zarówno aktywnie, czyli z włączonym zasilaniem, jak i pasywnie – gdy są całkowicie wyłączone. Nie ma natomiast opcji odtwarzania po USB-C.

Sony WH-CH730N

Co potrafi aplikacja Sony Sound Connect?

Słuchawki łączą się z aplikacją Sony Sound Connect, która pozwala na dostosowanie ich ustawień, w tym tych najważniejszych z perspektywy użytkowania. Pobierzemy ją na systemy Android oraz iOS z poziomu sklepów Google Play i App Store.

Miałem okazję szeroko opisywać ją między innymi przy recenzji flagowego modelu Sony WH-1000XM6, przy czym w przypadku WH-CH730N dostępnych funkcji jest znacznie mniej. Niemniej jednak, nie brakuje w zasadzie niczego, czego można potrzebować korzystając ze słuchawek tej klasy.

Całość aplikacji jest o tyle intuicyjna, że wszystko opiera się w zasadzie tylko o jeden ekran, na którym są rozlokowane poszczególne elementy w relatywnie logicznej kolejności. Przyczepić mógłbym się w zasadzie przede wszystkim do braku języka polskiego w interfejsie, aczkolwiek – niestety – aplikacja Sony nie jest w tej kwestii jednostkowym przypadkiem.

Jedną z kluczowych funkcji jest equalizer. Oferuje nam on kilka predefiniowanych ustawień brzmienia oraz możliwość zapisania własnych z wykorzystaniem pełnoprawnego, 10-zakresowego korektora graficznego.

Jeśli zaś ktoś nie lubi zabaw z EQ, dźwięk można też dopasować wykorzystując funkcję Find My Equalizer. Działa na zasadzie testu preferencji, w którym odtwarzając muzykę kilkukrotnie wybieramy najbardziej odpowiadające nam brzmienie. Po wszystkim apka zapisuje to jako gotowy preset.

Co do pozostałych aspektów, w aplikacji możemy – chociażby – przełączać się szybko między trybami redukcji hałasów, zarządzać połączeniem wielopunktowym czy zaktualizować oprogramowanie.

Sterowanie z poziomu słuchawek uproszczono do minimum

Widać wyraźnie, że producent postawił na maksymalną prostotę sterowania. Sony WH-CH730N zostały wyposażone wyłącznie w fizyczne przyciski, których jest dokładnie pięć, z czego cztery są na prawej muszli.

I to właśnie te na prawym nauszniku są najistotniejsze z punktu widzenia sterowania. Bliżej dolnej krawędzi ulokowano przycisk ANC. Reaguje już na pojedyncze naciśnięcia, przerzucając nas tym samym między redukcją hałasu, a trybem kontaktu.

Najwięcej funkcji pełnią trzy przyciski. Dwa oznaczone plusem i minusem – bez zaskoczenia – służą do regulacji głośności odtwarzania. Znajdujący się między nimi przycisk z wypukłą linią stanowi z kolei funkcje sterowania odtwarzaniem, a mianowicie:

  • jedno naciśnięcie: wstrzymanie/wznowienie odtwarzania, odbierz/zakończ połączenie,
  • dwukrotne naciśnięcie: następny utwór,
  • trzykrotne naciśnięcie: poprzedni utwór,
  • długie przytrzymanie: asystent głosowy, odrzucenie połączenia.

Wyszczególnionych wyżej opcji nie możemy w żaden sposób edytować. Można natomiast przypisać Quick Access, czyli szybkie odpalenie wybranych przez nas aplikacji strumieniujących muzykę, takich jak Spotify, Apple Music, YouTube Music, Amazon Music i Endel. Wówczas funkcję tą pełni klawisz ANC i można tu wykorzystać dwukrotne i trzykrotne kliknięcie go.

Zabrakło natomiast czujników, które reagowałyby na zdjęcie słuchawek z głowy. Oznacza to, że odtwarzanie nie wstrzymuje się samoczynnie, o czym warto pamiętać, by nie zdziwić się odkładając słuchawki na bok.

Sony WH-CH730N

Na czas pracy nie można narzekać

Według obietnic producenta, Sony WH-CH730N mają zapewniać nawet do 75 godzin przy wyłączonej aktywnej redukcji hałasu oraz do 50 godzin, gdy ANC jest włączone. A jak jest w rzeczywistości?

Słuchawki testowałem kilkanaście dni, a w tym czasie użytkowałem ich niemal codziennie, zwykle po około dwie godziny, niekiedy dłużej. Praktycznie w każdym przypadku ANC pozostawało włączone. Po dwunastu dniach ich poziom naładowania spadł do poziomu 40%.

Patrząc na to, śmiało mogę stwierdzić, że w takim trybie korzystania Sony WH-CH730N dadzą radę wytrzymać co najmniej trzy tygodnie bez ładowania. Uznaję to za absolutnie świetny wynik, na który naprawdę trudno narzekać. Nawet zwiększając intensywność użycia, raczej trudno będzie rozładować je szybciej niż po tygodniu.

A skoro już mowa o ładowaniu, dokonujemy go – rzecz jasna – poprzez złącze USB-C. Startując z pułapu około 10%, do momentu uzupełnienia baterii do pełna upływa mniej niż dwie godziny, co jest dość standardowym wynikiem. Zwłaszcza biorąc pod uwagę późniejszy czas pracy.

Nie zapomniano też o funkcji szybkiego ładowania, dzięki której w awaryjnych sytuacjach już trzy minuty pod prądem mają pozwolić nam na nawet godzinę użytkowania.

Sony WH-CH730N

Jakość rozmów

Do prowadzenia rozmów przeznaczone są łącznie cztery mikrofony – po dwa na muszlę. Wspomagają je mechanizmy kształtowania wiązki i technologia nazwana przez Sony Precise Voice Pickup, mająca kontrolować precyzyjniejsze zbieranie głosu także w trudniejszym otoczeniu.

W praktyce, Sony WH-CH730N bardzo dobrze sprawdzają się podczas prowadzenia rozmów w cichym otoczeniu, jak chociażby w domu. Wówczas, nasi rozmówcy słyszą nas bez jakichkolwiek utrudnień, o ile nie zaczniemy mówić szeptem.

Gdy w tle pojawia się hałas, potrafi on przebijać się do rozmówcy wraz z naszym głosem powodując niekiedy delikatne trudności w zrozumieniu go. Koniec końców jednak, da się zupełnie komfortowo pogadać. Największą przeszkodę stanowi natomiast wiatr, bowiem niemal każdy podmuch powoduje trzeszczenie mikrofonów.

Sony WH-CH730N

ANC jest, ale co z jego skutecznością?

Nie jest żadną tajemnicą, że firma Sony jest wiodącą w dziedzinie aktywnej redukcji hałasów w słuchawkach. Tyle, że renoma ta tyczy się przede wszystkim flagowych modeli z linii 1000X (zarówno TWS, jak i nausznych). A jak to wygląda w słuchawkach kosztujących cztery stówki, czyli pozycjonowanych znacznie niżej?

Mówiąc krótko, rzekłbym, że jest po prostu nieźle. Tylko tyle, albo aż tyle. Uznaję to za efekt relatywnie adekwatny do półki cenowej. Bez zaskoczenia, ANC radzi sobie przede wszystkim z hałasami składającymi się z niskich dźwięków, a jeszcze lepiej, gdy są one jednostajne.

Wówczas, dźwięki takie jak odgłos wewnątrz jadącego pociągu, hałas silników w samolocie czy autobusie Sony WH-CH730N potrafią wyciąć o nieco mniej niż połowę. To zupełnie niezły efekt, zwłaszcza, że w parze z odtwarzaną muzyką czy wideo jesteśmy w stanie sensownie wygłuszyć sobie otoczenie.

Gorzej jest z wyższymi albo niejednostajnymi dźwiękami. Stukot klawiatury czy głośne rozmowy – na przykład – naszych współpasażerów w podróży potrafią już niemal całkowicie przebijać się przez ANC i zostają wyizolowane dosłownie delikatnie.

Podobnie jak w kwestii rozmów, najbardziej poczepiać mogę się kwestii efektywności ANC w starciu z wiatrem. Analogicznie bowiem, nawet lekki wiatr, niemalże każdy pojedynczy podmuch potrafi przebijać się do naszych uszu, a im silniej dmucha, tym bardziej zaczynamy odczuwać swego rodzaju dyskomfort spowodowany trzaskami i szumami.

Jest również tryb transparentny, czyli wtłaczający dźwięki otoczenia do naszych uszu, który wyposażony jest w regulację głośności. Działa naprawdę dobrze, choć słychać tu lekki szum i delikatne przytłumienie. W zupełności wystarcza jednak do szybkiego skontrolowania otoczenia czy wymiany paru słów.

Sony WH-CH730N

Jakość dźwięku i brzmienie Sony WH-CH730N

Sony WH-CH730N uzbrojono w przetworniki dynamiczne o średnicy 30 mm, które odpowiadają za reprodukcję całego zakresu częstotliwości wynoszącego 6 Hz – 20 kHz. Odtwarzanie wspomaga system algorytmów DSEE, mający za zadanie podnosić rozdzielczość gorszej jakości dźwięku.

Jeśli chodzi o brzmienie, muszę przyznać, że poczułem się naprawdę miło zaskoczony. Spodziewałem się dźwięku wzdłuż i wszerz zalanego dudniącym basem, a otrzymałem strojenie z – oczywiście – mocnym basem, ale jednocześnie bez ogromnie rażących braków w pozostałych częściach pasma. Jest bardzo rozrywkowo i soczyście, przez co WH-CH730N w pewnym sensie grają po prostu przyjemnie. Nie jest idealnie ani bardzo dobrze, ale solidnie już tak.

Niskie tony to zdecydowanie najmocniejszy punkt domyślnego strojenia. Ewidentnie gra on tutaj pierwsze skrzypce, a w pewnych momentach próbuje wręcz dominować. Jest masywnie, uderzenia są silne, ale – jednocześnie – słychać przede wszystkim midbas, przez co brakuje mi trochę lepiej podkreślonego pomruku w subbasie. Nie powiedziałbym jeszcze, by brzmienie było już stuprocentowo zamulone basem, ale Ci, którzy lubią go dużo, z pewnością poczują się tu jak w domu.

Sony WH-CH730N

Tony średnie są relatywnie bliskie, ale nie powalają rozdzielczością i ilością detali, jest ich dość mało. Barwa średnicy jest ciepła, co – na swój sposób – większości typowych słuchaczy raczej uprzyjemni odbiór. Wokale są wystarczająco bliskie, choć lekko wygładzone. Góra brzmi dość łagodnie, nie szeleści, ale bynajmniej wcale nie jest anemiczna.

W moim odczuciu dobrze na brzmienie słuchawek wpływa delikatne podbicie w wyższych partiach i leciutkie obniżenie suwaków przy niskich tonach. Innymi słowy, warto poświęcić chwilę na korekcję w equalizerze, chociażby korzystając z przywoływanej funkcji Find My Equalizer.

Na pokładzie Sony WH-CH730N znalazła się funkcja dźwięku przestrzennego w autorskiej technologii 360 Reality Audio. Może ona dokonywać konwersji odtwarzanego dźwięku stereo na sztucznie uprzestrzenniony, jak również pozwala na słuchanie treści zakodowanych w tym formacie (np. w Amazon Music i Tidal), jednakże jest ich znacznie mniej niż w Dolby Atmos.

Sony WH-CH730N

Podsumowanie

Pod pewnymi względami lepsze niż się spodziewałem – w zasadzie takimi słowami mógłbym podsumować to, jakie wrażenie zrobiły na mnie Sony WH-CH730N. Całościowo są to po prostu dobre słuchawki za relatywnie dobrą cenę, które raczej w zupełności zadowolą tych, którym dedykowana jest ta półka cenowa.

Na pozytywną ocenę zasługuje niezłe brzmienie, dobra jakość rozmów, bardzo dobry czas pracy ma baterii, proste sterowanie przyciskami, tryb multipoint i bardzo dobra wygoda użytkowania, także za sprawą lekkiej konstrukcji.

Ta lekka konstrukcja stanowi też jednocześnie wadę, bowiem jakość użytych materiałów zdecydowanie powinna być lepsza. Szkoda, że poskąpiono na implementacji kodeku LDAC, zabrakło czujników założenia, a ANC mogłoby być choć minimalnie skuteczniejsze przy wyższych i niejednostajnych dźwiękach.

Standardowo jednak największym problemem nowości jest premierowa cena i konkurencja, która zdążyła stanieć. Sony WH-CH730N kosztują 399 złotych, a dokładnie za tyle samo można mieć już świetną alternatywę w postaci Baseus Inspire XH1, które startowały z poziomu 549 złotych. Są one – w moim odczuciu – lepszym wyborem pod niemal każdym względem: od jakości dźwięku oraz skuteczności ANC, po czas pracy, jakość wykonania, na kodeku LDAC kończąc.

Sony WH-CH730N
Recenzja Sony WH-CH730N. Co dostajemy za cztery stówki?
Zalety
niezłe, rozrywkowe brzmienie z mocnym basem
wygoda noszenia
lekka, składana konstrukcja
tryb multipoint
funkcjonalna aplikacja
Wady
jakość użytych materiałów mogłaby być lepsza
ANC w niektórych scenariuszach jest zbyt mało skuteczne
brak kodeku LDAC
brak czujników założenia
7.5
Ocena