Samochody elektryczne są coraz częściej spotykanymi pojazdami na ulicach niemal całego świata. Wygląda jednak na to, że ich przeciwnicy znaleźli metodę na to, by utrudnić pracę producentom elektryków.
Tak przeciwnicy elektryków chcą zaszkodzić ich producentom
Samochody elektryczne wciąż mają spore grono przeciwników, jednocześnie zainteresowanie elektrykami mocno wzrosło w ostatnim czasie. W czerwcu 2026 roku wspominaliśmy, że liczba samochodów elektrycznych w Polsce przekroczyła kolejną magiczną granicę. Łącznie (stan na maj 2026 roku) w Polsce zarejestrowanych było ponad 281 tysięcy aut wyposażonych w napęd elektryczny. Z najnowszych danych statystycznych udostępnionych przez OtoMoto wynika natomiast, że popyt na samochody elektryczne w Polsce rośnie, ale jego tempo normalizuje się.
Wygląda jednak na to, że ktoś chce zaszkodzić rynkowi elektryków. W mediach społecznościowych chińscy influencerzy zaczęli publikować spreparowane filmy dotyczące pojazdów elektrycznych. Autorzy w treści wspominają m.in. o funkcjach autopilota, który może być dla kierowców elektryków usprawiedliwieniem niebezpiecznej jazdy czy prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu.
Xiaomi postanowiło jednak stanowczo zareagować na treści wygenerowane przez sztuczną inteligencję dotyczące samochodów i kadry kierowniczej Xiaomi. W jednym z najnowszych wideo przeciwnicy elektryków udostępnili rzekome nagranie z testów zderzeniowych. Sprawą zajęła się już chińska policja, która – jak twierdzi Notebookcheck – zareagowała zatrzymaniami administracyjnymi i grzywnami. Z kolei Xiaomi stwierdziło, że posty zostały już usunięte.
Chiński bloger nazywany Gao został oskarżony o wymyślanie negatywnych opinii na temat bezpieczeństwa elektrycznego Xiaomi SU7. Warto wspomnieć, że jeden z filmów zdobył aż 3 miliony wyświetleń. W efekcie jego twórcę skazano na 20 miesięcy więzienia oraz nałożono na niego grzywnę sięgającą 100 tysięcy juanów (~55 tysięcy złotych).
Samochody elektryczne na celowniku – chińskie władze i koncerny motoryzacyjne reagują
Na tym jednak sprawa się nie kończy, gdyż już w czerwcu 2026 roku zakończono szeroko zakrojoną operację trzech agencji MCN. Podczas dochodzenia oskarżono kilkanaście osób o celowe tworzenie wygenerowanych deepfake’owych treści wymierzonych wprost w markę Xiaomi. Część podejrzanych zatrzymano, natomiast sprzęt oskarżonych skonfiskowano.
Nie tylko Xiaomi boryka się z tego typu sytuacjami. W ciągu ostatniego roku również Nio podjęło walkę z twórcami treści. Producent samochodów prowadził wiele spraw cywilnych, w których oskarżał influencerów o zniesławienie. W podobnej sytuacji była też sieć wymiany akumulatorów Onvo czy koncern motoryzacyjny BYD.
Wygląda na to, że problem w Chinach staje się powszechny. Co więcej, tamtejsze władze zaostrzyły przepisy wobec twórców sfabrykowanych wideo (dotyczących wypadków czy awarii pojazdów), których głównym celem jest zaszkodzenie producentom samochodów elektrycznych.





