Kolejne smartfony padają jak muchy. Znamy winnego

Chociaż na rynku wciąż debiutuje dużo smartfonów, to w minionych latach walkę o klientów odpuściły setki marek. Pozostałe jednak również muszą dostosować się do obecnych warunków. A te nie biorą jeńców, co skutkuje eliminacją kolejnych modeli.

Te smartfony jednak nie trafią do sprzedaży

Kiedy producent wprowadza na rynek jakiś smartfon, naturalnie spodziewany jest jego następca. I choć większość modeli – prędzej czy później – doczekuje się go, to nie każdy. W tych przypadkach firmy zdecydowały się bowiem na odpuszczenie.

Pierwszą z nich jest Nothing, której przewodzi pierwotny lider marki OnePlus – Carl Pei. Jej współzałożyciel, Akis Evangelidis, oficjalnie przekazał, że w 2026 roku na rynku nie zadebiutuje żaden nowy smartfon CMF – submarki Nothing.

Powodem są, jak nietrudno się domyślić, ceny pamięci, które sięgają bardzo wysokich poziomów. W przypadku nowego smartfona marki CMF okazały się one zabójcze. Producent nie może pozwolić sobie na ich zakup, bowiem wtedy nowy model kosztowałby zbyt dużo, podczas gdy cechą charakterystyczną urządzeń tej marki były przystępne ceny – CMF Phone 2 Pro kosztował w Polsce od 999 złotych.

Według wcześniejszych doniesień, smartfon CMF Phone 3 Pro miał być wyposażony w procesor Qualcomm Snapdragon 7s Gen 4, akumulator o typowej pojemności 5090 mAh ze wsparciem dla ładowania przewodowego o mocy 45 W oraz wyświetlacz AMOLED o rozdzielczości 2392×1080 pikseli.

Choć smartfon CMF Phone 3 Pro nie trafi do sprzedaży w 2026 roku, to marka-matka Nothing zasugerowała, że w przygotowaniu jest model z całkowicie nowej serii – (b). Na tę chwilę nie ma jednak żadnych informacji na jego temat.

Kolejnym modelem, który ostatecznie ma nie trafić na rynek, jest smartfon OnePlus 15s. Jeden z najaktywniejszych informatorów branżowych, Yogesh Brar, przekazał, że producent miał anulować jego premierę.

W jego przypadku nie został podany powód takiej decyzji, lecz można podejrzewać, że wysokie ceny pamięci również mogły stanowić solidny argument. Może to jednak być też związane z ograniczeniem zakresu działalności przez markę OnePlus.

Nie dziwota, że producenci smartfonów ograniczają liczbę modeli. Ceny pamięci są „zabójczo” wysokie

To naturalne, że ceny rosną. Ceny pamięci są dziś jednak już ponad 4-krotnie wyższe niż przed „boomem na AI”. W ubiegłym tygodniu pojawiło się wyliczenie, według którego iPhone 18 Pro powinien być o 300 dolarów (dzisiaj to równowartość ~1120 złotych) droższy, aby Apple zachowało zwyczajową wysokość marży.

To pokazuje, że w przypadku tańszych modeli producenci stają przed bardzo trudnym wyborem: albo podnieść cenę, podczas gdy klient w tym segmencie jest bardzo na nią wrażliwy, czy zrezygnować z wprowadzania na rynek danego modelu. Jak widać – druga opcja wcale nie jest rzadkością.

Częstą praktyką w 2026 roku jest również podniesienie ceny przy jednoczesnym ograniczeniu ilości pamięci. „Do łask” wróciły bowiem smartfony z 4 GB RAM i 64 GB pamięci wbudowanej, które jeszcze niedawno zdawały się być już (w końcu) na wymarciu. Cóż, każdy orze, jak może.