dreame net 01 jet edition samochód
Dreame The Nebula Next 01 Jet Edition (Źródło: Dreame)

Stworzyli samochód, która łamie prawa fizyki. Ile w tym prawdy?

Jest takie powiedzenie – papier przyjmie wszystko. Z takiego założenia wyszedł najprawdopodobniej jeden z chińskich producentów elektroniki chwalący się samochodem, który rzekomo oferuje kosmiczną specyfikację.

Co mówią rekordy i fizyka?

Obecnie oficjalnym rekordzistą w kwestii oferowanego przyspieszenia 0-60 mil na godzinę (co w przybliżeniu odpowiada 0-97 km/h) jest Porsche Taycan Turbo GT, który osiągnął 60 mph w 1,989 s, przebijając tym samym rekord Lucid Air Sapphire, który rozpędzał się do podobnej prędkości w 1,9 s. Podium zamyka Tesla Model S Plaid, choć oficjalna lista na Wiki zwraca uwagę, że rekord pobito na specjalnej, bardziej przyczepnej nawierzchni a liczenie czasu zaczęło się po przebyciu przez auto 30 cm i osiągnięciu w tym samym czasie prędkości ~9,5 km/h.

Czy to jest ostatnie słowo w kwestii motoryzacji? Odpowiedzi trzeba szukać na uczelniach i politechnikach. W 2023 roku studenci z Academic Motorsports Club Zurich i uniwersytetów ETH (Eidgenössische Technische Hochschule) Zurich oraz Hochshule Luzern opracowali ultralekki samochód rozpędzający się 0-60 mil na godzinę w 0,956 s. Zespołowi udało się to osiągnąć za pomocą maszyny o masie nieprzekraczającej 136 kilogramów, której głównym atutem była nie moc (która wynosiła zaledwie 326 KM), ale wyjątkowa karoseria, wykorzystująca efekt przyziemny – docisk aerodynamiczny generowany nie przez opływową sylwetkę a unikalną konstrukcję podwozia „przyklejającą” go do powierzchni.

Samochód szybki tylko na papierze

Dlaczego o tym wspominam? Wszystko przez Silicon Valley Summit w Palace of Fine Arts w San Francisco. W trakcie wydarzenia na stoisku Dreame zaprezentowano koncept auta Nebula Next 01 Jet Edition. Wygląda on jak współczesny hipersamochód z pewnym, arcyciekawym twistem dotyczącym napędu – ma on wykorzystywać dwa silniki rakietowe, które mogą generować ciąg rzędu 100 kiloniutonów. Dla porównania – silnik odrzutowy, zastosowany w Eurofighter Typhoon, oferuje ciąg 60 kN (90 kN w trybie dopalania), a na wyposażeniu myśliwca są dwie takie jednostki.

Matematycznie taka siła by wystarczyła, żeby auto zapewniało rakietowy start. Niestety, auto nie funkcjonuje w próżni i do mocy silników trzeba wziąć poprawkę na dwa elementy – nawierzchnię i opony. Jeżeli auto generuje 100 kNm ciągu, tyle samo muszą przenieść opony, w przeciwnym razie będą one wyłącznie kręcić się i ślizgać przy kontakcie z asfaltem.

Choć nie dysponujemy oficjalnymi danymi, można przypuszczać, że opony, które pomogły Porsche osiągnąć rekord prędkości, były w stanie przenieść około 4 kNm momentu – porównajcie to sobie zatem z wartością sugerowaną przez Dreame. Nie mówiąc już o nawierzchni, która wcale nie musiałaby oferować dostatecznej przyczepności i – zamiast rakietowego startu – mielibyśmy festiwal buksowania kołami.

Czy to źle, że firma chce zwrócić na siebie uwagę? Oczywiście, że nie – każdy nagina zasady marketingu jak tylko się da, aby udowodnić, że jego produkt jest naj: najszybszy, najwygodniejszy czy spalający najmniej paliwa. Jest jednak różnica między konceptem pokazującym język stylistyczny marki, jeżdżącym prototypem a autem, które robi szum wokół siebie dzięki specyfikacji, której szansę zaistnienia nie tylko w filmie na YouTube jest w stanie zweryfikować student politechniki z kalkulatorem w ręku.

Mimo wszystko życzę Dreame jak najlepiej i niech wchodzą śmiało na rynek motoryzacyjny. Zamiast jednak prezentować kosmiczną technologię bez pokrycia w prawach fizyki może warto zacząć od pokazania czegoś, co faktycznie ma szansę trafić na drogi?