Oszustwo „na kuriera” kojarzy się z SMS-ami i e-mailami z informacją, że paczka rzekomo oczekuje na dostawę, ale trzeba dopłacić niewielką kwotę, aby dotarła ona do odbiorcy. Na popularnym profilu o tematyce kurierskiej pojawił się opis nowego schematu. To wyjątkowo bezczelna próba oszustwa. Aż niewiarygodna.
Oszustwo na kuriera już nie tylko z wykorzystaniem SMS-ów i e-maili
Oszustwo, polegające na podszyciu się pod znaną firmę, specjalizującą się w dostarczaniu przesyłek, wciąż jest popularne wśród przestępców. Na telefony i skrzynki pocztowe mieszkańców Polski nieustannie, w sposób masowy, wysyłane są wiadomości, w których treści znajduje się informacja, że paczka rzekomo oczekuje na dostarczenie, ale najpierw jej niedoszły odbiorca musi zapłacić za dostawę.

Żadna firma, która dostarcza paczki, nie wysyła takich wiadomości, ponieważ opłatę za dostawę trzeba uregulować w momencie nadania przesyłki. Odbiorca ewentualnie może być zobowiązany do zapłacenia za dostarczany produkt (tzw. pobranie), ale nigdy nie zostanie poproszony o zapłacenie za dostawę, dlatego tego typu wiadomości od razu trzeba kasować (wcześniej można je zgłosić do CERT – przesłać SMS na numer 8080 lub e-mail poprzez formularz na tej stronie).
Oszustwo „na kuriera” może jednak przybrać też inną formę, co opisano na popularnym profilu Jestem kurierem, więc rzucam paczkami na Facebooku. Jego właściciel, kurier, w jednym z postów opisuje, że przyjechał na osiedle starych domków jednorodzinnych, aby dostarczyć przesyłkę pobraniową do jednego z nich. Kwota pobrania wynosiła w tym przypadku 59 złotych.
Pani, będąca odbiorcą, poinformowała go jednak, że właśnie jest u niej kurier z tej samej firmy, który również przywiózł paczkę pobraniową, ale on oczekuje już zapłacenia kwoty blisko 500 złotych. Gdy autor posta zaczął dopytywać oszusta, skąd jest, ponieważ go nie kojarzy, a podobno pracują w tej samej firmie, ten zaczął uciekać, lecz nie do busa dostawczego, jak przystało na kuriera, tylko do BMW, które szybko odjechało.
Oszust porzucił po drodze przesyłkę, w której – jak się okazało po jej otworzeniu – znajdowały się stare gazety i jakieś blaszki.
To nie był jednostkowy przypadek
Pod postem jest wiele komentarzy, w których różne osoby piszą, że spotkały się z podobnymi sytuacjami, więc nie jest to jednorazowy przypadek. Nie wiadomo jednak, skąd oszuści wiedzą, że ktoś czeka właśnie na przesyłkę pobraniową.
W przypadku oczekiwania na przesyłkę pobraniową, warto przed jej opłaceniem upewnić się, że dostarcza ją prawdziwy kurier – można na przykład spojrzeć na etykietę na paczce. Przede wszystkim powinna się ona znajdować na przesyłce oraz zawierać dane odbiory (mogą być one częściowo zakryte).
Oszuści mogą jednak próbować ją podrabiać, więc warto porównać numer (powinien on być podany w wiadomości SMS lub e-mail ze sklepu). Ponadto kwota pobrania też musi się zgadzać – odbiorca musi znać jej dokładną wysokość i dostawca nie może żądać większej sumy.
Zdarzają się jednak również sytuacje, że oszuści pukają do drzwi i twierdzą, że mają paczkę za pobraniem, mimo że osoba, której próbują ją dostarczyć, nic nie zamawiała. W takiej sytuacji nie należy jej odbierać.





