Recenzja Logitech MX Master 3 – gryzoń idealny stał się jeszcze lepszy?

Minęły już ponad dwa lata od naszej recenzji Logitech MX Master 2s. Przyszedł czas na aktualizację naszej bazy recenzji kultowych gryzoni – Logitech MX Anywhere 3 pojawił się już dawno, wreszcie przyszedł czas na mistrza. Czy Logitech MX Master 3 podtrzyma tradycję?

Podobnie jak w przypadku recenzji mniejszego wariantu recenzowanej myszki, pragnę na samym początku podkreślić, że Logitech MX Master 3 będę oceniać przede wszystkim przez pryzmat swojej klasy, w tym wewnętrznej konkurencji. Gryzonie cieszą się już na tyle dobrą renomą, że wystawianie im zbędnych laurek jest tutaj zdecydowanie zbędne. Znacznie ciekawsze będzie skupienie się na „wewnętrznej konkurencji” – przede wszystkim na tym, co zmieniło się względem modelu MX Master 2s, ale nie zabraknie wrażeń odnośnie dosyć wyraźnego braku wobec Logitech MX Anywhere 3.

Reklama

Oczywiście nie planuję wyłaniać zwycięzcy „pojedynku” między Logitech MX Anywhere 3 a Logitech MX Master 3. Niemniej, jednej rzeczy tutaj zdecydowanie zabrakło, a co ciekawe brak ten tyczy się niczego innego jak… słynnego dla tej generacji kółka. Tego samego, które miałoby stanowić główną kartę przetargową modelu MX Master 3 względem MX Master 2s – nie zrozumcie mnie źle, kółko MagSpeed jest, ale brakuje mu jednej funkcji.

Logitech MX Master 3 w Media Expert

Logitech MX Master 3

Różnica ta sprawia, że potencjalna przesiadka między generacjami nie jest aż tak spektakularna, jak można by było się spodziewać – niemniej, nadal jest sporo poprawek, które mogą nas skusić. Ostateczny dylemat będzie podobny, jak w przypadku różnic między MX Anywhere 2s a MX Anywhere 3, ale… do tego po prostu dojdziemy. Nie przedłużając zatem, marsz do konkretów.

Logitech MX Master 3 – specyfikacja techniczna i zestaw sprzedażowy

  • wymiary: 124,9 x 83,4 x 51 mm,
  • waga: 141 gramów,
  • odbiornik Unifying: 18 x 14,4 x 5,5 mm; 2 g,
  • czujnik: Darkfield o wysokiej precyzji, wartość nominalna 1000 dpi, rozdzielczość 200-4000 dpi ze skokiem do 50 dpi,
  • akumulator: do 70 dni pracy na jednym naładowaniu, 500 mAh, wykonany w technologii Li-Po, jednominutowe szybkie ładowanie wystarcza na trzy godziny użytkowania,
  • diody LED: jedna do sprawdzania stanu akumulatora, trzy diody funkcji Easy-Switch,
  • przyciski: 7 przyecisków, kółko obsługiwane kciukiem, funkcja gestów, kółko przewijania Magspeed.

Cena w momencie publikacji recenzji: 399 złotych (479 złotych na stronie producenta).

Jeżeli chodzi o specyfikację techniczną względem poprzednika, to nie ma tutaj nadmiernie rzucających się w oczy zmian. Oczywiście największą różnicę stanowią tu same kółka, a przede wszystkim materiał, z jakiego zostały wykonane – stal zamiast plastiku to spory progres.

Logitech MX Master 3 vs. Logitech MX Anywhere 3
Logitech MX Master 3 vs. Logitech MX Anywhere 3

Niemniej, w tym przypadku warto kółku MagSpeed poświęcić dodatkową chwilę. Co prawda mowa tutaj o różnicy względem MX Anywhere 3, ale ten brak może stanowić dla was swego rodzaju niespodziankę. Okazuje się bowiem, że w przypadku tego modelu jesteśmy pozbawieni regulacji siły przewijania, która zrobiła na mnie tak duże wrażenie w kontekście MagSpeed właśnie.

Z elektromagnetycznego kółka pozostaje nam więc przede wszystkim sam feeling oferowany przez stal… Do szerszych wrażeń na ten temat jeszcze wrócę, chciałbym jednak, żeby padło to jasno i wyraźnie już w kontekście specyfikacji technicznej.

Podobnie, jak w przypadku wszędobylskiego wariantu, kółko nie oferuje możliwości przechylania go na boki, niemniej tego nie było już w modelu MX Master 2s, nie jest więc to regres względem bezpośredniego poprzednika.

Nie możemy zapomnieć również o „wymianie” gniazda microUSB na USB typu C, co w kontekście peryferiów w 2021 roku wydaje mi się wręcz niezbędne. Wrażenia z samego zestawu sprzedażowego pozostają niezmienne – zarówno, jeśli chodzi o jego zawartość (mysz, odbiornik Unifying, kabel USB typu C, trochę dokumentacji), jak i moje skromne ubolewanie dotyczące braku podróżnego etui.

Odbiornik Unifying – wreszcie będzie uniwersalny?

Przy okazji recenzji Logitech MX Anywhere 3 wspominałem, że do mojej „kolekcji” trafił kolejny wariant odbiornika Unifying. Choć nadal z pewnym żalem spoglądam na niezwykle małego dongle’a, jakiego oferował MX Anywhere 2s, to trzeba przyznać, że producent wreszcie zaczął trochę ujednolicać to akcesorium.

Zestawiając ze sobą adapter USB z obu „trójek” nie mam wątpliwości, że to dokładnie to samo urządzenie – choć według specyfikacji nieznacznie różnią się one jednym wymiarem, to upatruję tu raczej błędu niż innego produktu. Warto nadmienić, że ten gabarytami w zasadzie nie różni się od odbiornika Unifying, oferowanego przez poprzednika – odświeżono tu wzornictwo, jednak gabaryty pozostały te same.

Jako zaletę odnotowuję więc fakt, że odbiorniki, oferowane przez dwa równoległe modele, są po prostu identyczne. Pomijam, że to chyba nawet wygodniejsze z perspektywy producenta – skoro ten odbiornik to Unifying, to niech będzie uniwersalny pod każdym aspektem.

Skoro już tyle męczę o tym połączeniu myszki z komputerem za pomocą USB, to pozwolę sobie przypomnieć, że Logitech MX Master 3 może kontaktować się z trzema urządzeniami jednocześnie (przełączamy się pomiędzy nimi przyciskiem u spodu), również przy pomocy komunikacji Bluetooth.

O różnicach względem poprzednika słów kilka

Już od pierwszego rzutu oka nie możemy mieć wątpliwości, że mamy do czynienia z kolejną iteracją Logitech MX Master. Charakterystyczny kształt i utrzymanie podobnego wzornictwa nie pozostawiają złudzeń – to „tylko” kolejna edycja znanego już nam modelu. „Tylko”? A może gryzoń idealny stał się jeszcze lepszy?

Niewątpliwie na plus należy odnotować zastosowanie gniazda USB typu C do ładowania. Choć mysz nie będzie wołała o energię zbyt często, to w 2021 roku akcesorium ładowane przez microUSB naprawdę potrafi być uciążliwe. Mam również wrażenie, że sam port został umieszczony w trochę bardziej przemyślany sposób, ale to szczegóły tak drobne, że nie warto poświęcać im uwagi – sama idea jest identyczna.

Logitech MX Master 3

Różnice wizualne pomiędzy dwoma generacjami Logitech MX Master są wyraźne, choć nie tak duże, jak w przypadku Logitech MX Anywhere. Konstrukcyjnie widać jednak pewną zmianę w podejściu – przód myszki nie jest zakończony dodatkowym szpicem, tylko „na płasko”, co w moim odczuciu jest rozwiązaniem nieznacznie lepszym.

Od strony samej budowy warto również zwrócić uwagę na fakt, że producent zdecydował się na zastosowanie jednolitego materiału na większości myszki. Nie licząc LPM i PPM, wszędzie mamy do czynienia z tym samym, bardzo miłym w dotyku i solidnym plastikiem – a nie, tak jak było to wcześniej, naprzemiennie z plastikiem i elementami gumowanymi.

Szczególną uwagę warto zwrócić na rozmieszczenie bocznych przycisków funkcyjnych – w tym przypadku nie są umieszczone za kółkiem bocznym, jeden pod drugim, ale pod nim, w sposób zupełnie naturalny. Osobiście chyba wolałem poprzednie ustawienie – wszystkie przyciski boczne były w jednym miejscu i mogłem nimi wygodnie operować niemal bez przemieszczania palca. Krótka burza mózgów wskazała mi jednak, że to moje personalne odczucie – potencjalnie wynikające z przyzwyczajenia, bo rzeczywiście rozmieszczenie przycisków jest teraz lepiej przemyślane.

Subtelną różnicą w tej okolicy jest także umieszczenie diody sygnalizującej stan naładowania myszki. Zamiast trzech drobnych kropek gdzieś za kciukiem, mamy tutaj do czynienia z jedną, większą diodą LED, obok bocznego kółka.

Jeśli chodzi o inne różnice, główną uwagę należy zwrócić oczywiście na kółko myszy. Od strony użytkowej teoretycznie nie mamy tutaj żadnych zmian względem poprzednika – ani na plus, ani na minus, ale stalowe, elektromagnetyczne kółko, to krok w zdecydowanie dobrym kierunku. Jak już wspomniałem (i z żalem powtarzać będę), z niezrozumiałych dla mnie powodów producent pozbawił ten model możliwości regulacji stawianego oporu.

MX Master 3 sprawia wrażenie, jakby był lepiej wyważony względem poprzednika – bo raczej 4 gramy nie robią aż tak dramatycznej różnicy w użytkowaniu. Niemniej, zmiana nie jest tak skrajna, jak w przypadku rodziny MX Anywhere – tutaj czuć bardzo subtelne zmiany przy wzięciu na zmianę do ręki jednej i drugiej myszki.

Wzornictwo i jakość wykonania

Logitech MX Master 3 dostępny jest na rynku w dwóch wersjach kolorystycznych – szarej i grafitowej. Do mnie trafiła ta druga, a więc mogę bezpośrednio porównać ją do poprzednika w tym samym wydaniu.

Wzornictwo zostało całkiem zauważalnie odświeżone, choć trudno mówić tu o rewolucji. Szczególnie, że na podobny zabieg stylistyczny zdecydowano się nie tylko przy okazji modelu Logitech MX Anywhere 3, ale również Logitech MX Vertical – charakterystycznie falowanie uatrakcyjnia nieco bryłę, jak również poprawia chwyt.

W ogólnym wrażeniu, myszka jest dużo mniej „zadziorna”, a znacznie bardziej delikatna i subtelna. Czy to krok w dobrą stronę? Chyba tak, Logitech MX Master 3 podoba mi się dużo bardziej, choć nie wiem czy to nie kwestia „efektu nowości”.

Logitech MX Master 3

Logi zaczęło sięgać po zupełnie inne materiały. Co ciekawe, myszka jest wykonana w skrajnie innej konwencji niż Logitech MX Anywhere 3. Niemal cały korpus wykonany jest z matowego, jakby gumowanego materiału, który bardzo przyjemnie trzyma się w dłoni. Nie jest on jednak „aksamitny”, a nieco bardziej chropowaty. Poprawia to chwyt – dłoń nie ślizga się po myszy, możemy więc całkiem wygodnie nią sterować.

Uwagę zwraca jednak fakt, że producent zdecydował się na zastosowanie innego materiału do wykonania samych przycisków myszy. Może od strony użytkowej to dobra decyzja, ale wizualnie sporo odbiera recenzowanemu modelowi. Same przyciski dosyć wyraźnie odcinają się od reszty urządzenia – są nie tylko inne w dotyku, ale też inaczej odbijają światło i mają nieznacznie inny kolor. Co ciekawe, podobny zabieg był zastosowany w przypadku modelu MX Master 2S, ale tam spasowanie materiałów było dużo lepsze i różnica znacznie mniej rzucała się w oczy.

W przypadku mojego – jakby nie patrzeć, krótkiego – okresu testów, nie udało mi się tego uwidocznić, ale obserwując mysz u znajomego, który użytkuje ją niemal od premiery, muszę odnotować, że wizualna różnica będzie zwiększać się z czasem. Plastik samych przycisków nieco się wyślizguje i nabiera odrobiny połysku, czego powiedzieć nie można o reszcie konstrukcji.

Logitech MX Master 3

Oczywiście użytkowo nie jest to w żadnym wypadku wada, jednak od strony wizualnej odbiera myszce sporo. Zwłaszcza, że subtelna ramka – wykonana z tego samego plastiku, co spód myszki – również odcina się od tych przycisków. Myślę, że całość wypadłaby pod tym kątek dużo lepiej, jeśli ta niewielka ramka i „wstawka” na kółko myszy były wykonane z tego samego materiału, co przyciski.

Tak czy siak, do samej jakości wykonania nie mam żadnych zastrzeżeń. Logitech MX Master 3 po ponad miesiącu nadal prezentuje się świetnie, nie ma tendencji do zbierania śladów naszych dłoni czy innego brudu. Łączenia między materiałami są albo umiejscowione w naturalnych miejscach, albo są wykonane wręcz idealnie, przez co w żadnym wypadku nie można mieć zastrzeżeń do wykończenia tego modelu.

Logitech MX Master 3

Ponownie muszę dodać, że stalowe poczucie, jakie dają nam po palcami kółka, zdecydowanie przypominają, że w naszych rękach jest gryzoń z najwyższej półki i nadają urządzeniu trochę luksusowego sznytu.

Zerkając jeszcze na spód myszy możemy dostrzec ślizgacze, oczywiście niemiłosiernie się rysujące. Podobnie jak w przypadku rodziny Anywhere, przykuwa wzrok fakt, że w generacji „3” sama powierzchnia ślizgaczy jest mniejsza niż w przypadku generacji „2s”. Nie mam pojęcia skąd ta różnica, ale od strony użytkowej nie da się odczuć żadnej różnicy.

Żeby było ciekawiej, oprogramowanie beta – Logitech Options+

O oprogramowaniu Logitech Options pisałem już tyle razy, że najchętniej pominąłbym tę sekcję i po prostu odesłał Was do innej recenzji. W czasie testów okazało się jednak, że nie zabraknie miejsca na drobny powiew świeżości – producent zaprezentował oprogramowanie w wersji beta, które kryje się pod nazwą Logitech Options+. Zerknijmy zatem, co oferuje nam dodatkowy plusik.

Logitech MX Master 3

Zacznę może od tego, że samo oprogramowanie Logitech Options+ jest jeszcze w wersji beta i nie ma zaimplementowanych wszystkich funkcji. Listę tych, których brakuje względem „zwykłego” Logitech Options, możecie znaleźć tutaj – jednak sam producent zapewnia, że pojawią się one z czasem. Na ten moment, nie mamy również dostępnej polskiej wersji językowej aplikacji.

Options+ doczekały się odświeżenia wizualnego – co ciekawe, producent oferuje zarówno motyw jasny, jak i ciemny. Domyślny jest ten pierwszy, jednak ja z przyzwyczajenia musiałem sięgnąć po drugi ;). Sama lista oferowanych funkcji jest bardzo podobna, jednak na pewno są one lepiej posegregowane. Mamy osobną zakładkę na przyciski, osobną na kółka i ich właściwości – a to wbrew pozorom sporo ułatwia. Możemy też w wygodny sposób ustalić prędkość działania bocznego kółka, co jest bardzo przydatne na co dzień.

Na samym końcu nie sposób pominąć tego, z czego Logitech Options dla tych modeli zawsze słynęło. Mysz oferuje nam zarówno wszelkiego rodzaju gesty, które domyślnie wywołujemy po naciśnięciu podparcia dla kciuka, skorzystać możemy także z Logitech Flow, czyli obsługi kilku komputerów jednocześnie.

Niestety, jak już żaliłem się kilka razy, producent pozbawił Logitech MX Master 3 funkcji regulowania oporu stawianego przez kółko MagSpeed. Nadal nie rozumiem dlaczego tak jest i wręcz nie mogę się z tym pogodzić – odbiera to bardzo dużo uroku elektromagnetycznej rolce, o wygodnej personalizacji nawet nie wspominając. Nadal nie mogę zrozumieć, dlaczego producent zdecydował się na taki krok.

Czy MagSpeed nadal jest najlepszym kółkiem, z jakim kiedykolwiek miałem do czynienia? Tak, ale przepaść względem konkurencji przestaje być tak ogromna. Szkoda, naprawdę szkoda. Mam wrażenie, że ta różnica w kółkach – na korzyść mniejszego wariantu – jest z jakiegoś powodu dla producenta ważna?

Logitech MX Anywhere 2s, w przeciwieństwie do Logitech MX Master 2s, oferował dodatkowe przyciski po przechyleniu kółka na boki. Logitech MX Anywhere 3, w przeciwieństwie do Logitech MX Master 3, oferuje regulację oporu stawianego przez MagSpeed. Szczerze mówiąc, nadal nie rozumiem tego zabiegu – zwłaszcza, że kółko elektromagnetyczne daje potencjał na zaimplementowanie funkcji z MX Anywhere 3, tylko ten został z jakiegoś powodu pominięty. A nie da się tego zrekompensować dodatkowym kółkiem pod kciukiem.

Codzienne użytkowanie

Kiedy po raz pierwszy wziąłem w rękę model Logitech MX Master 2s, byłem nieco zaskoczony i wręcz nie umiałem się odnaleźć. Nie minęło wiele czasu, a przyzwyczaiłem się do tej konstrukcji na tyle, że z chęcią do niej wracam. Nie zdziwiło mnie zatem to, że od razu po wzięciu MX Master 3 do ręki czułem, jakby mysz była skrojona na moją miarę – skoro to drobne udoskonalenie czegoś, co bardzo mi odpowiadało, to trudno, żeby było inaczej.

Niezmiennie uważam, że producent mógłby pokusić się o zastosowanie nieco cichszych przełączników dla LPM i PPM. Główna rolka MagSpeed pracuje cicho, boczne stalowe kółko jest zupełnie bezgłośnie, boczne przyciski wydają tylko cichutki, jakby miękki klik… a przełączniki główne, jak głośne były, tak nadal są głośne.

Logitech MX Master 3

Nadal jestem absolutnie zachwycony bocznym kółkiem – zwłaszcza, że tutaj jest ono znacznie udoskonalone względem poprzednika. Jest większe, pracuje z nieco większym oporem (stałym, nie skokowym), bardzo przyjemnie leży pod kciukiem, a przede wszystkim – rozkochuje funkcjonalnością. Materiał, z jakiego jest wykonane kółko (a raczej oba ;)), nie tylko daje miłe uczucie pod palcem, ale dodaje myszce elegancji… to na ogromny plus!

Sensor Darkfield jest już na tyle znany, lubiany i szeroko omawiany na łamach Tabletowo, że nie będę poświęcał mu więcej czasu. Czujnik jest bezbłędny, jest bardzo dokładny, sama mysz nie generuje odczuwalnych opóźnień, a przede wszystkim – działa dobrze na… wszystkich powierzchniach, na jakich tego wymagamy.

Warto mieć z tyłu głowy, że Logitech MX Master 3 ma teoretycznie nieznacznie gorsze parametry niż poprzednik. Logitech MX Master 2s miał nieco mniejsze opóźnienia i krótszy czas odświeżania, ale jest to różnica nie do odnotowania podczas normalnego użytkowania. W końcu to nie jest myszka dla graczy i do zastosowania gamingowego niespecjalnie się nadaje. Tak samo jak Steelseries Prime Wireless jest flagowcem Steelseries do gier, tak ten model jest flagowcem Logitech do zastosowań czysto biurowych.

W ramach formalności dodam, że mysz pracuje bardzo stabilnie – nigdy się nie zacięła, nie dostała czkawki, ani nie wymagała żadnej ingerencji z mojej strony. To zdecydowanie Plug&Play, czy też w tym przypadku „Plug&Work” – najważniejsze jest to, że po prostu działa.

Jeśli chodzi zaś o baterię, to nie byłbym tutaj tak optymistyczny, jak sugeruje producent – 70 dni to wartość, z której osiągnięciem miałbym problem. Podczas testów nie udało mi się rozładować myszki więcej niż raz, więc trudno mi mówić o jakiejkolwiek powtarzalności, ale wskazałbym tu raczej czas w okolicach półtora miesiąca. Jest to na tyle mało kłopotliwy proces, zwłaszcza odkąd producent stosuje gniazdo USB typu C, że nie ma do czego się przyczepić.

Logitech MX Master 3

Podsumowanie: czy warto wymienić MX Master 2S na MX Master 3?

W podsumowaniu tej recenzji chciałbym przede wszystkim skupić się na tym czy warto wymienić MX Master 2S na MX Master 3. Aktualnie różnica w cenie obu modeli to dokładnie 50 złotych – za poprzednią generację trzeba zapłacić 349 złotych, podczas gdy najnowszą wyceniono na 399 złotych.

Jeśli aktualnie nie macie sprawnej myszki lub ta się psuje, to nie mam żadnych wątpliwości – lepiej sięgnąć po model MX Master 3, bo nie ma żadnego braku względem poprzednika, a dodaje sporo nowego. Natomiast jeśli macie model MX Master 2s, to… odczucia galopują w kierunku tych ambiwalentnych.

Powiem szczerze – gdyby kółko MagSpeed oferowało tę funkcjonalność, co w przypadku modelu MX Anywhere 3, to kumulacja zalet sprawiłaby, że z czystym sumieniem rekomendowałbym przesiadkę. W aktualnej sytuacji, mam pewne wątpliwości – myślę, że lepiej poczekać na coś jeszcze nowszego, skoro już tyle wytrzymaliście ;).

Logitech MX Master 3

To nie jest tak, że MX Master 3 dodaje jakąkolwiek wadę – co to, to nie. Odświeżone wzornictwo, (chyba) nieco lepsza jakość wykonania, gniazdo USB typu C zamiast microUSB, nadal lepsze kółko myszy. Ale zabrakło mi tu jeszcze czegoś, co nadałoby myszce efektu wow względem poprzednika. Niemniej, MX Master 3 jest lepszy niż poprzednik i trzeba powiedzieć to głośno.

Pewnie nie zaskoczę Was, jeśli powiem, że myszka otrzyma taką samą notę końcową jak starszy wariant. Logitech MX Master 3 to, podobnie jak MX Master 2s, bardzo solidny kawał gryzonia, z którego korzysta się bardzo przyjemnie. Trudno więc, żeby nieco poprawiona generacja wypadła gorzej niż poprzednia – zwłaszcza, że już wtedy mówiliśmy o maksymalnej nocie.

Wiem, że lista zalet i wad w ujęciu liczbowym nie wygląda aż tak przekonywująco, jak na 10/10, ale uwierzcie mi – ten gryzoń naprawdę uzależnia.

Logitech MX Master 3
Stalowe kółko – właśnie o nie jest to całe zamieszanie :)

Jeszcze w ramach kompletnego zakończenie – warto mieć z tyłu głowy, że Logitech MX Master 3 został oficjalnie zaprezentowany niespełna dwa lata temu – niewykluczone więc, że za jakiś czas nadejdzie następca.

Recenzja Logitech MX Master 3 – gryzoń idealny stał się jeszcze lepszy?
Zalety
jakość wykonania
wzornictwo, nieznacznie uwagę zwraca różny materiał wykonania LPM i PPM względem reszty korpusu
niezakłócona niczym praca bezprzewodowa, zarówno przez odbiornik USB, jak i Bluetooth
przemyślane ułożenie przycisków (nieco zmienione względem poprzednika)
Logitech Flow i możliwość obsługi trzech urządzeń
elektromagnetyczno kółko MagSpeed
ergonomia
USB typu C
ujednolicony w obrębie generacji odbiornik Unifying
Wady
jak zawsze, cena mogłaby być niższa - choć "3" nie jest wiele droższa niż "2s"
niewymienny akumulator i konieczność jego sporadycznego ładowania
mogłoby być trochę ciszej
funkcjonalność MagSpeed jest okrojona względem MX Anywhere 3
lista zmian względem poprzednika nie jest AŻ TAK długa - choć ewolucja na każdym polu jest odczuwalna
10
Ocena
Gdzie kupić?