Konkurs: Biegnę z Wiko

Dlaczego zostanę przy iOS?

W ostatnim artykule pokazałem swoją słabość i zazdrość względem użytkowników Androida. Na szczęście, nie zostałem pożarty przez miłośników zielonego robocika i nie wyrzucono mnie na bruk z Redakcji. Co bardziej odważniejsi stwierdzili, że coś tam wiem i nawet da się przeczytać. W swoich sercach na pewno bardzo mnie żałowali, może z jeden uronił nawet łzę, jak bardzo muszę się męczyć w tym rezerwacie. Po dzisiejszym artykule, nie wiem czy nie zmienią zdania, bo chcę napisać o tym, dlaczego pomimo ewidentnych i dyskwalifikujących wad, pozostaję w rezerwacie Apple.

Całonocne leżenie krzyżem pod iPodem przed WWDC, nie przyczyniło się ani o milimetr do włączenia Siri i Apple Pay w Polsce. Siri jakoś nie żałuję, bo wyznaliśmy już sobie miłość i do tego nie jest zazdrosna. Gdy poproszę, to nadal bez wyrzutów łączy mnie z żoną. Wie też, ile lat ma Obama, do tego jest miła, uczynna i rzadko się kłóci. Zupełnie jak dobry kumpel. A jak już to robi, to coś tam pamiętam z angielskiego. Innych zastosowań asystentki nie jestem w stanie wymienić, bo otworzyć aplikację potrafię szybciej, a zamykać z kolei ona nie potrafi.

Inaczej jest z Apple Pay, gdyż coś w głowie mi mówi, że to jest ważne i bezpieczne. Po zgubieniu telefonu, ktoś musiałby znaleźć jeszcze mój palec, by użyć znajdy do zapłacenia. Zupełnie inaczej niż z kartą, choć tej, szczerze mówiąc, też nigdy wcześniej nie zgubiłem. Ale gdybym jednak to zrobił, to palca nie trzeba by było szukać. Ktoś pewnie by się uszczęśliwił.

Czytelnicy poprzedniego artykułu wiedzą, jak bardzo mi na tym zależy. Mimo to, wyłączając swój umysł, jestem zdesperowany ślepo podążać za jabłczanym pasterzem.

Przechodząc jednak do konkretów. Rzeczywiście otwartość Androida, ilość dostępnego sprzętu, łatwość modyfikacji, dostosowanie systemu pod siebie, to ogromny atut. Tym niemniej, jakoś bliższy jest mi iOS, który wielu z wymienionych i podstawowych funkcji nadal nie wspiera.

Moi nieliczni fani zapewne pamiętają, że większość posiadanej elektroniki, jaką gromadzę w domu, pochodzi od Apple. Zbieram ją od tak dawna, że resellerzy na mój widok dają mi sami z siebie zniżki. Fakt faktem, kupuję też u nich dla swojej firmy, więc może stąd ta sympatia?

Wracając do gromadzenia, to rozpocząłem je, gdy wielu czytelników pewnie jeszcze nie było na świecie. Ci bardziej obeznani, szesnaście lat temu, może i słyszeli coś o Apple. Firma podnosiła się z upadku za pieniądze Microsoftu i kilku ciekawym projektom, które uzyskały przychylność klientów. Nie były to jednak czasy iPoda, iPada, iPhone’a. Samsunga Galaxy S też nie. Apple produkowało tylko komputery, a firmy takie jak Nokia, oferowały na swoich topornych acz urokliwych telefonach jedynie Węża. Monotonię życia uatrakcyjniały wirusy grasujące na Windowsach 2000 lub Me (u lamerów) oraz ściągane z Napstera lub Gnutelli empetrójki.

Wtedy powziąłem postanowienie, że Windowsa mam dość. Moim pierwszym, kolorowym sprzętem w kolekcji, okazał się być iMac G3. Od tego czasu dokupowałem wszystko, co mogło z nim współpracować. Tak pojawił się w moim domu ekosystem. Szereg współpracujących ze sobą narzędzi i dopełniających się. Problem w tym, że od tego czasu konkurencja nie tylko dogoniła Apple, ale i w paru segmentach je prześcignęła.

Dlaczego zatem dziś, nie chcę wreszcie opuścić dryfującego statku, pozbyć się balastu, jak marnotrawny powrócić do prawego łoża? Powodów jest kilka. Pierwszym z nich…

Niekompatybilność sprzętu

Zakup Androida, który miałby i zmienniczkę Siri, i Android Pay wiązałby się z szeregiem kłopotów.  Nie pasowałby zupełnie do ekosystemu. Po pierwsze przestaną być synchronizowane dane z moim zegarkiem. Apple Watch działa tylko z iOS przez politykę firmy-matki i, jak już wiecie, oceniam to bardzo źle. Wyobrażam sobie, że ktoś może nie chcieć iPhone’a a pożądać Apple Watch. Albo na odwrót, chce używać go z robocikiem. Szaleniec. Na zakup nowego smartzegarka nie mam pieniędzy (likwidują gimnazja, wiadomo), a na przypomnieniach i powiadomieniach na nadgarstku bardzo mi zależy. Po drugie nawet nie wiem, czy jeszcze ktoś poza Apple to produkuje, a ja się przyzwyczaiłem.

Druga sprawa, co z Netfliksem? Na telefonie mogę pooglądać, gdy zacznę jeździć w pociągu lub tramwaju. A tego nie planuję. Mam czterogwiazdkowy tyłek, który uwielbia wygodne, mięciutkie fotele francuskich samochodów. Netflix w aucie zresztą też odpada, no chyba, że nakręcą kolejny sezon Breaking Bad, choć na to się nie zanosi… W domu odpalam go na telefonie i leci via AirPlay do Apple TV, a ten połączony jest z moim telewizorem. Podobnie jak głośniki salonowe. Kupiłem je już tak dawno, by muzyka z iTunes, wtedy, gdy ten program był obiektem pożądania, miała odpowiednią jakość. Do dziś dają naprawdę przyzwoity i czysty dźwięk. Tak, słyszałem o Chromecast, ale on nie jest z kolei wspierany na Maku i tablecie tak dobrze, jak AirPlay. Chyba, że się mylę.

Moje słuchawki, o których popełniłem całkiem niedawno tekst, skrytykowany za używanie ich na rowerze, też nie przełączałyby się magicznie. A jak wiecie, przekładam magię nad jakość dźwięku.

iCloud

Może zabrzmi to dziwnie, ale iCloud lubię, choć dostrzegam jego minusy. Umówmy się, Dropbox to nie jest. Część z jego minusów zniknie po wprowadzeniu jesienią iOS11. Po tylu latach, będzie można wreszcie udostępniać linki do plików. To moja podstawowa chmura, ale uwaga, zdradzę ją chwilę po tym, jak u kogokolwiek pojawią się migawki plików, Projekt Infinite czy cokolwiek innego, działającego na podobnej zasadzie.

Pomimo licznych minusów, iCloud ma też kilka plusów. Zaliczę tu synchronizację kontaktów, informacji z kalendarza, książki adresowej, bookmarków, statusy programów. Tam też swoje dane wysyła przeglądarka, czyli najważniejsza u prawie każdego aplikacja. Wiem, że Wy lubicie Chrome, który potrafi to samo i robi to lepiej, ale ja za nim nie przepadam. Od czasu do czasu zaglądam do Monitora Aktywności i wiem, że zużywa niewiele mniej pamięci niż program do składu video FinalCutX. Przynajmniej na Maku. Nie wiem, czy wynika to z niechlujstwa programistów (wątpię), czy ze specyfiki systemu macOS.

Podobnie jak wielu, nie pamiętam też swoich haseł. Zakupu 1Password nie planuję, bo nie lubię abonamentów (płacicie telewizyjny?), a innych nie znam. Poza tym nie wiem, czy mogę im zaufać. Gdyby ktoś chciał coś zaproponować, to musiałby być to program crossplatformowy, mający wersję na tablet, telefon i komputer. Jeśli ktoś zna, niech podpowie. Pewnie nie skorzystam, ale uzupełnię wiedzę.

Moi znajomi

Jedna z najfajniejszych aplikacji na ekosystem Apple. Wychodząc z pracy, żona otrzymuje powiadomienie, by zaparzyć mi za kilka minut kawę. Wiem, że wiedziałbym gdzie jest dziecko, jeśli bym je miał. Na razie jest w drodze, ale czy czas Apple w moim domu będzie trwał do tego momentu? Z tego, co się orientuję, bardzo brakowało by mi tego kawałka softu, mimo, że są mniej lub bardziej udane zamienniki na Androida. Pewnie mniej, bo kto chciałby, żeby żona wiedziała, w którym aktualnie miejscu przebywasz?

Chmura rodzinna

Dzielenie się zakupionymi aplikacjami to kolejny plus ekosystemu Apple. Wiem, że od mniej więcej połowy 2016 roku, Google oferuje odpowiednika w sklepie Play. Wymagałoby to jednak przejścia całej mojej rodziny na ten ekosystem i ponowny zakup większości aplikacji. Czyli kupienia ich przeze mnie, co nie jest fajne. Mimo wrodzonej, niewyzbytej naiwności i udziale w ratowaniu błękitnej planety, wsparciu akcji ratowania śnieżnych leopardów w Andach czy na Andamanach, mimo datków na kosmitów, zbierających na ziemniaki na katowickim rynku i łączenia się w bólu z ludźmi wierzącymi w 20% zysk z Amber Gold, to jest to dla mnie za dużo.

Myślę, że to najsłabszy punkt programu w ewentualnej przesiadce. Nie po to od 10 lat kupuję, by teraz przejść na alternatywne rozwiązanie i kupować drugi raz to samo. Ale czy to oznacza, że do końca życia jestem zmuszony używać sprzętu od Apple? Myślę, że kolejne podniesienie cen iPhone’a może doprowadzić do zmian, na razie jednak przesiadka wiąże się się z bardzo dużymi wydatkami na oprogramowanie.

Nie wspomnę tutaj o aplikacjach, których w sklepie Play po prostu nie ma. Nie chcę MS Office’a, bo to abonament (czy pytałem już Was o abonament telewizyjny?). Poza tym nie po to uciekałem, żeby wracać do molocha z Redmond. Dziś mam za darmo świetne Keynote, Pages, Numbers, które wygrywają. Na Androida nie ma też iMovie, GarageBanda, Pixelmatora, nawet, jeśli na telefonie używam ich bardzo sporadycznie. Nie ma też kluczowych dla mnie Tweetboota, Reedera, Things. Wiem, że są zamienniki, ale czy któryś z programów do obsługi Twittera potrafiłby się zsynchronizować z programem tabletowym i komputerowym? I być ładnym przy okazji?

Przebywanie w ekosystemie daje poczucie komfortu.

Zdjęcia

Co z naszymi zdjęciami? Na Androidzie istnieje świetny program Google Zdjęcia, który mógłby zastąpić odpowiednika na iPhonie. Ma on jednak jedną dyskwalifikującą dla mnie wadę: brak wersji desktopowej. Bez tego nie potrafię żyć. Codzienne obrabianie porcji kotów, psów, by zapełnić timeline Facebooka… na czym będę to robić? Na komputerze używam Zdjęć, Pixelmatora, Graphic Convertera. Użycie Google Photos całkowicie wywróciłoby budowany latami misternie workflow.

Podsumowanie

Obecność na rynku kilku różnych systemów, daje użytkownikowi lepszą ofertę. Każdy, znając plusy i minusy konkretnych rozwiązań, może sam zdecydować, co bardziej mu odpowiada. Świat Androida oferuje lesze ceny, większą konfigurowalność, możliwość stosowania odpowiadających każdemu launcherow, setki jak nie tysiące urządzeń. Jeśli do tego dołożymy często lepsze parametry, super ekran, możliwość płatności HCE, Android Pay, to szala rzeczywiście może u większości przechylić się na jego stronę. Wieloletniemu użytkownikowi sprzętu Apple, ciężko będzie włączyć Androida w swój obszar roboczy.

Pamiętajmy też, że jest to jedynie sprzęt a nie religia, bez względu, jak lubimy czy nie lubimy rozwiązań jakiejś firmy. Rozsądek podpowiada, że obecność na rynku konkurencji jest lepsze od  monopolu. Nie ukrywam, że bardzo żałuję, że nie udało się systemom mobilnym takim jak  WebOS, FirefoxOS, że porażkę odniósł BBOS10 czy nawet Windows. Oferowały one inne odczucia i doświadczenia, ale nie zaskarbiły zaufania klientów i dziś praktycznie nie istnieją.

W interesie każdego z nas jest to, by konkurencja była rozbudowana jak bardzo się da. Czasy monopoli słusznie minęły i niech nie wracają. Czego sobie i Wam Drodzy Czytelnicy bardzo życzę.

Komentarze

  • Pytanie kogo to interesuje? Zastanawiam się jak dużo jeszcze powstanie takich durnych artykułów na portalach technologicznych w stylu “dlaczego zostane przy ios”; “dlaczego zostane przy androidzie”; “dlaczego wolę jabłko od banana”;.

    Ps. współczuję żonie, że musi pilnować powiadomień żeby jaśnie panu zrobić kawę po pracy, sick! :D

    • Ale ona nie musi :)

    • Qwerty

      Też się zastanawiałem po co takie artykuły tym bardziej że na konkurencyjnych portalach też ostatnio jakby moda na ten temat nadciagnela. I wysnulem że takie teksty są po to żeby z poziomu nie testera czy recenzenta sprzętu a zwykłego użytkownika opisać dlaczego właśnie ten system a nie inny. To trochę wyjście na przeciw świętym wojnom fanbojow jednej i drugiej strony. Ja też kiedyś myślałem sobie jak mkozna używać iPhone i że to strasznie ograniczony system Ale im więcej czytam czy oglądam recenzji i podobnych artykulow uważam że to kawałek solidnego sprzętu dedykowanego pewnej konkretnej grupie osob, tym bardziej że można z tego stworzyć domowy ekosystem (co prawda za grube pieniądze Ale jak kogoś stać to jego sprawa). Ż androida i Windowsa da się to zrobić Ale wydaje mi się że jest to tylko namiastka.
      Sam używam SGS6 (żeby mi ktoś jakiegoś fanbojstwa nie zarzucił). Chciałbym jeszcze tylko dodać że takie klocenie się na forach co lepsze jest strasznie dziecinne. Każdy kupuje to na co ma ochotę i za tyle ile chce i może za to zapłacić. A takie artykuły tylko w wyjątkowo rzeczowy sposób pokazują dlaczego dane rozwiązanie jest dla kogoś lepsze.
      Miłej niedzieli ?

  • Piotr Ben

    Próbowałem przeczytać i znaleźć sens.
    Nie udało się, ale napiszę moje spostrzeżenia.
    Ja z jabłkiem wytrzymałem dwa dni i to był wtedy topowy IP 6.
    Zdjęcia i synchronizacja muzyki w takiej ilości jak mam na Androidzie na IOS była bardzo kłopotliwa .
    Aplikacje jakby ubogie o nie które opcję. Ciężko się używało.

    • Misiakowsky

      Ja sprzętu Apple pozbyłem się po 4 miesiącach. Fakt, synchronizacja plików w tych urządzeniach to tragedia.

    • kamilek2424

      Po miesiącu z iPhone 6 jestem już na 100% pewien że wolę Androida

    • Michal Oborski

      Ja też miałem iPhone’a. Dziś używam ANdroida i Windows Mobile. iPhone’a wprawdzie mam SE 128GB ale…wciąż leży zapakowany :) Komputery Apple mam tylko dla genialnego pakietu FinalCut. Nie bawie się w żadne smartwatche, synchronizacje, chmury itp. badziewia, nie pisze też sms na kompie. Android na odpowiednio szybkim telefonie z dużą iloscią pamięci RAM (minimum 2GB) jest dla mnie optymalnym telefonem pod każdym względem.

    • Tomasz G.

      “Ja mam nokię 6310i i nie używam w ogóle komputera, mam tylko tablet z andkiem i mam wszystkich w d.pie” a tak naprawdę mamy tyle sprzętu do wyboru że każdy znajdzie coś dla siebie i na swoją kieszeń.

    • Dość długo używałem moto g 2 gen i byłem bardzo zadowolony ze sprzętu. Ale, że nie pasował poszedł do koleżanki. Z innych moto m, lg l65, i masa innych incydentalnie.

      Synchronizacja muzyki działa OK, chyba, że z komputera flak czy jemu podobne…

  • Piotr Ben

    Synchronizacja w Picasa działa razem z Google Photo w 100%
    Obecnie nie aktualizowana bo ma być nowy program

  • Applekrk

    Pakiet iWork to jest proteza. Gdybys korzystał z bardziej zaawansowanych funkcji to wiedziałbyś, ze ńia masz szans przejść tylko ma iWork. To podstawowych zadań jak najbardziej.

    • Z jakich zaawansowanych? Nic mi nie brakuje :-)

      • Applekrk

        Zależy co robisz. Ja składam książki i tu cała branża krąży wokół Worda. Gdy książka ma milion przysposobić , podtytułów to Ona po konwersji do Pages się rozsypie,

        • Ale to jest pakiet domowy, do podstawowych prac. Zresztą myślę że, jeżeli ktoś z głową by to zrobił na Wordzie, to i Pages by sobie poradził. Zupełnie inaczej niż w parze Excel/Numbers, tu różnice są kolosalne.

          • Applekrk

            Pewnie jest to możliwe, ale umówmy się, ze w Polsce rządzi Windows i Office. Głowa muru nie przebijemy. Wiadomo wolałbym z iWork korzystać bo za darmo nic płacić za subskrypcje Office.

      • caravell

        W zeszlym roku wymienilem Samsunga Galaxy S4 na S7 .
        Pakiet microsoft (Word. Excel,PowerPoint,OneNote) otrzymalem wraz z telefonem w wersji pełnej( nie do wyprobowania) bez limitu czasowego. Tak samo jest na drugim samsungu S8+. wiec nie mozna mowic o braku takich programow na Androida, a ich kompatybilnosc z Windowsem jest oczywista. Chyba niedokladnie odrobione zadanie domowe, jezeli mowa o aplikacjach na androida. Nie wspomne o systemie Samsung Connect. moze nie tak rozbudowanym jak Apple. ale bez problemu zarzadzajacy domowymi multimedialnymi urzadzeniami .

        • Thomas Bo

          Office jest darmowy na urządzeniach mobilnych poniżej 10 cali. Powyżej jest okrojony i wymaga abonamentu. Taka polityka microsoftu.

  • Paweł

    Co do Ofifce’a – można śmiało kupić wersję na stałe, bez abonamentu, ale też bez aktualizacji.
    Bardzo dobrze się czytało, ale mam jedno przemyślenie… Ty zostajesz przy iOS, bo masz zbudowany wokół tego cały ekosystem. A czemu taką zajawę na to mają Ci, którzy ekosystemu nie zbudują, dopóki nie zaczną zarabiać? :D

    • Chłopaki mają czas, telefony wydają się być dziś ciekawsze od komputerów, a pieniądze i obowiązki kiedyś przyjdą. Zaczekaj chwilkę :-)

      • Paweł

        Wśród ludzi w moim wieku, chłopaków to tam zadziwiająco mało. Ale dam im czas!

        • Poza tym pamiętajmy, że ulegamy modom, trendom… Człowiek wbrew pozorom działa bardzo schematycznie.

  • Applekrk

    Ja niby mam ekosystemem. Posiadam Iphone’a , iPada i Maca. Działa wszystko ok, ale chciałbym mimo wszystko spróbować Androida. Nie miałem go dosyć daaawno wiec pewnie sporo się zmienili. Strasznie podoba mi się galaxy s8. Ma ktoś podobne doświadczenie?

    • hans

      polecam s8 ;)

      • Applekrk

        Nie kuś ?

  • Tylko Android

    Apple? Nigdy w życiu? Praktycznie zerowa modyfikacja systemu, zero świetnych custom ROMów, roota na tym nie zrobisz (nie mówię o jailbreaku, bo to śmieszne), nie pobawisz się xposed. Nie wiem co ludzie w tym widzą, bo wszystkie opcje o których pisze autor działają świetnie nawet na andku. Nawet Screen Mirroring udało mi się uruchomić na moim p8 lite i oglądałem wszystko na telewizorze samsunga. Do tego za wszystkie apki trzeba płacić na IOS. Na androidzie wystarczy modowany sklep play, lucky patcher albo po prostu spatchowana aplikacja. Z android pay można korzystać z magisk hide, więc tu root nie przeszkadza. Iphony są dla ludzi, którzy nie lubią zmian w swoim życiu i nie chcą niczego nowego próbować. Zwykłe nudziarstwo. Android to wieczna zabawa i zmiany, jakich tylko sobie życzymy

    • Gdy miałem 15-25 lat robiłem to samo, tyle że na komputerach. Zdażyło się, że na dysku jednocześnie mialem OS/2 Warp, Windows, Windows NT4, QNX, BeOS, Linux Mandrake. Ale uwierz, przychodzi kiedyś czas, kiedy zaczynasz mieć to w nosie, kiedy godziny uciekają podwójnie szybko i wtedy chcesz mieć coś co działa out of the box.

      Młodość jednak ma swoje prawa, a widzę, że idziesz tą samą drogą co ja :-)

    • Tomasz G.

      Zawsze mogę iphonem pograć w “nogę”;) Tak na powaznie dobrze to ująłeś – android do zabawy a apple do pracy.

      • Wodnik Szuwarek

        Dokładnie. Apple zastąpiło BlackBerry, ale najpierw wykończyło. Zabawki z Androidem zostawmy gimnazjalistom i niech się bawią :)

        • Meleager

          A reszta niechaj myśli że jest poważna i taka bardzo dorosła :) Kiedyś wybór był kwestią czy kogoś stać – obecnie wybór jest nieco inny bo ceny praktycznie bez różnicy. Ważne by każdy był zadowolony.

    • Tomasson

      Widzisz. Sęk w tym, że wszystko co wypisałeś jako zalety dla Ciebie, dla mnie brzmi jak wady. Jakby android na starcie był ułomny, a korzystanie z niego było możliwe dopiero bo milionie konfiguracji. A sam jestem użytkownikiem Andka. Może to być z jednej strony fajna zabawa. Z drugiej jak ktoś nie ma na to już czasu to przykra konieczność. IPhone jak kolega napisał wydaje się być lepszym wyborem po wyjęcia z pudełka. Jak ktoś potrzebuje uniwersalnego produktu gotowego do użytku. Kiedyś sam tego nie kumalem. Teraz myślę nad Iphonem SE bo z andkiem na pokładzie nie ma nic podobnie mocnego.

    • Łukasz Tkacz

      Długo korzystałem z Nexusów. Od jakichś 9 miesięcy srajfon, niedługo po nim pojawił się srajpad. I od tego czasu nie wszystko mam tak jak wcześniej, ale za to mam jedno – święty spokój w wielu sytuacjach. A ten czas jest warty więcej, niż możliwość sprawdzenia kolejnej appki z f-droida czy wrzucanie hacków.

  • Kamil S.

    IOS może i działa super i ma swoje plusy… Problem w tym, że większość z tych plusów pojawia się jedynie jak już posiadasz ekosystem. Mając raspberry pi (xbian) podpięte do TV, laptop z Ubuntu i tablet na Androidzie mam dokładnie odwrotnie jak autor.

    Może i spróbować iPhone ?… Ale wtedy bez ekosystemu to będzie tylko proteza a nie pełnowartościowy towar. (I do tego kosztuje swoje …)

    • Sefirot

      Niekoniecznie kosztowny – Do zapoznania się z iOS można kupić iPhone SE 32GB za 1499 zł lub 1649 zł w zależności od sklepu. Nie trzeba od razu kupować 7’mki. ?

  • Edward Piotrowski

    Z kręgu business USA:są aplikacje i materiały tylko na iphone i ipad.

  • Jacob Kotowski

    Lubie takie artykuły, mimo, że rzeczywiście istnieje w nich pewna powtarzalność :) Ale stu na stu żołnierzy tej samej bitwy, we wspomnieniach brało w innej.:) Nie ma systemu idealne , tak jak laptopa, telefonu. Nie ma bo różnimy się w oczekiwaniach. O Windowsie , jego wadach i zaletach napisano już stosy encyklopedii i to przy każdej kolejnej wersji. IOS hmm mniej znany, to ulubiony soft grafików i filmowców. Jest na pewno szybki, dzięki ściśle przylegającym elementom. Zarazem w obsłudze zwykłego zjadacza zbyt skomplikowany bo iTunes by zrzucić muzę i tym podobne podchody przy innych sprawach. Hermetyczność uznałbym za zaletę skoro miała gwarantować bezpieczeństwo. Tylko tak nie jest złamano głośno Iphony , pojawiają się wirusy. Android daje radosne poczucie wolności, ale też się ślizga, potyka, za dużo ideowców zjada rewolucje :) Używam łobuza tzn. robocika na przemiennie z windowsle. Na miłośników jabłka patrzę jak na innych ludzi lubią coś innego niż ja , wybrali coś po co ja nie sięgnę.ale to też ludzie. Ja byłem wyłącznym użytkownikiem Samsunga do SGS6 wtedy przeskoczyłem na G4 mam też ich smartwacha ale już wiem, że to niekoniecznie ta marka będzie moim kolejnym wyborem. Jest tyle powodów do nienawiści, jeszcze jeden nikomu nie jest potrzebny. :) Kruszenie kopii o wyższość czegokolwiek co lubimy uważam za głupie.. Warto za to się dzielić odkryciami :) Za co dziękuje autorowi :)

    • A dziękuję. Pomimo różnorodności sprzętu i osobistym wyborom, myślę że zawsze można znaleźć wspólne zdanie. No, chyba, że ktoś na klęczkach wyznaje określoną religię i jest zamknięty na inne. Z tego z czasem się wyrasta, i wiem z drugiej strony, że młodzież musi się wyszumieć. :)

  • PW

    Każdy akapit kończy się podobnie – nie zmienię, bo musiałbym wymienić wszystkie urządzenia od Apple ;) a to, że w iCloud nie można udostępniać linków do plików to już mnie zabiło :)

  • delightmars

    DOKUPYWAŁEM? myślałem, że dokupowałeś, nie doKUPYwałeś ;)

    • Hhhaha, dobre, trafione-zatopione :-) Dzięki.

      • internet trolling & co

        “dokupywałem” to z książek przyszło a nie ze wsi (tak jakby to było coś złego). Google PWN enter. Trochę więcej asertywności.

  • Matip

    Zdjęcia google są na maki i pcety

    • Ale służą jedynie do wysyłania ich do chmury. Nie oferują tego, co jest w aplikacji mobilnej.

      • jaad75

        Oferują to samo – zaloguj się do swojego konta Google na którejś z popularnych przeglądarek.

        • Jeśli sugerujesz, że w przeglądarce program do grafiki będzie działał tak samo wydajnie jak natywna aplikacja to gratuluję. :-)

          • Łukasz Tkacz

            Tu byś się zdziwił – google photos działa lepiej w przeglądarce niż appka zdjęcia – przynajmniej na MBP 13 2015 (i5, 16 GB RAM). Dlaczego? Bo część rzeczy dzieje się po stronie serwera. Choćby takie rozpoznawanie twarzy. U apple te dane nie są synchronizowane i operację wykonuje na każdym synchronizowanym urządzeniu.

          • Rozpoznawanie twarzy mam wyłączone, dla koneserów gatunku ich synchronizacja będzie możliwa w iOS11. Tyle, że to najmniej istotna cecha.

          • jaad75

            Sugeruję, że oferuje dokładnie to samo, co aplikacja Google Photos na Androida, która się zachwycasz. Określanie tej zabawki “programem do grafiki” jest grubą przesadą.

  • jaad75

    Większość z tego o czym piszesz jest bez problemu do zrobienia przy pomocy standardowych aplikacji od Google. Przy pomocy przeglądarki (nie tylko Chrome) masz do nich dostęp na każdej platformie, wystarczy zalogować się na swoje konto – tak, do Google Photos też masz w ten sposób bezproblemowy dostęp na każdym sprzęcie. Castowanie jest możliwe Androidzie na niemal każdy w miarę nowy Smart TV, nie trzeba do tego żadnych dodatkowych sprzętów, wystarczy by telewizor i telefon były w tej samej sieci lokalnej, a jeśli konkretną aplikacja nie oferuje funkcji cast, to są aplikacje typu np. Tubio, które są w stanie odpalić na telewizorze wideo z wersji przeglądarkowej danego serwisu.

  • anemusek

    Przyłączam sie do pytania: kogo to intetesuje?

  • www

    Problem podobny do używania białego papieru toaletowego zamiast różowego.

  • Samuraj

    SW ma AW ma, mam i ja. Tabletowo także ma.
    Miałem nie komentować ale chcę odpowiedzi na dwa pytania.
    1. Co z Apple Pay w PL ?
    2. Co Siri mówi na temat przepisu na pierogi bądź o znalezieniu drogi do Brzeszcza Dolnego ?

  • hans

    ten gps wysylajacy dane do zony.. kiepski pomysl ;)

  • Fedurrr

    To takie troche gadanie co lepsze lustrzanka czy hybryda. Benzyna czy diesel. Kazdy pod siebie dopasuje.
    Jeden argument jest dla mnie dziwny bycie niewolnikiem apple bo sie kupuje apki w ich sklepie. Kupisz wiecej i zabrniesz dalej to tym bardzie nigdy nie przejdziesz na androida.
    Co do custom rom xposed czy podstawa czyli root to sa dodatki nie przecenione jak producent sprzetu pokaze nam srodkowy palec. Niemniej sa tez ludzie co lubia ogladac reklamy na youtube czy pstrykac zdjecia w trybie auto na dobrym sprzecie. Sa tez ludzie co lubia wyciskac maksimum co sie da z tego co się ma.
    Jedno sie zmienilo na pewno logo Apple nie jest juz dawno wyznacznikiem luksusu czy jak to nazwac. Kiedys jak ktos jeździł Audi Bmw czy Mercedesem to tez byl uważany za “ktosia”. W obecnych czasach wszystko sie splaszcza. Wazne jest jedno by byl wybor i kazdy mogl dopasowac cos pod siebie.

  • Łukasz Tkacz

    Do haseł polecę autorowi LastPass – nie trzeba płacić, a jest o wiele wygodniejszy od keychaina. Jest wersja desktopowa, jest mobilna, jest integracja z safari (i desktopowym i mobilnym).
    Co do samej treści… obecnie też siedzę w apple (mac + iphone + ipad) i zastanawiam się nad zamianą iphone na jakiegoś flagowego androida, ale w sumie… wynika to jedynie z pewnego przyzwyczajenia do usług Google. Bo oni potrafią to robić – sync wszystkiego, obsługa z poziomu chrome itp. to wygodne sprawy. Wolałbym też używać np. zdjęć google na iOS bo o wiele łatwiej cokolwiek udostępniać innym spoza rezerwatu, ale sync aplikacji trzecich działa tak sobie i nie zawsze wszystko jest dostępne w wersji webowej. Ze zdjęciami po iCloud oczywiście tego problemu nie ma.

  • Karol

    A o co chodzi z tą applowską aplikacją do zdjęć? Już kilka razy słyszę ten argument. Poza kalendarzem to chyba najgorsza aplikacja. Do Samsungowych odpowiedników nawet nie ma startu.

Komputronik Dell Gaming
Elastyczny Hosting dostarcza dhosting.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona