+6Nasi autorzy
Ważne

Era post Small Tablet – czy małe tablety spotka to samo, co netbooki?

phablety

Gdy żyłem w świecie, gdy jeszcze królowały komputery stacjonarne, bardzo brakowało mi mobilności. Jako posiadacz telefonu komórkowego marzyłem, by kiedyś mieć możliwość operowania ultra-przenośnym komputerem. Za sprawą Steve’a Jobsa i ekspansji urządzeń mobilnych mam taką możliwość. Rynek elektroniczny opanowały smartfony i tablety. Mój wysłużony laptop poszedł w odstawkę, a komputer stacjonarny, na którym stawiałem pierwsze kroki, stoi zakurzony w pokoju mamy…

Dziś urządzenia dotykowe to codzienność, a tablety hybrydowe (z doczepianą klawiaturą) często stanowią główne narzędzie rozrywki czy pracy. Bardziej mobilni 7-calowcy, mogą być zawsze przy nas. Z racji swych kompaktowych rozmiarów, spokojnie mieszczą się w kieszeni marynarki. Potężne czterordzeniowe smartfony i 7 calowe tablety można spotkać prawie wszędzie. Mamy z nimi do czynienia, co dzień. Podczas porannej toalety, w czasie śniadania w kuchni, w szkole, i w pracy, gdy odpoczywamy na kanapie, a nawet, gdy śpimy. Są naszymi nierozerwalnymi towarzyszami. Te pierwsze tak urosły w siłę, że niedługo zrównają się wymiarami z tymi drugimi. Z roku na rok rośnie przekątna wyświetlacza. Najlepiej możemy to zaobserwować na przykładzie flagowych modeli – serii Galaxy od Samsunga. W roku 2010 rozmiar 4 cali, SGS-a pierwszej generacji, to było coś, co wywoływało na ustach ludzi „amazing”. Rok później hitem sprzedaży okazała się, 4,3-calowa S-dwójka. Popularna „mydelniczka”, flagowa trzecia generacja od koreańskiego giganta, w 2012 roku wywołała furorę, swoim ogromnym 4,8-calowym ekranem. W Galaxy S4 urósł on zaledwie do magicznych 5 cali. Natomiast, tegoroczna piąta edycja „galaktycznej” serii ma 5,1-calowy wyświetlacz. Pomimo, że kierunek wzrostu nieco wyhamował, nadal mamy do czynienia z powiększaniem matrycy. Gdyby tego było mało, Samsung w 2012 roku wprowadził niespodziewanie, osławioną już serię „Notatników”. Zaczęło się od Galaxy Note, który mógł się pochwalić 5,3-calową matrycą. Mamy rok 2014 i piszę do was z Redakcji Tabletowo o „przerośniętych” smartfonach, zamiast stawiać na piedestał większych braci. Jednak biorąc pod uwagę 5,7-calowy rozmiar wyświetlacza trzeciej edycji Note’a, aż boję się pomyśleć ile będzie miał jego następca. Czy w związku z tym rynek małych tabletów zostanie wchłonięty przez rosnące w siłę phablety? Czy podzielą one los netbooków? Z chęcią odpowiem Wam na te pytania i wiele innych wątpliwości w tym wpisie.

 

Rozmiar – głównym czynnikiem ewolucji

galaxy Note - ewolucja

Skoro już jesteśmy przy wielkości matrycy to zastanówmy się, dlaczego społeczeństwo masowo idzie w stronę dużych wyświetlaczy. Przecież trzymana w ręku „płytkę”, która tylko ukrytymi możliwościami przypomina komputer, wygląda, co najmniej komicznie. Pomijam już takie aspekty, jak komfort z korzystania przy, nie ma co ukrywać, sporej wadze. Pomimo tego, zwolenników takich rozwiązań przybywa.

Doskonały przykład stanowi tutaj opisana przeze mnie wyżej firma Samsung. Wprowadzając serię Galaxy Note zapoczątkowała, erę phabletów, bądź tabletofonów, (jak kto woli). Ale, po co? Skoro większość smartfonów oferowanych na rynku była znacznie, znacznie mniejsza. Koreański gigant poczuł szanse w nowym sektorze, a ponieważ posiadał bardzo duży budżet, mógł sobie pozwolić na eksperymenty. I tak powstał trend na „przerośnięte” smartfony. Pomimo, że podobne pomysły już występowały w przeszłości (wspomnę tu tylko na szybko, o 5-calowym Dell Streak, który w czasach królowania zdecydowanie mniejszych smartfonów budził zdziwienie), to do tej pory nie miały one takiej siły przebicia, jak urządzenia desygnowane logiem Samsung. Ach, ten cudowny marketing Koreańczyków!

Przyjmijmy jednak, że technologiczny gigant trafił na niezłą niezagospodarowaną niszę. Potwierdzają to liczne doniesienia. Pierwszy elektroniczny „Notatnik” pokazał, że ludzie nie tyle są w stanie zaakceptować, co nawet pragną takich urządzeń. No właśnie, dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Większa powierzchnia robocza, to większy komfort podczas konsumpcji treści. Choć pierwszy Note, przecierając szlaki rozszedł się w „zaledwie” (jak to pompatycznie określa Samsung) 10 mln sztuk, to już jego druga edycja, w ciągu tylko 12 miesięcy, zdołała osiągnąć magiczną sumę 40 mln sprzedanych terminali. Z ostatnich doniesień, które miały miejsce w pierwszej połowie grudnia 2013 roku, galaktyczny „Notatnik” trzeciej generacji może poszczycić się wynikiem 10 mln sztuk, które rozeszły się po klientach. Wynik ten jest o tyle niezwykły, że premiera Galaxy Note 3 odbyła się 25 września tego samego roku. Zatem najmłodszy członek rodziny phabletów od Samsunga, osiągnął ten wynik w zaledwie dwa miesiące. Czy wpływ mógł mieć na to tak duży ekran? W pewnym sensie tak, ale nie tylko. Urządzenie to ma jeden z najlepszych wyświetlaczy (pod tym względem wyprzedza go tylko debiutujący niedawno Galaxy S5), jest ultrawydajne – nie ma najmniejszych przycięć, uzbrojone zostało w ogrom przydatnych funkcji, a także niezwykle responsywny rysik, który rozpoznaje bardzo dobrze pismo odręczne. W połączeniu z marketingiem Samsunga, to musiał być murowany hit. Nawet ja, zwolennik linii Xperia od Sony, muszę przyznać, że jest to niewątpliwie najmocniejsza maszyna, jaka powstała w 2013 roku.

Z ultra i Z

Jednak phablety, to nie tylko osławiona seria Note. W 2013 roku zaobserwowaliśmy dynamiczny rozwój tych urządzeń. Sony ma swoją Xperię Z Ultra i debiutującą wkrótce Xperię T2 Ultra, LG  – G Pro i Pro 2, Nokia – Lumię 1320 i 1520, HTC – One Max, Huawei – Ascend’a Mate i Mate II. Pozostali gracze jak Lenovo, ZTE, Acer, Asus, Xiaomi, Oppo, Zoppo i inne mniej liczące się firmy mają w swoim portfolio podobne urządzenia. Rynek urządzeń mobilnych ciągle ewoluuje. Trend zapoczątkowany przez Samsunga przyjął się na dobre. Wyniki sprzedaży „przerośniętych” smartfonów stale rosną. Wraz z rosnącym popytem, w górę idzie również wielkość wyświetlaczy. Kiedyś rozmiar 7 cali, zarezerwowany był dla małych tabletów. Jednak w 2014 roku może się okazać, że rozmiar ten zostanie wchłonięty przez tabletofony. Już 6,44-calowa Xpiera Z Ultra dawała coś do zrozumienia, a przecież powstała w 2013 roku. Nie mniej na tym przykładzie widać zmieniający się trend, który stanowi duży problem dla mniejszych tabletów.

 

Mobilność tabletów – recepta na sukces czy przekleństwo popularności?

Gdy cofniemy się dwa lata wstecz do momentu debiutu Nexusa 7 pierwszej generacji (pisałem o nim przy okazji felietonu poświęconego rodzinie Nexus) można powiedzieć, że było to urządzenie wszechstronnie uniwersalne, a zarazem bardzo wydajne. Na dodatek jego kompaktowe wymiary spowodowały, że ludzie mogli, idąc na niewielki kompromis ( szersze spodnie, czy ubieranie marynarki), mieć te urządzenie praktycznie cały czas przy sobie. Przy bezkonkurencyjnym stosunku jakości do ceny, model ten bardzo mocno spopularyzował rynek mniejszych tabletów. Google zrobiło to, czego wcześniej nikt jeszcze nie dokonał. Można powiedzieć, że gigant z Mountain View znalazł sposób na murowany sukces. Patrząc jednak na te dokonania z perspektywy czasu, nad Nexusową „Siódemką” zawisły czarne chmury. Nikt nie przypuszczał, że ludzie tak mocno pokochają phablety. A to one teraz zaczynają pochłaniać coraz większy obszar rynku mobilnego. Stale rosnące wymiary wyświetlaczy tabletofonów, nie pozwalają spać spokojnie producentom 7-calowych urządzeń. Można śmiało zakładać, że w 2014 roku phablety są w stanie zrównać się wielkością ekranu z małymi tabletami. Takie próby na pewno powstaną. Co wtedy? Może się okazać, że trzecia generacji Nexusa 7 wcale nie powstanie, a składniki sukcesu tego urządzenia, stają się powoli jego przekleństwem…

google-nexus-7-z recenzji

Szybka reakcja gigantów

Najwięksi potentaci rynku mobilnego, już od pewnego czasu wnikliwie analizują nadchodzące trendy. W wyniku, czego na rynku pojawiają się 8-calowe tablety. Lekkiej korekcie uległy, ogólne gabaryty urządzenia oraz panoramiczna proporcja ekranu, która obecnie wynosi 16:10.

Na łamach Tabletowo, niedawno opublikowana została recenzja jednego z najlepszych Androidowych terminali, w tych wymiarach – LG G Pad 8.3. Nie bez powodu koreański koncern włożył dużo pracy w to urządzenie. Chciał tym samym pokazać, że taki rozmiar recenzja-lg-g-pad-8.3-tabletowo-09urządzenia wcale nie musi ciążyć oraz tak samo, jak w przypadku mniejszych braci (przy odrobinie kompromisów), można śmiało potraktować go, jako urządzenie kompaktowe i mobilne. Lokalny rywal Samsung, również przekształcił swoją najpopularniejszą serię Galaxy Tab. Ekran mniejszego tabletu azjatyckiego giganta, został powiększony do 8 cali. Pomimo tego, że nie jest to tak udane urządzenie, jak produkt LG, to Koreański gigant trzyma rękę na pulsie wnikliwie pilnując każdy sektor rynku. Nawet sam Google ma w planach wprowadzenie 8 calowego tabletu. Przyznam szczerze, że czekam z niecierpliwością na debiut tego urządzenia. Wisienką na torcie może być fakt, że nowy terminal giganta z Mountain View wyprodukuje HTC, którego urządzenia słyną z elegancji. Z ostatnich doniesień o Nexusie 8, wynika, że będzie to kolejna gorąca premiera, a samo urządzenie będzie posiadało topową specyfikację. Pozostaje tylko czekać.

Podobną metamorfozę przechodzą tablety z Windowsem. Nie da się ukryć, że kompaktowe terminale z pełnoprawnym systemem od Microsoftu robią furorę. Zatem niemądrym posunięciem byłoby pozostawić ten sektor na pastwę Androida. Wśród firm, które mają w swoim portfolio takie urządzenia, jest Dell. Jego Venue 8 Pro posiada wystarczającą specyfikację by spełnić potrzeby większości użytkowników. Tablet oparty jest na architekturze Bay Trail. Nowa generacja Atomów poczyniła wielki skok technologiczny, nie ustępując już znacznie serii iCore. Miłym, a zarazem kluczowym dodatkiem, przy tej wielkości wyświetlacza, asus vivo tab 8stanowi rysik, który znacznie ułatwia nawigację po systemie. Swojego szczęścia na arenie 8-calowych terminali, spróbowała również Toshiba. Model o nazwie Encore, to w tym momencie jedna z najtańszych, jak nie najtańsza alternatywa, oparta na systemie od MS. Swoją popularność zawdzięcza rozsądnej specyfikacji, którą aktualnie można nabyć, na najpopularniejszym polskim portalu aukcyjnym za mniej, niż tysiąc złotych. Asus, czyli producent, który słynie z produkcji nietypowych, konwertowalnych urządzeń mobilnych, nie byłby sobą, gdyby nie dorzucił swoje pięć groszy w tym sektorze. Vivo Tab 8 swój debiut miał stosunkowo niedawno, bo na targach mobilnych CES 2014. W zasadzie nie wyróżnia się niczym szczególnym, na tle bezpośredniej konkurencji. Ma szybkie cztery rdzenie w architekturze Bay Trail, 2 GB RAM, 64 GB pamięci wewnętrznej i 5 Mpx aparat. Tajwańska firma dodaje jednak do swojego terminala rysik firmy Wacom, który może się okazać asem w rękawie w walce o klienta. Oprócz wyżej wymienionych propozycji swoje produkty dorzuca Lenovo, Acer oraz wiele mniej znanych chińskich marek.

Pomimo, że urządzeń o takich rozmiarach, wcale nie ma na rynku tak dużo (szczególnie tych z Windowsem na pokładzie), coraz częstszym zjawiskiem wśród producentów jest przechodzenie na przekątną wyświetlacza oscylującą w granicach 8 cali. To nic innego, jak odpowiedź na prężnie rozwijający się target phabletów i próba ratowania sektora małych, mobilnych tabletów.

 

Phablet czy mały tablet?

Zastanówmy się teraz nad tym, do czego potrzebne nam jest urządzenie mobilne. Czy jest ono jedynie terminalem do konsumpcji treści, czy też spełnia nam rolę multimedialnego kompaktu z funkcją dzwonienia? A może często pracujemy w terenie i wtedy jest to „przenośna” stacja robocza?

Note 3 możliwości

Kiedyś mówiono, że jeżeli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Czy we współczesnych czasach możemy to odnieść do smartfonów i ich większych odpowiedników – phabletów? Zdecydowanie nie! Odkąd pracuje na tego typu urządzeniach, a początki sięgają roku 2009, kiedy to w moje ręce trafiła Nokia 5800 XpressMusic, oszczędzam sporo czasu. Z powodzeniem mogę wykonać wiele czynności, które musiałbym zrobić w domu na laptopie, albo kupując dodatkowe gadżety, jednocześnie nosząc je w plecaku ze sobą. Pomimo, że wtedy hasło „smartfon” było rzadko spotykane, Nokia ta posiadała wszystko, czego można oczekiwać od przenośnego urządzenia multimedialnego typu „smart”. Na dodatek mogłem z niej swobodnie wykonywać połączenia. Nie była demonem prędkości, jak dzisiejsze czterordzeniowe „potwory”, ale dało się na niej sprawdzić pocztę, pokierować za pomocą świetnej nawigacji Nokia Ovi Maps (która działała nawet w trybie Offline), przeglądać z powodzeniem strony internetowe, słuchać muzyki (świetny korektor muzyczny i głośniki stereo, to po dziś dzień klasa sama w sobie), czy zrobić zdjęcia dzięki wbudowanemu modułowi fotograficznemu z diodą LED (latarka). Na wzór dzisiejszych Note’ów miała schowany w obudowie rysik. W tamtym okresie nie potrzebowałem niczego więcej. Dziś, gdy mam Xperię Z1 nie wyobrażam sobie pracy na takim maleństwie. I choć wielkie rozmiary tego smartfona często utrudniają mi życie, uważam, że z powodzeniem dałbym radę operować na 6- calowym sprzęcie. Podobne zjawisko obserwuję u znajomych, a nawet spotykanych na ulicy ludzi. „Większy terminal, większy komfort i możliwości” – to hasło tak bardzo zakorzeniło się w świadomości użytkowników, że trudno spodziewać się, iż nagle trend ten ulegnie zmianie. Nic dziwnego – urządzenie mobilne, które jest do wszystkiego, daje większe możliwości i pomaga zaoszczędzić czas.

Z drugiej strony mobilne tablety, to zawsze większy komfort z korzystania. 7 cali to rozmiar, który pozwala swobodnie przeglądać multimedia. Również w przeglądarce nie musimy wpatrywać się w malutkie literki. Co prawda responsywność digitizer’ów w dzisiejszych czasach jest na najwyższym poziomie, ale zawsze łatwiej trafić w większy element. Urządzenia te wydają się być stworzone do konsumpcji treści. Na dodatek w odróżnieniu od 10 calowych większych braci, przy odrobinie kompromisu można je mieć zawsze przy sobie. Mało tego, eksperymenty niektórych koncernów pozwoliły wprowadzić tablety z funkcją wykonywania połączeń głosowych i wysyłania smsów. Tutaj od razu przychodzi mi na myśl produkt AsusaFonepad. Projekt stale jest rozwijany, asus-fonepad-7-me175cg-tabletowo-recenzja-10czego byliśmy świadkami podczas tegorocznych targów MWC w Barcelonie, gdzie zaprezentowano wersję z LTE. Myślę, że pomysł ten znajdzie rzeszę zwolenników. Wszak nie każdy nosi wąskie rurki i cienką polówkę na co dzień. Tego typu urządzenia coraz częściej pojawiają się, jako propozycję innych firm. Niestety osobiście nie miałem do czynienia z żadnym z tych urządzeń, więc nie poczułem na własnej skórze, jak obsługuje się taką maszynę. Widziałem natomiast osoby rozmawiające przez 7-calowy terminal. Przyznam szczerze, że wygląda to, co najmniej  kuriozalnie. Skrajni indywidualiści jednak mogą spokojnie brać takie urządzenie pod uwagę, również, jako sposób komunikacji głosowej. Zawsze można zakupić słuchawkę Bluetooth i śmiało rozmawiać. Jakość nie odbiega od normalnej rozmowy bezpośrednio z terminala.

Osobiście bliżej moich potrzeb jest pierwsze rozwiązanie. Nigdy w moim życiu nie widziałem miejsca na tablet. Nie stanowi on dla mnie tak dużej wartości, jak smartfon/phablet. Co oczywiście wcale nie stanowi punktu odniesienia. Jest to moja subiektywna potrzeba. Co innego urządzenie hybrydowe, na które poluje od dłuższego czasu. Jednak z racji podatku od nowości, ich ceny nie są adekwatne do osiągów, które prezentują choćby laptopy.

Dynamiczny początek, rychły koniec

Steve_Jobs_with_the_Apple_iPad_no_logo_(cropped)To, czego doświadczamy w naszych czasach często przechodzi nasze wyobrażenia. Kiedyś nie było telefonów komórkowych, urządzeń dotykowych i ludzie z powodzeniem sobie radzili. W XXI wieku świat mocno się rozwija. Rozwija się też prężnie sektor mobilny. Często sam rynek nie kontroluje ewoluujących przyzwyczajeń ludzkości. Do tej pory byliśmy świadkami geniuszu Steve’a Jobsa, który rozpoczął pochód tego sektora do sukcesu. Za przykładem iPhone’a i iPada poszły inne firmy. Rynek podzielił się na smartfony i tablety. Dziś granica ta zdecydowanie się zaciera. Człowiek przestał już to kontrolować. W pogoni za zyskami, wciąż wprowadzane są nowe rozwiązania. Jednym z nich jest mutacja rynku „inteligentnych” słuchawek. Świat zalewa fala Phabletów i chociaż mój redakcyjny kolega, Przemek, pokazał, że na siłę można zastąpić tabletem inne urządzenia elektroniczne, to wkrótce może się okazać, że niegdyś rewolucyjny, ultramobilny iPad oraz cała armia 7-calowych, Androidowych tabletów, będzie jedynie nutą przeszłości. Szybki sukces prężnie rozwijanego rynku, w niedalekiej przyszłości może się okazać nieodwracalnym
procesem wymierania całej ideologii, którą zapoczątkował Jobs. On nie był fanem przerośniętych wyświetlaczy. Zapewne przewraca się dziś w grobie widząc, że jego zamysł w coraz szybszym tempie zostaje wypierany przez ewolucję. Nic jednak nie trwa wiecznie.

Reasumując, czy tytułowa nazwa procesu, jakiego jesteśmy świadkami, zwiastuje rychłą śmierć 7-calowych tabletów? Wszystko wskazuje na to, że może się tak stać. Wiadomo, zawsze pozostaną zwolennicy tego typu rozwiązania. Nie wiadomo jednak, czy wielcy giganci tego rynku, będą zainteresowani produkcją takich terminali. W obawie przed nierentownym targetem, podaż tych urządzeń może być wkrótce marginalna. W podobnej sytuacji nie tak dawno znalazły się dobrze wszystkim znane netbooki. Wyparły je wtedy właśnie tablety. Teraz same są wypierane przez swoich mniejszych braci. Można by rzec… cóż za ironia losu…

Jeśli chcielibyście coś dodać, bądź nie zgadzacie się z moją subiektywną opinią, zapraszam do dyskusji zaraz pod artykułem.

Fot. by Maria Elena– tytułowe (CC), John Biehler (CC), pestoverde (CC), Tabletowo – Nexus 7, Tabletowo – LG G Pad 8.3, Maria Elena – Vivo Tab 8, Kārlis Dambrāns (CC), Tabletowo – Fonepad, en.wikipedia.org (CC)

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na powiadomienia@tabletowo.pl.

Komentarze

  • Arek1357

    Smartphone = słuchawka
    Phablet = przerośnięta słuchawka
    Mini tablet = do autora „spróbuj z tego zadzwonić :-)”

    Mini tablet? Powiedzmy iPad mini.

  • Przede wszystkim ewoluował sposób produkcji. Dell Streaka nie za bardzo dało się złapać jedną ręka, przy LG G2 dzięki cieniutkim ramkom nie ma takiego problemu. Sony przy tej samej przekątnej ekranu, także ma dużo większa słuchawkę…

  • Marek G.

    Zgadzam sie z auterem ze 7 calowe tablety zostana zjedzone przez smartphony…sam preferuje 10 calowy tablet + zwykly tel komórkowy do dzwonienia i sms…

    • Darryyjjuuszzz

      Myślę podobnie. Będą zjedzone przez phablety, smartfony lub się w nie przekształcą.
      Sam mam tablet 10 cali + średniak smartfon 4,3 cala. I taki układ mi się podoba :D

      • Też tak mam 10+4,3 – lecz:
        .
        -) za duży jest ten tablet by na nim czytać stojąc w tramwaju nad kimś i tu 7 cali działające nawet 4h i ważące połowę byłoby lepsze; natomiast jak można wygodnie usiąść lub pograć to faktycznie musi być 10.
        .
        -) za mały telefon by nawet na nim pograć, czy sensownie zajrzeć do netu, za duży jako telefon. Przekątna 4,3 to najmniej funkcjonalna przekątna.
        .
        -) nie ma idealnych wymiarów.

  • neeeexxxeeet

    Małe tablety zostaną wyparte przez tabfony, to jest nieuniknione.
    Jednak granica przekątnych tych urządzeń to max ok 6 cali w proporcjach 16/9 – chyba, że producenci zaczną produkować urządzenia z ekranami o proporcjacjach 21/9 tak by zachowana została szerokość (a może nawet będą węższe) a jednocześnie jeszcze dłuższe.
    Smartfon nie może mieć szerokości powyżej 7-8 cm bo staje się nieużywalny jako telefon, to jest już górna a nawet przekroczona granica tak by go schować do przeciętnej kieszeni i używać jedną reką.

    Jesli chodzi o te małe tablety zostaną tylko chińskie budżetówki jako urządzenia dla dzieci.

    Kolejnym jednak etapem będzie spadek produkcji także tych dużych tabletów – to zapoczatkuje masowość urządzeń typu „padfone” bo osoby posiadające tabfona nie będą czuły potrzeby inwestowania już w jakikolwiek tablet, natomiast w większy ekran do tego tabfona jak najbardziej tak np w warunkach domowych/ biurowych.
    Oczywiście idea „padfonów” wymaga jeszcze dużo pracy zarówno nad softwerem (bezproblemowe przełączanie i dostosowywanie się systemu i aplikacji z małego ekranu na duży) jak i samą konstrukcją takich urządzeń.

  • uze

    Mam od początku dostępności Galaxy Tab 7,7. Można z niego dzwonić, ale praktycznie nigdy tego nie robiłem, choć kiedyś miałem tam normalną kartę 3g+voice.
    Używam go do internetowania, bo nadaje się do tego lepiej od telefonów typu Note II czy Razr HD.
    Jednak.. Dla mnie już Note II jest zbyt przerośnięty jak na słuchawkę.

    Jeśli głównym kierunkiem ewolucji smartfonów ma być przekątna wyświetlacza, to nie mam nic przeciwko. Z tym, że wtedy taki „telefon” będzie u mnie pełnił tylko rolę tabletu, a do dzwonienia zadowolę się czymś mniejszym. Wszelkie wynalazki typu złośliwa narośl na ucho czy mikro słuchawki bluetooth przypominające starą nokię jakoś mi nie przypadły do gustu. Do dzwonienia wolę coś co bez problemu mieści się w 1 ręce i pozwoli w niektórych sytuacjach, gdzie używanie klamota pokroju małego tabletu pozwoli spełnić jego funkcje.

    • uze

      gdzie używanie klamota jest niewygodne miało być ;)

      Przy okazji przytknę jeszcze Autorowi. Fonepad Asusa to nie żaden eksperyment. Samsung w swoich tabletach już od pierwszego modelu (czyli chyba pierwszego tabletu z Androidem na rynku) pozwalał dzwonić, i czyni tak chyba do dzisiaj, z serią dużych Note włącznie.

      • Marcin Mierzejewski

        Drogi @uze,

        Tablety z funkcją wykonywania połączeń głosowych to wciąż rzadkość. Na tle ogółu zajmują marginalną część rynku. Dlatego, nazwałem to eksperymentem. Fonepad posłużył mi za przykład, z racji skojarzenia nazwy z przeznaczeniem. Równie dobrze mogłem użyć osławioną serię Note za przykład. Ale tablet Asusa wpisuje się idealnie w przedział małych 7 calowców.

        Miłej nocy. Pozdrawiam.

        P.S. Uwielbiam polemikę. Dobrze, że starasz się wymieniać poglądy, podając rzeczowe argumenty. Polecam się na przyszłość.

        • uze

          Samsung w 3 kwartale 2013 roku miał ponad 20% udziału dostaw na rynku tabletów, nawet jeśli szacunkowo 1/4 z tego jest małymi tabletami z 3g, to jest to 5% urządzeń jednej tylko firmy z których można wykonywać połączenia telefoniczne. A dodając do tego egzemplarze duże to może będzie blisko 10%, bo z dużych też dzwonić można.
          To NIE jest rzadkość, ani eksperyment :)
          Cieszę się, że uwielbiasz polemikę. Ja również :)

          Pozdrawiam.

          PS: Źródło
          http://www.engadget.com/2013/10/30/idc-tablet-share-q3-2013/

          • uze

            No dobra, może się zagalopowałem i przesadziłem z szacunkami. Ale nawet jeśli zaniżyć udział urządzeń wyposażonych w moduł 3g to nadal będzie mowa o udziale w procentach, nie w promilach. Więc nie o rzadkości i eksperymentowaniu :)

            Zgodzę się natomiast z jednym, żeby nie brnąć w niepotrzebną wymianę zdań. Sam fonepad może być uznany za eksperyment Asusa, jednak nie zmienia to faktu, że nie zgodzę się aby funkcja dzwonienia z tabletu była nazywana eksperymentem, skoro jest od samego początku stosowana przez producenta mającego pozycję wicelidera rynku. :)

          • Nie Zwracałem na to uwagi ale jesteś pewny, ze kazdy tablet. Samsunga 10cali z modemem ma możliwość dzwonienia?

          • uze

            @Miesiu – ten od Tegry
            Nie wiem jak jest z najnowszą serią, bo osobiście nie miałem z nimi kontaktu, ale zakładam że nie zmienili podejścia. Zresztą jeśli ktoś ma po drodze do sklepu z tabletami, to można łatwo sprawdzić. Jeśli jest aplikacja telefon w Samsungu, to można też z niego prowadzić konwencjonalne rozmowy telefoniczne.

          • uze

            Cytat za GSMArena.com:
            „The Galaxy Tab Pro 10.1 comes in Wi-Fi-only and LTE flavors, the latter capable of voice telephony. Either way, both have the Contacts app – for email and IM on the Wi-Fi only version and for calls on the LTE version.”

            Czyli w najnowszej serii nie poskąpili tej funkcji.
            Osobiście prawie nie korzystam u siebie, ale czasami się przydaje, bo mogę na wyjazd wypoczynkowy zabrać tablet z kartą z telefonu. Dzwonić z niego nie muszę, ale w razie czego mam taką możliwość gdy zajdzie potrzeba. A do ładowania jedno urządzenie mniej ;)

          • Dzięki. Jakoś nigdy nie brałem pod uwagę takiej funkcjonalności.

  • Darek

    Ciekawe, czy z racji darmowych licencji pojawią się tablety z Windows i ekranem 8,9 calowym :-)

  • Adam

    A dlaczego jest tak duża różnica w cenach pomiędzy tabletami z funkcją dzwonienia ( Note 3 – cena 2500 zł) a większymi tabletami o lepszych parametrach np Nexus 7 które kosztują 1/3 ceny choć mają lepsza rozdzielczość i lepszy ekran ?

    • armi

      I to jest pytanie za 100 pkt’ów :)

      Cena tabletow na snapdragonie 1300 zł – np tab pro 8.4 a s5 w cenniku 2999 :)

  • Lukasz

    Bail Trail czy Bay Trail? Sam nigdy nie pamiętam… Sprawdzicie?

    • Marcin Mierzejewski

      Oczywiście,że Bay Trail. Chociaż nawet oficjalne źródła potrafią popełnić błąd i wpisać bliźniaczo fonetycznie Bail Trail… Dziękuję za zwrócenie uwagi. Pozdrawiam.

  • Profssor

    Brawo, wspaniały i interesujący artykuł. Mimo iż odwiedzam tą stronę juz 2 lata, jest to mój pierwszy komentarz na tabletowo.pl. Oby tak dalej. Czekam na kolejne artykuły. Pozdrawiam.

  • Fedurrr

    Phablet czyli większy smartphone lub mniejszy tablet pozbawiony funkcji dzwonienia niby jak ma zastąpić tablety 7 calowe czy 8 calowe? Szkoda oczu na tak maly ekran. 7 calowe tablety z funkcja dzwonienia czyli wg was przyszłościowe phablety to tez jakas karykatura. Jak dla mnie dzwonienie z takiego tabletu to tylko opcja dodatkowa, taka rezerwa jakby telefon sie rozladowal badz popsuł, ewentualnie nie bylo by go pod reka.

    Gdy widzialem jak brat dzwonil ze swojego note2 wywolywalo to dziwne usmiechy rodziny czy znajomych. Obecnie widok juz spowszednial, ale dołożenia do tego jeszcze 1 cala to juz na prawde mega kompromis jesli chodzi o mobilnosc i czas dzialania bateri.
    Dzwonic z tabletu mozna, filmy i zdjecia tez mozna 10 calowymi tabletami, co czesto widac za granica na wycieczkach, tylko czemu sie godzic na taki kompromis?
    Podoba mi sie idea smartphone z opcja wlozeniado docka, bez kompromisów by dock mial normalne pelne porty np usb czy hdmi…

  • Majkel

    Wg mnie rozmiar urządzenia mobilnego to bardzo osobista sprawa. Ja osobiście preferuje telefon 5 cali i tablet ok. 8/9 cali. Telefon to coś co jest kompaktowe, i służy głównie do dzwonienia lub do sprawdzenia poczty czy np serwisu społecznościowego, poza domem. Natomiast tablet służy głównie do konsumpcji treści, więc im większy tym lepszy. Ale bez przesady musi być mobilny, mieścić się w torbie i wygodnie leżeć w dłoniach.
    Ps planuje kupić nexusa 8 w przedpremierze.

  • pakierhakierxd

    Miałem kiedyś Note 2 no nie powiem fajny był ale miał jak dla mnie 1 duża wadę jak go nosiłem w spodniach to mnie uwieral, zmieniłem na s3 lte i teraz jest ok, nigdy więcej chyba już nie wezmę nic większego niż taki g2,s5, niedługo do tego dokupie hybryde modecoma z Windowsem i jak dla mnie będzie ok, co raz mniej będę iść za modą dużego ekranu bo liczy mi się komfort przenoszenia bardziej ;-)

    • lukasztm

      Jestem w posiadaniu nota od 1.5 roku i w spodniach jest dla mnie nieodczuwalny :) Bardzo przyjemnie korzysta sie z telefonu 5.5 to dobry rozmiar, chodź i tu zdania pewnie podzielone. Mając taki tabletofon 7calowy tablet jest zbędny. Sam szukam jakiegos tabletu 10 calowego cos na w8. Szkoda ze t100 nie ma 3g juz dawno bylby moj :p pozostale np delle dla mnie za drogie. :p

  • barwniak

    Z pewnością będą tablety 7″. Tylko wy-pozycjonowane do max 200-250 euro. Za tyle nie da się zrobić ~6″ topowego tabletofonu. Te będą okupowały półkę ~750 euro.
    Poza tym 7″ tablety, wymiotą z rynku GPS-y montowane w autach. Co już się dzieje.

    • Azawakh

      To prawda wielkie smartphony i tablety już wypierają urządzenia dedykowane do nawigacji samochodowej. Po co wydawać dodatkowe pieniądze skoro można miec to wszystko w jednym większym i wygodniejszym a do tego bardziej zaawansowanym urządzenniu jakim jest własnie tablet lub spory smartphone? Dla mnie to sprawa naturalna i nigdy nie posiadałem dedykowanego urządzenia nawigacyjnego i zawsze korzystałem najpierw z telefonów potem smartophonów. Średniej wielkości tablety i nieco większe mogą z powodzeniem służyć kierowcom ciężarówek, które posiadają duże powierzchnie szyb, na których małe urządzenia nawigacyjne i smartphony zwyczajnie mogą gdzieś zginąć.

  • adrenalina

    Dla mnie osobiście tabletofon powyżej 5,5 to tragedia. Rozumiem, że do tych 5,5 cali można jeszcze na siłę dociągnąć kosztem minimalizowania obudowy. Ale to już ostateczna wartość, którą jestem w stanie zaakceptować. Przy większych wartościach ergonomia daje już o sobie znać. Duża waga urządzenia, bardzo krótko działająca bateria, dość duże prawdopodobieństwo upadku i zniszczenia. Dla mnie to wystarczy żeby zdyskwalifikować takie urządzenie. Jednak wolę smartfon 4 cale, który zmieści się w każdej kieszeni, który jest lekki i wiem, że bez stresu wytrzyma mi około 2 dni bez ładowania.
    W dobry 7 calowy tablet chętnie się wyposażę w przyszłości. Warunkiem musi być bardzo dobra rozdzielczość ekranu. I tablet będzie w dużym stopniu zastępował komputer stacjonarny. A ze względu na duży pobór prądu, jego mobilność jest dla mnie mocno dyskusyjna. Tak, więc nadal wolę dwa urządzenia zamiast jednego. Wątpię aby małe tablety zakończyły swój żywot. Tym bardziej że mały tablet bez obsługi 3G można już kupić w bardzo atrakcyjnej cenie.

  • Azawakh

    Marcinie gratuluję wyjątkowo ciekawego tekstu i cieszę się, że nie zapomniałeś o prekursorze urządzeń, które ja określam mikrotabletami (anglojęzyczne phablet/fablet brzmi zwyczajnie pokracznie i celem zastąpienia tego słownego potworka stworzyłem polskie określenie mikrotablet, które brzmi zdecydowanie lepiej i przyjemniej i lepiej charakteryzujące wielkość urządzenia za co odpowiada cząstka mikro) czyli Dellu Streak o przekątnej wyświetlacza 5.0″. To ważna informacja gdyż Samsung nie był pierwszy w tej dziedzinie i ale podłapał ideę maleńkiego tabletu czy też wielkiego smartphona i przekuł ją w wielki sukces. Uważam, że urządzenia o przekątnych od 5.0 do 6.99″ powinny być zaliczane już do grona tabletów a przekątna smartphonów powinna zakończyć się na 4.99″. Moim zdaniem są one bardzo przydatne w wielu dziedzinach życia choćby dla kierwów (nawigacja samochodowa) i przedstawicieli handlowych, dla których smartphone jest za mały a klasyczny tablet zwyczajnie za duży i nieporęczny.
    W tekście brakuje mi kwestii dotyczącej mikrotabletów z Windows Phone, których przedstawiciele w postaci Nokii 1320 i 1520 osiagają przekątne 6″ a więc znajdują się w zakresie tego artykułu.
    A czy mikrotablety wchłoną małe 7″ tablety? Nie sądzę gdyż mikrotablet jest dość specyficznym urządzeniem i skierowanym do nieco innej grupy odbiorców niż typowe tablety. Tym samym 7 calowe dachówki jako segment tabletowy mogą myślę, że czuć się niezagrożone.

  • AS

    Ciekawa propozycja ten miktotablet, jednak nie oddaje podstawowej funkcji – możliwości dzwonienia. Słowo phablet doprowadza mnie do… Już wolałbym fablet, bo przynajmniej spolonizowane. Chodzi mi po głowie jeszcze tabfon, który chyba najbardziej po polsku by zabrzmiał. Pytanie tylko, po co na siłę dzielić kategorię smartfon? Gdyby nie przypadek Samsung Note I, to ewolucyjna droga ku coraz większym wyświetlaczom nie spowodowałaby zamieszania w nazewnictwie.

    Dygresja: czy duże smartfony wyeliminują małe tablety? To zależy. Największą przeszkodą jest cena. Druga sprawa, to wygoda. Posiadam Note 2, dziewczyna posiada Galaxy S3. Zdecydowanie na moim urządzeniu lepiej się robi wszystko, oprócz dzwonienia. Po prostu S3 jest jednak trochę poręczniejszy przy uchu :)

    Czas jednak pokaże, jak będzie, gdyż zachowanie klientów jest niezbadane :)

    • Azawakh

      Cieszy mnie, że zwróciłeś uwagę na stworzone przeze mnie słowo mikrotablet i jest to bardzo miłe jednak ze wzgledu na rozmiary urządzeń, które coraz bardziej się powiększają lepiej pasuje niż phablet/fablet gdyż zdecydowanie lepiej i wyraźniej określa jego wielkość jak urządzenie większe od smartphona ale mniejsze od typowego tabletu (mikro). Natomiast w kwestii dzwonienia to prawda nie mówi nic o tym ale to samo można powiedzieć o określeniu tablet, które również nic nie wspomina o tym czy można z niego dzwonić czy też nie. Natomiast słowo phablet/fablet ze wzgledu na to iż nie zawiera żadnych informacji dotyczących wielkości danej konstrukcji (mimo swojej kaprawości w języku polskim) posiada szersze znaczenie niż mikrotablet i z powodzeniem być używane na określanie wszelkiej maści tabletów bez względu na ich wielkość czyli w rozumieniu tego co napisałem phabletem/fabletem jest np nie tylko Dell Streak o przekątnej 5.0″ ale także Galaxy Tab z 3G (7″), MODECOM FreeTAB 7.5 IPS X4 3G+ czy wreszcie duże tablety Samsunga takie jak Galaxy Tab 10.1 czy Note 10.1. To smo tyczy się tabletofonu i jego skrótowej wersji tabfon co w językuy polskim również lepiej brzmi niż anglojęzyczna łamaga phablet/fablet.

      • A ja jestem przeciwnikiem określenia mikrotablet. Te urządzenia to przede wszystkim smartfony/telefony. Może i mają rozmiary malutkich tabletów, ale na tym podobieństwa się kończą. Dużo bliżej im do smartfonów niż do tabletów.

        • Azawakh

          Ja znów jestem zwolennikiem określenia mikrotablet gdyż ich możliwości i zaawansowanie często są lepsze od niektórych pełnowymiarowych tabletów. Poza tym, funkcja dzwonienia w przypadku rządzeń mieszczących się wielkościowo między smarthonami a tabletami ze wzgledu na ich wielkość zwyczajnie zaczyna schodzić na plan drugi (są one poprostu za duże) i zaczynają one służyć bardziej do konsumpcji treści, nawigacji czy też wygodnej pracy np przedstawicieli handlowych. No a jeśli idzie o samą wersję systemu operacyjnego, to owszem producenci instalują ich interfejsy smartphonowe ale np w przypadku Androida wystarczy zainstalować swoim sumptem zmodowaną wersją z interfejsem tabletowym (Paranoid) i cieszyć się w pełni prawnym tabletem z mozliwością wykonywania połączeń głosowych.

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona