vivo Y70, czyli AMOLED i czytnik linii papilarnych w ekranie w tanim smartfonie (recenzja)

Jeden z tańszych smartfonów z ekranem AMOLED i czytnikiem linii papilarnych w ekranie. O jakim modelu mowa? O vivo Y70, którego miałam okazję testować przez ostatnie dwa tygodnie. Jak się sprawdził?

Specyfikacja vivo Y70:

Cena w momencie publikacji recenzji: 1099 złotych.

W pudełku sprzedażowym, poza telefonem, znajdziemy douszne słuchawki przewodowe (inne niż przy okazji recenzowanego przeze mnie ostatnio vivo X51 5G), etui oraz 33-Watową ładowarkę.

vivo Y70 w Media Expert

Wzornictwo, jakość wykonania

Właściwie, gdybym nie wiedziała, ile kosztuje vivo Y70 i jakie oferuje parametry, po samym wyglądzie wnioskowałabym, że to smartfon z co najmniej średniej półki, za którego trzeba zapłacić ok. 1500 złotych lub nawet nieco powyżej tej kwoty. Tymczasem, jak już wiecie, vivo Y70 to urządzenie za jedyne 1099 złotych. 

vivo Y70 wygląda rewelacyjnie. Choć zastosowano w nim tworzywo sztuczne, bo zarówno tył obudowy, jak i krawędzie, zostały wykonane z plastiku, tak doskonale imituje szkło. Niestety, ze względu na to, że to jednak tworzywo, dużo trudniej doczyścić je ze wszelkiego rodzaju drobinek kurzu, które to z kolei uwielbia zbierać, jak również z odcisków palców.

Obudowa mieni się na różne kolory – w zależności od kąta padania światła, jest częściowo czarna, niebieska lub srebrna – wygląda to naprawdę świetnie. Mała rzecz, a zdecydowanie cieszy. Detal, który tutaj robi naprawdę dużą robotę.

Jasne, to w dalszym ciągu plastik, przez co wzięcie telefonu w dłoń zdradza, że mamy do czynienia z tworzywem sztucznym, ale w przypadku smartfona z tej półki cenowej nie ma to większego znaczenia.

Przy okazji muszę wspomnieć, że urządzenie jest lekkie, waży zaledwie 171 gramów, co pozytywnie wpływa na jego odbiór podczas użytkowania. A i nie jest przesadnie grube – obudowa ma 7,8 mm grubości.

W celu uzupełnienia informacji dodam jeszcze, że smartfon nie spełnia żadnej normy odporności.

Wyświetlacz

O obudowie wiemy już sporo, czas odwrócić telefon. Naszym oczom ukazuje się ekran – co ważne – AMOLED – co też jest rzadko spotykane w tej półce cenowej, o przekątnej 6,44” i rozdzielczości 2400×1080 pikseli. Wyświetlacz jest płaski, a jego odświeżanie to standardowe 60 Hz, co nie jest żadnym zarzutem w jego kierunku, a po prostu zwróceniem uwagi na ten fakt, żeby uniknąć niedopowiedzeń.

O ekranie vivo Y70 właściwie trudno powiedzieć cokolwiek złego, czego główną zasługą jest wspomniany już AMOLED. Czerń jest idealna, kąty widzenia bardzo dobre, jasność ekranu minimalna zaskakuje bardzo pozytywnie, z kolei maksymalna sprawia dobre wrażenie – podczas testów nie było jednak ostrego słońca, bym z całą stanowczością mogła stwierdzić, że w słoneczne dni też jest super.

W górnej części wyświetlacza mamy wcięcie, w którym ukryto oczko przedniego aparatu o rozdzielczości 16 Mpix. Można się do jednak szybko przyzwyczaić do jego obecności. Fabrycznie na ekranie znajduje się folia ochronna, której nie polecam zrywać dopóki sama nie będzie przejawiać oznak, że warto to zrobić – dopóki przyjmuje na siebie wszelkie pomniejsze rysy (zamiast na ekran), warto dać jej ku temu szansę.

Always on Display (znane tutaj jako “zawsze wyświetlane”) wyświetla powiadomienia tylko z czterech aplikacji: wiadomości, telefon, Messenger i WhatsApp. W przeciwieństwie jednak do modelu vivo X51 5G, tutaj do wyboru mamy dużo mniej opcji personalizacji tego, jak wygląda AoD – bo tylko sześć. W każdej z nich mamy stały podgląd na godzinę, datę, dzień tygodnia i poziom naładowania baterii.

W ustawieniach ekranu vivo Y70 znajdziemy tryb ochrony oczu (filtr światła niebieskiego), tryb ciemny oraz tryby kolorów (standardowe, zwykłe lub jasne, z opcją regulacji temperatury barwowej).

Działanie, oprogramowanie

Przy okazji pierwszych wrażeń na temat vivo Y70 wspominałam, że smartfon ten jest jedynym ze Snapdragonem 665, mającym 8 GB RAM (konkurencja w większości przypadków ma 4 GB, jedynie TCL 10 Plus oferuje 6 GB RAM). Uzupełnieniem całości jest tu system Android 10 z nakładką FunTouch OS.

Co do samego działania vivo Y70, muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona. Mając w pamięci fakt, że telefon ten kosztuje 1099 złotych, to, jak działa, zasługuje na pochwałę. Właściwie jedyna rzecz, na jaką można jakkolwiek narzekać, jest pierwsze uruchomienie aplikacji po wyczyszczeniu pamięci podręcznej – wtedy potrafi to nieco trwać. W pozostałych sytuacjach aplikacje uruchamiają się bardzo szybko i całkiem długo są utrzymywane w RAM-ie.

Zresztą, sprawdźmy to na prostym benchmarku, którym jest otwieranie kilkunastu aplikacji jedna po drugiej (telefon, wiadomości, Discord, Chrome, aparat, Gmail, Twitter, Messenger, Facebook, zdjęcia, YouTube, Google Play, zegar, Instagram, kalendarz) – oczywiście pierwsza pętla na wyczyszczonym RAM-ie, pozostałe dwie nie.

Czas ładowania się wszystkich aplikacji do pełnego załadowania – dla porównania sporo droższy vivo X51 5G jako punkt odniesienia:

smartfonpierwsza pętladruga pętlatrzecia pętlasumaryczny czas
vivo Y7042:57 s23:78 s21:43 s1:27:95 min
vivo X51 5G36:13 s20:06 s18:89 s1:15:67 min

Co ciekawe jednak, pozytywne odczucia z codziennego użytkowania nijak nie są odzwierciedlone w wynikach uzyskiwanych w testach syntetycznych – te są niższe niż w przypadku choćby testowanej ostatnio Motoroli Moto G9 Plus, kosztującej 999 lub 1199 złotych w zależności od tego czy akurat jest na nią promocja.

Benchmarki:
Geekbench 5:
single core: 305
multi core: 1338
3DMark:
Sling Shot: 1702
Sling Shot Extreme: 1112

Oczywiście w gry na vivo Y70 pograć się da – nawet w te bardziej wymagające. Musicie mieć jednak świadomość, że mogą się zdarzać mniejsze lub większe spadki płynności, w zależności od wybranego tytułu.

FunTouch OS jest nakładką relatywnie nową dla Was, ze względu na niedawny debiut vivo w Polsce. Nie musicie się jej jednak w żaden sposób obawiać – jest intuicyjna i przyjemna zarówno dla oka, jak i po prostu w użyciu. Zresztą, wkrótce na jej temat rozpiszę się nieco więcej – jeśli więc macie jakieś pytania odnośnie FunTouch OS, komentarze są do Waszej dyspozycji.

Jeśli chodzi o opcje dodatkowe, jakie znajdziemy w ustawieniach, są to, przede wszystkim, tryb ultragry z trybem e-sportowym, który – w obsługiwanych grach – wyłącza powiadomienia, minimalizuje zakłócenia i ustawia adaptacyjną szybkość klatek i temperaturę, wybudzanie telefonu przez dwukrotne tapnięcie w ekran lub podniesienie telefonu czy zrzut ekranu przez przesunięcie trzema palcami po ekranie.

W Y70, podobnie jak w X51 5G, zabrakło gestu przełączania się pomiędzy otwartymi aplikacjami poprzez przesunięcie palca tuż przy dolnej krawędzi ekranu w prawo lub w lewo. Ten dodatek to coś z serii “mała rzecz, a cieszy” – zwłaszcza, jak się do tego człowiek przyzwyczai.

Dodam też, że YouTube Premium poprawnie minimalizuje się do pływającego okienka po wyjściu z aplikacji.

Zaplecze komunikacyjne

Dobrą wiadomością dla wielu z Was będzie z pewnością obecność modułu NFC. Na pokładzie vivo Y70 nie zabrakło też GPS, Bluetooth, dwuzakresowego WiFi, USB typu C oraz, co istotne, dual SIM z opcją jednoczesnego korzystania ze slotu kart microSD, który pozwala rozszerzyć pamięć wewnętrzną, której jest sporo, bo aż 128 GB (108 GB zostaje do dyspozycji użytkownika).

Wszystkie moduły łączności działają bez zarzutu. Jakość rozmów telefonicznych stoi na dobrym poziomie – nie miałam problemów ze zrozumieniem moich rozmówców, tak samo oni nie narzekali, by było mnie źle słychać.

Szybkość pamięci przedstawia się następująco (Androbench):

Audio

Producent, wydając na rynek smartfon za 1100 złotych, musiał na czymś zaoszczędzić, w przypadku Y70 tym “czymś” są niewątpliwie głośniki, a właściwie jeden – mono. Wydobywający się z niego dźwięk jest płaski, wszystkie tony się zlewają, a tony wysokie aż charczą (świdrują bębenki). No nie jest najlepiej.

Sytuację ratuje jakość dźwięku na słuchawkach – nawet tych dołączanych przez producenta do zestawu sprzedażowego jest zaskakująco dobra.

Biometryka

Jak już wiecie, vivo Y70 jest aktualnie najtańszym smartfonem z czytnikiem linii papilarnych w ekranie. Z doświadczenia wiem, że zastosowanie takiej technologii w tanim smartfonie niekoniecznie musi iść w parze z zadowoleniem klientów używających go – rozwiązanie bywa zawodne, niedokładne i po prostu wolne. Na szczęście jednak vivo Y70 jest jednym z wyjątków potwierdzających regułę i podczas codziennego użytkowania sprawdza się bardzo dobrze.

Przyłożenie palca do skanera skutkuje szybką, choć nie tak błyskawiczną jak w droższym X51 5G reakcją, w postaci odblokowania telefonu. Nic dziwnego, w końcu vivo jest pierwszym producentem, który sięgnął po czytnik linii papilarnych w ekranie – musiałoby pójść coś naprawdę źle, żeby zaadaptowanie tej technologii w tańszym smartfonie nie poszła po ich myśli.

Drugą metodą zabezpieczeń biometrycznych w vivo Y70 jest rozpoznawanie twarzy, ale przyznaję, że korzystałam z niego dużo rzadziej niż z czytnika linii papilarnych, bo momentami potrafi być dużo wolniejsza – a przynajmniej w moich rękach jej skuteczność była niższa niż skanera w ekranie.

Akumulator

Akumulator zastosowany w vivo Y70 ma pojemność 4100 mAh i zapewnia długi czas pracy z daleka od ładowarki. Choć oczywiście wszystko, jak zawsze, zależy od intensywności użytkowania telefonu.

Korzystając z niego naprawdę intensywnie, rozładowanie go w ciągu jednego dnia jest możliwe, odnotowując nawet 8 godzin SoT (na włączonym ekranie), mając jasność ekranu ustawioną w połowie skali. W moich rękach jednak w większości przypadków czas pracy dobijał do dwóch dni, z czego SoT wynosił najczęściej 6,5-8 godzin.

W zestawie ze smartfonem otrzymujemy 33-Watową ładowarkę, za pomocą której telefon naładujemy od całkowitego rozładowania w zaledwie godzinę. W 10 minut smartfon naładujemy do 22%, w 22 minuty – do 50%, w 43 minuty – 90%, a w 58 minut do 100%.

vivo Y70 nie obsługuje ładowania indukcyjnego. Trudno jednak uznać to za wadę w telefonie z tej półki cenowej.

Aparat

Chyba już przyzwyczailiśmy się do tego, że smartfony, nawet z niższej czy średniej półki cenowej, mają ultraszerokokątny aparat. Niestety, w vivo Y70 tego dodatku zabrakło. Na jego pokładzie mamy jedynie aparat główny o rozdzielczości 48 Mpix, makro 2 Mpix i moduł do głębi 2 Mpix. 

Na temat aparatów makro w smartfonach moją opinię już znacie – zwłaszcza, gdy są to jednostki o najniższej rozdzielczości. Nie inaczej jest w Y70 – jakość zdjęć robionych z bardzo bliska (w tym przypadku ok. 4 cm) jest jedynie poprawna i na tym poprzestańmy.

Aparat ogólnie niestety nie jest najlepszą cechą testowanego smartfona. Oglądając zdjęcia pochodzące z niego dochodzę do wniosku, że kadry są dość ciemne, przy tym kolory delikatnie sprane, a ilość detali i rozpiętość tonalna po prostu nie zachwycają.

HDR jest dość sprytny, choć wpływa na zmianę kolorystyki ujęć. Z kolei maksymalny dostępny zoom jest 10-krotny i tu już trudno mówić o dobrej szczegółowości czy ostrości. Większe napisy będziemy w stanie przeczytać, ale mniejsze – bez szans. Tryb nocny z kolei, jak na tani telefon, radzi sobie przyzwoicie. 

Do naszej dyspozycji oddany jest również tryb portretowy, który całkiem dobrze sprawdza się w odcinaniu regularnych obiektów od tła – gorzej, gdy kształty są bardziej skomplikowane – zwróćcie uwagę na mojego paznokcia… coś tu nie gra, prawda? Ogólnie jednak jest OK.

Jeśli chodzi o przedni aparat, tutaj mamy jednostkę o rozdzielczości 16 Mpix, umieszczoną w łezce w centralnej części nad ekranem. Odnoszę wrażenie, że zdjęciom wykonywanym za jego pomocą brakuje ostrości, co jednak skutecznie niweluje zastosowanie trybu portretowego.

Wideo nagramy maksymalnie w 4K w 30 kl./s. lub w Full HD w 60 kl./s. głównym aparatem i w Full HD w 30 kl./s. przednim. Z pozytywnej strony pokazuje się stabilizacja, która wypada zupełnie dobrze, natomiast sama szczegółowość pozostawia nieco do życzenia.

Podsumowanie

vivo Y70 to jeden z tańszych smartfonów z ekranem AMOLED – do 1100 złotych są tylko trzy modele, które mogą się pochwalić tą cechą – testowany dziś vivo Y70, a także Samsung Galaxy M51 i Oppo A91. Y70 jest jednak również najtańszym smartfonem z czytnikiem linii papilarnych w ekranie. Czy już samo to sprawia, że jest najlepszym wyborem do 1100 złotych?

Nie powiem, że najlepszym, ale z pewnością jednym z ciekawszych. Musicie bowiem pamiętać, że producent – chcąc zaoferować ekran AMOLED, czytnik linii papilarnych w ekranie i 8 GB RAM – musiał pójść na pewne kompromisy. W przypadku vivo Y70 są to, głównie, mocno przeciętny głośnik mono i aparat charakteryzujący się brakiem ultraszerokiego kąta. Jeśli te dwa aspekty nie mają dla Was większego znaczenia, propozycja vivo może okazać się trafiona.

_

Na koniec dodam jedynie, że kupując vivo Y70 do 30 listopada, gratis można otrzymać słuchawki TWS Neo o wartości 499 złotych! Szczegóły znajdziecie tutaj.

vivo Y70, czyli AMOLED i czytnik linii papilarnych w ekranie w tanim smartfonie (recenzja)
Wnioski
Zalety
ekran AMOLED
ładowanie w godzinę
czas pracy
czytnik linii papilarnych w ekranie i rozpoznawanie twarzy
dual SIM + osobno microSD
3.5 mm jack audio
pełne zaplecze komunikacyjne (bez 5G)
wzornictwo
Wady
brak ultraszerokiego kąta w aparacie
jakość zdjęć - zwłaszcza w gorszych warunkach oświetleniowych
głośnik mono o kiepskiej jakości
7.5
Ocena
Exit mobile version