Takiego smartfona Apple jeszcze nie miało. iPhone 13 trzyma wartość jak żaden inny

Urządzenia Apple przez lata były wycenione zdecydowanie wyżej niż ich bezpośrednia konkurencja. Na przestrzeni ostatnich lat się to zmieniło, choć sprzęty Apple wciąż niezwykle dobrze trzymają swoją wartość. Najlepszym tego przykładem jest najnowsza generacja iPhone 13, której wartość po premierze spada niezwykle powoli.

Reklama

iPhone 13 tanieje bardzo powoli

MacRumors przywołuje raport SellCell, z którego wynika, że najnowsza generacja iPhone 13, pomimo upływających miesięcy od premiery, nadal trzyma przyzwoitą wartość. W oparciu o dane pochodzące od 45 sprzedawców zauważono, że historycznie żaden inny smartfon Apple nie tracił wartości tak powoli w ciągu swoich pierwszych dwóch miesięcy obecności na rynku.

iPhone 13 Pro
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Z danych wynika, że średnio iPhone’y 13 straciły na wartości 25,5% po dwóch miesiącach. Dla porównania, seria iPhone 12 straciła średnio 41%, a seria iPhone 11 średnio 44,6%. Warto jednak zauważyć, że niemalże cała utrata nastąpiła tak naprawdę już po pierwszym miesiącu.

Reklama

Z opublikowanego wykresu widać też, że niektóre modele odzyskały nieco na wartości w drugim miesiącu, po początkowym spadku. Dla przykładu, iPhone 13 Pro Max 128 GB odzyskał 1,8%, a iPhone 13 Pro w tej samej wersji pamięciowej zyskał 2%. Najmniej na wartości stracił model najtańszy w rodzinie, a więc iPhone 13 mini.

iPhone
(źródło: MacRumors)

To nie magia Apple, a wina braków chipów

Widząc te dane, ktoś mógłby odnieść złudne wrażenie, że po raz kolejny mamy do czynienia z magią w wykonaniu Apple. Owszem, najnowsze iPhone’y to niewątpliwie świetne urządzenia, ale prawdziwy powód takiego obrotu sprawy leży poza firmą z Cupertino. Wygląda też na to, że to również nie wina rosnącej na całym świecie inflacji.

Powodem okazuje się światowy kryzys, w efekcie którego brakuje kluczowych komponentów do budowy elektroniki. Nie bez znaczenia pozostają problemy z łańcuchem dostaw, które finalnie powodują przestoje produkcyjne. Jak widać, problemy te nie tylko mają realny wpływ na premierę, dostępność i cenę nowych urządzeń, ale również odciskają piętno na rynku sprzętów używanych.

(fot. Tabletowo.pl)

Wygląda więc na to, że dopóki światowa sytuacja się nie unormuje, to tego typu historie będą coraz częstsze. Gdyby się bowiem przyjrzeć branży nieco szerzej niż tylko iPhone’om, to wnioski mógłby być podobne – zresztą analogiczne tendencje zarysowują się w dotkniętej podobnymi problemami branży motoryzacyjnej.

Miejmy nadzieję, że niebawem wszystko wróci do normy, bo kupno używanego sprzętu elektronicznego dawno nie było tak dotkliwe dla naszych portfeli.

Reklama