(fot. pexels.com)

Tinder zamierza walczyć z nieodpowiednimi wiadomościami. Niestety, robi to nieudolnie

Aplikacja Tinder, służąca do poszukiwania partnera do wspólnego spędzania wolnego czasu, mocno oparta jest na wbudowanym komunikatorze. Niestety jest on często wykorzystywany do licznych nadużyć, jak na przykład wysyłania obraźliwych wiadomości. Twórcy postanowili ukrócić ten proceder, ale raczej im się to nie uda.

Nieodpowiednie wiadomości to poważny problem

Facebooka, WhatsAppa czy Signala zazwyczaj wykorzystujemy do rozmów z zamkniętym gronem znajomych. Sprawia to, że szansa na otrzymanie obraźliwych wiadomości jest znacznie mniejsza. Oczywiście pojawiają się różne nadużycia, a także treści niezgodne z regulaminem, aczkolwiek nie jest to tak powszechnie jak w aplikacji Tinder.

Reklama

Należy mieć na uwadze, że moduł wiadomości jest jednym z podstawowych elementów Tindera. Często to za jego pomocą możemy bliżej poznać drugą osobę, co umożliwia podjęcie decyzji o ewentualnym spotkaniu w rzeczywistości. W związku z tym, że komunikator często służy do rozmów z nowo poznanymi osobami, o których nie wiemy zbyt wiele, to możemy być narażeni na chociażby obraźliwe treści i inne nieodpowiednie wiadomości.

Tinder Are You Sure
(fot. Tinder)

W celu zmniejszenia skali opisanego procederu, twórcy postanowili wprowadzić nowe narzędzie. W założeniach ma ono uczynić aplikację randkową lepszym miejsce, aczkolwiek trudno obecnie wskazać, czy faktycznie zmiany przyniosą oczekiwany rezultat. Obawiam się, że raczej nie.

Tinder z funkcją „Are You Sure?”

Przedstawiona nowość nazywa się „Are You Sure?”. Z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, specjalnie przygotowany algorytm, stara się wykryć obraźliwe treści. Następnie wyświetlany jest stosowny komunikat u potencjalnego nadawcy, informujący go o nieodpowiednich języku, a także zadawane jest pytanie, czy faktycznie chce wysłać taką wiadomość do drugiej osoby.

Jak informuje Tinder, opierając na podstawie wcześniej przeprowadzonych testów, wdrożenie funkcji „Are You Sure?” przyczyniło się do zauważalnego zmniejsza liczby zgłoszeń nieodpowiednich treści. Użytkownik, który zobaczył wspomniany komunikat, po prostu rezygnował z wysłania wiadomości.

Funkcja będzie w ciągu najbliższych tygodni wprowadzana u wszystkich użytkowników aplikacji. Mam jednak wątpliwości związane z jej skutecznością. Możliwe, że niektórzy po zobaczeniu komunikatu faktycznie odpuszczą sobie wysłanie wiadomości, ale najpewniej spora grupa osób nawet zbytnio nie zwróci na niego uwagi. Tak naprawdę to tylko ostrzeżenie, a nie próba zablokowania nieodpowiednich treści.