(fot. Tabletowo.pl)

Niebezpieczny filtr znika ze Snapchata

Wreszcie! Prawdopodobnie najbardziej bezsensowny filtr znika z aplikacji Snapchata. To jak najbardziej dobra decyzja ze strony twórców, bowiem jest znacznie więcej ciekawszych rzeczy do chwalenia się niż aktualna prędkość samochodu.

Funkcja, które mogła zachęcać do lekkomyślnej jazdy

Snapchat trafia do wielu młodych osób, wśród których nie brakuje świeżych kierowców. Niestety, niektórzy po zdaniu prawka przeceniają swoje możliwości i niekoniecznie stosują się do obowiązujących przepisów. Co więcej, aby zabłysnąć w grupie poruszają ze stanowczo zbyt wysokimi prędkościami.

Reklama

W obecnych czasach, opanowanych przez smartfony i serwisy społecznościowe, nie wszystkim wystarcza pochwalenie się jazdą z dużą prędkością przed kilkoma kumplami. Niektórzy kierowcy taki wyczyn wrzucają do internetu, robiąc zdjęcie lub nagrywając film pokazujący łamanie przepisów.

W powyższym zadaniu z pewnością pomagał filtr na Snapchacie. Pobierał on dane z GPS i pozwalał dodać informacje o aktualnej prędkości… idealne rozwiązanie, aby zdobyć „szacunek” wśród znajomych.

Snapchat filtr prędkości
(fot. NPR)

Użytkownik Snapchata nie tylko poruszał się ze zbyt dużą prędkością, ale również korzystał w tym czasie ze smartfona. Brzmi naprawdę niebezpiecznie. Nic więc dziwnego, że funkcją zainteresowało się wiele osób i organizacji, którym zależy na poprawie bezpieczeństwa na drogach.

Filtr prędkości wreszcie znika

Należy zaznaczyć, że funkcja była dostępna już od 2013 roku i prawie od samego początku wzbudzała liczne kontrowersje. Snapchat starał się jednak bronić popularnego filtra, przez wiele lat nie zamierzając go usunąć.

Firma, po licznych zarzutach, a nawet po sprawach sądowych wniesionych przez rodziny osób, które zostały ranne lub zginęły w wypadku, zdecydowała się usunąć filtr prędkości. Jak się dowiedzieliśmy, proces jego usuwania rozpocznie się już w tym tygodniu, ale zniknięcie filtru u wszystkich użytkowników może potrwać nawet przez kilka najbliższych tygodni.

Nie poznaliśmy oficjalnego powodu podjęcia takiej decyzji, ale wypowiedź rzeczniczki firmy rzuca dość sporo światła na całą sprawę. W wypowiedzi dla serwisu NPR stwierdziła ona, że najważniejsze jest bezpieczeństwo społeczności korzystającej z aplikacji. Łatwo się domyślić, że chodzi o wyeliminowanie sytuacji, w których użytkownicy korzystali z filtra, aby pochwalić się lekkomyślną jazdą.

Warto dodać, że już wcześniej firma podejmowała działania, które miały podnieść poziom bezpieczeństwa. Po aktywowaniu filtra prędkości pojawiało się stosowne ostrzeżenie, aby nie używać go podczas prowadzenia samochodu. Cóż, najwidoczniej jego skuteczność była porównywalna do znaków z ograniczeniami prędkości, które niezbyt wpływają na piratów drogowych.