Poruszająca reklama „The Hunt” firmy Leica została ocenzurowana w Chinach

Zbliża się 30. rocznica wydarzeń na placu Tian’anmen w Pekinie, na co chińscy cenzorzy są bardzo wyczuleni. W ten sposób oberwało się reklamie firmy Leica, która opublikowała spot ukazujący odwagę reporterów pracujących w miejscach brutalnych konfliktów czy w niebezpiecznych okolicznościach przyrody. Ukazując przez kilka sekund Nieznanego Buntownika, materiał ściągnął na siebie falę krytyki w chińskim internecie.

Bohaterowie spotu to odważni fotoreporterzy, którzy pracują w niebezpiecznych miejscach. Jak przekazuje ponad 5-minutowy materiał, są oni naszymi oczami, tam, gdzie sami nie moglibyśmy dotrzeć. Jedną z głównych postaci jest fotograf, który uwiecznił na kliszy tak zwanego Tank Mana – mężczyznę, który 5 czerwca 1989 roku, dzień po stłumieniu protestów na placu Niebiańskiego Spokoju, próbował na alei Chang’an zatrzymać kolumnę chińskich czołgów wracających z akcji. Zdjęcia i nagranie ukazujące to zdarzenie stały się symbolem walki o wolność i sprzeciwu wobec niesprawiedliwości.

Reklama

Chiński rząd zwiększa swoje wysiłki w cenzurowaniu internetu w tygodniach poprzedzających rocznice protestów na placu Tian’anmen. Dlatego Leica musi teraz gęsto tłumaczyć się ze sposobu, w jaki przedstawiono ówczesny chiński rząd – na materiale wideo widzimy reportera, którego pokój hotelowy wywrócono do góry nogami, a klisze z wieloma zdjęciami zostały zniszczone przez funkcjonariuszy policji państwowej. Współczesne władze Chin uznały spot za obrażający ich kraj, więc obecnie na platformie Weibo nie da się udostępnić żadnego postu ze słowem „Leica”. Rykoszetem dostało się także Huawei, które współpracuje z Leicą przy konstruowaniu aparatów w smartfonach.

https://youtu.be/lPnnHCeRH3w

Leica tłumaczy, że film „The Hunt” nie został oficjalnie zatwierdzony przez firmę, a jedynie przez jej niebezpośrednie przedstawicielstwo w Brazylii, współpracujące z agencją reklamową, co nie jest zbyt szczęśliwym wytłumaczeniem, biorąc pod uwagę, że przecież wszystkie produkcje agencji reklamowych muszą być zaaprobowane przez zleceniodawcę. Rzecznik firmy Leica wyjaśnił, że żałuje wszelkich nieporozumień, jakie wynikły w związku z publikacją spotu.

Reklamie nie można jednak odmówić „mocy”. Nieznany Buntownik chyba już zawsze będzie wzbudzał spore emocje, nie tylko w Chinach.

Sanitariusze w Chinach muszą nosić opaski, które śledzą ich lokalizację. Rozsądek czy rzeczywistość na miarę Orwella?

źródło: wirtualnemedia.pl