Logo Leica w smartfonach Huawei to coś więcej niż tylko znaczek | Tabletowo.pl

Logo Leica w smartfonach Huawei to coś więcej niż tylko znaczek

Dołącz do dyskusji 0

Dzięki uprzejmości Huawei udało mi się pojechać do niemieckiej siedziby głównej firmy Leica. Po krótkiej, ale jednocześnie bardzo interesującej wizycie, nie tylko dowiedziałem się, jakie są plany chińskiego producenta związane z mobilną fotografią, ale również przekonałem się dobitnie, iż logo Leica na obudowie smartfonów Huawei, to nie tylko znaczek i prosty napis.

fot. Tabletowo.pl

Huawei P20 Pro to smartfon, który jest jednym z największych zaskoczeń oraz pozytywnych niespodzianek w tym roku – szczególnie w kontekście mobilnej fotografii oraz wysokiej jakości zdjęć. Wspomniany model wygrywa w większości rankingów, a w sieci znajdziecie dobre opinie na jego temat – my także stworzyliśmy dla Was kilka materiałów na temat P20 Pro. Kilka dni temu miałem okazję wyjechać z Huawei do Niemiec i nie tylko zwiedzić główną siedzibę Leiki, ale również zobaczyć, że sam napis znajdujący się na tylnej obudowie, to nie tylko haczyk marketingowy, który ma przyciągnąć klientów. Możecie się dziwić lub też nie, ale przygoda Huawei z Leiką to dopiero początek współpracy obu marek, a sama przyszłość smartfonów chińskiego producenta zapowiada się naprawdę obiecująco.

Leica to klasyk

Siedziba główna niemieckiej firmy położona jest w uroczym miasteczku Wetzlar i składa się z całego kompleksu budynków przypominających architektonicznie zarówno wizjer aparatu, jak i chociażby rolkę filmową. Dbałość o detale jest wręcz niesamowita, a całość emanuje surowością oraz minimalizmem. To właśnie w tym miejscu można zobaczyć, jak dokładnie wygląda tworzenie optyki do aparatów od podstaw, zwiedzić specjalne muzeum, a także zachwycać się fotografiami wykonanymi przez aparaty z małą, czerwoną kropką. Każdy detal dopracowany jest do perfekcji, a biura, klatki schodowe czy nawet kawiarnia znajdująca się obok budynku Leiki, to miejsca zaprojektowane w taki sposób, że aż chce się im robić zdjęcia.

fot. Tabletowo.pl

Niemiecka firma bardzo przyłożyła się do tego, aby spełnić wymagania nawet najbardziej zagorzałych fanów. Aparaty, obiektywy, dedykowany sklep, broszury, informacje i inne eksponaty – każdy może to wszystko zobaczyć i uwierzcie mi, że naprawdę warto.

Sporo wad, spośród których wiele można wybaczyć – recenzja Huawei P20 Pro po miesiącu użytkowania

Przemieszczając się po siedzibie firmy wystarczy krótki rzut oka na specjalne, sterylne pomieszczenia z pracownikami w białych kitlach, aby przekonać się o tym, że perfekcjonizm to wyraz znajdujący odbicie we wszystkich produktach niemieckiego producenta.

fot. Tabletowo.pl

Co z tego wszystkiego ma Huawei?

Wiele osób od początku zarzucało Chińczykom, że logo Leica i napis na tylnej obudowie smartfonów ma mało wspólnego z jakością fotografii oferowaną przez niemiecką firmę. Okazuje się, że jest nieco inaczej i związek Leiki z Huawei to dopiero początek przygody, która będzie w przyszłości ewoluowała w bardzo szybkim tempie. Na wyjeździe mieliśmy okazję porozmawiać zarówno z pracownikami Leiki odpowiedzialnymi między innymi za nadzorowanie produkcji optyki, jak i tymi, którzy patrzą na całą współpracę od strony biznesowej. Najważniejszą informacją dla Was jest fakt, że Huawei i Leica pracują razem na wyłączność, a więc żadna inna marka nie skorzysta z technologii oferowanej przez Niemców. Po drugie, ani chiński, ani tym bardziej niemiecki gigant, nie zrezygnują ze wspólnych pomysłów jeszcze przez najbliższe pięć lat. Oznacza to po prostu tyle, iż kolejne generacje smartfonów Huawei będą wyposażone w coraz to lepsze aparaty z rozwiązaniami od Leiki. Sami wiecie, że w świecie technologii pięć lat to bardzo długi okres, więc sam jestem ciekaw, jak ten „romans” obu producentów się rozwinie oraz jakie dokładnie przyniesie efekty dla przeciętnego użytkownika.

fot. Tabletowo.pl

Pracownicy Leiki podzielili się z nami wiedzą na temat tego, jak dokładnie wygląda projektowanie mobilnych aparatów oraz jakie kroki poczynili, aby dostarczyć możliwie najlepsze rozwiązania w modelu Huawei P20 Pro. Zgodnie z wypowiedzią Mariusa Eschweilera z Leiki, Niemcy widzą ogromny potencjał w docieraniu do szerszej grupy klientów, a zabawa w mobilną fotografię sprawia im frajdę. Podczas sesji z pytaniami i odpowiedziami padło mnóstwo ciepłych słów z obu stron, ale dla nas najważniejszy jest fakt, iż obie marki cały czas się od siebie uczą. Każda z nich ma doświadczenie na danym polu i wydaje mi się, że na przestrzeni najbliższych lat aparaty w smartfonach Huawei mogą stać się naprawdę bardzo, ale to bardzo mocnym punktem tychże urządzeń. Obie marki mają pracować intensywnie nad rozwojem algorytmów do przetwarzania obrazu, technologią powiązaną z optyką oraz przede wszystkim nad pomysłami, które pozwolą ulepszyć jakość mobilnej fotografii.

Na sali padło zdanie, które idealnie określa partnerstwo obu producentów w nadchodzących latach: współpraca Leiki z Huawei jest ekskluzywna.

fot. Tabletowo.pl

Fotografia mobilna to przyszłość

Huawei postanowiło zrobić nam małą niespodziankę i zorganizowało specjalne warsztaty z Alexem Lambrechtsem oraz Tomaszem Lazarem. Podczas kilku godzin ćwiczeń mogłem zobaczyć, jak profesjonalni fotografowie i laureaci wielu nagród są w stanie wycisnąć wszystkie soki z modelu P20 Pro. Owszem, domyślam się, że spora liczba osób i tak nie skorzysta z ogromu trybów do robienia zdjęć w tym modelu, ale efekty momentami są naprawdę imponujące. To, co jedynie momentami przeszkadza mi we flagowcu od Huawei, to sztuczna inteligencja oraz jej ingerencja w finalny wygląd fotografii. Mam wrażenie, że czasem algorytmy po prostu przesadzają, a zdjęcia są zbyt nasycone i wyglądają „za miękko”. Na szczęście tę opcję da się wyłączyć.

fot. Tabletowo.pl

Po niecałych trzech dniach w Niemczech wiem, że fotografia mobilna wchodzi na zupełnie nowy poziom – i nie mówię tutaj stricte o rozwiązaniach proponowanych przez Huawei. Coraz większa liczba firm stara się priorytetyzować aparaty w urządzeniach mobilnych i możemy się z tego tylko cieszyć. Z roku na rok, nawet podczas przeglądania fotografii ze smartfonów na telewizorze czy komputerze, nie czuję już takiego zażenowania oraz bólu oczu, jak miało to miejsce jeszcze trzy lata temu.

fot. Tabletowo.pl

Huawei nie błądzi i ma konkretny pomysł

Obserwując rynek mobilny wydawało mi się na początku, iż Huawei naprawdę błądzi i zastanawia się, jak wykorzystać współpracę z Leiką do tego, aby stworzyć świetny aparat w smartfonie. W modelu P20 Pro wyniki tego partnerstwa są imponujące, a sam wyjazd do Wetzlar pokazał mi, że Chińczycy naprawdę wiedzą, co robią i przede wszystkim patrzą w przyszłość przez pryzmat konkretów. Oczywiście nikt nie chciał zdradzić ani mi ani innym żadnych tajemnic związanych z kolejnymi flagowcami czy pomysłami, nad jakimi obecnie pracuje Huawei wraz z Leiką. To oczywiste, obie marki chcą nas bowiem przytrzymać w niepewności.

fot. Tabletowo.pl

Wszystkie zdjęcia, które wykonałem do tego wpisu, zostały zrobione za pomocą modelu P20 Pro. Osobiście jestem zaskoczony tym, jak wspomniane urządzenie radzi sobie z rejestrowaniem rzeczywistości – szczególnie w warunkach słabszego oświetlenia kadru. Mimo, że sztuczna inteligencja czasami zawodzi, albo – jak na moje – „za dużo i niepotrzebnie myśli”, to jakość zdjęć nocnych z aparatu P20 Pro nie ma sobie równych, a konkurencja może się tylko uczyć.

Podsumowując cały wyjazd i zdobyte na nim doświadczenia uważam, że warto obserwować chińską markę i jej poczynania w zakresie mobilnej fotografii. Biorąc pod uwagę techniczne możliwości oraz konkretny, długofalowy pomysł, Huawei może mieć jeszcze kilka solidnych asów w rękawie.

Obym się w tym stwierdzeniu nie pomylił.

W naszym ślepym foto-teście mamy dwóch zwycięzców: Huawei P20 Pro i Samsunga Galaxy S9+

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na maila.

Komentarze

Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona