Sanitariusze w Chinach muszą nosić opaski, które śledzą ich lokalizację. Rozsądek czy rzeczywistość na miarę Orwella?

Sanitariusze w Chinach muszą nosić opaski, które śledzą ich lokalizację. Rozsądek czy rzeczywistość na miarę Orwella?

Kwestia prywatności zawsze wzbudza (i miejmy nadzieję, że nadal będzie wzbudzała) wiele kontrowersji. Nie sposób nie zauważyć w tym miejscu, że Chiny podchodzą do tej sprawy zupełnie inaczej niż mieszkańcy Starego Kontynentu. Coś, co u nas byłoby zalążkiem do wielkiej debaty publicznej, tam po prostu przechodzi. I trzeba się dostosować.

Państwo Środka słynie z wielu rozwiązań, które w pewnym sensie zakrawają o monitorowanie swoich obywateli. Chiński internet jest zupełnie inny od naszego. Sporo stron, które nie spodobało się władzy zostało po prostu zablokowanych, a słynna już armia urzędników, która śledzi e-życie Chińczyków, to świetnie skoordynowana maszyna, której działanie realnie wpływa na rzeczywistość w państwie.

Chiny – kraj, w którym jeśli nie zainstalujesz konkretnej aplikacji, to idziesz do więzienia

Jeśli do tego dodamy zalążki systemu punktowego, chipy RFID w samochodach, okulary z funkcją rozpoznawania twarzy, to zaczyna wyłaniać się nam pełen obraz rozmachu, z jakim rząd kontroluje obywateli. Od niedawna do tej listy można też dopisać pracowników sanitarnych, którzy są zobligowani do noszenia bransoletek z nadajnikiem GPS. Tutaj zaczyna robić się ciekawie. Zgodnie z informacjami serwisu źródłowego, nie chodzi tylko o śledzenie ich pozycji, ale także o „przywołanie pracownika do porządku”, jeśli ten nie wykazał żadnej aktywności przez ponad 20 minut. Taki eksperyment został póki co przeprowadzony w Nanjing, w dzielnicy Hexi.

Sanitariusze w Chinach muszą nosić opaski, które śledzą ich lokalizację. Rozsądek czy rzeczywistość na miarę Orwella?
Fot za: TheVerge

Warto w tym miejscu zauważyć, że nawet tak zdyscyplinowane społeczeństwo, jak Chińczycy, w końcu powiedziało „stop”. W dobę po wyemitowaniu materiału o eksperymencie, o jakim pisałem Wam w poprzednim akapicie, serwis South China Morning Post poinformował, że presja ze strony społeczeństwa doprowadziła do złagodzenia nowego systemu. Owszem, opaski GPS nadal są obowiązkowe, jednak zdecydowano się usunąć komunikaty głosowe, które pojawiały się, gdy pracownik nie zmieniał swojego położenia przez 20 minut.

Na ten moment nie wiadomo czy program obejmie zasięgiem cały kraj.

Jak uważacie, takie rozwiązania to trafiony pomysł czy też podchodzicie do tego pomysłu sceptycznie? Dajcie znać w komentarzach.

źródło: TheVerge