Xiaomi logo

Recenzja Xiaomi Mi 10 Pro – myślami wciąż jestem przy tańszym Mi 10

Ostatnia aktualizacja:

Jako jedna z pierwszych osób w Polsce przetestowałam Xiaomi Mi 10 – jeszcze przed jego polską premierą. Na wersję Pro czekałam ze sporym entuzjazmem, zdając sobie jednocześnie sprawę z tego, że różnic pomiędzy nimi wcale nie jest dużo. Testy wykazały jednak, że model Pro pod pewnymi względami wcale nie jest “pro” i potrafi rozczarować. Zwłaszcza, gdy kosztuje oszałamiające 4399 złotych.

Specyfikacja Xiaomi Mi 10 Pro:

  • wyświetlacz AMOLED 6,67” 2340 x 1080 pikseli, 90 Hz, HDR10+, Gorilla Glass 5,
  • procesor Snapdragon 865 z Adreno 650,
  • 8 GB RAM,
  • Android 10 z MIUI 11,
  • 256 GB pamięci,
  • 5G,
  • WiFi 6 (802.11 ax),
  • GPS, Glonass, Beidou, Galileo,
  • NFC,
  • dual SIM,
  • Bluetooth,
  • aparat główny 108 Mpix f/1.69, 1/1.33″, 1.6 μm + portretowy 12 Mpix f/2.0, 1,4µm + ultraszerokokątny 20 Mpix f/2.2 OIS + teleobiektyw 8 Mpix f/2.0, 1.0µm,
  • aparat przedni 20 Mpix f/2.0, 1/3″, 0,9µm,
  • USB typu C,
  • czytnik linii papilarnych w ekranie,
  • akumulator o pojemności 4500 mAh,
  • ładowanie bezprzewodowe 30 W, ładowanie przewodowe 50 W, ładowanie zwrotne 10 W,
  • wymiary: 162,5 x 74,8 x 8,96 mm,
  • waga: 208 g.

Cena w momencie publikacji recenzji: 4399 złotych

Recenzja Xiaomi Mi 10 Pro - myślami wciąż jestem przy tańszym Mi 10
Xiaomi Mi 10 i Xiaomi Mi 10 Pro

Matowa obudowa – wreszcie!

Mi 10 trafił do mnie w najbardziej intrygującej wersji kolorystycznej, spośród wszystkich dostępnych w sprzedaży na świecie (bo w Polsce jej nie ma) – brzoskwiniowej. I o ile ostatecznie bardzo mi ona przypadła do gustu, tak gdy zobaczyłam szarego (choć według mnie bliżej mu do granatowego) Xiaomi Mi 10 Pro w wersji matowej, uśmiechnęłam się pod nosem. Matowe obudowy mają coś w sobie – wyglądają po prostu obłędnie, a dodatkowo nieco mniej widoczne są na nich odciski palców niż na błyszczących.

W Polsce Xiaomi Mi 10 Pro sprzedawany jest w dwóch wersjach kolorystycznych: Solstice Grey oraz Alpine White. Obie są ciekawe, natomiast według mnie większe wrażenie robi pierwsza z nich.

Jakość wykonania Xiaomi Mi 10 Pro jest bardzo dobra – nic nie skrzypi, spasowanie poszczególnych elementów jest idealne. Przyciski osadzone są dobrze – nie latają, ani nie chyboczą się, choć moim zdaniem nieco za nisko wystają z obudowy (nie zaszkodziłoby, gdyby były nieco wyższe – wygodniej by się z nich korzystało).

Recenzja Xiaomi Mi 10 Pro - myślami wciąż jestem przy tańszym Mi 10

Z tyłu w oczy rzuca się oczywiście bardzo mocno wystający ponad poziom obudowy moduł z aparatami, który raz, że bardzo łatwo i szybko zbiera odciski palców, to jeszcze jest lepem na wszelkie drobinki kurzu, które wprost uwielbiają zbierać się wokół niego. Kuba twierdzi też, że takie umiejscowienie aparatu jest niewygodne, w efekcie czego zdarzało mu się, że fotografując, w polu widzenia pojawiał się jego palec (ja nie miałam tego problemu).

Jeśli chodzi o sam komfort użytkowania Xiaomi Mi 10 Pro, to wszystko zależy od wielkości naszych dłoni – dla mnie ten smartfon jest po prostu duży (162,5 x 74,8 x 8,96 mm). Nie bez znaczenia jest też jego waga (208 g), która podczas codziennego korzystania z tego modelu jest dość uciążliwa. Oczywiście po jakimś czasie się do niej przyzwyczaicie i przestaniecie zwracać na to uwagę.

Recenzja Xiaomi Mi 10 Pro - myślami wciąż jestem przy tańszym Mi 10

Czego w Xiaomi Mi 10 Pro zabrakło? Dokładnie tego samego, czego nie ma w Xiaomi Mi 10, czyli slotu kart microSD, 3.5 mm jacka audio oraz diody powiadomień. Nie ma też żadnej oficjalnej normy odporności.

Został nam jeszcze szybki rzut oka na poszczególne krawędzie telefonu. Tu obyło się bez zaskoczenia – na prawym boku mamy przyciski do regulacji głośności i włącznik; lewy bok pozostał niezagospodarowany. U góry znalazło się miejsce dla portu podczerwieni, jednego mikrofonu i jednego głośnika, natomiast na dole – drugiego mikrofonu, drugiego głośnika, portu USB typu C oraz podwójnego slotu kart nanoSIM.

Wyświetlacz z wysokiej ligi

Ekran w Xiaomi Mi 10 Pro jest dokładnie ten sam, co w Xiaomi Mi 10. Jest to bardzo dobra matryca AMOLED-owa o przekątnej 6,67” i rozdzielczości 2340×1080 pikseli (Full HD+) z odświeżaniem 90 Hz, HDR10+ i Gorilla Glass 5. Oczywiście trzeba pamiętać, że wyświetlacz jest zakrzywiony, co wiąże się z, między innymi, załamywaniem światła na krawędziach (dla niektórych może to być irytujące).

Rozdzielczość ekranu do typowego użytkowania smartfona jest całkowicie wystarczająca, ale w cenie wynoszącej 4399 złotych aż się prosi o QHD+. Jasność ekranu (zarówno maksymalna, jak i minimalna) jest w porządku – nie ma tu na co narzekać, a automatyczna regulacja jasności ekranu działa OK.

Recenzja Xiaomi Mi 10 Pro - myślami wciąż jestem przy tańszym Mi 10

Dodam też, że testowy smartfon otrzymałam bez fabrycznie naklejonej folii ochronnej, dzięki czemu mogę się teraz przekonać, jak wygląda jego ekran po dwóch tygodniach intensywnego użytkowania. No i niestety nie wygląda najlepiej – na powierzchni ekranu pojawiło się sporo pomniejszych rysek i dziwnych artefaktów, których nie da się w żaden sposób pozbyć. Zaznaczę jednak, że nie wpływają one jednak w żaden sposób na wrażenia z użytkowania telefonu.

Recenzja Xiaomi Mi 10 Pro - myślami wciąż jestem przy tańszym Mi 10

Dodatkowo ekran szalenie wręcz zbiera odciski palców. Jeśli więc zamierzacie kupić Mi 10 Pro, nie pozbywajcie się fabrycznej folii ochronnej – z doświadczenia z Mi 10 wiem, że spełnia swoją rolę bardzo dobrze, a nie wpływa w żaden sposób na poziom doświadczenia płynącego z korzystania z telefonu.

Szybki rzut oka w ustawienia i od razu wiadomo, że w Mi 10 Pro mamy te same możliwości, co w Mi 10, czyli: Always on Display, filtr światła niebieskiego (zwany również trybem czytania), tryb kolorów z możliwością ustawienia ręcznego balansu bieli), tryb ciemny czy też tryb pełnoekranowy (opcja ta w żaden sposób nie wpływa na treści wyświetlane na Netfliksie – filmy są do wysokości przedniego aparatu – w przeciwieństwie do YouTube, który treści wyświetla na pełnym ekranie).

Działanie, oprogramowanie

Patrząc przez pryzmat ceny (4300 złotych) może to i lepiej, że w Polsce w oficjalnej dystrybucji znalazł się wyłącznie jeden model – w konfiguracji 8/256 GB (strach pomyśleć, ile by kosztowała wersja 12/256 GB – obstawiam, że ok. 200-300 złotych więcej).

Za działanie urządzenia odpowiada ośmiordzeniowy Snapdragon 865 z Adreno 650, wspomniane już 8 GB RAM-u i najnowszy Android 10 z nakładką MIUI 10. I nie wiem co tu się wydarzyło, ale Mi 10 Pro w moich rękach działał nieco bardziej zawodnie niż Mi 10, który nie przysparzał żadnych problemów.

Przy okazji testów “dziesiątki” pisałam, że działa bezproblemowo i wręcz błyskawicznie. Tymczasem Mi 10 Pro potrafił zaskoczyć losowym zawieszaniem się – przez większość czasu działał szybko i stabilnie, by raz na jakiś czas zamrozić się i wystawiać użytkownika na próbę cierpliwości. Raz nawet się tak zawiesił, że aż zrestartował sam z siebie. Zaznaczę jednak, że takie sytuacje miały miejsce kilka razy w ciągu dwóch tygodni – a w przypadku Mi 10 w podobnym czasie nie zdarzyło się nic podobnego.

Spójrzmy jeszcze na lubiane przez wielu testy syntetyczne. Przed Wami najpopularniejsze benchmarki:
AnTuTu: 598595

Geekbench 5:
single core: 904
multi core: 3330

3DBench:
Sling Shot Extreme – OpenGL ES 3.1: 7121
Sling Shot Extreme – Vulkan: 6528
Sling Shot: 8620
API Overhead – OpenGL ES 3.0: 620307
Vulkan – 578383

Wraz z Kubą przetestowaliśmy gamingowe możliwości Mi 10 Pro w takich grach, jak Bleach: Immortal Soul, Fishing Clash, Game Dev Tycoon, Eternium, Last Day On Earth: Survival czy wreszcie Asphalt 8: Airborne. Z każdym tytułem smartfon poradził sobie bezproblemowo. Jedynie podczas dłuższej rozgrywki obudowa potrafiła się nagrzać w odczuwalnym, acz nie niekomfortowym dla użytkownika stopniu.

Testowy Mi 10 działa w oparciu o Androida 10 z MIUI Global 11.0.7 z poprawkami datowanymi na 1 marca 2020.

Jeśli chodzi o zaplecze komunikacyjne, w Xiaomi Mi 10 Pro mamy dostępne wszystkie moduły: WiFi 6, GPS, NFC, Bluetooth oraz 5G (w Polsce pieśń przyszłości, natomiast oczywiście jest wsteczna kompatybilność z LTE). Każdy z nich działa bezproblemowo i dobrze, nie mam co do nich żadnych uwag.

Zasięg sieci komórkowej wydawał się w porządku, ale już jakość rozmów pozostawia wiele do życzenia – Kuba, rozmawiając przez Mi 10 Pro, słyszał mnie dość dobrze, a ja jego bardzo kiepsko. Co więcej, powtarzalną przypadłością było rozłączanie rozmowy w jej trakcie (zdarzyło się to ze 3-4 razy) lub pojawianie się dziwnych artefaktów głosowych na początku rozmowy. Niestety, pod tym względem Xiaomi mnie rozczarowało.

Pamięci wewnętrznej jest 256 GB (226 GB do wykorzystania przez użytkownika) i tyle musi Wam wystarczyć, bowiem Xiaomi Mi 10 Pro nie został wyposażony w slot kart microSD. Zastosowana tu pamięć to UFS 3.0.

Androbench:

  • szybkość ciągłego odczytu danych: 1596,55 MB/s,
  • szybkość ciągłego zapisu danych: 733,55 MB/s,
  • szybkość losowego odczytu danych: 238,34 MB/s,
  • szybkość losowego zapisu danych: 217,19 MB/s.
Recenzja Xiaomi Mi 10 Pro - myślami wciąż jestem przy tańszym Mi 10
Xiaomi Mi 10 Pro i Xiaomi Mi 10

Spis treści:

1. Design. Wyświetlacz. Działanie, oprogramowanie
2. Audio. Biometryka. Czas pracy. Aparat. Podsumowanie