Xiaomi logo

Recenzja Xiaomi Mi 10 Pro – myślami wciąż jestem przy tańszym Mi 10

Jako jedna z pierwszych osób w Polsce przetestowałam Xiaomi Mi 10 – jeszcze przed jego polską premierą. Na wersję Pro czekałam ze sporym entuzjazmem, zdając sobie jednocześnie sprawę z tego, że różnic pomiędzy nimi wcale nie jest dużo. Testy wykazały jednak, że model Pro pod pewnymi względami wcale nie jest “pro” i potrafi rozczarować. Zwłaszcza, gdy kosztuje oszałamiające 4399 złotych.

Reklama

Specyfikacja Xiaomi Mi 10 Pro:

  • wyświetlacz AMOLED 6,67” 2340 x 1080 pikseli, 90 Hz, HDR10+, Gorilla Glass 5,
  • procesor Snapdragon 865 z Adreno 650,
  • 8 GB RAM,
  • Android 10 z MIUI 11,
  • 256 GB pamięci,
  • 5G,
  • WiFi 6 (802.11 ax),
  • GPS, Glonass, Beidou, Galileo,
  • NFC,
  • dual SIM,
  • Bluetooth,
  • aparat główny 108 Mpix f/1.69, 1/1.33″, 1.6 μm + portretowy 12 Mpix f/2.0, 1,4µm + ultraszerokokątny 20 Mpix f/2.2 OIS + teleobiektyw 8 Mpix f/2.0, 1.0µm,
  • aparat przedni 20 Mpix f/2.0, 1/3″, 0,9µm,
  • USB typu C,
  • czytnik linii papilarnych w ekranie,
  • akumulator o pojemności 4500 mAh,
  • ładowanie bezprzewodowe 30 W, ładowanie przewodowe 50 W, ładowanie zwrotne 10 W,
  • wymiary: 162,5 x 74,8 x 8,96 mm,
  • waga: 208 g.

Cena w momencie publikacji recenzji: 4399 złotych

Reklama
Xiaomi Mi 10 i Xiaomi Mi 10 Pro

Matowa obudowa – wreszcie!

Mi 10 trafił do mnie w najbardziej intrygującej wersji kolorystycznej, spośród wszystkich dostępnych w sprzedaży na świecie (bo w Polsce jej nie ma) – brzoskwiniowej. I o ile ostatecznie bardzo mi ona przypadła do gustu, tak gdy zobaczyłam szarego (choć według mnie bliżej mu do granatowego) Xiaomi Mi 10 Pro w wersji matowej, uśmiechnęłam się pod nosem. Matowe obudowy mają coś w sobie – wyglądają po prostu obłędnie, a dodatkowo nieco mniej widoczne są na nich odciski palców niż na błyszczących.

W Polsce Xiaomi Mi 10 Pro sprzedawany jest w dwóch wersjach kolorystycznych: Solstice Grey oraz Alpine White. Obie są ciekawe, natomiast według mnie większe wrażenie robi pierwsza z nich.

Jakość wykonania Xiaomi Mi 10 Pro jest bardzo dobra – nic nie skrzypi, spasowanie poszczególnych elementów jest idealne. Przyciski osadzone są dobrze – nie latają, ani nie chyboczą się, choć moim zdaniem nieco za nisko wystają z obudowy (nie zaszkodziłoby, gdyby były nieco wyższe – wygodniej by się z nich korzystało).

Z tyłu w oczy rzuca się oczywiście bardzo mocno wystający ponad poziom obudowy moduł z aparatami, który raz, że bardzo łatwo i szybko zbiera odciski palców, to jeszcze jest lepem na wszelkie drobinki kurzu, które wprost uwielbiają zbierać się wokół niego. Kuba twierdzi też, że takie umiejscowienie aparatu jest niewygodne, w efekcie czego zdarzało mu się, że fotografując, w polu widzenia pojawiał się jego palec (ja nie miałam tego problemu).

Jeśli chodzi o sam komfort użytkowania Xiaomi Mi 10 Pro, to wszystko zależy od wielkości naszych dłoni – dla mnie ten smartfon jest po prostu duży (162,5 x 74,8 x 8,96 mm). Nie bez znaczenia jest też jego waga (208 g), która podczas codziennego korzystania z tego modelu jest dość uciążliwa. Oczywiście po jakimś czasie się do niej przyzwyczaicie i przestaniecie zwracać na to uwagę.

Czego w Xiaomi Mi 10 Pro zabrakło? Dokładnie tego samego, czego nie ma w Xiaomi Mi 10, czyli slotu kart microSD, 3.5 mm jacka audio oraz diody powiadomień. Nie ma też żadnej oficjalnej normy odporności.

Został nam jeszcze szybki rzut oka na poszczególne krawędzie telefonu. Tu obyło się bez zaskoczenia – na prawym boku mamy przyciski do regulacji głośności i włącznik; lewy bok pozostał niezagospodarowany. U góry znalazło się miejsce dla portu podczerwieni, jednego mikrofonu i jednego głośnika, natomiast na dole – drugiego mikrofonu, drugiego głośnika, portu USB typu C oraz podwójnego slotu kart nanoSIM.

Wyświetlacz z wysokiej ligi

Ekran w Xiaomi Mi 10 Pro jest dokładnie ten sam, co w Xiaomi Mi 10. Jest to bardzo dobra matryca AMOLED-owa o przekątnej 6,67” i rozdzielczości 2340×1080 pikseli (Full HD+) z odświeżaniem 90 Hz, HDR10+ i Gorilla Glass 5. Oczywiście trzeba pamiętać, że wyświetlacz jest zakrzywiony, co wiąże się z, między innymi, załamywaniem światła na krawędziach (dla niektórych może to być irytujące).

Rozdzielczość ekranu do typowego użytkowania smartfona jest całkowicie wystarczająca, ale w cenie wynoszącej 4399 złotych aż się prosi o QHD+. Jasność ekranu (zarówno maksymalna, jak i minimalna) jest w porządku – nie ma tu na co narzekać, a automatyczna regulacja jasności ekranu działa OK.

Dodam też, że testowy smartfon otrzymałam bez fabrycznie naklejonej folii ochronnej, dzięki czemu mogę się teraz przekonać, jak wygląda jego ekran po dwóch tygodniach intensywnego użytkowania. No i niestety nie wygląda najlepiej – na powierzchni ekranu pojawiło się sporo pomniejszych rysek i dziwnych artefaktów, których nie da się w żaden sposób pozbyć. Zaznaczę jednak, że nie wpływają one jednak w żaden sposób na wrażenia z użytkowania telefonu.

Dodatkowo ekran szalenie wręcz zbiera odciski palców. Jeśli więc zamierzacie kupić Mi 10 Pro, nie pozbywajcie się fabrycznej folii ochronnej – z doświadczenia z Mi 10 wiem, że spełnia swoją rolę bardzo dobrze, a nie wpływa w żaden sposób na poziom doświadczenia płynącego z korzystania z telefonu.

Szybki rzut oka w ustawienia i od razu wiadomo, że w Mi 10 Pro mamy te same możliwości, co w Mi 10, czyli: Always on Display, filtr światła niebieskiego (zwany również trybem czytania), tryb kolorów z możliwością ustawienia ręcznego balansu bieli), tryb ciemny czy też tryb pełnoekranowy (opcja ta w żaden sposób nie wpływa na treści wyświetlane na Netfliksie – filmy są do wysokości przedniego aparatu – w przeciwieństwie do YouTube, który treści wyświetla na pełnym ekranie).

Działanie, oprogramowanie

Patrząc przez pryzmat ceny (4300 złotych) może to i lepiej, że w Polsce w oficjalnej dystrybucji znalazł się wyłącznie jeden model – w konfiguracji 8/256 GB (strach pomyśleć, ile by kosztowała wersja 12/256 GB – obstawiam, że ok. 200-300 złotych więcej).

Za działanie urządzenia odpowiada ośmiordzeniowy Snapdragon 865 z Adreno 650, wspomniane już 8 GB RAM-u i najnowszy Android 10 z nakładką MIUI 10. I nie wiem co tu się wydarzyło, ale Mi 10 Pro w moich rękach działał nieco bardziej zawodnie niż Mi 10, który nie przysparzał żadnych problemów.

Przy okazji testów “dziesiątki” pisałam, że działa bezproblemowo i wręcz błyskawicznie. Tymczasem Mi 10 Pro potrafił zaskoczyć losowym zawieszaniem się – przez większość czasu działał szybko i stabilnie, by raz na jakiś czas zamrozić się i wystawiać użytkownika na próbę cierpliwości. Raz nawet się tak zawiesił, że aż zrestartował sam z siebie. Zaznaczę jednak, że takie sytuacje miały miejsce kilka razy w ciągu dwóch tygodni – a w przypadku Mi 10 w podobnym czasie nie zdarzyło się nic podobnego.

Spójrzmy jeszcze na lubiane przez wielu testy syntetyczne. Przed Wami najpopularniejsze benchmarki:
AnTuTu: 598595

Geekbench 5:
single core: 904
multi core: 3330

3DBench:
Sling Shot Extreme – OpenGL ES 3.1: 7121
Sling Shot Extreme – Vulkan: 6528
Sling Shot: 8620
API Overhead – OpenGL ES 3.0: 620307
Vulkan – 578383

Wraz z Kubą przetestowaliśmy gamingowe możliwości Mi 10 Pro w takich grach, jak Bleach: Immortal Soul, Fishing Clash, Game Dev Tycoon, Eternium, Last Day On Earth: Survival czy wreszcie Asphalt 8: Airborne. Z każdym tytułem smartfon poradził sobie bezproblemowo. Jedynie podczas dłuższej rozgrywki obudowa potrafiła się nagrzać w odczuwalnym, acz nie niekomfortowym dla użytkownika stopniu.

Testowy Mi 10 działa w oparciu o Androida 10 z MIUI Global 11.0.7 z poprawkami datowanymi na 1 marca 2020.

Jeśli chodzi o zaplecze komunikacyjne, w Xiaomi Mi 10 Pro mamy dostępne wszystkie moduły: WiFi 6, GPS, NFC, Bluetooth oraz 5G (w Polsce pieśń przyszłości, natomiast oczywiście jest wsteczna kompatybilność z LTE). Każdy z nich działa bezproblemowo i dobrze, nie mam co do nich żadnych uwag.

Zasięg sieci komórkowej wydawał się w porządku, ale już jakość rozmów pozostawia wiele do życzenia – Kuba, rozmawiając przez Mi 10 Pro, słyszał mnie dość dobrze, a ja jego bardzo kiepsko. Co więcej, powtarzalną przypadłością było rozłączanie rozmowy w jej trakcie (zdarzyło się to ze 3-4 razy) lub pojawianie się dziwnych artefaktów głosowych na początku rozmowy. Niestety, pod tym względem Xiaomi mnie rozczarowało.

Pamięci wewnętrznej jest 256 GB (226 GB do wykorzystania przez użytkownika) i tyle musi Wam wystarczyć, bowiem Xiaomi Mi 10 Pro nie został wyposażony w slot kart microSD. Zastosowana tu pamięć to UFS 3.0.

Androbench:

  • szybkość ciągłego odczytu danych: 1596,55 MB/s,
  • szybkość ciągłego zapisu danych: 733,55 MB/s,
  • szybkość losowego odczytu danych: 238,34 MB/s,
  • szybkość losowego zapisu danych: 217,19 MB/s.
Xiaomi Mi 10 Pro i Xiaomi Mi 10

Spis treści:

1. Design. Wyświetlacz. Działanie, oprogramowanie
2. Audio. Biometryka. Czas pracy. Aparat. Podsumowanie

1 2 Następne

  1. Mi to wygląda na jakiś walnięty egzemplarz. Ewentualnie mocno zmęczony testami poprzedników. Coś za dużo problemów, które nie wystąpiły w (jak rozumiem nowym) Mi10.

          1. Wiem, bo MIUI na Mixie 2S ubijalo samo aplikacje to samo dzieje się w EMUI, wszystko w tle wymaga jakiś kombinacji. Ja nie mam na to czasu.

          2. Obecnie posiadam custom ROM, jako że lubię kombinować z telefonem wgrywam sobie czystego Androida i działa zauważanie lepiej niż MIUI i aktualizacje też są systematycznie przez OTA.

          3. Jeszcze jak na co dzień używałem Xiaomi, custom ROMy to była podstawa, z czystym Androidem te telefony dostawały kopa, ale teraz wielu uważa że Xiaomi to MIUI, a MIUI to Xiaomi.

          4. Ja się do tych użytkowników nie zaliczam, MIUI nadal nie umie wielu podstawowych rzeczy, chociażby dobre zarządzanie pamięcią RAM, poza tym estetycznie mi się nie za bardzo podoba. Dobrze, że przynajmniej jest wybór i swój telefon upodobnilem do Pixela w 100%. Snap 845 nadal daje radę i bateria trzyma bardzo dobrze. Podoba mi się praca developerów, że umieją dobrze zoptymalizować oprogramowanie. Xiaomi na szczęście udostępnia źródła kernela do swoich telefonów, więc wsparcie jest konkretne. Mediatek nie ma takiego szczęścia.

          5. To ja mam bardzo podobnie, uwielbiam wygląd czystego androida tak jak jest w Pixelu, ich okrągłe ikony, prostota i funkcjonalność. Z braku czasu, najczęściej ratowałem się jakimś Pixel Launcher.

          6. Mi też się podoba wygląd czystego Androida, chociaż mam wybór nakładki, jeżeli mi się znudzi to sobie coś innego zainstaluję.

          7. Kombinacji? Wejść w ustawienia aplikacji która chcesz trzymać w ramie i wyłączyć oszczędzanie energii. Policzyłem to są 3 dotknięcia palcem i jedno dłuższe przytrzymanie by odpalić widok wszystkich aplikacji.

            Wierszach na nakładce psy a potem się okazuje że to ty nie potrafisz z niej korzystać xD

          8. No nie potrafię korzystać, muszę się przyznać, w czystym Androidzie nie mam takich problemów, bateria działa lepiej bez tych sposobów oszczędzania w MIUI.

          1. Zabawne, bo mam kumpla który dostał go jako służbowy i przeklina codziennie :D

          2. Może mają z różnych partii? W jednej jakiś mniej lub bardziej drobny podzespół od innego podwykonawcy powoduje cyrki i gotowe, będą dwie skrajne opinie.

          3. To jest niestety minus Xiaomi, że dwa identyczne telefony mogą mieć różne podzespoły o różnej jakości.

          1. No i całe szczęście. Nakładka Samsunga to klasa sama w sobie. A to chińskie coś to nie do końca wiem do czego to przyłożyć.

  2. Miejmy nadzieje, że ludzie zagłosują portfelami i Mi 11 będzie tańszy. To co zrobiło Xiaomi z ceną Mi10 Pro względem Mi9 to badanie rynku – jeśli znajdą się idioci, którzy są gotowi przeplacic, to niestety koleje flagowce będą tylko drozsze. Oby tło odwrotnie, bo nie oszukujmy się – to fajny telefon ale nie za te pieniądze.

    1. Zgadzam się. Nie zapłaciłbym tyle nawet za podstawową mi10. Z drugiej strony jak miałbym kupować flagowca to już bez kompromisów (ten aparat makro który Xiaomi forsuje przydaje się raz na rok, wiem bo mam w rn8pro).
      Plus taki że pewnie szybko stanieje.

    2. Ja wiem że to pozostaje w kwestii marzeń i science fiction, ale pomyśl że w końcu ktoś sensowny będzie rządził Naszą Ojczyzną, 1 PLN = 1 $ i nie ma bólu.

      1. W nierealne scenariusze się nie bawię, szkoda nawet czasu na takie myśli. Sam zresztą zarabiam w dolarach więc mi to na rękę by akurat nie było, hehe. Niemniej co to zmienia? Tu nie chodzi tylko o stosunek złotówki do dolara, tylko też o to że Xiaomi na starcie dało wyższe ceny.

  3. Przy tylu wadach i takiej cenie, jakby miał sd i wodoszczelność to ocena byłaby chyba 11,5 na 10, o innych wadach nie wspominając…

  4. Cena telefonu jest dość wysoka i to co mnie irytuje to niektóre oszczędności konstrukcyjne. Dziwi mnie jeden slot na karty SIM (Kasiu jako plus wpisałaś Dual SIM – to błąd), brak slotu kart micro SD czy zastosowanie usb Type-C jedynie w starym standardzie 2.0, gdy konkurencja od dawna stosuje 3.0/3.1. Osoby, które od czasu do czasu robią pełny back-up telefonu na zewnętrzny dysk SSD wiedzą jak kolosalna jest różnica w jego szybkości pomiędzy wymienionymi standardami. Uważam, że w tej cenie konstrukcja powinna być wodoszczelna. Poza tym zastanawiam się jaka będzie żywotność baterii w związku z zastosowanym szybkim ładowaniem o mocy 50W. Jak wiadomo, im wyższy prąd i natężenie ładowania tym krótsza żywotność baterii. Wielu użytkowników Mate 20 Pro i P30 Pro, w których jest stosowane ładowanie 40W raportuje relatywnie szybki spadek wydajności akumulatora.

    1. Dlatego fajna opcją jest mieć wolniejszą ładowarkę w domu, szkoda że inni producenci nie robią też jak Samsung w opcjach ładowania można wyłączyć szybkie ładowanie

        1. Jeżeli starsza ładowarka ma odpowiednie zabezpieczenia to nic nie powinno się z telefonem stać. Nie wiem skąd te głupie tezy o wpływie starszej ładowarki na szkodzenie telefonowi. Masz jakieś dowody, które potwierdzają Twoją tezę?

        2. To nie ładowarki zwalniają, tylko akumulator, który wraz ze wzrostem stopnia naładowania wolniej przyjmuje ładunek.To co faktycznie zabija baterie to coraz szybsze ładowanie poprzez zwiększenie napięcia i/lub prądu ładowania. Od kilku lat zwiększa się szybkość ładowania pomimo, że konstrukcja baterii nie uległa większym zmianom. Dodam, że we wszystkich znanych mi modelach telefonów oprogramowanie sygnalizuje pełne naładowane baterii (tzw. 100%) mniej więcej przy baterii naładowanej do ok. 85-90% jej faktycznej pojemności. Wynika to z faktu, że wraz ze wzrostem stopnia naładowania akumulatora spada efektywność ładowania i bez względu na zastosowaną ładowarkę jest ono coraz wolniejsze (spada prąd ładowania – bateria wolnej przyjmuje ładunek), natomiast producenci lubią chwalić się krótkim czasem ładowania jako jednym z parametrów.

      1. Samsung pomimo tego, że sam produkuje baterie na własne potrzeby (Samsung SDI Co.) to i tak nie ściga się z chinolami na szybkość ładowania poprzez bezmyślne zwiększanie mocy ładowania. I tak w s8, s9 i s10 ładowanie odbywa się z maksymalną mocą 15W a w s20 z mocą 25W. Huawei w Mate 20 Pro, P30 Pro i Mate 30 Pro stosuje ładowanie z maksymalna mocą 40W, natomist Xiaomi w Mi 10 ma ładowanie 50W a w Mi 9 – 40W.

        1. Ampere, a tak poważnie ogniwa li-ion nie lubią zbyt dużej temperatury, przez co ogniwa stają się mniej żywotne. To nie jest LifePO4, gdzie ciepło nie wpływa na żywotność i zachowanie się ogniwa przy dłuższej eksploatacji. Ty możesz nie odczuć spadku pojemności, bo kernel zarządza dobrze baterią.

      1. Czytaj ze zrozumieniem i zwracaj uwagę innym, jeżeli masz jakieś podstawy wiedzy. Moc ładowania jest wynikiem zastosowanego napięcia (V) i natężenia prądu (A) i można ją zwiększyć poprzez zmianę napięcia lub natężenia prądu albo obu wartości jednocześnie. Dla przykładu jedna z szybkich ładowarek Huawei w zależności do etapu ładowania pracuje w jednym z trzech trybów: 10V/4A – 9V/2A – 5V/2A.

    2. Używam Mate 20 Pro z pełnym ładowaniem od sierpnia ubiegłego roku i nie widzę żadnego spadku wydajności baterii. Takie spadki to raczej wina zainst. oprogramowania, ilości aplikacji działających w tle czy zamulonego systemu gdzie pomaga hard reset. Największy spadek wydajności zarówno baterii jak i samego działania systemu zaliczył mój poprzedni telefon LG G7 który po aktualizacji do Androida 9 działał tak fatalnie, że co miesiąc wymagał resetu… Tak więc „relatywnie szybki spadek wydajności” to kolejny urban myth.

      1. Mam Vivo Nex S od października 2018 i też nie zauważyłem, by telefon krócej działał pomimo szybkiego ładowania.

      2. Jeśli bardzo intensywnie korzystasz z telefonu (max. 1 dzień na ładowaniu) to trudno zauważyć relatywnie nieduży spadek pojemności bez podpinania miernika USB do ładowarki bo różnicę +/- 1-2 godziny przypisujemy na konto różnego sposobu użytkowania telefonu w poszczególnych dniach. Łatwiej jest wychwycić różnice osobom, które korzystają mniej intensywnie i pierwotnie bateria im starczała na 2,5-3 dni a po czasie ledwo na 2 dni. Ja zrobiłem mały eksperyment z miernikiem USB na domowych telefonach. Akumulatory w dwóch telefonach córek (kupione w jednym czasie) z super szybkim ładowaniem po niespełna roku mają mniejszą pojemność o 25-30%. Mój o pół roku starszy telefon ładowany ładowarką 5V/2A stracił jedynie 5% pojemności.

      3. Parzcież już zdążyłeś przyzwyczaić, że każdy smartfon, który posiadasz jest z urzędu the best. Tylko patrzeć jak za rok napiszesz, że bateria trzyma jeszcze lepiej niż za nowości. Aż dziw berze, że taki [email protected] reprezentuje redakcję portalu. Wstyd!

  5. Informacja o tym, że głośność i dźwięk połączeń i rozmów jest kiepska, od razu dyskwalifikuje to urządzenie jako telefon. A chyba głównie do telefon ma służyć.
    Autorka pisze: ” Na wersję Pro czekałam ze sporym entuzjazmem, zdając sobie jednocześnie sprawę z tego, że różnic pomiędzy nimi wcale nie jest dużo” . Po co ten entuzjazm jak wiadomo, że zmian niewiele.
    Co za czasy, że ktoś będzie się chińskim telefonem za ponad 4 tysiące „jarał”.

    1. Mało tego, kiepska jakość rozmów w telefonie, który ma być flagowcem, to zwyczajny żart producenta z klientów. Dziwi mnie, że kiepska jakość rozmów i rozłączanie nie zostało ujęte w minusach. Już samo to powinno skutkować obniżeniem oceny.

  6. Dużo minusów i za duża ocena.
    „Bo może to załatają aktualizacją”.
    Wg mnie ocenia się tu i teraz a nie „może załatają i jak załatają będzie super”
    Najlepsze, że tak wysokie oceny są tylko na polskich portalach…
    Dodam tylko, iż ocena 9.5 to ocena bliska ideału. Patrząc na ilość minusów to jakaś kpina z użytkowników.

    1. To samo było przy ostatniej recenzji s20 ultra, dlatego coraz rzadziej tu wchodzę i czerpie informacje z zagranicznych portali.

      1. Chciałem napisać coś podobnego. S20 i to Xiaomi to bardzo przeciętne telefony i dość daleko im do flagowców, obie firmy od bardzo dawna na rynku i wciąż się nie nauczyły. Oceny 9.5 to kiepski żart. Da się tylko Kacpra recenzje czytać i oglądać.

    2. „Może naprawią” to motto Xiaomi i największy argument. Niestety z czasem zamiast naprawiać, to te aktualizacje psują.

  7. Minusy z recenzji, jakość rozmów czyli podstawowe zadania telefonu itp (znane mi z wcześniejszych flagowców od Xiaomi) dyskwalifikują skutecznie ten telefon za te pieniądze.

    1. Niestety myślę że nie znajdziesz portalu który ocenia tel przez pryzmat najpierw jakości tego do czego służy telefon. No w rn7 jest dość często kłopot z czujnikiem zbliżenia. Ekran nie gaśnie podczas rozmów. Czy ktoś w ogóle na to zwraca uwagę czy tylko patrzy na pixele w aparacie do sweet foci ?

      1. Dokładnie. Zdecydowana większość recenzentów podnieca się wnętrznościami i ogólnym designem słuchawki, zapominając o podstawowych rzeczach. Niestety ale później wszystko wychodzi w praniu, szwankowania czujników oświetlenia i zbliżenia, fatalna jakość rozmów w słuchawce i głośnomówiący itp itd. Na te aspekty mało kto zwraca uwagę.

      2. Chyba często zależy od egzmeplarza, ja w rn7 nie mam wcale tego problemu, za to bywają powidoki.

  8. Flagowiec Xiaomi, wychodzi na to, że to taki nie do końca flagowiec (sporo wad, jak na półkę, do której aspiruje ten sprzęt) i do tego zawyżona cena.
    Samsung na EU montuje kiepskiego Exynosa, którego nie oferują nawet w Korei Południowej.
    Huawei nie ma GMS.
    LG całkowicie odpuściło ten segment.
    Pixel, spokojnie można pominąć milczeniem.
    Motorola i Nokia śpią.
    Sony forsuje jakiś dziwny format.

    Wychodzi na to, że zostaje OnePlus i o zgrozo Apple. Nie jestem fanem jabłka, ostatni ich sprzęt z jakim dłużej obcowałem, to chyba iPhone SE i do dzisiaj mam iPoda Touch 4, który cały czas dobrze działa (służy jako pilot do pomp Grundfosa i LFP z etui MI 201). Trzeba jednak przyznać, że iPhony są dopracowane i jak bym miał wydać 4,4k zł, to jednak bym wybrał iPhona 11, a nie Xiaomi (gdybym miał wybierać z tych dwóch).

    Mam Xiaomi i jest sporo niedoróbek w MIUI, a do tego często poprawki jedno naprawiają, a co innego psują. Xiaomi Mi 10 PRO ma co najmniej o 1k zł przesadzoną cenę. Trzeba być naprawdę wielkim fanem tej firmy, żeby kupić ich telefon w takiej cenie.

    Brakuje na rynku Huaweia z GMS, bo widać, że jest stagnacja na rynku.

    Na chwilę obecną nie ma chyba sensu kupować telefonu droższego niż 2k zł.

    1. Powiem szczerze, że zawsze rzygałem i śmiałem się z jabłka, ale patrząc obecnie na to co się wyprawia, to chętnie bym sprawdził jak się sprawdza w życiu codziennym. Poza jabłkiem to tylko OnePlus jest w moim targecie, reszta konkurencji przestała istnieć.

      1. kup sobie nowego se iphona 2020, wyglad i specyfikacja telefonow przed 5 lat w cenie 2200 zl a redmi note 8 pro go boje w kazdym akspekcie, iphone kupuja Janusze.

    2. To nie jest właśnie problem bo można wgrać GMS na Huawei Mate 30 pro to tylko nie całe 15 minut , wszystko jest ok oprócz Netflxa .
      Mate 20 pro androida 10 chodzi w cenie smartfona do 2 tysięcy.

  9. Przycięcia, zwiechy, restarty, słaba jakość rozmów w telefonie za 4 tysiące i ocena 9,5?
    Wy się dobrze czujecie w tej redakcji?

      1. Roszczenie powoda iPhone to działanie na jednym ładowaniu baterii w iPhone.
        Huawei Mate ma lepsze wyniki na jednym ładowaniu baterii też aparat fotograficzny .
        Apple iPhone nie mówiąc już o aparacie fotograficznym w iPhone11pro to lipa za tyle sałaty !!! .

    1. Zaleta? :D I niby w czym ma ten brak pomóc?? Bo ani wodoszczelności nie ma, w której podobno brak jacka ma pomagać, ani bateria nie musiała być mniejsza, co też już zostało udowodnione w wielu telefonach…

      1. Szczerze dziura w której zbiera się brud. Poza tym słuchawki na USB-C są znacznie lepsze. Spróbuj używać słuchawek na złączu jack 3.5mm z ANC. Nie dość, że musisz ładować telefon to i słuchawki, które są przewodowe, słuchawki na USB-C lepiej grają (mają swój przetwornik), lepsze słuchawki na 3.5 mm z 32 Ohm na telefonie z jackiem będą ciszej grały (zostało to przetestowane) Poza tym ten kawał dziury w cale tak mało miejsca nie zajmuje.

        1. Bluetooth słuchawki nauszne Hi-fi Technics EAH-F70N są lepsze niż te na kablu słuchawki a co do jakości dźwięku jak i też cena jest odpowiednia , coś za coś jakości dźwięku kosztuje więcej , tych słuchawek od Technics ale warto je kupić .
          Bluetooth Mixcder E9 wieless active.
          Nie drogie a dobrej jakości słuchawki nauszne na co dzień do smartfona .
          Ceny Huawei Mate 30 pro / P30 pro spadły znacznie bardziej w duł można powiedzieć że warto kupić produkt teraz Huawei Mate 30 przewyższa jakością fotografi smartfona na plus.

          1. Oczywiście, że tak. Niektóre słuchawki bluetooth można podłączyć pod USB-C i jak się rozładują podładować je z telefonu. Z Jackiem 3.5 mm tak się nie da.

          2. Chyba, że mają ładownie indukcyjne, wtedy kładziesz je na plecach Samsunga i też podładujesz.

          3. Nie ma poczeby podładownia wyczymują do 12 godzin na jednym ładowaniu baterii tyle to jest wystarczająco długo jak na słuchawkach bluetooth nausznych .
            Jacka 3,5 mm nie używam tego od dawna to w tych czasach to już przeżytek technologii kabel .

  10. Sądząc po tej recenzji to wersja Pro jest na rynku zupełnie niepotrzebna.
    Wolę bardziej dopracowane i wygodniejsze (bo lżejsze) telefony za połowę kwoty zwykłego Mi10

    Zostają wersję Youth i Lite do przetestowania. Oby tu się ta opłacalność pojawiła…

  11. I brak diody powiadomień, dla mnie to duży minus. Za te pieniądze to śmiech na sali, jeszcze z tymi minusami co napisałaś

    1. tyle samo minusow ma 50% drozszy s20 ultra do tego xiaomi lepsze srednia koncowa 9,5 a szamsung tylko slabe 9,4 za cene 6 kola.

  12. Fajne te minusy na końcu. Gdzie się podział minus za jakość rozmów opisaną w tekście ? Nic tylko brać tel za 4.4k z kiepską jakością rozmów bo przecież muzyka dobrze gra ?
    Ciekawi mnie też przy której wersji GorillaGlass wreszcie przeczytam że telefon nie rysuje się od samego patrzenia. Słowem dobry byłby tzw ślepy test co jest niemożliwe ale wskazane.

  13. Może to komuś się to nie podobać ale to tandeta Xiaomi Mi10 pro bez żadnych dodatkowych zabezpieczeń za 1000 euro , nie dorównuje wydajność Huawei Mate czy iPhone 11pro max pod żadny względem jakości aparatu smartfona Huawei i procesora Kirin jak i też Apple ma o wiele lepsze zdjęcia nocne od Xiaomi Smartfon 108 mpix na papierze dane techniczne aparatu cienki wyniki król jest jeden fotgrafi Huawei , nie uzasadniona cena co do jakości bubla smartfona jako flagowca w tej kategorii to jest pułka już zarezerwona w tej cenie dla Apple i Huawei , Samsunga , Oppo , a nie Xiaopinga średniaka smartfona . Dobre to może by były w swojej ofercie kategorii cenowej Xiaomi Smartfony , ale to nie ta liga jest mistrzów .
    A gdzie jest właśnie recenzja Video z Super flagowca Xiaopinga Mi10 pro za tyle siana !!! .

    1. Napisz tego posta jeszcze raz, jak na razie wygląda to jak jakieś niezdarne tłumaczenie z Google Translatora.
      Co do telefonu, też uważam, że cena jest wygórowana. Mimo to, część testów opublikowanych w necie jednak przeczy temu co napisałeś.

          1. Tłumaczy się że jest Niderlandem i korzysta z translatora – spoko, w takim razie ja też może wbiję na jakieś holenderskie forum i zamiast pisać po angielsku, będę wklejać bełkot przetłumaczony z polskiego przez Google Tłumacza :)

          2. Niderlandczyk o imieniu i nazwisku Darek Mazur, który nie zna j. polskiego, siedzi na zagranicznym forum, wybierając do tego Polskie zamiast Angielskiego, bo Polska społeczność ma pewnie tyle więcej do zaoferowania od Angielskiej? :D No spoko :D Mało tego, to ten jego post jest dość… trolowy.

          3. Nie znam polskiego to tak jest właśnie wada języka polskiego a po co mam się komuś tłumaczyć że nie jestem Polakiem !!!.

  14. Udało mi się kupić Mi 10 za 2300 zł. Używam od tygodnia i jestem bardzo zadowolony. Za takie pieniądze żadne Samsungi czy iphone nawet nie mają podjazdu.

  15. Za dużo niedociągnięć. Tego typu niedoróbki można tolerować w Xiaomi za 1500 zł, ale w cenie 4300 zł absolutnie nie. Mam nadzieję, że aktualizacje naprawią błędy.

  16. Mi 10 PRO i Mi 10 NIE POSIADAJĄ dual simu w polskiej dystrybucji więc dlaczego świadomie wprowadzacie w błąd? Przecież to bardzo ważna informacja! Smartfon jest sprzedawany wyłącznie w wersji single sim!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama