Recenzja Samsunga Galaxy A6+, czyli udanego, lecz ciut za drogiego średniaka

Samsung Galaxy A6+ jest najnowszym przedstawicielem serii Galaxy A od Samsunga. Od początku miały to być smartfony oferujące namiastkę flagowców, które przy zachowaniu jak najwyższego komfortu użytkowania i sporej funkcjonalności byłyby dostępne w stanowczo niższych cenach niż urządzenia topowe. A jak to wygląda w przypadku Galaxy A6+? Czy jest to smartfon faktycznie wart naszej uwagi? A może warto rozważyć inne urządzenia z tej kategorii cenowej? Wszystkiego dowiecie się w tej recenzji.

Reklama

Specyfikacja techniczna Samsung Galaxy A6+:

Reklama
  • ekran 6 cali, Super AMOLED, 2220×1080 pikseli, 411 ppi, proporcje 18,5:9,
  • ośmiordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 450 z grafiką Adreno 506,
  • 3 GB RAM,
  • 32 GB pamięci wewnętrznej,
  • slot na karty microSD (do 400 GB),
  • dual SIM,
  • Wi-Fi 802.11 a/b/g/n,
  • 4G LTE,
  • Bluetooth 4.2,
  • NFC,
  • GPS z A-GPS, GLONASS,
  • podwójny aparat główny 16 Mpix (f/1.7) + 5 Mpix (f/1.9),
  • kamerka 24 Mpix (f/1,9),
  • czytnik linii papilarnych,
  • 3,5 mm jack audio,
  • port microUSB,
  • akcelerometr, żyroskop,
  • system operacyjny Android 8.0 Oreo z Samsung Experience 9.0,
  • akumulator o pojemności 3500 mAh,
  • wymiary: 160,2 x 75,7 x 7,9 mm,
  • waga: 191 gramów.

Cena w momencie publikacji: około 1600 złotych.

Wideorecenzja Samsunga Galaxy A6+:

OBUDOWA

Samsung Galaxy A6+ jest smartfonem wykonanym z dobrej jakości materiałów. Obudowa jest z metalu, na którym nie znalazłem ani jednej rysy. Niestety, pokrywa ma skłonności do szybkiego brudzenia się. Oprócz tego od góry i dołu umieszczono dwie wstawki z tworzywa sztucznego – podobnie miało to miejsce chociażby w Samsungu Galaxy J7 2017. Na froncie znajdziemy szkło, które nie zbiera zbyt wielu zabrudzeń, nie zauważyłem też jeszcze ani jednej rysy. Niestety jednak prawdopodobnie nie jest to Corning Gorilla Glass.

Samsung Galaxy A6+ / fot. Kacper Żarski (Tabletowo.pl)

Na tyle swoje miejsce znalazł podwójny aparat główny umieszczony na szklanej wstawce. Obok niego znajdziemy pojedynczą diodę doświetlającą, a pod nim skaner linii papilarnych. Niżej zauważymy wytłoczony napis Samsung, a na samym dole są jeszcze symbole, znaki towarowe i kilka napisów.

Samsung Galaxy A6+ / fot. Kacper Żarski (Tabletowo.pl)

Na prawym boku znajdziemy klawisz zasilania oraz głośnik multimedialny. Nie do końca przekonuje mnie umieszczenie głośnika właśnie w tym miejscu, ale ma to też swoje plusy. Trzymając telefon pionowo prawie niemożliwe jest, żeby zasłonić go ręką tak, jak to jest w przypadku umieszczania głośników na dole czy od tyłu.

Samsung Galaxy A6+ / fot. Kacper Żarski (Tabletowo.pl)

Sam głośnik gra przyzwoicie, lecz do ideału trochę brakuje. Niby dźwięk jest głośny i wyraźny, ale przy wyższych głośnościach nie jest zbyt czysty. Poza tym trochę brakuje głębi, a muzyka zdaje się być nieco „spłaszczona”.

Na lewym boku umieszczono klawisze głośności oraz dwie tacki – jedna na kartę nanoSIM i microSD, druga – nanoSIM. Oznacza to, że mamy do czynienia z urządzeniem dual SIM z niehybrydowym slotem, co bardzo cieszy.

Samsung Galaxy A6+ / fot. Kacper Żarski (Tabletowo.pl)

Od dołu producent zaimplementował gniazdo słuchawkowe jack 3.5 mm, mikrofon oraz złącze microUSB. Nie ukrywam, zaskoczyło mnie, że stosunkowo nowy smartfon nie został jeszcze wyposażony w USB typu C. Na górnej krawędzi nie znajdziemy już żadnych dodatków.

Samsung Galaxy A6+ / fot. Kacper Żarski (Tabletowo.pl)

Wyświetlacz

Na froncie znajdziemy wyświetlacz o przekątnej 6 cali. Jest to ekran wykonany w technologii Super AMOLED o rozdzielczości 2220 x 1080 pikseli. Charakteryzuje się całkiem nieźle nasyconymi kolorami oraz dobrymi kątami widzenia. Jasność maksymalna jest na wystarczającym poziomie do w miarę komfortowej pracy z urządzeniem w bardziej słoneczny dzień, a przy jasności minimalnej nie ma obawy że zostaniemy „oślepieni” korzystając ze smartfona w środku nocy.

Samsung Galaxy A6+ / fot. Kacper Żarski (Tabletowo.pl)

Wokół wyświetlacza ramki są stanowczo szersze niż w przypadku flagowych urządzeń. Mało tego – w konkurencyjnych smartfonach, zaprezentowanych w ostatnim czasie, te ramki też są dużo węższe. Warto jednak powiedzieć, że krawędzie wyświetlacza są zaokrąglone.

Samsung Galaxy A6+ / fot. Kacper Żarski (Tabletowo.pl)

Nad ekranem znajdziemy kamerkę do selfie, głośnik do rozmów, kilka czujników oraz diodę doświetlającą. Niestety, nie umieszczono tu diody powiadomień, za to mamy tryb Always On Display. Pod wyświetlaczem nie znajdziemy już żadnych dodatków, klawisze funkcyjne są wyświetlane na ekranie.

Spis treści:

1. Wzornictwo, jakość wykonania. Głośnik. Wyświetlacz
2. Działanie. Oprogramowanie. Skaner linii papilarnych
3. Aparat. Bateria. Podsumowanie

 

1 2 3 Następne

  1. Sprytna zagrywka skośnookich kurdupli. Seria „J” za cenę serii „A”. Trzeba mieć coś z głową nie w porządku, by zapłacić za tę słuchawkę 1600 zł. Zastanawiałbym się nad wydaniem tysiaka, gdy za identyczą kasę można mieć dużo mocniejsze bebechowo Redmi Note 5.

    1. W artykule nie ma wzmianki o serii J ani o jakimkolwiek modrlu z tej serii ale i tak sie zgadzam że te telefony są za drogie bo to tylko sredniaki

  2. Nie „ciut za drogi”, tylko dużo za drogi. Kiepska wydajność jednowątkowa i przycięcia animacji nie powinny mieć miejsca w telefonie za 1600 zł w 2018 roku. Po raz kolejny lepiej kupić starszego flagowca i raczej to się nie zmieni.

  3. Sam telefon byłby fajny ale za cene nie większą jak 1000zł bo za troche wiecej już można znaleść s7 ktory jak wiadomo jest o wiele lepszy pod kazdym wzgledem

      1. Ogólnie to nie widzę sensu jego istnienia gdyz jest A6 i A8 skoro A6 to taki A3 ,a A5 to A8 to A6+ to to samo co A8 i też w niewielu aspektach się te dwa modele różnią

      1. Ty tak na serio? Porownujesz to coś do S7? Biorąc pod uwagę że kosztują tyle samo to decyzja może być tylko jedna, nawet jeśli S7 ma już 2 lata

  4. Ten telefon nie zasługuje na przynależność do serii A – wygląd serii J, brak USB-C, brak diody powiadomień (odkryli ją w A8 2018, wow…), wciąż brak OIS… Niżej padło bardzo dobre określenie – seria J w cenie serii A. :(

    Nawet nie wspomnę o Nokii 8, którą można kupić do końca dnia za… 1399 zł. A6+ nie ma żadnego podjazdu do niej. Nie wiem co Samsung brał przy wycenie tego modelu…

  5. I pomyśleć, że tyle samo kosztuje Zenfone 5, Nokia 7 Plus i kilka innych naprawdę dobrych, prawdziwych sredniaków. Na wskroś budżetowy Snap 450 w smartfonie za tyle kasy. Padłem ?

    1. Samsung mógłby sobie podać dłoń z LG, bo oni też nie potrafią wyceniać telefonów. Snpadragon 210 za 599 zł… ?

      1. Tu nie chodzi o wycenę, a o to, żeby jak najwięcej zarobić. Samsung uważa, że tyle pieniędzy im się należy za słaby telefon. Sprzedaż się zgadza, więc dalej w to brnie. To nie są ceny z palca. Po prostu ludzie kupują, głównie w jakieś sieci komórkowej, gdzie i tak wszystko jest rozłożone na raty. Można na takich kupujących wieszać psy, bo to przez nich rynek wygląda tak jak wygląda. Ale co zrobić, nie wszyscy są świadomi wartości przylutowanych tam podzespołów. Samsung robi wszystko, żeby ich telefony (co do jednego), wyglądały jak S8 i to przyciąga ludzi. Nagle wyświetlacz stał się bardzo tani w produkcji, skoro nawalają nimi w każdym segmencie. Dziw bierze. Poza tym, Samsung nie patrzy na tak biedny kraj jak Polska, gdzie ten telefon to koszt pensji prawie każdego pracowitego tutaj obywatela. Takie 400 euro to jest nic dla europejczyka. U nas jeszcze sztucznie podwyższają cenę.

        1. Mnie dziw nie bierze, bo kto tak naprawdę potrzebuje w smartfonie Snapów 8xx? Grająca patologia, podczas gdy w normalnym używaniu o wiele bardziej istotny może się okazać duży i kontrastowy AMOLED.

          1. Piszesz tak, jakby ów wyświetlacz był podzespołem premium, więc coś za coś, czyli kiepskie bebechy w zamian za wyświetlacz. A tymczasem, Samsung wrzucał Amoledy do najtańszych słuchawek pokroju Ace 4 czy J3. Starasz się na siłę wytłumaczyć absurdalnie wyceniony produkt tylko coś ci nie wychodzi. Bez przerwy popadasz ze skrajności w skrajność. Nikt nie wymaga w takim smartfonie topowych Snapów, ale przy takiej cenie, przyzwoitość nakazuje przynajmniej Snapa 636.

          2. Lub chociaż Snapdragon 630 patrząc nawet przez pryzmat znaczka na obudowie.

          3. Nazwana przez ciebie „patologia” to też ludzie. Poza tym, ja lubię mieć sprzęt za który płacę duże pieniądze. Ma być on wysokiej, jak nie najwyższej możliwej klasy w danym przedziale cenowym. Przeznaczenie takiego telefonu jest nieistotne, bo każdy ma swoje priorytety. Ale przy takiej cenie dawać tak słabe podzespoły, to jest już chęć zarobienia na nieświadomych jeleniach, a nie dla korzyści, komfortu czy radości z użytkowania takiego telefonu.

          4. Cena tego A6+ faktycznie mocno kosmiczna, ale gdy jest się 4. firmą świata pod względem „wartości marki” (brand value), to można poszaleć, bo ludzie chętnie dopłacą za lubiane logo. Może niekoniecznie w Polsce, ale jak słusznie zauważyłes, nasz bantustan raczej nie stanowi dla Samsunga istotniego punktu marketingowego odniesienia. Tutaj najlepiej idzie Huaweiowi z jego 10 wersjami tego samego smartfona.

          1. Przy tak niskich wynagrodzeniach, to każdy wydatek na dobry telefon będzie boleć. Jeśli ma boleć, to niech będzie najlepszy w tej cenie. Żeby był sens. Samsung pokazuje jak dupczyć klientów w biały.

  6. Ciut za drogiego? Telefon z taką specyfikacją czyli htc one a9s, albo motorolę moto g6 można zdobyć do 900 zł, płacenie tutaj dodatkowych jeszcze 200 zł za telefon słabszy od xperii xa2 nie ma sensu jeżeli nie jest się fanbojem samsunga

  7. ILE!!? ? 1600? Na pewno nie kupi tego nikt kto choć trochę się na temat telefonów. Za 100 więcej można mieć Nokię 8 a za 200 więcej Mi6, ten telefon to powinien kosztować 800 zlotych góra. Samsung zwariował

    1. Do końca dnia w sklepie na „X” Nokie 8 w kolorze błyszczący niebieski można kupić za 1399 zł. ;) Niezła cena.

      1. Cholera, no koniec dnia już minął, ale jakbym zdążył to bym kupił. No może bym nie kupił, bo 2 miesiące temu kupiłem inny :-).

  8. To ma być telefon dla mojej żony. Z wad ( też jestem zdziwiony brakiem USB C ) to jedynie cena. Pierwotnie miał być Huawei mate 10 lite i nawet udało mi się ją przekonać, że to dobra propozycja i istnieją inne marki niż Samsung. Ale, no właśnie porównaliśmy wyświetlacze tych telefonów ( w sklepie przesłałem do nich swoje zdjęcia ) i naszym zdaniem A6+ ma dużo lepszy wyświetlacz i kolory. Żona chce koniecznie min. 6″ , szkoda bo za te pieniądze można kupić S7. A6+ to dobry telefon, ładnie wykonany, dla mojej żony idealny no i nie szklanka ale cena nie adekwatna. Moim zdaniem 1100zł. Max.
    A jeszcze jedno 32 pamięci? Mało trochę jak na tą cenę, wspomniany Huawei ma 64.

    1. Jeśli żona lubi cukierkowaty obraz z AMOLEDa, to niech się zastanowi nad Zenfone 5. IPS skalibrowany pod właśnie taką cukierkowatość, pamięć 4/64, solidny Snap 636 i o niebo lepszy wygląd w porównaniu z budżetowcem Samsunga udającym średniaka.

      1. Dwa problemy, pierwszy to wycięcie a drugi to Asus. Jak już napisałem ciężko mi było przekonać żonę, że istnieje inna firma niż Samsung i Huawei to dobry sprzęt? I sam sobie strzeliłem w kolano pokazując jej A6+ bo była zdecydowana na Mate 10 lite. Baby są jakieś inne i tyle?Co do cukierkowatości wyświetlacza to każdy indywidualnie podchodzi do tematu. Faktem jest, że kolory w A6+ są o niebo lepsze niż w Mate lite, byliśmy co do tego zgodni.

  9. Wczoraj kupiłem za 950 zł. Świetna sprawa. Mnie nie brakuje USB typu C, bo olewam to czy jest c, B czy Z
    Szkła gorilla glass tez nie potrzebuje bo naklejam folie poliweglanową
    Jedyny brak to dioda powiadamiająca. Szkoda

    No i dla mnie zaleta to ekran Amoled oraz prawdziwy dual sim sim i do tego slot na kartę.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama