Recenzja zegarka Fitbit Sense 2. Spodziewałem się po nim dużo więcej

Rację ma powiedzenie głoszące, że nie ocenia się książki po okładce. W przypadku Fitbit Sense 2 pierwszy zachwyt (spowodowany głównie designem) okazał się złudny. Po urządzeniu, które niedawno trafiło na rynek i nie należy do najtańszych tego typu, można spodziewać się zdecydowanie więcej niż oferuje ten zegarek. To pierwszy sprzęt, do którego mam tak mieszane uczucia.

Na początek tradycyjny unboxing

Jak być może zauważyliście w moich poprzednich recenzjach, opis testowanego sprzętu zawsze zaczynam nie od niego samego, ale od pudełka i tego, co w nim znajdziemy. Z samego pudełka można się często dowiedzieć również sporo o urządzeniu, a dokładnie o tym, jakie funkcje producent uważa za na tyle atrakcyjne, że aż umieścił je na opakowaniu. Jak jest w przypadku Fitbit Sense 2?

Po pierwsze, na pudełku znajdziemy informację o tym, że urządzenie jest dostarczane wraz z 6-miesięcznym darmowym planem premium aplikacji Fitbit i tę informację rzeczywiście od razu można potwierdzić. Ponadto na opakowaniu znajdziemy również slogan Menage stress, sleep better & live healthier – na tym również skupimy się w tej recenzji.

Wewnątrz pierwszego, kartonowego pudełka, znajdziemy kolejne, tym razem białe, z logiem marki Fitbit na środku. Patrząc na opakowanie można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia ze sprzętem co najmniej aspirującym do miana premium. Czy jednak urządzenie obroniło to wrażenie? Oczywiście odpowiedź nie jest jednoznaczna i być może wiele osób nie zgodzi się z moim stwierdzeniem. Uważam, że Fitbit Sense 2 nie jest w stanie obronić wrażenia sprzętu premium, ponieważ brakuje mu naprawdę wielu funkcji, które mają nawet dwa razy tańsze urządzenia. O tym wszystkim jednak w dalszej części recenzji.

Samo pudełko, w którym znajduje się Sense 2, jest dość specyficzne, ponieważ otwiera się jak książka. Po jej otwarciu po środku znajdziemy zegarek, a po jego lewej stronie dodatkowy pasek (w większym rozmiarze) oraz instrukcję obsługi. Z kolei na prawo mamy miejsce na magnetyczny przewód ładujący.

Wygląd i pierwsze wrażenia

Design to jednen z aspektów, które nie wypada w tym urządzeniu ocenić inaczej niż na plus. Zegarek na ręce prezentuje się naprawdę dobrze. Dodatkowo jest zaskakująco lekki – jego waga to 37 gramów, co sprawia, że niemal nie czuć, że właśnie założyliśmy coś na nasz nadgarstek. Wyglądem wyróżnia się na tle konkurencji, która w podobnej półce cenowej oferuje w większości przypadków zegarki z okrągłą tarczą. Tutaj mamy do czynienia z kwadratowym ekranem i zaokrąglonymi krawędziami – jest to więc design bardziej zbliżony do Apple Watcha.

W ramach testów trafił do mnie Fitbit Sense 2 kolorze Lunar White / Platinum Aluminum, ale ten zegarek można znaleźć również w wersjach kolorystycznych: Shadow Grey / Graphite Aluminum oraz Blue Mist / Soft Gold Aluminum. Same paski wykonane są z miękkiego tworzywa, a ich sposób zapinania sprawia, że urządzenie na pewno nie zsunie się z naszego nadgarstka przez przypadek.

To, że paski są miękkie, to ich zaleta, ale jednocześnie największa wada. Z jednej strony dobrze przylegają do ręki i nie są uciążliwe w użytkowaniu, a z drugiej już po kilku dniach noszenia zegarka zauważyłem, że pojawiły się na nich wgniecenia i przetarcia. Co więcej, coś w sobie ma takiego, co przyciąga koty, które uwielbiają go gryźć, gdy sprzęt leży na ładowarce…

Dodatkowo po 5 dniach użytkowania okazało się, że tworzywo nie polubiło się z moją skórą, ponieważ pojawiła się na niej reakcja (prawdopodobnie alergiczna) wyglądająca jak przetarcia. To jeden z aspektów, który niemiło mnie zaskoczył, ponieważ nigdy wcześniej nie przydarzyła mi się podobna sytuacja.

Co do samej koperty – to kwadrat o boku 38,1 mm, wykonany z aluminium. Urządzenie ma 11 mm grubości. Zegarek został wyposażony w 1,58-calowy wyświetlacz. Ekran jest chroniony przez szkło Gorilla Glass 3, a cała konstrukcja zapewnia wodoszczelność 5 ATM – to znaczy, że jego użytkownicy mogą przez przeszkód korzystać z niego w deszczu lub podczas pływania.

Na lewym brzegu koperty producent umieścił podłużny przycisk, który pełni rolę przycisku home/menu. Po jego dwóch stronach znajdują się mikrofony, a głośnik został umieszczony na prawym brzegu. W tylnej części urządzenia znalazły się sporych rozmiarów czujniki, które mają na bieżąco monitorować nasze parametry życiowe.

Muszę przyznać, że design Fitbit Sense 2 naprawdę mi się spodobał. To, że dobrze leży na nadgarstku, to dodatkowy plus. Pierwsze wrażenia z użytkowania pozostawiają jednak trochę do życzenia.

Wyświetlacz – wszystko dobrze, ale…

Po dwóch tygodniach korzystania z zegarka muszę przyznać, że samemu wyświetlaczowi Fitbit Sense 2 naprawdę trudno jest coś zarzucić. Fitbit oferuje 1,58-calowy wyświetlacz AMOLED o rozdzielczości 336 x 336 pikseli. Ekran bardzo dobrze reaguje na dotyk, a wyświetlane na nim treści są wyraźne i nie ma problemu z ich czytelnością. Warto przypomnieć, że mamy tutaj do czynienia z ekranem AMOLED, a więc to również doskonały kontrast i odwzorowanie czerni.

W smartwatchu nie mamy możliwości ustawienia stałej jasności wyświetlacza, przez cały czas podświetlany jest on automatycznie. Zmienić możemy jednak poziom automatycznego podświetlania – użytkownicy mogą wybierać pomiędzy opcjami: Ciemny, Normalny oraz Maksymalny. Producentowi trzeba jednak oddać, że automatyczne dostosowywanie jasności ekranu działa w tym modelu bardzo sprawnie. Nie zdarzyła mi się sytuacja, żeby wyświetlacz oślepił mnie w środku nocy całą swoją mocą lub żeby przestał być czytelny w słońcu przez zbyt małe podświetlenie ekranu (korzystałem z ustawienia Normalny).

W ustawieniach dotyczących wyświetlacza oprócz poziomu automatycznego podświetlenia ekranu możemy znaleźć jeszcze ustawienia dotyczące jego wybudzania i sami zdecydować czy ma się ono odbywać wyłącznie za pomocą przycisku, czy za pomocą przycisku lub ruchu nadgarstka.

Możemy ustawić też oczywiście czas podświetlenia wyświetlacza – do wyboru są następujące wartości podane w sekundach: 6, 8, 10, 15, 20, 45 oraz 60. W tej samej zakładce ustawień znalazła się również możliwość uruchomienia funkcji Always on Display, chociaż tutaj została ona nazwana Ekran zawsze włączony. Brakuje mi możliwości nieco większej personalizacji w zakresie wyświetlacza, takiej jak choćby ustawienia kolorów i wyboru bardziej lub mniej jaskrawej wersji kolorystycznej wyświetlanych na ekranie elementów.

Zazwyczaj tym, co może irytować podczas korzystania z urządzeń wearable, jest fakt, że ich ekrany bardzo łatwo zbierają odciski palców oraz smugi powstające po przesuwaniu po nich palcem. W tym wypadku jednak nie było to tak bardzo widoczne, a przynajmniej nie podczas codziennego użytkowania.

Działanie i najważniejsze funkcje. To biedny smartwatch czy wypasiony smartband?

Po pierwszym zachwycie, spowodowanym designem, który przypadł mi do gustu, przyszedł czas na większe i mniejsze rozczarowania, związane z jego działaniem. To, co najbardziej może irytować to fakt, że podczas chęci szybszego przewinięcia na przykład listy dostępnych funkcji, widać widoczne przycięcia w działaniu zegarka. Dodatkowo kilka razy podczas szybkiego przechodzenia pomiędzy funkcjami zdarzyło mi się zaobserwować drobne „zamuły” w działaniu sprzętu.

Zacznijmy jednak od ekranu głównego, czyli tarczy zegara. Zupełnie niezrozumiały jest dla mnie fakt, że styl tarczy można zmieniać jedynie z poziomu aplikacji Fitbit – jest to dość irytujące. Wszystkie urządzenia, z którymi spotykałem się do tej pory i aspirowały do miana smartwatchy, dawały możliwość zmiany i zapisania w pamięci zegarka co najmniej kilku stylów tarczy zegara.

Kolejną rzeczą, która była dla mnie naprawdę sporym zaskoczeniem, jest fakt, że na urządzenie nie można doinstalować żadnych dodatkowych aplikacji, tak jak to miało miejsce na przykład w przypadku testowanego przeze mnie ostatnio smartwatcha Huawei Watch 3 GT, gdzie dostępnych było naprawdę bardzo dużo dodatkowych programów i w zasadzie każdy użytkownik mógł znaleźć w tej bibliotece coś dla siebie. Nie można tego niestety powiedzieć o omawianym przez nas urządzeniu. Producent uznał tutaj widocznie, że sprzęt spod jego ręki jest na tyle dobry, że użytkownik nie będzie nawet marzył o możliwości doinstalowania dodatkowych aplikacji.

Kiedy na ekranie znajduje się tarcza zegara, wystarczy, że przeciągniemy palcem w dół, a z góry ekranu wysunie się pasek zadań. Znajdziemy tam skróty do: trybu nie przeszkadzać, trybu uśpienia, ustawień, funkcji ekran zawsze włączony, trybu wybudzania ekranu (tylko przycisk/przycisk+ruch) oraz ustawień poziomu automatycznego podświetlania ekranu. Z kolei, po przeciągnięciu palcem od dołu ekranu, pojawi się na nim szufladka z powiadomieniami.

Przesuwając palcem w lewo przejdziemy do kart z: ćwiczeniami, aktualną pogodą, timerem oraz zakładką reakcje ciała, która w zasadzie jest jedynie odnośnikiem do aplikacji Fitbit. Z kolei przechodząc na prawo od tarczy zegara na ekranie pojawią się karty z: liczbą wykonanych kroków danego dnia, posumowaniem aktywności, aktualnym poziomem tętna oraz danymi dotyczącymi snu z ostatniej nocy. Użytkownicy nie mają niestety możliwości zmiany kolejności kart lub zwyczajnego ukrycia tych, które ich nie interesują.

Po naciśnięciu przycisku system przeniesie nas do ekranu z dostępnymi funkcjami i programami. Ich lista nie jest długa – składają się na nią: Alarmy, Alexa, Dzisiaj, ECG, Fitbit Pay, Pogoda, Pomiar EDA, Relaks, Timery, Ustawienia, Ćwiczenia. Nie ma co ukrywać, że ta lista wygląda dość skromnie, jak na sprzęt aspirujący do miana premium.

Generalnie zegarek działa płynnie, z wyjątkiem mankamentów, o których wspomniałem już wcześniej. Da się jednak zauważyć, że system w wielu przypadkach nie radzi sobie z polskimi nazwami – najczęściej jest to widoczne w aplikacji Pogoda, kiedy na przykład nazwa miejscowości, w której się znajdujemy, wykracza poza obszar ekranu. Można dostrzec również drobne problemy z tłumaczeniem interfejsu zegarka na język polski.

Na plus na pewno muszę zaliczyć działanie asystenta głosowego Alexa, do którego trudno się przyczepić. Wszystkie polecenia sprzęt zrozumiał i wykonał prawidłowo. Asystenta można włączyć, przytrzymując dłużej przycisk home – obsługa głosowa działa oczywiście w języku angielskim. Dużym plusem jest również to, że producent wyposażył urządzenie w moduł NFC, dzięki czemu można dokonywać płatności z wykorzystaniem Fitbit Pay.

Moim zdaniem odpowiedź na pytanie postawione w nagłówku to po prostu… drogi smartband. Ten zegarek ma zdecydowanie zbyt mało funkcji smart, by można było nazwać go smartwatchem i z tym pewnie większość z was się zgodzi.

Powiadomienia i połączenia

Gdy Fitbit Sense 2 jest połączony z telefonem przez Bluetooth, możemy odbierać powiadomienia z różnych aplikacji. Warto tutaj dodać, że to od użytkownika zależy, z których aplikacji informacje trafią na zegarek. Niestety, dłuższe wiadomości lub maile nie wyświetlają się w całości – na ekranie pojawia się jedynie ich początek.

Bezpośrednio z zegarka możemy odpowiadać na wiadomości z komunikatorów, SMS-y lub maile za pomocą emotikon lub szybkich odpowiedzi, które możemy dowolnie edytować w aplikacji. Odpowiedzi może być jedynie 5, ciekawostką jest jednak fakt, że nie mają one ustalonej maksymalnej liczby znaków. Edytować możemy również zestaw 18 emotikon, za pomocą których można odpowiadać na wiadomości.

Na ogromny plus zasługuje tutaj możliwość odpisania na wiadomość za pomocą głosu. Po włączeniu tej opcji dyktujemy zegarkowi odpowiedź, a on przetwarza ją na tekst. Jeśli wszystko się zgadza możemy ją wysłać, a jeśli nie, „napisać” ją ponownie. To bardzo przydatna funkcja, którą inni producenci mogliby również zaimplementować do swoich urządzeń.

Przez dłuższy czas testów gdy ktoś do mnie dzwonił, za pomocą zegarka mogłem jedynie odrzucić połączenie lub je odebrać. Po najnowszej aktualizacji oprogramowania układowego możemy przeprowadzać rozmowę bezpośrednio z zegarka połączonego ze smartfonem przez Bluetooth.

Głośność rozmowy jest zadowalająca i pozwala na swobodne komunikowanie się. Przed aktualizacją zegarek mógł pochwalić się jednym z najbardziej bezsensownych rozwiązań, jakie widziałem, więc super, że to zostało poprawione. Mieliśmy możliwość odbierania połącznia za pomocą Sense 2, jednak rozmawiać trzeba było za pomocą smartfona.

System nadal nie radzi sobie jednak z prawidłowym wyświetlaniem nazwy dzwoniącego do nas kontaktu lub numeru telefonu (jeśli nie mamy zapisanego go w kontaktach). Połączeń nie można też niestety zainicjować z poziomu zegarka.

Co do samej jakości głośnika trudno się dokładniej wypowiadać, ponieważ nie ma możliwości włączenia na nim np. muzyki. Służy on w tym modelu jedynie do powiadomień, alarmów i odpowiedzi asystenta głosowego Alexa (a po aktualizacji również do połączeń głosowych). Trzeba jednak przyznać, że gdy głośnik ustawiony jest na maksymalną moc, przy komunikatach głosowych Alexy zaczyna już nie dawać rady. Nie został tu więc zastosowany przez producenta choćby średniej klasy głośniczek.

Monitorowanie aktywności i zdrowia

Producent podkreśla, że Fitbit Sense 2 to zegarek, który ma świetnie radzić sobie z pomiarem snu oraz stresu. Urządzenie zostało wyposażone w moduł GPS oraz szereg czujników i modułów, dzięki którym użytkownicy mogą monitorować stan swojego zdrowia, z pulsometrem oraz pulsoksymetrem na czele. Tutaj warto odnotować, że oprócz standardowych czujników, znanych z tego typu urządzeń, producent wyposażył Fitbit Sense 2 w czujniki pozwalające mu na pomiar temperatury ciała, ECG oraz EDA.

Fakt, który warto podkreślić w przypadku rozmowy o tego typu zegarkach, jest jeden – nie jest to urządzenie medyczne, a więc jego pomiarów nie należy traktować jako ostatecznych, a jedynie jako pomoc lub poglądowe, dość ogólne pomiary. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie porównał wyników pochodzących z zegarka z tymi otrzymanymi z pulsoksymetru.

Fitbit Sense 2 okazał się w pomiarze pulsu zaskakująco precyzyjny – różnica w wynikach była niemal niezauważalna i wahała się maksymalnie o 1-2 uderzenia serca na minutę. Pomiary pulsu są jednak zawyżone w przypadku, gdy są dokonywane w czasie treningu. Tutaj różnice były już znaczące – wynik pokazany przez zegarek był aż o 20 uderzeń na minutę niższy niż pokazywało inne urządzenie.

Sense 2 ma również możliwość monitorowania jakości snu. Oczywiście te wyniki trudno jest skomentować, bo nie ma ich z czym porównać. Warto jednak podkreślić, że urządzenie bez problemu wychwytuje czas snu – nie zdarzyła mi się sytuacja, by na przykład podczas dłuższego siedzenia przed komputerem zegarek zanotował drzemkę.

Testowanego przeze mnie Fitbita wyróżnia czujnik cEDA, który jest przeznaczony do mierzenia poziomu stresu. Moduł w połączeniu z aplikacją pozwala też zarządzać samopoczuciem i przeprowadzić sesje relaksacyjne. To, czego byłem najbardziej ciekaw w tym zegarku, to bez wątpienia przeprowadzanie pomiaru EKG. Być może przez moje zbyt wysokie oczekiwania względem tego modułu, poczułem się lekko rozczarowany. Aby przeprowadzić pomiar należy dotykać przeciwległych rogów koperty kciukiem i palcem wskazującym przez 30 sekund. Jak wyglądają wyniki takiego pomiaru?

Na ekranie pojawia się komunikat Normalny rytm zatokowy. Pomyślałem sobie: serio? To, co miało być największym plusem tego sprzętu, daje wynik normalny/nienormalny. Nie ukrywam, że po zegarku, który kosztuje obecnie około 1400 złotych, spodziewałem się nieco więcej.

Na ekranie urządzenia po pomiarze nie pojawiają się żadne szczegółowe dane, nawet o na przykład zmieniającym się pulsie lub odstępstwach rytmu zatokowego od normy. Spodziewałem się również, że po pomiarze i analizie wyników na ekranie urządzenia zostanie wyświetlony chociaż QRS, czyli parametr pokazujący czas skurczu komór serca.

Można oczywiście wyeksportować do pliku PDF zapis swojego rytmu serca, jednak nie traktowałbym tych wyników zbyt poważnie. To jednak nie koniec negatywnych zaskoczeń, jeśli chodzi o ten sprzęt.

Przejdźmy do trybów treningowych – w końcu przecież to też powinna być mocna strona tego sprzętu. Skoro funkcji smart nie ma w tym zegarku zbyt wiele, to może zaskoczy nas mnogością funkcji treningowych i ich bezproblemowym działaniem? Nic bardziej mylnego…

Trybów sportowych znajdziemy tutaj dokładnie 40 i nie jest to imponujący wynik, patrząc na to, że smartwatche sporo tańsze od tego modelu oferują tych trybów ponad 100. No cóż… może za to całkiem dobrze działają. Nie wiem czy miałem po prostu pecha i akurat mój egzemplarz zegarka nie działał najlepiej, ale nie udało mi się połączyć z GPS-em na żadnym z trybów treningowych – nie zmieniła tego nawet aktualizacja oprogramowania układowego Fitbit Sense 2. Ciekawym faktem jest również to, że tryb treningowy spacer nie ma możliwości włączenia śledzenia GPS, co według mnie jest mocno bez sensu.

Z tego właśnie powodu nie mogę niestety opisać dla Was dokładności pomiarów GPS w tym sprzęcie. Po zakończeniu treningu, w aplikacji odnajdziemy również niewiele danych. W przypadku trybu bieganie po zakończeniu treningu mamy dostęp jedynie do wykresu przedstawiającego poziom tętna, wykres spalonych kalorii oraz kartę efektów treningu.

Nie mogę wykluczyć, że problem, a w zasadzie brak możliwości połączenia się z GPS-em w trybach treningowych spowodowane jest wadą testowego egzemplarza produktu. Warto jednak zauważyć, że recenzje innych autorów również nie napawają w tym zakresie optymizmem, ponieważ w kilku przypadkach również pojawiły się problemy na przykład z długim łączeniem się urządzenia z satelitami GPS. Być może zatem ten typ tak ma.

Chwila uwagi dla aplikacji

Sama aplikacja Fitbit jest prosta i intuicyjna w obsłudze. Została podzielona na 4 karty. Pierwszą z nich jest Dzisiaj – znajdują się na niej dane przestawiające dzisiejsze wyniki treningów, liczbę kroków oraz wyniki monitorowania stanu naszego zdrowia. Tutaj znalazła się również opcja wprowadzenia zjedzonych posiłków, by łatwiej było kontrolować liczbę przyjętych kalorii.

W karcie Odkryj znalazło się wiele filmów przedstawiających treningi lub pomagających prowadzić sesje medytacyjne/rozluźniające. Większość treści opatrzona jest jednak informacją, że są one dostępne jedynie w wersji premium aplikacji, która z zegarkiem dostaniemy na 6 miesięcy za darmo, jednak potem dostęp do nich będzie kosztować co miesiąc 56,99 złotych lub 454,99 złotych rocznie. Bez płatnej wersji aplikacji utracimy również dostęp do wyniku codziennej gotowości (tak została w apce Fitbit nazwana codzienna aktywność), profilu snu, wykrywania chrapania i mówienia przez sen, zaawansowanej analizy snu, raportu samopoczucia.

Kolejne dwie karty to: Społeczność – tutaj znajduje się punktowy wynik naszej dzisiejszej aktywności, który możemy porównać z wynikami naszych znajomych oraz Premium – to karta reklama funkcji zawartych w płatnej wersji aplikacji. W apce Fitbit można też ustalić dzienne cele swojej aktywności.

Jeśli chodzi o możliwości konfiguracji oraz personalizacji zegarka z poziomu aplikacji, mamy oczywiście możliwość ustawienia tarczy zegara – ich galeria jest dość pokaźna, wiec każdy użytkownik powinien znaleźć w niej coś dla siebie. Oprócz tego znajdziemy tam ustawienia asystenta głosowego Alexa, możliwość podłączenia karty płatniczej do Fitbit Pay oraz ustawienia związane na przykład z powiadomieniami o wiadomościach lub powiadomieniach o zbyt niskim lub wysokim tętnie oraz nieregularnej akcji serca.

Czas pracy na baterii

Producent wyposażył Fitbit Sense 2 w akumulator o pojemności 260 mAh. Ma to zapewnić więcej niż 6 dni pracy na baterii. Jak żywotność akumulatora tego zegarka wygląda w rzeczywistości?

Podczas testów urządzenie było przez cały czas połączone z telefonem. Otrzymywałem więc na niego powiadomienia oraz odpisywałem za jego pomocą na niektóre z wiadomości. Monitorowanie pulsu, stresu oraz poziomu natlenienia krwi było ustawione na automatyczny pomiar. Korzystałem z tarczy zegara „Facet”. Takie ustawienia pozwoliły mi na 7 dni użytkowania sprzętu. Jego bateria wytrzymała dokładnie 172 godziny.

Z kolei po włączeniu trybu zawsze na ekranie czas pracy urządzeni skrócił się już do zaledwie nieco ponad 3 dni – z włączonym AoD zegarek wytrzymał 80 godzin. Nie są to zachwycające wyniki, jednak szczerze mówiąc po takiej pojemności akumulatora spodziewałem się jeszcze krótszego czasu pracy na jednym ładowaniu.

A skoro już o tym mowa, naładowanie akumulatora zegarka od 0 do 100% zajęło mi dokładnie 1 godzinę i 45 minut. Użyłem do tego 33 W ładowarki Xiaomi.

Fitbit Sense 2 – podsumowanie

Zegarek Fitbit Sense 2 kosztuje obecnie około 1400 złotych. Pewnie zauważyliście, że w tym tekście celowo staram się unikać określenia smartwatch, bo nie uważam, by ten sprzęt na nie zasługiwał. Z pewnością to sprzęt, który wyróżnia się swoim designem. Trzeba przyznać, że urządzenie wygląda bardzo elegancko i na tyle uniwersalnie, że można je spokojnie ubrać zarówno na trening, jak i do garnituru.

Jak za tę cenę, zegarek oferuje jednak naprawdę mało funkcji smart. Brakuje tu obsługi wirtualnych kart eSIM, cieszy za to moduł NFC. Jak zdążyliście przeczytać, spotkałem podczas testów wiele problemów z jego działaniem. Spora część z nich zapewne zostanie rozwiązywana stopniowo z każdą kolejną aktualizacją oprogramowania, ale przecież nikt tego nie zagwarantuje.

Podsumowując, moim zdaniem Fitbit Sense 2 nie jest warty swojej ceny.

zegarek fitbit sense 2
Recenzja zegarka Fitbit Sense 2. Spodziewałem się po nim dużo więcej
Zalety
ekran AMOLED
interakcja z powiadomieniami z różnych aplikacji i czatów oraz możliwość odpisywania głosowego
możliwość odbierania połączeń i rozmawiania za pomocą zegarka
obsługa asystenta głosowego Alexa
NFC z obsługą płatności Fitbit Pay
precyzyjny pomiar zdrowia i snu
zadowalający czas pracy na baterii
Wady
cena zbyt wysoka w stosunku do możliwości sprzętu
brak możliwości zainstalowania dodatkowych aplikacji
paski na których już po kilku dniach widać ślady użytkowania
brak wersji z LTE
mało rozbudowane ustawienia i funkcje smart
momentami niezbyt płynne działanie interfejsu
problem z działaniem GPS
brak możliwości wgrania własnej muzyki w pamięci zegarka lub podłączenia słuchawek
mała liczba trybów sportowych (w porównaniu do konkurencji)
6
Ocena
Exit mobile version