Recenzja Acera Swift 7 - kupiłam, a teraz powiem Wam, co o nim myślę

Recenzja Acera Swift 7 – kupiłam, a teraz powiem Wam, co o nim myślę

Ostatnia aktualizacja:

Acer chwali się, że Swift 7 to najcieńszy laptop dostępny na rynku. Tak się złożyło, że jakiś czas temu, w wyniku dobrej promocji, kupiłam go i dziś powiem Wam, co myślę na jego temat.

Ze sprzętem kupowanym na własność zazwyczaj jest tak, że – starając sobie przetłumaczyć jego zakup – wychwalamy go, pomimo braku zadowolenia. W moim przypadku nie musicie się tego obawiać – poniżej cała prawda i tylko prawda. Bo wcale nie jest tak, że jest to sprzęt najlepszy i niezastąpiony. Ale drogi już niewątpliwie tak.

Parametry techniczne Acera Swift 7:

  • dotykowy wyświetlacz IPS o przekątnej 14 cali i rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli, Gorilla Glass 6, 16:9,
  • dwurdzeniowy procesor Core i7-8500Y 1,5 GHz z Intel UHD 615,
  • 16 GB LPDDR3 RAM,
  • 512 GB NVMe PCIe,
  • Windows 10 Home,
  • kamerka 720p (1280 x 720 pikseli),
  • WiFi 802.11ac,
  • Bluetooth 5.0,
  • akumulator 32Wh,
  • 3.5 mm jack audio,
  • dwa porty USB typu C 3.1 Gen 2 (Thunderbolt 3, DisplayPort),
  • czytnik linii papilarnych,
  • wymiary: 31,79 x 19,15 x 0,995 cm,
  • waga: 0,89 kg.

Cena Acera Swift 7 w momencie publikacji recenzji: 8099 złotych. W zestawie z laptopem znajdziemy adapter z USB typu C, pełnowymiarowym HDMI i USB A oraz elegancki pokrowiec.

recenzja Acera Swift 7
Acer Swift 7

Wzornictwo, jakość wykonania

Przyznaję, do Acera Swifta 7 miałam słabość od momentu, w którym zobaczyłam go po raz pierwszy gdzieś w internecie. Ma tak wąskie ramki, a jego ekran zajmuje aż 92% przedniego panelu, że na zdjęciu wyglądał, jakby ramek wokół wyświetlacza w ogóle nie było. W rzeczywistości okazało się, że są, ale faktycznie bardzo wąskie, co zdecydowanie może się podobać.

Ale takich smaczków jest tu zdecydowanie więcej. Na uwagę zasługuje bowiem przede wszystkim waga laptopa, wynosząca zaledwie 890 gramów oraz jego grubość – 9,95 mm. Dodatkowo patrząc na Swifta 7 z boku można odnieść wrażenie, że jest jeszcze smuklejszy, za co odpowiada ładne, wyprofilowane wcięcie na jego krawędziach.

Widać wyraźnie, że do projektu już na poziomie deski kreślarskiej projektanci Acera podeszli bardzo ambitnie. Ma to jednak swoją cenę – zarówno w rozumieniu dosłownym (za ten sprzęt trzeba zapłacić ponad 8000 złotych!), jak i przenośnym (ograniczona liczba portów – ale o tym za chwilę).

recenzja Acera Swift 7
Acer Swift 7

Acer Swift 7 dostępny jest w sprzedaży w dwóch wersjach kolorystycznych – czarnej oraz białej. Ja wybrałam drugą z nich, bo od dawien dawna mam słabość do białej elektroniki (choć ostatnio nieco mi przeszło), a dodatkowo biała matowa obudowa (z mieniącymi się w świetle drobinkami >jakby brokatu<) dużo lepiej radzi sobie z widocznością odcisków palców niż czarna. Czarna, dopóki nie jest “zapalcowana”, też jest piękna – to jednak szybko się zmienia.

Recenzja Acera Swift 7 - kupiłam, a teraz powiem Wam, co o nim myślę
Acer Swift 7 (SF715-52T) fot. Acer

Z rzeczy ważnych – od spodu klawiatury mamy cztery gumowe nóżki antypoślizgowe, które bardzo dobrze spisują się w swojej roli podczas pracy na biurku czy innych płaskich powierzchni. Ekran odchylany jest w znacznym stopniu (ale nie na płasko), dzięki czemu praca z laptopem na kolanach czy podczas podróży samolotem / pociągiem nie jest udręką.

Do tego warto zauważyć, że gdy ekran odchylimy o więcej niż 90 stopni, chowa się za klawiaturę, efektem czego podnosi ją minimalnie, zwiększając lekko komfort wprowadzania tekstu (albo sobie to wmawiam ;)).

recenzja Acera Swift 7
Acer Swift 7

Po lewej stronie obudowy znalazło się miejsce dla włącznika i zintegrowanego z nim skanera odcisków palców. Od razu mogę tu dać znać, że działa bardzo dobrze – nie spotkałam się z sytuacją, w której nie chciałby współpracować z przypisanym do niego palcem. Czytnik linii papilarnych jak najbardziej na plus. Jego umiejscowienie też OK.

recenzja Acera Swift 7
Acer Swift 7

Czas skupić się na jakości wykonania. Z racji tego, że Swift 7 jest niesamowicie cienki i lekki, można mieć obawy o jego trwałość i odporność. Mój egzemplarz pokazał, że słusznie. Wystarczy bowiem lekko nacisnąć dolną część laptopa, niezależnie od tego, gdzie, by ta ugięła się pod palcami.

Do tego stopnia, że czasem przenosząc laptopa z miejsca w miejsce, chwytając go w okolicy touchpada, zdarza się, że od spodu go przypadkiem naciskam. Nie wiem czy to problem występujący regularnie we wszystkich egzemplarzach tego urządzenia, ale skoro sklepowy model nie był wolny od takiej wady, spodziewam się, że w przypadku pozostałych może być podobnie. Ewidentnie brakuje mu sztywności.

recenzja Acera Swift 7
Acer Swift 7

Wysuwana kamerka HD w klawiszu

Ale poza udanym efektem wizualnym, w Swifcie 7 ważny jest też aspekt ergonomii – w obudowie laptopa 13-calowego udało się dzięki temu zmieścić ekran o przekątnej 14 cali. Zapytacie pewnie gdzie ukryta została kamerka do wideopołączeń, skoro nie ma jej ani nad wyświetlaczem (czyli standardowo), ani pod (mniej standardowo, ale czasem spotykane rozwiązanie)?

Ano kamerka ukryta została nad klawiaturą, w postaci klikalnego przycisku – wystarczy go kliknąć, by wysunęła się z obudowy. Podobne rozwiązanie zastosował Huawei w modelu Matebook X Pro, aczkolwiek tam kamerka jest w górnym rzędzie klawiszy, w dodatku po środku – co sprawia, że dużo wygodniej się z niej korzysta.

Ale skoro już przy niej jesteśmy, warto na chwilę zahaczyć o ten temat. Umiejscowienie kamerki w lewej części klawiatury, właściwie nieopodal lewej krawędzi urządzenia sprawia, że chcąc przeprowadzić rozmowę przez Skype czy inny komunikator internetowy, należy specjalnie ustawić się tak, by kamerka była na wprost – w przeciwnym wypadku będzie umieszczała nas w lewej części kadru.

Sam pomysł z wysuwaną kamerką jest interesujący, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów. Jest z pewnością bardzo dobrą bronią w walce o prywatność użytkowników, bo gdy jej nie potrzebujemy, jest schowana i nie ma możliwości, by nas “podglądała”, gdyby nastąpiło jakieś włamanie do naszego komputera. Z drugiej jednak strony – przedstawia nas z dołu, w nie za dobrej perspektywie do rozmów z ludźmi i przede wszystkim mało naturalnej.

recenzja Acera Swift 7
Acer Swift 7

Portów to tu za dużo nie ma…

Przez moje ręce przeszło już sporo laptopów (a może raczej ultrabooków), które wymuszały ode mnie korzystanie z adaptera. Kupując Swifta 7 byłam świadoma, że to jeden z takich modeli. Ma bowiem wyłącznie dwa porty USB typu C. No, i jeszcze 3.5 mm jacka audio, ale to już niewiele zmienia.

recenzja Acera Swift 7
Acer Swift 7

W zestawie z laptopem dostajemy hub, w którym mamy do dyspozycji pełne USB, pełnowymiarowe HDMI i USB typu C. Jak pewnie słusznie szybko wywnioskowaliście, zabrakło tu slotu kart pamięci – nawet microSD (nie wspominając już o SD). Nie ukrywam, że tego mi najbardziej brakuje. Co więcej, spodziewam się, że użytkownikom tego sprzętu – też.

recenzja Acera Swift 7
Acer Swift 7

Czy da się z tym żyć? Jasne. Ale tylko będąc przekonanym, że za dodatkowymi złączami bezpośrednio w laptopie nie będziemy tęsknić. Bo jednak wymusza to na nas pamiętanie o tym, by wszędzie zabierać ze sobą adapter – bez niego ani rusz.

recenzja Acera Swift 7
Acer Swift 7

Porty Thunderbolt 3 doskonale radzą sobie z podłączanymi doń zewnętrznymi akcesoriami – dyskami przenośnymi, pendrive’ami czy smartfonami (w celu zgrania plików lub naładowania). Nie ma też najmniejszego problemu z podłączeniem laptopa do projektora czy większego zewnętrznego monitora – sprawdzałam, wszystko działa, jak należy.

Wyświetlacz

Acer Swift 7 został wyposażony w 14-calowy wyświetlacz IPS o rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli (Full HD) o proporcjach 16:9. Przed zarysowaniami ma go uchronić Gorilla Glass 6 – póki co bardzo dobrze sprawdza się w swojej roli. A co mam do powiedzenia na temat samego ekranu?

Cóż, z moich wcześniejszych recenzji powinniście wiedzieć, że nie mam konserwatywnych poglądów na temat konieczności stosowania dotykowego ekranu w laptopach. Jak jest – OK, jak go nie ma – czasem nawet lepiej, bo łączy się to często z zastosowaniem matowej matrycy. Tutaj mamy błyszczący wyświetlacz, który oferuje obsługę dotykiem, a zatem możemy mazać po ekranie do woli (zostawiając przy tym odciski palców, których tak bardzo nie lubię na dużym ekranie…).

recenzja Acera Swift 7
Acer Swift 7

Na pochwałę zasługuje jasność maksymalna wyświetlacza, bo naprawdę dobrze radzi sobie w słońcu – jasne, błyszcząca matryca ma to do siebie, że siłą rzeczy wszystko odbija w swojej powierzchni, ale im jaśniejsza, tym jest to mniej uciążliwe. Jasność minimalna z kolei mogłaby być nieco niższa, bo późnymi wieczorami potrafi zbyt mocno świecić w oczy. Podświetlenie jest równomierne – nie mam zastrzeżeń.

Kąty widzenia ekranu są bardzo dobre i od razu zaznaczę, że nie zastosowano tu żadnej powłoki prywatyzującej, co oznacza, że ktokolwiek zajrzy na ekran laptopa zza naszych pleców, będzie bardzo dobrze widział jego zawartość. Sam dotyk działa bardzo dobrze, oczywiście obsługuje też gesty multidotykowe (multitouch).

recenzja Acera Swift 7
Acer Swift 7

Działanie

Pod maską Acera Swifta 7 mamy dwurdzeniowy procesor Core i7-8500Y 1,5 GHz z Intel UHD 615, 16 GB LPDDR3 RAM i dysk NVMe PCIe o pojemności 512 GB. Całość działa pod kontrolą Windowsa 10 Home.

Wiem, co powiecie – na CES 2020 zaprezentowano mnóstwo laptopów z i7-ką dziesiątej generacji, a ja się wpakowałam w ósmą, wiedząc, że za kilka miesięcy będę dwie generacje do tyłu. Pytanie tylko – czy naprawdę ma to tak wielkie znaczenie? Wyszłam z założenia, że dla mnie nie ma żadnego. Zwłaszcza, że nowe rozwiązanie to zawsze wyższa cena, a ta w przypadku Swifta 7 i tak jest, cóż, bardzo wysoka.

Nowy serwis Tabletowo. Sprawdź oiot.pl

Do tego tylko zintegrowana grafika. Trudno jednak, by w tak małym laptopie było coś więcej. To wręcz niemożliwe. A i nie ma takiej potrzeby, biorąc pod uwagę, że Acer Swift 7 to laptop typowo biznesowy, którego zadaniem nie jest zaawansowana obróbka zdjęć czy montaż wideo, a praca biurowa wszędzie tam, gdzie tego potrzebujemy, a nawet – a może przede wszystkim – w podróży, przez wzgląd na jego mobilność spowodowaną wymiarami.

Zacznę od tego, że laptop “wstaje” błyskawicznie. Czasem nie jestem w stanie zauważyć kiedy minie ten moment od naciśnięcia włącznika do pojawienia się ekranu blokady. Ogólnie co do szybkości pracy i wydajności Swifta 7 nie mam zastrzeżeń – działa tak, jak tego od niego oczekiwałam.

Podczas pracy biurowej Swift 7 jest wprost bezgłośny. To zarówno jego zaleta, jak i wada, bo właśnie wtedy ujawnia się kolejna przypadłość tego laptopa – gdy pracuje ciągle słychać metaliczny dźwięk; tak, jakby ciągle dochodził do naszych uszu dźwięk pracujących wewnątrz obudowy podzespołów; to nie powinno mieć miejsca).

Z modułami łączności, WiFi i Bluetooth, nie ma żadnych problemów. Łączność z internetem jest bardzo dobra, siła sygnału, jak i zasięg – bez zastrzeżeń. Do laptopa bezproblemowo udało mi się podłączyć zarówno bezprzewodowe słuchawki, jak i myszkę.

recenzja Acera Swift 7

Klawiatura i touchpad

Czas przejść do tego, co w laptopach jest dla mnie najbardziej istotne – klawiatura. A to dlatego, że to właśnie za jej pomocą wprowadzam masę tekstów, które później publikowane są na Tabletowo w postaci moich recenzji, porównań czy po prostu kolejnych newsów. Ważne jest zatem dla mnie, by rozkład klawiszy był wygodny, a ich skok – odpowiedni. Pytanie zatem – jak to jest w Acerze Swift 7?

Klawiatura jest pięciorzędowa. Klawisze funkcyjne służące do zmiany jasności, głośności czy robienia zrzutów ekranu umieszczone są w strzałkach lub klawiszach porozrzucanych po klawiaturze – do ich rozmieszczenia trzeba się przyzwyczaić, a aby z nich skorzystać, należy jednocześnie użyć klawisza Fn.

recenzja Acera Swift 7
Acer Swift 7

Strzałki są bardzo małej wielkości, przez co bardzo często omyłkowo wciskam Page Up i Page Down zamiast strzałki w lewo i w prawo. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku Delete i Backspace, które znajdują się tuż obok siebie – zdarza się, że wciskam je zamiennie, co – jak się domyślacie – bywa irytujące.

Klawiatura jest podświetlana, ale warto zauważyć, że dostępny jest wyłącznie jeden stopień podświetlenia. W większości laptopów podświetlenie jest dwu- lub nawet trzy-stopniowe. Tutaj jednak jeden stopień nie przeszkadza – zwłaszcza, że oświetlenie wokół klawiszy nie tylko spełnia swoją rolę, ale też wygląda przyjemnie dla oka.

Szkoda też, że podświetlenie klawiatury gaśnie po chwili nieużywania jej – podświetla się dopiero, gdy ponownie naciśniemy jakiś klawisz.

recenzja Acera Swift 7
Acer Swift 7

Na klawiaturze Swifta 7 napisałam sporo tekstów – nie mogę niestety powiedzieć, że jestem z niej wybitnie zadowolona. Klawisze są płaskie, mają specyficzny skok i dość często omyłkowo wciskam nie ten, co chciałam. Podsumowując: nie jest to najwygodniejsza klawiatura, z jaką miałam do czynienia.

Touchpad z kolei jest niespotykanie szeroki, ale za to dość wąski. Jest responsywny, odpowiednio reaguje na polecenia wydawane przez użytkownika – zarówno te wykonywane jednym palcem, jak i kilkoma (obsługuje multitouch). Zdarzają się jednak pewne wyjątki, kiedy to touchapad ewidentnie nie chce współpracować (przesuwa otwartą stronę w górę i w dół, bez żądanego skutku) – i trudno powiedzieć dlaczego tak się dzieje, bo po chwili wszystko wraca do normy.

Touchpad ma dwa klikalne przyciski, które nie są przesadnie głośne i dobrze działają.

recenzja Acera Swift 7
Acer Swift 7

Gra muzyka?

W Swifcie 7 głośniki umieszczone są w dolnej części klawiatury, przez co łatwo jest zagłuszyć wydobywający się z nich dźwięk. Kuba uważa, że głośniki w Swifcie 7 grają na poziomie dobrych smartfonowych głośników stereo. Dźwięk jest czytelny, wokal fajny, ale wszystko jest zdecydowanie za ciche. O basie możemy zapomnieć. Sam laptop jest naprawdę niewielkich wymiarów, więc taki efekt mnie nie dziwi.

recenzja Acera Swift 7
Acer Swift 7

Czas pracy Swifta 7

Pod maską testowanego Acera ukrywa się akumulator 32 Wh. Producent deklaruje, że bateria pozwala na pracę do 10 godzin na jednym ładowaniu. Biorąc pod uwagę typowo biurowe zastosowania tego maleństwa, początkowo byłam w stanie uwierzyć w te obietnice. A jakie wyniki udawało mi się uzyskiwać w rzeczywistości?

Niezłe, ale nie aż tak wybitne. Najdłużej na Swifcie 7 pracowałam przez 8,5 godziny – pisząc teksty i odpisując na mejle z jasnością ekranu ustawioną w dolnych zakresach. W większości przypadków jednak, gdy jasność podbiłam do połowy skali lub do wyższych wartości i otworzyłam sporo kart w przeglądarce, jednocześnie tworząc plik w Excelu i Powerpoincie i słuchając muzyki na Spotify w tle, czas pracy skracał się do 5,5-6,5 godziny. I to właśnie takie wyniki mogę uznać w jego przypadku za najbardziej powtarzalne.

Ładowanie odbywa się za pomocą 45-Watowej ładowarki i trwa nieco ponad dwie godziny (przy czym pierwsze 30% ładuje się pół godziny). Wartym zauważenia jest też fakt, że podczas procesu ładowania odczuwalnie nagrzewa się prawa część klawiatury (całość na wysokości do prawej krawędzi touchpada).

O stanie ładowania informuje dioda umieszczona na lewej krawędzi laptopa – szkoda, że nie po prawej, bezpośrednio przy portach USB, za pomocą których ładujemy sprzęt. Gdy jest ładowany – dioda świeci na czerwono.

recenzja Acera Swift 7
Acer Swift 7

Podsumowanie

Czas na spowiedź przed Wami i samą sobą. Spójrzmy prawdzie w oczy: gdyby nie to, że Acer Swift 7 trafił mi się w naprawdę atrakcyjnej cenie, to… nie kupiłabym go. Uważam, że za mniejsze pieniądze niż regularna cena Swifta 7 (8099 złotych) można kupić bardziej kompletny sprzęt, jak np. Asus Zenbook 14 UX434F (za ok. 5599 zł), Huawei Matebook X Pro (za ok. 6699 złotych) czy Lenovo Yoga S940 (za ok. 7000 zł).

Rozumiem, że za miniaturyzację się płaci, ale czasem nie warto dawać ponieść się jak najniższej grubości i niewielkiej wadze, mając w alternatywie tańsze i równie ciekawe (lub pod różnymi względami ciekawsze) urządzenia.

Nie zrozumcie mnie źle – projekt, jakim jest Acer Swift 7 pod wieloma względami mi się podoba (inaczej bym go przecież nie kupiła). Ale dopiero podczas użytkowania wychodzą kwestie, o których trudno wiedzieć przed korzystaniem z niego, jak uginająca się, delikatna obudowa, nie do końca wygodna klawiatura czy wreszcie dziwne dźwięki wydostające się ze środka sprzętu. O zaledwie dwóch portach USB C nie wspominam, bo to cecha tego sprzętu – trudno traktować ją jako wadę, wiedząc o niej jeszcze przed zakupem.

Na drugiej stronie szali mamy naprawdę pięknego laptopa, którego smukłość i waga potrafią zwrócić na siebie uwagę. Świetnego kompana wszelkich podróży i po prostu bardzo dobry sprzęt do pracy biurowej – zarówno pod względem ekranu, wydajności, jak i czasu pracy.

A co Wy uważacie na temat Acera Swifta 7?

Recenzja Acera Swift 7 - kupiłam, a teraz powiem Wam, co o nim myślę
Recenzja Acera Swift 7 – kupiłam, a teraz powiem Wam, co o nim myślę
Wnioski
Ocena użytkownika0 głosów
0
Zalety
wzornictwo przyciągające wzrok
waga i grubość
eleganckie etui w zestawie
niezły czas pracy
ogólne działanie w pracy biurowej
duży, wygodny touchpad
szybki czytnik linii papilarnych
kamerka schowana w klawiaturze dba o prywatność...
Wady
...ale zapewnia kiepską perspektywę podczas korzystania z niej
delikatna konstrukcja
tylko dwa porty - USB typu C
brak slotu kart microSD
baaaardzo ciche głośniki
metaliczne dźwięki dochodzące z wewnątrz obudowy
klawiatura z niewielkimi klawiszami lewo-prawo i niewygodnym rozmieszczeniem Delete i Backspace
7.5
OCENA