Acer Aspire Vero
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Recenzja Acer Aspire Vero – ekologiczny laptop w kropki

Ekologiczny Acer Aspire Vero nie jest w Tabletowo nowym gościem. Tak się bowiem składa, że przez kilka dni używał go mój redakcyjny kolega Mariusz, jeszcze w wersji pozbawionej finalnego oprogramowania. Krótki czas użytkowania nie pozwolił na stworzenie dogłębnej recenzji, zatem Aspire Vero – tym razem z preinstalowanym systemem Windows 11 Home – wrócił do nas na dłużej.

Reklama

Eko Vero

Jak wspominał w swoim tekście Mariusz, Acer Aspire Vero jest demonstracją możliwości ekologicznego podejścia do konstrukcji laptopów. Nacisk położono na jak najszersze wykorzystanie materiałów pochodzących z odzysku. I tak, zarówno opakowanie pochodzi w 85% z recyclingu, jak i plastiki obudowy komputera, a nawet elementy wyświetlacza.

Użycie PCR w konstrukcji spowodowało, że pierwsze wrażenie z wyjęcie maszyny z pudełka było jedyne w swoim rodzaju. Obudowa wykonana jest w 30% z plastiku pochodzącego z odzysku i nie jest w żaden sposób barwiona, materiał więc jest szary i zawiera widoczne w strukturze pozostałości pierwotnego, różnobarwnego granulatu.

Reklama

Można się do tego przyzwyczaić (w sumie nie wygląda to wcale źle), ale to już kwestia indywidualna czy się to komuś spodoba, czy też nie. W dotyku także nie jest to materiał premium, powierzchnia ma tłoczoną, szorstką i niezbyt przyjemną fakturę. Przede wszystkim jednak nie sprawia wrażenie zbyt trwałego na dłuższą metę, choć trzeba przyznać, że laptop zjeździł wcześniej kilka redakcji i nie pozostawiło to na nim śladów.

Acer Aspire Vero
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Obudowa jest kanciasta, z prosto ściętymi bokami i dość ostrymi krawędziami. Porty położone są na bokach – z prawej strony jest to pojedynczy USB typu A oraz port mini jack combo i blokada Kensington, z lewej znalazło się złącze zasilania w formie bolca, rzadko spotykane już gniazdo RJ45, HDMI, dwa razy USB-A i pojedynczy port USB-C. Sporo, choć trochę szkoda, że zabrakło czytnika kart SDXC.

Na tylnej krawędzi portów nie ma, gdyż ekran opuszcza się po otwarciu za obrys maszyny, a jego częścią są także gumowe nóżki, unoszące nieco maszynę do pozycji roboczej. Wyjście układu chłodzenia skierowane jest na ekran.

Acer Aspire Vero
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Klawiatura także jest wykonana z materiału pochodzącego częściowo z recyclingu (tym razem zawartość PCR wynosi 50%, jest podświetlania i ma typowe rozmiary, poza nieco zwężonym blokiem numerycznym. Touchpad jest spory, lekko przesunięty ku lewej stronie, w lewym górnym rogu ma wbudowany czytnik linii papilarnych.

Coraz rzadziej spotykaną cechą Acera Aspire Vero jest natomiast to, że można go bez problemu otworzyć. Dolny panel mocowany jest na 11 ustandaryzowanych wkrętów, po wykręceniu których można bez większych problemów zdjąć mocowany zatrzaskami dolny panel.

Wewnątrz mamy dostęp do slotu M.2 z dyskiem, gniazda SODIMM (w testowym egzemplarzu było obsadzone modułem), a przede wszystkim – i to już jest prawdziwy ukłon w stronę ekologii – wymienić akumulator, także mocowany na wkręty.

Skoro zatem opisałem pudełko i jego zawartość, zajrzyjmy do środka.

Acer Aspire Vero
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Parametry

  • numer modelu: AV15-51-76PV,
  • procesor: Intel Core i7-1195G7 (4 rdzenie, 8 wątków, 2,9 – 5 GHz, 12 MB cache),
  • ekran główny: 15,6”, 1920 x 1080, 60 Hz, IPS, 16:9,
  • karta graficzna: zintegrowana Intel Iris Xe Graphics,
  • pamięć: 16 GB DDR4-3200 (8 GB wbudowana, 8 GB moduł SODIMM)
  • dysk: 1 TB M.2 NVMe,
  • łączność: Bluetooth 5, WiFi6 (801.11ax),
  • system operacyjny: Windows 11 Home,
  • złącza:
    • 1 x USB-A 2.0, 2 x USB 3.2 Gen 1 typu A, 1 x USB-C Gen 1, HDMI 2.0, Gigabit Ethernet, gniazdo audio jack 3,5 combo,
  • akumulator: 52,9 Wh (3440 mAh), zasilacz 45 W,
  • wymiary: 363,4 x 238,5 x 17,9 mm
  • waga: 1,8 kg.

Cena za wariant z dyskiem SSD 512 GB wynosi około 3949 złotych.

Ekran

Acer Aspire Vero wyposażony został w matrycę IPS o przekątnej 15,6 cala i rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli, a zatem o najczęściej spotykanych proporcjach 16:9. Kąty widzenia są niezłe, ale jasność taka sobie – maksimum do osiągnięcia to nieco poniżej 300 nit. Użyteczny zakres ustawień to między 50 a 100%, z regulacją bez użycia PWM, w praktyce najczęściej jednak trzeba będzie korzystać z górnych ustawień. Vero niezbyt nadaje się zatem do pracy na zewnątrz przy silnym słońcu, nawet mimo tego, że matryca jest matowa. Nie ma też mowy o obsłudze HDR.

Acer Aspire Vero
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Odwzorowanie kolorów jest poniżej przeciętnej. Tablice kontrolne wskazują na poprawną kalibrację, zmierzona temperatura barwowa 6350 K jest bliska wzorcowej, ale matryca pokrywa wg testów zewnętrznych zaledwie ~60% przestrzeni barwnej sRGB i niewiele ponad 40% AdobeRGB i DCI-P3. Mimo niezłej mocy obliczeniowej maszyny w praktyce dyskwalifikuje to Acera Spire Vero w poważniejszej obróbce obrazu.

Porty

Acer Aspire Vero nie poddał się trendowi do redukcji portów i ma ich dość pokaźny zestaw. Składają się nań aż trzy pełnowymiarowe porty USB typu A. Port na prawym boku jest w przestarzałym standardzie 2.0, porty po lewej to typowe gniazda 3.2 Gen 1 – oba są zdolne do pracy z maksymalną prędkością 5 Gbps, jeden dodatkowo podtrzymuje zasilanie podczas uśpienia.

Acer Aspire Vero
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Na lewym boku jest także port typu C, o tej samej wydajności – niestety, nie umożliwia on ani pracy w trybie Display Port Alternate, ani ładowania zasilaczem Power Delivery – wymagane jest do tego użycie firmowej ładowarki z bolcem. Nie ma to niestety nic wspólnego z wygodą – pracując w różnych miejscach w pobliżu niemal zawsze znajdzie się ładowarka PD, czego nie mogę powiedzieć o firmowej. Szkoda też, że zabrakło choćby jednego portu Gen 2 (10 Gbps) i/lub Thunderbolt.

Łączność przewodową uzupełnia audio jack typu combo 3,5 mm na prawym boku maszyny.

Za połączenia bezprzewodowe odpowiada dobrze znany i sprawdzony układ WiFi 6 Intel AX201, pracujący z kanałem o szerokości do 160 MHz, co pozwoliło zestawić Vero połączenie z Funboxem 6 z maksymalną możliwą dla takiego zestawu prędkością 2400 Mbps. Urządzenia, takie jak słuchawki czy inne peryferia bezprzewodowe, podłączymy z kolei za pomocą wbudowanego Bluetooth 5.

Audio

Za reprodukcję dźwięku w Vero odpowiada para skierowanych do dołu głośników Acer TrueHarmony, umieszczonych w pobliżu bocznych krawędzi maszyny. Dźwięk jest umiarkowanie głośny, efekt stereo i przestrzenny całkiem przyzwoity, o porządniejszej reprodukcji basu i wysokich tonów można jednak zapomnieć. Da się na tym czegoś posłuchać i obejrzeć film, ale w tej klasie cenowej można i wypadałoby zaoferować użytkownikowi coś więcej.

Acer Aspire Vero
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Oczywiście kto chce poważniej słuchać muzyki skorzysta ze słuchawek – przewodowych lub bezprzewodowych. Acer Aspire Vero radzi sobie z przewodowymi całkiem nieźle, choć charakterystyka odbiega od tej, jaką zaoferuje zewnętrzny DAC wyższej klasy. Wbudowany wzmacniacz poradził sobie natomiast dobrze ze słuchawkami o podwyższonej impedancji – 150 omowe AKG K702 były właściwie wysterowane i miały jeszcze sporą rezerwę głośności.

Acer Aspire Vero ma opcjonalne, programowe ulepszenia odtwarzania audio, dostępne z systemowego interfejsu. Nie są zbyt efektowne, lecz nieco poprawiają działanie głośników. Przy współpracy ze słuchawkami lepiej je wyłączyć. Wrażenia przestrzenne można poprawić przy użyciu systemowego Windows Sonic lub skorzystać z zakupionych we własnym zakresie Dolby ATMOS for Headphones lub DTS Headphones:X – oba płatne dodatki sprawdzają się tu znakomicie.

Vero jest zgodny z systemem Intel Smart Sound dla mikrofonów. Pozwala on na całkiem niezłą redukcję szumów i inteligentne uwydatnienie głosu użytkownika lub głosów kilku rozmówców korzystających jednocześnie z laptopa (w zależności od wybranych ustawień).

Klawiatura i touchpad

Klawiatura ma raczej typowy układ i rozmiar. Jak na laptopową, pracuje dość twardo, z wyraźnym, choć niewielkim skokiem – bardzo mi to odpowiada, jako że zwykle pracuję na mechanicznej klawiaturze z wyraźnym klikiem.

Klawisze są pełnowymiarowe, lecz niestety nie wszystkie – mocno zwężone są klawisze funkcyjne po prawej stronie spacji, w tym wykorzystywany do wprowadzania polskich znaków klawisz ALT, co akurat dość mocno mi przeszkadzało. Można się jednak do tego przyzwyczaić.

Acer Aspire Vero
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Mniejszy od standardu rozmiar ma także klawiatura numeryczna i blok kursorów – szczególnie ten ostatni jest niewygodny, gdyż góra i dół mają rozmiar połowy normalnego klawisza.

Klawiatura jest podświetlana światłem białym, bez możliwości regulacji jasności. Dostępne stany to tylko włączony i wyłączony, a czas działania do automatycznego wygaszenia mógłby być trochę dłuższy.

Acer Aspire Vero
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Touchpad z kolei jest duży, z przyjemną, choć plastikową powierzchnią. Obsługuje gesty, działa precyzyjnie i w zasadzie nie mam mu nic do zarzucenia, poza dziwnym umieszczeniem w jego obrębie czytnika linii papilarnych. Szerzej jednak ten aspekt omówię osobno.

Wydajność

Testowany Acer Aspire Vero wyposażony jest w procesor Intel Core i7-1195G7. Jest to jednostka czterordzeniowa, ośmiowątkowa, o bazowym zegarze 2,9 GHz, który w trybie Turbo może zostać podniesiony do 5 GHz. Rekordów wydajności nie należy się po tym układzie spodziewać, jednak ma dość mocy obliczeniowej, by zapewnić komfortową pracę w większości zadań.

Procesor ten ma zintegrowany układ graficzny Intel Iris Xe. Jego wydajność wystarcza do pracy biurowej i do mało wymagających gier.

Ocenę wydajności zacznę od testu PCMark, symulującego pracę w typowym oprogramowaniu biurowym.

Osiągnięty wynik to 5073 punkty – czyli całkiem nieźle jak na sprzęt z procesorem Intela. W podobnej klasie cenowej większą wydajność zaoferują raczej tylko urządzenia z Ryzenami, ale różnica raczej nie będzie na tyle wielka, żeby ją w praktyce zauważyć – w zastosowaniach biurowych najwolniejszy jest i tak człowiek.

W teście TimeSpy 3DMark Acer Vero osiągnął wynik 1443 punkty – to nie jest sprzęt do gier, ale wynik wskazuje, że ostatecznie da się na tym pograć w mniej wymagające tytuły. Na ustawienia z wysokimi detalami nie ma jednak co liczyć. Wykres CPU Profile wskazuje na dobre skalowanie pracy procesora – mimo wzrostu ilości wątków, a zatem obciążenia procesora – nie widać wyraźnych spadków prędkości taktowania. Wykresy nie wskazują zatem także na jakiś wyraźny termiczny throttling.

Dobre zarządzanie ciepłem widać także w wynikach testu Cinebench R23 – 5321 punktów w teście wielordzeniowym i 1470 punktów w jednordzeniowym to bardzo porządny wynik.

Potwierdza to także test VRay, w którym Acer Aspire Vero osiągnął niezły wynik 3717 ksamples i 86 vpaths. Oczywiście maszyna nie jest w stanie dorównać tu sprzętowi z osobnym GPU, lecz chyba nikt nie rozważa poważniej renderingu 3D na laptopie tej klasy.

Benchmark Procyon jest o tyle specyficznym programem, że do swojego działania wykorzystuje prawdziwe aplikacje, które użytkownik musi zainstalować we własnym zakresie. Wynik 5391 punktów jest bardzo dobry – to niemal tyle samo, co osiągnął ośmiordzeniowy Ryzen 9 5980HS w konkurencyjnym modelu – wynik byłby zapewne jeszcze lepszy, ale do testu posłużyły nowsze, bardziej wymagające (zatem dające niższe wyniki) wersje Lightrooma i Photoshopa.

Acer Aspire Vero w testowanej wersji ma dysk M.2 NVMe firmy Micron, o pojemności 1 TB. Jego wydajność jest przyzwoita, ale nie bije żadnych rekordów – w tej cenie wiele komputerów ma wydajniejsze dyski.

Oprogramowanie

Acer Aspire Vero przyjechał do mnie z zainstalowanym systemem Windows 11 Home. Ponieważ testowa maszyna po raz pierwszy była w redakcji jeszcze z nieukończoną wersją Insiders, trudno być pewnym czy dołączony zestaw oprogramowania jest w jakikolwiek sposób zbieżny z tym, co otrzyma klient z nowym komputerem. Jest to kwestia o tyle istotna, że Acer dokładał wraz z systemem zwykle sporo preinstalowanego oprogramowania, którego tutaj dzięki temu nie ma. Pozostały tylko Acer Purified Voice Console (o którym wspominałem przy omawianiu dźwięku) oraz prosty i przyjemnie wyglądający Vero Sense, służący do wyboru profilu zużycia energii i sposobu ładowania baterii.

Windows 11 oczywiście różni się nieco od dobrze znanego Windowsa 10 – moim zdaniem na plus. Umieszczony centralnie pasek z ikonami wygląda schludnie i estetycznie (ale jeśli komuś nie odpowiada można go umieścić w dobrze znanym miejscu), zmieniona szuflada na ikony działających programów jest bardziej przejrzysta, podobnie jak szybki dostęp do niezbędnych opcji po naciśnięciu PPM na ikony sieci czy zegar.

Windows 11 daje więcej możliwości automatycznej organizacji okien aplikacji – okazuje się to zaskakująco wygodne. Doceniam też, że w konfiguracji wielomonitorowej system pamięta położenie okien aplikacji – w momencie odłączenia jednego z nich programy na nim umieszczone wędrują na aktywny ekran, a po ponownym podłączeniu monitora wracają na poprzednie miejsce.

W końcu też jest możliwość zastąpienia systemowego wiersza poleceń nie tylko przez PowerShell, ale także przez wygodniejszy i bardziej uniwersalny wielozakładkowy Terminal. Jestem świadomy, że większość użytkowników tego nawet nie zauważy, ale dla mnie akurat ta zmiana ma znaczenie.

Acer Aspire Vero
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

System Windows 11 pracował przez cały okres testów stabilnie i szybko. Burzliwa historia aktualizacji tego egzemplarza dała jednak o sobie znać i Windows Update uporczywie pokazuje nieudaną z powodu braku plików aktualizację. Nie ma to jednak żadnego praktycznego wpływu na użytkowanie i podobna sytuacja raczej nie będzie miała miejsca w sprzęcie, który jest dostępny w handlu.

Biometria

Acer Aspire Vero ma wbudowany czytnik linii papilarnych zgodny z Windows Hello. To zawsze miłe, gdy producent pozwala na szybkie zalogowanie się do systemu za pomocą biometrii, jednak to konkretne rozwiązanie należy do najsłabszych, z jakimi miałem do czynienia w sprzęcie mobilnym.

Zacznę od tego, że czytnik umieszczony jest w lewym rogu touchpada – pewnie będzie to wygodne dla osoby leworęcznej, ale nie dla mnie. Prostopadłe do czytnika położenie palca wymaga wyłamywania sobie nadgarstka, a skośne jest niewiele wygodniejsze. Dlaczego Acer nie umieścił go w bardziej sensownym miejscu? Po prawej stronie touchpada albo w ogóle w innym miejscu obudowy?

Acer Aspire Vero
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Zresztą, dziwne położenie skanera to najmniejszy problem. Nawet do najmniej wygodnej lokalizacji można by się przyzwyczaić, gdyby skaner działał poprawnie. A nie działa – mimo dodawania palców i kombinowana z ułożeniem skuteczność rozpoznawania nie przekracza 10% – dużo lepiej działał nawet liniowy skaner w 12-letnim sprzęcie z zupełnie innej epoki. Po trzech tygodniach użytkowania Vero już nawet nie próbuję biometrii – od razu używam PIN-u.

Czas i kultura pracy

Acer Aspire Vero zasilany jest akumulatorem o pojemności 48 Wh (3220 mAh). W teście PCMark Battery Test Vero osiągnął mało imponujący wynik 5 h 42 minuty. W praktyce w pełni naładowany akumulator wystarczał mi na góra 5 godzin pracy z internetem. Niewiele, podczas testu Procyon z użyciem pakietu Adobe CC bateria znikała w oczach.

Czas ładowania dołączoną ładowarką 45 W wynosił około 1,5 h. Niestety, jak już wspominałem, Acer nie pozwala na zasilanie Vero za pomocą złącza USB-C przy pomocy ładowarek PD, zatem wybierając się w podróż lepiej nie zapomnieć firmowego zasilacza.

Jeśli chodzi o kulturę pracy to jest nieźle, jednak pod warunkiem pracy w trybie eko lub eko+. Przy ustawieniu profilu zrównoważonego lub nastawionego na wydajność wentylator włączał się dość często i niestety nie należał do cichych, jednak temperatury obudowy i brak zauważalnego throttlingu częściowo tłumaczą takie zachowanie.

Pod obciążeniem wentylator pracował natomiast niemal cały czas. Chłodzenie włączało się także w różnych nieoczekiwanych sytuacjach – na przykład w nocy, jeśli komputer był pozostawiony wieczorem w trybie uśpienia.

Eko czy tak sobie?

Acer Aspire Vero jest reklamowany jako sprzęt bardzo ekologiczny i producent podkreśla to na każdym kroku. Założenie, by sprzęt był jak najmniej uciążliwy dla środowiska jest oczywiście słuszne, jednak mam kilka wątpliwości, których nie rozwiały testy.

Odnoszę bowiem wrażenie, że większość ekopary poszło jednak w reklamogwizdek. Ekologiczna obudowa to zaledwie w 30% plastik pochodzący z recyclingu – 70% to nowy materiał. Tymczasem metalowe obudowy innych laptopów stosunek ten mogą mieć znacznie korzystniejszy – w najbardziej znanym MacBooku Pro jest to okrągłe 100% materiału z odzysku. Chassis Vero nie sprawia przy tym wrażenia zbyt trwałego, choć krótki test nie wykazał (bo nie mógł) żadnych nieprawidłowości.

Kolejnym elementem budzącym wątpliwości jest bateria – niewielka pojemność i naturalne zużycie związane z częstszym ładowaniem zmusi użytkownika do wymiany szybciej niż w przypadku innych maszyn. W praktyce zatem może się okazać, że ekologiczny Vero wcale nie będzie bardziej eko niż sprzęt konkurencji. Co prawda akumulator jest wymienny i da się to przeprowadzić bez zmiany połowy komputera, za pomocą zwykłych narzędzi, a nie zaklęć i wiedzy tajejemnej. Wątpliwości mimo to pozostają – nie zrozumcie mnie źle, uważam nacisk na zmniejszenie śladu, jaki zostawiamy w przyrodzie za niezbędny, lecz odnoszę czasem wrażenie, że także i tu marketing wygrywa ze zdrowym rozsądkiem.

Jak zatem podsumować czas testów? Acer Aspire Vero z preinstalowanym systemem Windows 11 sprawdził się całkiem nieźle, jest sprzętem wydajnym i dość przyjemnym w użyciu. Estetykę ma dyskusyjną – może się podobać, ale jestem przekonany, że będzie miał równie wielu przeciwników. Mnie takie wzornictwo specjalnie nie przekonało, ale też nie odrzuciło od sprzętu – to zatem kwestia gustu.

Największy problem? Słaby ekran, niepozwalający na pełne wykorzystanie wydajnościowego potencjału komputera w zastosowaniach foto/wideo i mocno przeciętna bateria.

Acer Aspire Vero
Recenzja Acer Aspire Vero – ekologiczny laptop w kropki
Zalety
wydajność
rozbudowany zestaw portów
niezły dźwięk
łatwy do demontażu dolny panel obudowy, a zatem...
...możliwość modernizacji sprzętu we własnym zakresie
Wady
słaby ekran
tragiczny skaner linii papilarnych
przeciętna bateria
brak ładowania przez USB-PD
brak złącza Thunderbolt i czytnika kart
7
Ocena