realme GT
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

realme GT już w Polsce! To ścigacz ze średniej półki (pierwsze wrażenia)

Oficjalna polska premiera najnowszego realme GT świeżo za nami. Model ten przeznaczony jest dla bardziej wymagającego użytkownika, poszukującego sprzętu o możliwie wysokiej konfiguracji za jak najkorzystniejszą cenę. Czy producentowi uda się niemożliwe? Dosłownie od kilku dni mam w ręku testowy egzemplarz – zbyt krótko, by dało się złożyć sensowną recenzję, ale dosyć, by podzielić się z wami pierwszymi wrażeniami. A zatem?

„Zdepudełkowanie”

realme przyzwyczaiło użytkowników do tego, że ich smartfony dostarczane są w raczej prostych, żółtych pudełkach o niezbyt wyszukanej, ale eleganckiej stylistyce. Nic zatem dziwnego, że podczas rozpakowywania przesyłki pierwsze zaskoczenie nastąpiło tuż otwarciu zewnętrznego pudełka. realme GT zapakowany jest bowiem w ogromne pudełko w kolorze czarnym, paskowanym ze srebrnometalicznymi napisami. Jedynie niewielkie logo z boku obudowy ma znany, żółty kolor. Na tylnej części opakowania ogromne napisy podkreślają mocne punkty specyfikacji sprzętowej.

Reklama

Całość jest dość agresywna i kojarzy się wprost z motoryzacją i sportowymi samochodami – nie bez powodu, gdyż oficjalne rozwinięcie nazwy GT to „Grand Touring”. Otworzenie pudełka jeszcze to wrażenie potęguje – dostarczony egzemplarz jest w kolorze zwanym „racing yellow” i jego stylistyka aż krzyczy: „Patrz, jaki jestem szybki!”.

Obudowa wykonana jest z żółtego plastiku Pinatex (tzw. skóra wegańska, z włókien ananasa). W rogu umieszczona jest wykonana ze szkła wyspa aparatów, od której w dół ciągnie się błyszczący szklany pas. Chociaż plastik pod dotykiem nie sprawia wrażenia materiału premium, to telefon wygląda niesamowicie, a nierówna struktura tworzywa znakomicie zmniejsza poślizg – realme GT raczej nie wyślizgnie się przypadkiem z dłoni. Do tego srebrna ramka i ekran zajmujący niemal całą powierzchnię przednią – oto realme GT w całej wyścigowej okazałości.

A jak po uruchomieniu?

Testowy realme GT wyposażony jest w procesor Snapdragon 888 5G, 8 GB RAM i 128 GB pamięci flash – w Polsce ten wariant kolorystyczny będzie jednak lepiej wyposażony, gdyż będzie miał 12 GB RAM praz 256 GB pamięci flash. Słabsza konfiguracja będzie dostępna w kolorze speed blue, czyli po prostu niebieskim. Cena słabszej wersji to 2299 złotych, a mocniejsza wyceniona jest na 2499 złotych.

Tutaj fajne info: kupując mocniejszy wariant między 15 a 21 czerwca, gratis otrzymacie słuchawki Buds Air Pro w wersji białej, których wartość to ok. 349 złotch.

realme GT
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Mocna konfiguracja oznacza, że sprzęt startuje błyskawicznie i to zarówno podczas pierwszego uruchomienia, jak i później. Ponieważ niedawno testowałem podstawowy model realme C21 skorzystałem z utworzonego wtedy backupu, by skrócić czas przygotowania GT do pracy. W niczym tu nie przeszkodziła nowsza wersja Androida (11) i nakładki realme UI (2.0), wszystko skonfigurowało się bez problemu. Większych różnic wizualnych w samym interfejsie zresztą nie zauważyłem.

Warto zaznaczyć, że po automatycznym dograniu z Google Play usług operatora samoczynnie uruchomione zostało z kartą Orange Flex VoLTE, dało się także ręcznie uruchomić VoWiFi, choć realme GT nie ma oczywiście na żadnej liście zgodności Orange. Samo WiFi też pracuje doskonale – to chyba pierwszy telefon z jakim miałem do czynienia, który z Funboxem 6 wykręcił maksymalny transfer ponad 1 Gbps.

realme GT
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Patrzu, patrzu

Telefon jest dość duży, ale nie można mu odmówić poręczności – przynajmniej tak to wyglądało w mojej dłoni. Nie przesadzono też z wagą – poniżej 200 g. Ekran 6,4″ wykonany jest w technologii SAMOLED przez Samsunga i odświeżany do 120 Hz – wrażenie jest jak z innych flagowców, animacje GUI są znakomicie płynne i doskonale wyglądają.

realme GT pracuje domyślnie w trybie adaptacyjnym, czyli ze zmiennym odświeżaniem, lecz można także ustawić 120 Hz na sztywno – kosztem większego zużycia energii. O ile większego – spróbuję się dowiedzieć podczas testów. Panel dotykowy odczytywany jest adaptacyjnie, aż do 360 Hz w trybie gry, więc raczej nie będziemy narzekać na obsługę.

realme GT
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Rozdzielczość ekranu wynosi 2400 x 1080 punktów, co uważam za zupełnie wystarczające, zwłaszcza że inne parametry też są na dobrym poziomie – obraz w trybie HDR może mieć do 1000 nit jasności, a i bez HDR jest całkiem dobrze, gdyż ekran jest dobrze czytelny w czerwcowym słońcu. Domyślnie obsługiwana paleta barw to DCI-P3, można też temperaturę barwową bieli sobie skorygować według własnego uznania.

W menu obrazu zauważyłem też ciekawą opcję zmiany dynamiki SDR na HDR, jednak nie udało mi się przekonująco jej sprawdzić do momentu oddania tego tekstu. Skądinąd realme GT nie obsługuje, póki co, Netfliksa w trybie HDR (taka możliwość wymaga odpowiedniej certyfikacji), ale jest przynajmniej rozdzielczość HD.

I w tej ciszy tak ucha natężam ciekawie

realme GT ma głośniki stereo i mini jacka, co nie zdarza się za często we flagowcach. Na pierwszy rzut odsłuchu wziąłem z ciekawości słuchawki i to raczej wymagające – AKG K702. Smartfon sobie z nimi poradził jako-tako, choć ewidentnie brakuje mu mocy do ich obsługi – to wprawdzie tylko 62 Ω impedancji, no ale i spore przetworniki do napędzenia, więc słabsze wzmacniacze mają z nimi problem. Aby uzyskać sensowną głośność, trzeba ją ustawić ponad zalecany przez producenta poziom. Jakość dźwięku na słuchawkach natomiast nie budzi większych zastrzeżeń.

W oprogramowaniu dźwiękowym zaimplementowana jest obsługa Dolby Atmos, która działa na pierwszy rzut ucha całkiem nieźle i daje ciekawą perspektywę współpracy z Tidalem Hi-Fi lub Apple Music Spatial Audio (oczywiście, jeśli androidowa aplikacja dorobi się obsługi dźwięku przestrzennego, a tak sugeruje obecna beta).

realme GT
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Gorzej prezentują się głośniki, które jako się rzekło są stereofoniczne, ale grają z wyraźną asymetrią w prawo. Identyczny układ przetworników w iPhonie jest dobrze zbalansowany, trudno zatem powiedzieć, skąd taka niedoróbka w realme GT. Z pozostałymi aspektami jest ok, czyli jak to w telefonach o sensownym basie mowy nie ma, ale przynajmniej gra czysto.

Drobiazgi albo i nie

Parę dni użytkowania realme GT pozwoliło mi zwrócić uwagę na kilka drobiazgów, które omówię szerzej przy okazji pełnej recenzji, a teraz o nich tylko wspomnę. Pierwszy, czysto estetyczny – spodobały mi się animacje obracającego się kręgu wokół przedniego oczka aparatu podczas rozpoznawania twarzy oraz iskry, krążące wokół optycznego czytnika linii papilarnych podczas skanowania. Co prawda, ten ostatni działa na tyle szybko i niezawodnie (nawet z moimi palcami), że nieczęsto przyjdzie nam efekt zobaczyć i docenić.

Nie ustaję oczywiście w wysiłkach oszukania skanera twarzy za pomocą zdjęć – o ile realme C21 uległ niemal natychmiast, to realme GT stawia dzielny opór. Ale pojedynek nie jest jeszcze skończony.

realme GT
(fot. Andrzej Libiszewski, Tabletowo.pl)

Możliwości fotograficzne realme GT wyglądają na papierze dość dobrze, ale na pewno nie topowo – producent zresztą nie miał takich planów. Do dyspozycji jest ultraszerokokątny obiektyw połączony z matrycą 8 Mpix, ultraszerokokątny z matrycą 64 Mpix pracującą z łączeniem pikseli i ekspozycji i oczko makro o rozdzielczości 2 Mpix.

Główna matryca pracuje w dzień całkiem ładnie. Brakuje mi, i to bardzo, czegoś o dłuższej ogniskowej – zoom jest wyłącznie cyfrowy i niestety to widać. Obiektyw UWA też pracuje nieźle, choć trochę brakuje mu rozdzielczości, widać też brak zestrojenia balansu bieli między aparatami.

Natomiast zapewne bez zaskoczenia przyjmiecie, że obiektyw makro ma użyteczność wyłącznie marketingową. Przekonam się też dopiero, jak realme GT spisze się w trudnych warunkach oświetleniowych – krótkie i jasne noce nie ułatwiają testów, i na razie nie zdołałem niestety zająć się tym tematem poważniej przy szczupłości czasu do dyspozycji. Dość dobrze wypadły za to próby trybu portretowego.

Krótki czas testów nie pozwolił w tej chwili oczywiście na poważniejsze przyjrzenie się wydajności baterii. realme GT ma wbudowany akumulator 4500 mAh i sporo mechanizmów, które mają pozwolić na wyciśnięcie z niego, ile tylko możliwe. Na ten moment nie zauważyłem większych problemów z usypianiem aplikacji i późniejszym masowym przychodzeniem powiadomień, a czas pracy wydaje się zachęcający. Więcej na ten temat napiszę oczywiście w recenzji, po dłuższym okresie użytkowania.

Baterię można uzupełnić za pomocą szybkiego ładowania. Systemowa ładowarka ma moc 65 W i pracuje w systemie SuperDart Charge – ładowanie od zera do pełna powinno trwać około 35 minut. Czy tak będzie dopiero sprawdzę – testowy egzemplarz ma dołączoną ładowarkę USB-C CN zamiast EU, a dodatkowa z wtykiem EU, dostarczona przez realme wraz z telefonem ma gniazdo USB-A. Jestem na etapie sprawdzania, czy któryś z posiadanych przeze mnie kabli nada się do ładowania akumulatora tak wysokim prądem, jakiego wymaga realme GT.

Na zakończenie

Powiadają, że dobre pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz. Cóż, jeśli tak, to realme GT wykorzystał swoją szansę. Testy wciąż przede mną, podobnie jak stworzenie pełnej recenzji, w której postaram się bardziej systematycznie wypunktować wady i zalety tego modelu. Postaram się, by nie trzeba było zbyt długo czekać :)

Jeśli macie jakieś pytania – śmiało!