(fot. Nissan)

Nissan LEAF – najmocniejsza wersja w dużo niższej cenie

Mamy dobrą wiadomość dla osób, które poszukują dobrze wyposażonego elektryka, który sprawdzi się zarówno w mieście, jak i podczas dłuższych wyjazdów. Nissan LEAF e+ jest teraz dostępny w cenie niższej o ponad 30 tys. złotych.

Reklama

Nissan LEAF e+ to elektryk o całkiem dobrych osiągach

Elektryczny samochód Nissana cieszy się dużym zainteresowaniem. Według licznych raportów, to jeden z najczęściej kupowanych elektryków w Polsce. W 2019 roku został wyprzedzony tylko przez BMW i3. Wysoka popularność nie powinna dziwić – w dobrej cenie otrzymujemy świetne auto do miasta.

Nissan LEAF e+
(fot. Nissan)

Owszem, w podstawowych odmianach Nissan LEAF to przede wszystkim miejski samochód. Dostępna jest jednak wersja e+, która – jak już wspomniałem – pozwoli na wyjechanie poza miasto. Ponadto, na osiągi raczej nikt nie będzie narzekał.

Reklama

Topowa odmiana japońskiego elektryka jest wyposażona w akumulator o pojemności 62 kWh, który pozwala na przejechanie do 385 km w cyklu mieszanym (według WLPT). Na pokładzie znalazł się również silnik elektryczny, generujący 217 KM i umożliwiający uzyskanie przyspieszenia od 0 do 100 km/h w 6,9 sekundy.

Bogate wyposażenie

W związku z tym, że mamy do czynienia z topowymi odmianami, dostajemy dobre wyposażenie, bez konieczności dobierania wielu dodatków. Nissan LEAF e+ jest dostępny w dwóch wersjach – N-Connecta oraz Tekna. Niezależnie, na którą się zdecydujemy, nie będziemy mieli powodów do narzekania.

N-Connecta to m.in. w pełni ledowe reflektory z funkcją doświetlania zakrętów, adaptacyjne światła drogowe, system kamer zapewniający widok 360 stopni, automatyczne klimatyzacja, podgrzewane przednie i tylne siedzenia, a także system NissanConnect EV z 8-calowym ekranem dotykowym z obsługą Android Auto i CarPlay.

Nissan LEAF e+
(fot. Nissan)

Natomiast decydując się na wersję Tekna otrzymujemy dodatkowo system nagłośnienia Bose z 6 głośnikami i subwooferem oraz system wspomagania kierowcy ProPILOT, który składa się z aktywnego tempomatu i funkcji utrzymującej samochód pośrodku pasa ruchu.

Spora obniżka cen

Polski oddział Nissana poinformował, że LEAF e+ dostępny jest teraz w zauważalnie atrakcyjniejszych cenach. Przedstawiają się one następująco:

  • Nissan LEAF e+ N-Connecta – 164 tys. zł, czyli obniżka o 31,6 tys. zł,
  • Nissan LEAF e+ Tekna – 167,5 tys. zł, czyli obniżka o 33,8 tys. zł.

Warto dodać, że dla mniej wymagających klientów skierowana jest wersja Visia z akumulatorem o pojemności 40 kWh, którą dostaniemy już za 122,9 tys. złotych.

  1. Warto dodać, że w podobnej cenie mamy konkurencję w postaci rodzinnego C-SUV KIA e-Niro z baterią aktywnie chłodzoną i pojemnością 64kWh netto dla użytkownika. W mieście do 500 km, a w trasie około 400 km zasięgu realnego.
    Nissan niestety zrobił lifting Leaf I i nie wprowadził aktywnego chłodzenia strzelając sobie w kolano bo lifting wizualny całkiem spoko.

    1. Dziwne, większy zasięg w mieście niż w trasie? Rozumiem, że specyfika silnika elektrycznego jest nieco inna, ale jak ruszanie i zatrzymywanie się co chwila może być bardziej ekonomiczne? Strat na bezwładności nawet hamowanie indukcyjne nie pokryje, a jest ono tylko jedną ze składowych wytracania prędkości w mieście, gdzie często trzeba dosyć dynamicznie się zatrzymać. Tak na logikę to najdalej powinno się zajechać poza miastem, ale też poza autostradą (bo tam prędkość jest zbyt wysoka), czyli na klasycznej drodze z ograniczeniem do 90 km/h.

      1. Na trasie jadąc 100km/h masz duży opór powietrza (wystaw rękę za okono), praktycznie brak hamowania rekuperacyjnego. W mieście masz dostępny od zera cały moment obrotowy silnika, dużo niższe opory toczenia (w korku pomijane) oraz możesz w przypadku e-Niro odzyskać przy mocnym hamowaniu km zasięgu. Taka magia :)
        Niektórzy użytkownicy podają, że przy nowym samochodzie mają do dyspozycji 65-66 kWh energii, a to już jest naprawdę duża różnica w porównaniu do e+.

        1. Po prostu średnia na trasie wynosi powiedzmy 100km/h a w mieście 10-20km/h. I tyle, to jest logiczne. Problem jest z autami spalinowymi które palą paliwo czy stoją czy jadą (nie zawsze) do tego silnik pracuje bardzo nieefektywnie bo ciśnie mase mocy żeby poruszyć auto tylko po to żeby je zaraz zatrzymać przy pomocy hamulców nie odzyskując z tego energii. Okazyjnie jeżdżę hybrydą toyoty i uważam że to jest absolutnie genialny układ napędowy. Silnik jeśli pracuje to cały czas w najbardziej efektywny sposób, na najbardziej optymalnych obrotach a praktycznie 3/4 czasu nie pracuje wcale. Na trasie również zależnie od potrzebnej mocy silnik pracuje w takich obrotach jakich dla niego jest to optymalne spalając absolutne minimum potrzebnego paliwa.

        2. Ja zaproponuję konkurencyjny eksperyment – weź sobie wagę przemysłową, taką z hakiem, i zamontuj do linki od holowania. Porównaj sobie ile kilogramów obciążenia generuje ruszenie martwego ciężaru stojącego samochodu a ile jedynie podtrzymanie jego prędkości jak już jedzie. To miałem na myśli pisząc o bezwładności. A hamując w mieście często musisz to zrobić szybko – nie zawsze da się przewidzieć kiedy zmieni się światło, czy ktoś nie wymusi itp. Więc argumenty o odzyskaniu energii przy hamowaniu jest spełniony jedynie częściowo. Dlatego zastanawiam się jak taka szarpana jazda po mieście na być ekonomiczna. Zauważ też, że jak stoisz w korku to nie jest tak, że nie zużywasz prądu. Fakt, silnik nie pracuje ale już światła, klimatyzacja, radio, komputer pokładowy – jak najbardziej. Z tego powodu sądzę, że takie wyniki jak podajesz ktoś mógł uzyskać w małym mieście, gdzie ruch jest niewielki i odbywa się płynnie.

          1. Nie muszę eksperymentować. Z doświadczenia wiem, że jak jadę skuterem EV około 60-65 km/h to przejadę 50 km, a jadąc spokojnie tak do 35-40 km/h przejadę 70 km.
            Nie patrz na spaliniaki to inna charakterystyka napędu. Tu żeby się odepchnąć muszę wciskać gaz na wyższe obroty i korzystać ze zmiennych przełożeń skrzyni biegów. W EV delikatnie muskając pedał przyśpieszenia wyrywa do przodu.

          2. Jasne – jadąc zużyjesz mniej energii. Ale to do czego ja cały czas zmierzam – jazda w mieście to nie jest stałe trzymanie 40-50 km/h. W godzinach szczytu to jest 50% stania i 50% jazdy w co większych miastach w centrum. Co chwila ruszasz i zatrzymujesz się. A z tymi obrotami w spalinowym to nie do końca się zgodzę – w korku wygodniej jest czasem ruszać w ogle bez gazu, na półsprzęgle.

          3. Dalej nie rozumiesz. Tu masz dane z realnego testu EV Kona: spokojna, codzienna jazda po mieście: 420-460 km,
            ultraoszczędna jazda przy małym ruchu na drodze: sporo ponad 500 km(!),
            90 km/h: 400-440 km,
            120 km/h: 270-300 km,
            140 km/h: 220-250 km.

      2. Bardzo dobre pytanie zadajesz. Fakty są takie, że to silniki spalinowe „zepsuły” nam intuicję, bo najważniejszym czynnikiem są opory wynikające z prędkości – im szybciej jedziesz, tym większe podstawowe spalanie/zużycie. W samochodzie spalinowym są dodatkowe czynniki na niekorzyść jazdy w mieście, których nie ma w elektrykach lub są dużo słabsze, czyli:
        – zużycie paliwa na postoju (a osprzęt w elektryku nie bierze aż tak dużo)
        – ruszanie i jazda w korku jest przy nieoptymalnych dla spaliniaka obrotach
        – jazda w korku ma bardzo mało gwałtownego hamowania, chyba że słabo jeździsz, więc sporo można odzyskać do baterii – nawet jeśli trzeba czasem przyhamować mocniej, to odzyskać trochę jest lepsze niż wcale.

  2. Za miasto owszem, pod warunkiem że trasa raczej nie przekroczy w sumie 400km, do tego mapy i szukanie stacji gdzie możemy ładować. Na trasy wakacyjne rzędu 800 km się nie nadaje.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama