W ostatnim czasie spotkałam się z kolejną groźną sytuacją na przejeździe kolejowym. Powiem szczerze – kierowcy zupełnie się nie spisali, ale za to nie można tego samego powiedzieć o PKP PLK. Reakcja służb na zgłoszone niebezpieczeństwo na torach była zaskakująco ekspresowa.
Kierowcy do naprawy – przejazdy kolejowe nadal są niebezpieczne, ale wcale nie przez PKP
W Polsce mamy dziesiątki tysięcy przejazdów kolejowo-drogowych, na których potrafią dziać się dantejskie sceny. Są to miejsca szczególnie niebezpieczne, nawet jeśli zainstalowano odpowiednie sygnalizacje, zabezpieczenia czy zapory drogowe.
Ostatnio, jadąc samochodem przez jedną z okolicznych wsi, zbliżając się do przejazdu kolejowego, nie było mi do śmiechu. Zapory kolejowe były uniesione, a światła ostrzegawcze migały, co zwykle jest informacją świadczącą o zbliżającym się pociągu lub też rozpoczynającym się czy już trwającym procesie opuszczania zapory (jeśli taka została zamontowana na danym przejeździe).
Okazuje się, że nie tylko tory, szyny i podwozie bywają złe – są też źli kierowcy. Szczególnie ci, którzy w tamtej chwili i w dość niespotykanej sytuacji, jeden za drugim przejeżdżali przez tory – część z lekką niepewnością, inni stanowczo i szybko za poprzedzającym go pojazdem. Zdziwienia nie było końca, gdy okazało się, że na pasie w przeciwnym kierunku samochód uderzył w rogatkę (prawdopodobnie wjechał na tory już po włączeniu się świateł i skasował zaporę cofając).
Można było domyślić się, że system został uszkodzony i nie działa prawidłowo. To jednak nie zraziło wielu kierowców, aby wjechać na podwójny przejazd (bez przekonania, że nie nadjeżdża pociąg) i przedostać się na drugą stronę podwójnego toru – mimo tego, że mieli inne wyjście, gdyż przed samymi torami była ulica, którą można było ominąć wadliwy przejazd i przedostać się do kolejnego strzeżonego (i działającego) przejazdu.
Niebezpieczeństwo na torach – reakcja PKP PLK była EKSPRESOWA
Sytuacja była niebezpieczna, bo pociągi jeżdżą w tym miejscu dość często. Z uwagi na fakt, że była to sobota (a zdjęcie z miejsca zdarzenia zostało już opublikowane na jednym z miejscowych profili w mediach społecznościowych) nie liczyłam na ekspresową reakcję służb – i bardzo się zdziwiłam.
Skorzystałam z formularza zgłoszenia usterki, dostępnego w ramach kampanii Bezpieczny przejazd. Zgłoszenie jest banalne, wystarczy wejść na stronę, wybrać typ zgłoszenia (usterkę na przejeździe lub dzikie przejście), podać lokalizację, datę i godzinę zauważenia usterki oraz krótko ją opisać. W całym zgłoszeniu wystarczy podpisać się imieniem i mailem, można też podać numer telefonu.




Po wysłaniu nie liczyłam na zbyt wiele, ale moje zdziwienie było ogromne – niemalże natychmiast otrzymałam potwierdzenie przyjęcia zgłoszenia, a po kilku minutach – maila od jednego z dyspozytorów PKP PLK o wysłaniu ekipy do naprawy przejazdu. Po lekko ponad godzinie poinformowano mnie również o godzinie dotarcia monterów na miejsce oraz godzinie, o której zakończono naprawę.
W poniedziałek otrzymałam oficjalne pismo od starszego specjalisty PKP PLK z podziękowaniami za przesłane zgłoszenie. Wyjaśniono również, że wskazana sytuacja była wynikiem uszkodzenia urządzeń przez uczestnika ruchu drogowego. Udzielono mi także informacji na temat zabezpieczenia materiału z kamer monitoringu z dopiskiem, że zostanie on przekazany Policji.
PKP PLK zaskoczyło mnie reakcją – czułabym się bezpiecznie, gdyby nie źli kierowcy
Jestem szczerze zaskoczona postawą PKP PLK i przebiegiem całej sytuacji. PKP PLK udowodniło mi, że stara się dbać o nasze bezpieczeństwo na przejazdach, ale pamiętajmy – jako piesi i kierowcy – że liczy się nasza reakcja i czas. Nie omijajmy obojętnie takich sytuacji. Mamy ogromne możliwości, a niebezpieczne sytuacje niejednokrotnie możemy już zgłaszać (nawet anonimowo) za pośrednictwem strony kampanii. Nie wychodźmy z założenia, że ktoś już pewnie to zgłosił, bo co jeśli tak nie było?
Dodam, że wypełnienie formularza w sieci zajęło mi kilka minut. Podejrzewam, że nawet mniej niż opublikowanie „ostrzeżenia” ze zdjęciem z opisanej sytuacji, jakie napotkałam na portalu społecznościowym (które notabene mogło wywierać szkodliwy wpływ, bo kierowcy byli uprzedzeni o uszkodzeniu zapory, przez co byli mniej ostrożni i decydowali się na przejazd mimo czerwonego światła).
Kampania Bezpieczny Przejazd jest akcją długofalową. Warto sięgnąć po materiały, ulotki, ogólnodostępne statystyki, a nawet specjalne książki i filmy dedykowane również dla młodszych pieszych czy rowerzystów, którzy niejednokrotnie podejmują decyzję o przejściu przez tory mimo uruchomionych czerwonych świateł lub opuszczonych zapór. Paczkę materiałów pobierzecie pod tym linkiem.
Przypomnę na koniec, że – zgodnie z przepisami obowiązującymi w Polsce – kierowcy, którzy zdecydują się wjechać na tory, gdy przed przejazdem migają światła, mogą zostać ukarani mandatem w wysokości 2000 złotych oraz 15 punktami karnymi. W teorii więc, każdy, kto odważył się przejechać (lub przejść) przez przejazd przy migającej sygnalizacji, powinien dostać solidny mandat.

Kilka ciekawostek o przejazdach PKP PLK
Na tym sprawa jednak się nie kończy. Korzystając z sytuacji przesłałam kilka pytań do Biura Zakładu Linii Kolejowych PKP PLK, które kontaktowało się ze mną przy okazji zgłoszenia. Dzięki temu dowiedziałam się m.in., że każdego dnia w Polsce wyłamywanych jest średnio 10 podobnych zapór. Ponadto w ostatnich latach rocznie dochodzi do około 170 wypadków, w których ginie kilkadziesiąt osób. Jak twierdzi biuro prasowe PKP PLK, zdecydowana większość zdarzeń wynika z niewłaściwych decyzji podejmowanych przez kierowców.
Biuro prasowe upewniło mnie także w tym, że zarówno opadające rogatki, jak i czerwone światło to jasny sygnał, że należy się zatrzymać przed przejazdem. Jednak, gdy kierowca utknie na przejeździe, najważniejszy jest jak najszybszy zjazd z torów, nawet jeśli oznacza to uszkodzenie rogatki. Jeśli chodzi o koszt uszkodzeń PKP PLK informuje, że w przypadku ustalenia sprawcy, firma będzie dochodzić zwrotu kosztów. Koszt wyłamania rogatki najczęściej pokrywany jest z ubezpieczenia OC.
PKP PLK wspomina również, że w Polsce około 2,5 tysiąca przejazdów jest wyposażone w monitoring. Co więcej (na ten moment) zaledwie 5 przejazdów wyposażono w urządzenia rejestrujące wjazd na przejazd przy załączonym sygnalizatorze, jednocześnie podkreślono, że trwają prace nad wdrożeniem kolejnych przejazdów do systemu.
Jeśli widzisz niebezpieczeństwo na torach – reaguj bezwzględnie i informuj odpowiednie służby. PKP PLK podkreśla, że wyłamanie zapory bywa konieczne, a życie jest cenniejsze niż koszt rogatki (pokrywany z OC).







